05.05.2021

Ćwiczenia z nihilizmu. „Got is tot”

                                                         […]
                                                         Wolę moralistów,
                                                         którzy nie obiecują mi nicW. Szymborska, Widok z ziarnkiem piasku. 102 wiersze, Poznań 1996, s. 134.[1]


                                                                           W. Szymborska, Możliwości

 

Twórczość Tadeusza Różewicza, poczynając od debiutu, zyskała sobie wielu admiratorów i tyleż samo antagonistów. Poeta, którego pamięć naznaczona piętnem wojny stała się archiwum klęski i matecznikiem niepokoju; nierzadko nazywany bywał nihilistą – dość powszechnie i w pejoratywnym sensie tego słowa. Uznano go za burzyciela wszelkich wartości i krzewiciela niewiary, co zaciążyło niesprawiedliwym etykietowaniem i deprecjonowaniem powojennego pisarstwa autora z RadomskaZobacz: M. Januszkiewicz, Różewicz – nihilista, „Teksty Drugie” 2007, nr 3, s. 22–23; Z. Majchrowski, Poezja jako otwarta rana, Warszawa 1993, s. 200; Cz. Miłosz, Świadectwo poezji, Kraków 2004, s. 83–84.[2]. Złe odczytanie strategii nihilistycznej doprowadziło do wielu uproszczeń interpretacyjnych, niezadających sobie trudu eksploracji gruntu, z którego owa liryka wyrasta; często zapominano, iż jest to projekt poezji głęboko etyczny, gdzie nihilizm stanowi próbę postawienia na nowo pytań elementarnych: o sens pisania, egzystencji, religii – dobywanej „spomiędzy skrawka wiedzy, pewności i oceanów tajemnicy”T. Drewnowski, Walka o oddech. O pisarstwie Tadeusza Różewicza, Warszawa 1990, s. 288.[3].

Jak przedstawiają się zatem asocjacje Różewicza z nihilizmem, i jak w omawianym pisarstwie spełnia on pokładane weń zadania? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, winniśmy zastanowić się nad samym pojęciem wypracowanym przez Nietschego i ewentualnych powinowactwach „filozofa z poetą”„Na pytanie «Co łączy Różewicza z Nietzschem?» odpowiadam zatem: diagnoza kryzysu, przerażenie, poczucie osamotnienia, upór, niektóre recepty na chorobę” (A. Skrendo, Tadeusz Różewicz i granice literatury. Poetyka i etyka transgresji, Kraków 2002, s. 196); Zob. również: A. Skrendo, Poezja modernizmu. Interpretacje, Kraków 2005, s. 208–210; R. Przybylski, Mityczna przestrzeń naszych uczuć, Warszawa 2002, s. 169–170.[4]. W pismach autora Narodzin tragedii czytamy: „Co znaczy nihilizm? To, że najwyższe wartości tracą wartość”F. Nietzsche, Wola mocy. Próba przemiany wszystkich wartości (studia i fragmenty), tłum. S. Frycz, K. Drzewiecki, Warszawa 1993, s. 10.[5].

Gdy wszelkie wartości podlegają relatywizacji, świat zostaje pozbawiony wymiaru transcendencji. Nietzsche bodaj jako pierwszy tak dobitnie stawiał tezę o nadciągającej duchowej destrukcji„– Największe z nowych wydarzeń – że «Bóg umarł», że wiara w Boga chrześcijańskiego niewiarygodna się stała – poczyna już na Europę swe pierwsze cienie rzucać” (F. Nietzsche, Wiedza radosna, tłum. L. Staff, Kraków 2003, s. 183). Zob. również: F. Nietzsche, Wola mocy…, s. 21, 140, 143; F. Nietzsche, Wiedza radosna…, s.110.[6], a pisma jego „okazały się prorocze i na nasz wiek przypada potwierdzenie się ich diagnozy”Cz. Miłosz, O podróżach w czasie, Kraków 2004, s. 20.[7]. Celnie rzecz ujmuje Krzysztof Michalski:

Nihilizm (tak jak tego słowa używa Nietzsche) to przede wszystkim sytuacja, w której świat wydaje się bez wartości, świat po „śmierci Boga”: nie ma ucieczki przed rzeczywistością świata – i jednocześnie nie ma jak sobie z nim poradzić, bo wszystkie dotychczasowe sposoby zawiodłyK. Michalski, Płomień wieczności. Eseje o myślach Fryderyka Nietzschego, Kraków 2007, s. 22; W interesujący sposób także o nihilizmie pisze: J. Patočka, Eseje heretyckie z filozofii dziejów, tłum. A. Czcibor-Piotrowski, E. Szczepańska, J. Zychowicz, Warszawa 1998, s. 221–222; L. Landgrebe, O przezwyciężeniu nihilizmu europejskiego, tłum. G. Sowiński [w:] Wokół nihilizmu, red. G. Sowiński, Kraków 2001, s. 230–240.[8].

