18.02.2021

Nowy Napis Co Tydzień #088 / A jednak można

Promowanie historii poprzez historie obrazkowe stanowiło dotąd w Polsce raczej środek do realizacji partykularnych interesów aniżeli autonomiczną (pop)sztukę. Od każdej reguły istnieją jednak wyjątki. Honoru rodzimego komiksu historycznego od prawie trzech lat broni Muzeum Powstania Warszawskiego przy wsparciu polskiego oddziału wydawnictwa Egmont. To właśnie dzięki tej współpracy regularnie ukazują się albumy o „Bradlu”, które bawiąc sensacyjną fabułą, jednocześnie uczą o niełatwych kolejach losu polskich szpiegów doby II wojny światowej.

Pomysł genialny w swojej prostocie, a i odrobiny dobrej woli nie zabrakło. Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, Jan Ołdakowski, zdecydował się na promowanie warszawskich konspiratorów AK poprzez popkulturę. Był to nieco spóźniony, ale i oczywisty wybór z racji ducha czasu – gry multimedialne i media wizualne to w wielu krajach sprawdzony i skuteczny sposób popularyzacji historii wśród dzieci, młodzieży i młodych dorosłych, a przy tym intratny biznes. Tobiaszowi Piątkowskiemu, niezwykle doświadczonemu scenarzyście komiksowemu, zlecono przyjrzenie się perypetiom żołnierzy AK – działających w okresie nazistowskiej okupacji – w celu przygotowań do realizacji obrazkowego cyklu.

Spośród różnych życiorysów uwagę pisarza przykuła historia Kazimierza Leskiego „Bradla”, inżyniera-mechanika, wynalazcy, nazywanego niekiedy polskim odpowiednikiem Jamesa Bonda czasów wojny. Lektura wspomnień Leskiego, zatytułowanych Życie niewłaściwie urozmaicone. Wspomnienia oficera wywiadu i kontrwywiadu AK, zadecydowała o tym, że to on został protagonistą powstającego komiksu. Do narysowania kadrów i „reżyserowania” fabuły Piątkowskiego zaproszono Marka Oleksickiego, mającego na koncie kilka tytułów realizowanych dla amerykańskich wydawnictw, w tym współpracę z samym Warrenem Ellisem – wybitnym scenarzystą TransmetropolitanPlanetary, skierowanych do dojrzałego odbiorcy.

Tak oto od kilku lat z powodzeniem realizowana jest inicjatywa łącząca przyjemną rozrywkę z pożyteczną edukacją. Dla nieco starszych odbiorców jest to sentymentalna podróż do dzieciństwa, kiedy to w kioskach gazetowych można było zakupić zeszyty polskich wydań amerykańskich komiksów popularyzowanych wtedy przez firmę TM-Semic. Bradl nawiązuje do tamtej tradycji wydawniczej, prezentując w jednym albumie dwa zeszyty w formacie amerykańskim. Różnica polega jednak na tym, że o ile ćwierć wieku temu czytaliśmy komiksy zza oceanu w naszym języku na toaletowym offsecie, to teraz komiks w podobnej estetyce wizualnej czytamy na kredowym papierze, w dodatku na usztywnionej okładce ze skrzydełkami, a historia przewodnia jest okraszona materiałami przygotowanymi przez historyków i specjalistów, które pomagają zrozumieć różne aspekty burzliwych wojennych czasów – od działalności konspiracji, przez naturę ówczesnego miasta, aż po różne odcienie konfliktu zbrojnego.

Widać tutaj też pewną socjologiczną zmianę, która zaszła za sprawą tyleż jakości wydania, ile jego ceny. Niegdyś komiksy były kierowane do bardziej ubogich odbiorców, których nie było stać na rozrywkę innego typu (nie bez kozery komiks nazywano kiedyś „groszową czytanką”). Dziś mamy do czynienia z produktem skierowanym głównie do klasy średniej, przyzwyczajonej do porządnie wydawanych książek.