Dzieje się tak, gdyż podstawowe zasady organizujące naszą rzeczywistość tracą na znaczeniu, a instancja porządkująca podlega upadkowi. Nihilizm staje się tedy próbą stworzenia nowej aksjologii, owym doświadczeniem negatywności wskazującym brak transcendensu. „Śmierć Boga”, o której zaświadcza Nietsche jest sposobem bycia Boga w społeczeństwie – jak i utratą przez świat nadzmysłowy siły swego oddziaływania, z którego historia odarła element tajemniczości. Krytykując chrześcijaństwo„Potępiam chrześcijaństwo, podnoszę przeciw Kościołowi chrześcijańskiemu najstraszliwsze z oskarżeń, jakie kiedykolwiek oskarżyciel miał na ustach. Jest mi on największym zepsuciem, jakie pomyśleć sobie można, wola jego dążyła do ostatecznego, jakie tylko być może, zepsucia” (F. Nietzsche, Antychryst, tłum. L. Staff, Warszawa 1907, s. 102–103).[9], autor Tako rzecze Zaratustra pragnie wskrzesić religijną wyobraźnię, opowiadając się po stronie autentycznych doznań duchowych, które uległy „skostnieniu” na przestrzeni wieków. „Bóg umarł” – oto krzyk rozpaczy myśliciela podejmującego próbę odnowy wobec postępującej choroby toczącej obecną religijność swym zepsuciem. Jak słusznie zauważa Karl Jaspers: „Nietzsche nie mówi: nie ma Boga, ani też: nie wierzę w Boga, lecz: Bóg umarł”K. Jaspers, Nietzsche, tłum. D. Stroińska, Warszawa 1997, s. 194.[10]. Zatem Nietzcheańska formuła oznacza unicestwienie Boga chrześcijańskiej i tradycyjnej etyki za sprawą teologii i moralnościZob. E. Gilson, Który Bóg umarł, tłum. S. Piwko, „Więź” 1984, nr 11–12. s. 31.[11]. Wieszcząc upadek metafizyki – wiążącej się w oczach filozofa z demencją – Nietzsche postuluje rewizję dotychczasowych wartości w imię nowego porządku. Nihilizm rozumiany afirmatywnie (podobnie jak u Ciorana) pobudza do dalszej aktywności pisarskiejPor. J. Gutorow, Urwany ślad. O wierszach Wirpszy, Karpowicza, Różewicza i Sosnowskiego, Wrocław 2007, s. 134.[12] (obserwujemy to również w przypadku Różewicza), do piętnowania usankcjonowanej obłudy, prowokuje do działania, gdy sens dziejów jawi się jako proces wyzuty z wymiaru transcendencji. „Nihilizm jest zjawiskiem, które znajduje się w centrum wiary i moralności chrześcijańskiej”J. Krasicki, Od „śmierci Boga” do śmierci człowieka. Z genealogii i recepcji posthumanizmu Fryderyka Nietzschego [w:] Od „śmierci Boga” do „śmierci człowieka”. Rodowody, konteksty, destrukcje we współczesnej myśli filozoficznej, red. J. Krasicki, S. Kijaczko, Opole 2001, s. 22; Zob. G. Deleuze, Nietzsche i filozofia, tłum. B. Banasiak, Warszawa 1993, s. 155.[13]. Toteż nihilizm Różewicza rozpatrywać powinniśmy jako strategię moralistyczną – w poszukiwaniu utraconego ładuPorównaj: P. Śliwiński, Przygody z wolnością. Uwagi o poezji współczesnej, Kraków 2002, s. 75; M. Januszkiewicz, Różewicz – nihilista…, s. 55.[14]. Wypracowany przezeń paradygmat rozumienia nihilizmu świadczy o chęci konstytucji pierwiastka transcendencji. Jako że pisarstwo autora Niepokoju jest doskonałym exemplum przejawiania się europejskiego nihilizmuPorównaj: A. Skrendo, Tadeusz Różewicz i granice literatury…, s. 215; Cz. Miłosz, Świadectwo poezji, Kraków 2004, s. 83–84.[15], a istota tej poezji tkwi w paradoksie – pomiędzy pytaniem o możliwość bycia świata bez Absolutu i chęć jego „ustanowienia” – stąd nihilizm zdaje się szansą na przywrócenie poezji jej metafizycznego tonu. Nihilizm, zwracając się przeciwko wartościom, pragnie poruszyć je z posad, w celu ich uobecnienia i rekonstrukcjiPorównaj: G. Vattimo, Koniec nowoczesności, tłum. M. Surma-Gawłowska, Kraków 2006, s. 18.[16]. W Liście o «humanizmie» Martina Heideggera czytamy:

Myślenie zwrócone przeciwko „wartościom” nie twierdzi, że wszystko, co określa się jako „wartość” – „kultura”, „sztuka”, „nauka”, „godność człowieka”, „świat” i „Bóg” – jest bez wartościM. Heidegger, List o „humanizmie“, tłum. J. Tischner [w:] tegoż, Budować, mieszkać, myśleć. Eseje wybrane, Warszawa 1977, s. 111.[17]

Nieobecność Boga niesie ze sobą religijną tęsknotę, która dosyć często spowija wiersze Różewicza tragizmem nierozstrzygalności. W wywiadzie z Kazimierzem Braunem poeta mówił:

Ja jestem człowiekiem, nazwijmy to umownie, „niewierzącym”. W istocie jestem wierzący. Ale nie będę tego rozwijał. Nie lubię na przykład „klerykalizmu”, nie wierzę w pewne dogmaty. Jest coś, w co wierzę, ale – nie chcę o tym mówić. Ja naprawdę wierzyłem…K. Braun, T. Różewicz, Języki teatru, Wrocław 1989, s. 106.[18]

Jak widzimy, kwestia wiary stanowi w tej twórczości dojmujący problem, wokół którego skupiają się przemyślenia poety, w głównej mierze dotyczące duchowości par excellence. 

Egzegeci poezji Różewicza poddają naszym komentarzom wiele dróg interpretacji. Andrzej Skrendo stwierdza, że nihilizm Różewicza jest proweniencji heideggerowskiejZob. A. Skrendo, Poezja modernizmu…, s. 206. [19]. Dorota Heck skłonna jest nazywać Różewicza „kronikarzem brzydoty moralnej”Zob.: D. Heck, „Bez znaku, bez śladu, bez słowa”. W kręgu problemów duchowości we współczesnej literaturze polskiej, Wrocław 2004, s. 91; K. Nowosielski, Troska i czas. Szkice o poezji i przemijaniu, Gdańsk 2004, s. 50–51.[20] i raczej opowiada się za pesymizmem moralnym i teologią negatywności obecną w omawianej poezji. Tadeusz Drewnowski mówi o laickiej metafizyceZobacz: T. Drewnowski, Walka o oddech. O pisarstwie Tadeusza Różewicza…, s. 288.[21]; my zaś prześledzimy, jak te i inne opinie odnoszą się do tekstów autora Czerwonej rękawiczki. W wierszu Lament czytamy:

Nie wierzę w przemianę wody w wino
nie wierzę w grzechów odpuszczenie
nie wierzę w ciała zmartwychwstanie

[Lament, PI, 11]Utwory poetyckie Tadeusza Różewicza lokalizuję wg następującego modelu: Utwory zebrane. Poezja, t. 1, Wrocław 2005 [PI]; Utwory zebrane. Poezja, t. 2, Wrocław 2006 [PII]; Utwory zebrane. Poezja, t. 3, Wrocław 2006 [PIII]; Utwory zebrane. Poezja, t. 4, Wrocław 2006 [PIV]. W nawiasie kwadratowym, podaję w kolejności: tytuł wiersza lub incipit, stosowny skrót wydania i stronę, na której znajduje się odnośny fragment.[22] 

Poeta, trawestując słowa modlitwy, składa jakoby wyznanie niewiary w moc transsubstancjacji, podważając tradycyjną wykładnię biblijną. Rzeczony „ateizm” może porządkować grunt pod wiarę„Sens ateizmu nie ogranicza się do zaprzeczenia religii: ateizm oczyszcza horyzont dla czegoś innego, dla wiary…” (P. Ricouer, Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie, tłum.. H. Bortnowska, Warszawa 1985, s. 31); „Poczucie pustki aksjologicznej, «śmierci Boga», świadomość desakralizacji jest, być może, również paradoksalną formą obecności Nad-sensu w «odbóstwionym» świecie” (W. Gutowski, Wśród szyfrów transcendencji. Szkice o sacrum chrześcijańskim w literaturze polskiej XX wieku, Toruń 1994, s. 140).[23]. Podmiot nie proklamuje „bluźnierstwa” li tylko, zdaje się dowodzić o niemożności u-wierzenia. Jak głęboko tragiczne jest owo rozdarcie, niech uświadomią nam słowa samego autora, który W okolicach sacrum pisze: Człowiek, co został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, został zamordowany i tego nie mogli ukryć prawdziwi artyści. Reszta jest milczeniem”T. Różewicz, Utwory zebrane. Proza, t. 3, Wrocław 2004, s. 392 (Zob. również: s. 162–163).[24].