W komiksie Muzeum Powstania Warszawskiego udało się zachować „złoty środek”, czego zapatrzeni w martyrologię wyrobnicy projektów z dofinansowaniem ministerstwa mogą jedynie pozazdrościć. Życie Leskiego to wdzięczny materiał na komiks sensacyjno-szpiegowski. Zawiera wszystkie motywy charakterystyczne dla tego gatunku – w dodatku w wydaniu najwyżej próby – wszelakiego rodzaju maskarady, podchody, nieufność wobec towarzyszy broni mogących być szpiclami. Rzecz jasna, sytuacja „Muszkieterów”, do których Leski przynależy na przestrzeni pierwszych pięciu tomów serii Bradl nie należy do różowych. Niemniej Piątkowski nie sprowadza fabuły do tonacji rozpaczliwych. Wręcz przeciwnie – podziemna Warszawa tutaj żyje i jest wielobarwna! Znajdziemy zarówno ludzi pełnych inicjatywy, jak i nadziei, próbujących realizować swoje cele. Poznamy też cwaniaków próbujących coś ugrać na boku, wykorzystując okazje. Choć scenariusze są fikcyjne, to w sensie fabularnym udało się odczarować jednowymiarowość, płaskość wojennej Warszawy jako miejsca czekającego na zagładę. Jest to tym bardziej znamienne, że Piątkowski potrafi operować nie tylko suspensem, ale też humorem i poczuciem melancholii.

Obcowanie z „Bradlem” ma nade wszystko umilać czas. Oko cieszy gładka, wysublimowana kreska Marka Oleksickiego. Artysta dba o możliwie wierne oddanie charakterystycznej architektury dawnej Warszawy, a jednocześnie uwielbia bawić się formą, gdy trzeba oddać nastrój zdobywania przez szpiega informacji lub realizacji zadań dywersyfikacyjnych. Styl Oleksickiego jest mocno naznaczony doświadczeniami zdobytymi na rynku amerykańskim. Podkreślmy: najlepszymi możliwymi standardami – nie uświadczymy tutaj przerysowań, przeszarżowania akcją lub zbędnych kwestii pisanych. Dostajemy za to komiks szybki, intrygujący, potrafiący przykuć swoją dynamiką i ciekawymi kompozycjami kadrowymi. Oto typ promocji, na którą polska historia zasługuje i której obecnie potrzebuje. Taka właśnie popularyzacja – wyważona, gatunkowa, oparta na faktach – zapewni żywotność naszej pamięci. W konsekwencji otrzymujemy gatunkową solidność i rzemiosło najwyższej próby.

Trudno mi znaleźć obecnie lepszą formę promocji naszej historii i dziwię się, że omawiany komiks nie doczekał się jeszcze angielskiej wersji jezykowej. Dziś komiks musi stanowić element większej logistyki, w której jedna narracja jest podłączona do innych systemów medialnych, zwłaszcza interaktywnych, pozwalających rozwijać pomysł światotwórczo z pomocą innych narzędzi narracyjnych. W tym miejscu warto wspomnieć o facebookowej stronie „Bradl w akcji” , stanowiącej absorbujące uzupełnienie dla treści samych albumów. Jestem przekonany, że w którymś momencie świat Bradla dojdzie do punktu, w którym jego twórcy będą musieli skorzystać z możliwości oferowanych przez inne media. Jakość opowiadanej przez komiks historii zasługuje na takie wyróżnienie.

Jedynie kwestią czasu, w moim mniemaniu, będzie realizacja serialu na bazie komiksu Piątkowskiego i Oleksickiego, przynajmniej w wyrafinowanej wersji animowanej. Pod koniec ostatniego, piątego tomu mamy zresztą ciekawą zapowiedź nowego cyklu komiksowego publikowanego przez Egmont, który tym razem będzie dotyczył kryminalnego światka powojennej Warszawy. Warto za ten projekt serii pobocznej trzymać kciuki, ponieważ może być to kolejny przykład (po Wiedźminie) polskiego sukcesu w kreowaniu rodzimego rozrywkowego super-systemu.

T. Piątkowski (scenariusz), M. Oleksicki (rysunki), Bradl t. 1–5, Warszawa: Egmont, Muzeum Powstania Warszawskiego, 2017–2020.

okładka książki

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Michał Chudoliński, A jednak można, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 88

Przypisy

    Powiązane artykuły