Różewicz odsłania przed nami dramat egzystencji„[…] istnieje właściwie tylko jeden dramat osoby – dramat człowieka z Bogiem”. (J. Tischner, Myślenie w żywiole piękna, Kraków 2004, s. 158).[25] i kolejne „szczeble” cierpienia w czasie po „śmierci Boga”. Omnipotencja nie jest już przymiotem Przedwiecznego. Adornowskie pytanie o możliwość stworzenia poezji po Oświęcimiu będzie znaczyć całą drogę tego „niepokornego” pisarstwaPorównaj: S. Burkot, Tadeusza Różewicza opisanie świata, Kraków 2004, s. 27.[26]. Po wojnie teodycea wydaje się Różewiczowi mydlaną bańką, mrzonką. („Opłakujemy proch – wydziedziczeni”N. Sachs, Rozżarzone zagadki, wybór i tłum. R. Krynicki, Kraków 2006, s. 143; Zob. paralelne dla Różewicza świadectwa wojny: B. Brecht, Poezje wybrane, tłum. R. Stiller, Warszawa 1980, s. 72; E.E. Cummings, [ja cię] [w:] O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich, tłum. P. Sommer, Wrocław 2006, s. 94.[27]). Jak tworzyć dalej, gdy sztuki nie można wyobrazić sobie inaczej niż „jako taką formę reakcji, która antycypuje apokalipsę”T.W. Adorno, Teoria estetyczna, tłum. K. Krzemieniowa, Warszawa 1994, s. 157.[28]?

Gdy „Bóg odszedł” – jak chce Lévinas – poezja będzie nieustanną próbą przezwyciężenia siebie; pisaniem do za-milknięcia (do tej kwestii powrócimy jeszcze w kolejnych rozdziałach). Gdy tracimy oparcie w Słowie, cóż nam pozostaje? Trudno nie zgodzić się z opinią Marii Janion: „On [Różewicz] pozostaje uwięziony w ciele i słowie, gniewny, nieutulony w żalu, niepocieszony, ironiczny, tragiczny”M. Janion, Żyjąc tracimy życie, Warszawa 2001, s. 209.[29]. Jednakże pisze, pomimo wszystko, by próbować: „[…] zorganizować życie tak, żeby najwięcej czasu mieć na pracę. I pracować… bez wiary? To jest prawie niemożliwe – pracować bez wiary w poezję (sztukę i życie). A jednak tak trzeba”T. Różewicz, Utwory zebrane. Proza…, s. 326. I niemalże „bliźniaczy” passus z Ciorana – z którym, jak, myślę, Różewicz ma wiele wspólnego: „I może to właśnie jest życiem, by nie używać wielkich słów; to, że robimy rzeczy, z którymi godzimy się, nie wierząc w nie… Tak, to mniej więcej to” (E.M. Cioran, Rozmowy z Cioranem, tłum. I. Kania, Warszawa 1999, s. 259).[30].

Możemy przypuszczać, że to nihilizm jest dla poety motorem działania, to on wprawia rękę w ruch. Gdy metafizyczne źródło, skąd dotąd czerpał język sztuki wyschło, trzeba wyrzec się wiersza i z zamiarem wskrzeszenia poezji przewartościować dotychczasowe wartości„Poezja zbliża się do prawdy dopiero wtedy, kiedy zwraca się przeciwko sobie, kiedy godzi się na ryzyko samounicestwienia” (A. Ubertowska, Tadeusz Różewicz a literatura niemiecka, Kraków 2001, s. 59).[31]. Słowa utraciły swą moc, zostały „wytarte” ze znaczeń. Wydaje się, że Różewicz zgodziłby się z Emilem Cioranem, kiedy ten stwierdza: „W Literaturze w ogólności jesteśmy świadkami kapitulacji Słowa, które, jakkolwiek dziwne by się to wydawało, jest jeszcze bardziej zużyte niż my” [PI, 124]. Położenie, w którym znalazł się poeta nastręcza wiele niepokojów, a wyniesione z dzieciństwa „Różowe ideały poćwiartowane / wiszą w jatkach” [Jatki, PI, 93]. W wierszu Cierń czytamy:

[…]
nie wierzę od brzegu do brzegu
mojego życia
nie wierzę tak otwarcie
głęboko
jak głęboko wierzyła
moja matka
[…]

czytam jego przypowieści
proste jak kłos pszenicy
i myślę o bogu
który się nie śmiał

myślę o małym
bogu krwawiącym
w białych
chustach dzieciństwa

o cierniu który rozdziera
nasze oczy usta
teraz
i w godzinie śmierci

[Cierń, PIII, 38–39]

„Zgoda” na nieobecność wiary to decyzja zgoła dramatycznaPorównaj: M. Stala, Druga strona. Notatki o poezji współczesnej, Kraków 1997, s. 47. Ponadto autor stwierdza, iż wiersze Różewicza są „duchową niewygodą”, trafna to skądinąd myśl krakowskiego badacza, gdyż poeta będąc zdeterminowany, stawia pytania o kwestie kardynalne, nie godząc się na paliatywy wiary.[32]. Poeta wyrzeka się „spokoju” w imię własnej, niepowtarzalnej wątpliwości. Wątpi, bo nieustannie szuka i nie pocieszają go powierzchowne remedia. Aby stworzyć własny aksjomat wiary, nie godzi się na łatwe pocieszenie, gdyż „po niebie po słońcu / po ciszy po ustach / chodzą muchy” [Hiob 1957, PII, 73]. Wnosi indywidualny głos do refleksji nad metafizyką. Wojciech Kruszewski objaśnia utwór następująco: 

Podmiot tego wiersza prezentuje proces oczyszczenia w ogniu negacji religijnego dziedzictwa, którym w procesie wychowania zostaje obarczona większość z nas. Co zostaje – zyskuje szczególną wartość. Nie kwantytatywną – jest wszak tego niewiele, ale kwalitatywną – ostaje się przecież to, czego ogień negacji strawić nie możeW. Kruszewski, Deus Desideratus. Sacrum w poetyckim dziele Tadeusza Różewicza, Lublin 2005, s. 161.[33]

Cierń uobecnia pustkę i jałowość bycia w świecie pozbawionym sacrum. Nowego Boga nie ma, a na „reanimację” starego jest już za późno. Pozostaje gorzka zaduma nad współczesnością: 

[…]
nic płodzi nic
nic wychowuje nic
nic czeka na nic
nic grozi
nic skazuje
nic ułaskawia

[Nic w płaszczu Prospera, PII, 285] 

Nihilizm Różewicza ma zatem charakter ambiwalentny: z jednej strony dewaluuje obecne wartości, z drugiej zaś – ma na celu ukonstytuowanie „nowych”. Raz jeszcze, przywołajmy słowa autora Bycia i czasu:

Metafizyka to przestrzeń dziejowa, w obrębie której naszym udziałem [Geschick] staje się to, że świat nadzmysłowy, idee, Bóg, prawo moralne, autorytet rozumu, postęp, szczęście większości, kultura, cywilizacja tracą swą budującą siłę i stają się czymś nic nie znaczącymM. Heidegger, Powiedzenie Nietzschego „Bóg umarł”, tum. J Gierasimiuk [w:] tegoż, Drogi lasu, Warszawa 1997, s. 180.[34]

Niestety – jesteśmy „zwierzęta tajemnicze / które urodziły boga / a potem go zabiły” [Zasypiając, PIII, 225]Porównaj; F. Nietzsche, Wiedza radosna…, s. 140.[35]. Prawem dygresji zapytajmy za Poetą – z wiersza Rozmowa z Fryderykiem Nietzsche:

Jeżeli jednak nie ma Boga i żadna siła
nie spaja różnych elementów,
to czym są słowa i skąd się bierze ich
wewnętrzne światło?

I skąd przychodzi radość? Dokąd idzie nicość?
Gdzie mieszka przebaczenie?
Dlaczego małe sny znikają nad ranem
a wielkie rosną?A. Zagajewski, Płótno, Warszawa 2002, s. 9.[36] 

Pierwodruk: B. Suwiński, Ćwiczenia z nihilizmu. „Got is tot”. O poezji Tadeusza Różewicza, „Rita Baum” 2009, nr 3, s. 180–183.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Bartosz Suwiński, Ćwiczenia z nihilizmu. „Got is tot”, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły