16.02.2021

Góra Karmel

Wiersz ze zbioru Z Księgi Przejścia.

                                            Katarzynie

 

Im dłużej żyję, tym bardziej świat

rozpada mi się na okruchy. To w nich

muszę szukać skarbów. Można długo iść

i niewiele zobaczyć, można stanąć w miejscu

i zostać wybranym. Wtedy

zlatują się do ciebie najświatlejsze umysły

wszech czasów i wstępują na górę twojej

samotności. Stukają w ścianę ciemności,

jaka cię otacza i próbują powiedzieć,

co się kryje za nią. Dziś stukał do mnie

Michał Anioł, wczoraj święty Jan od Krzyża.

Niewiele zrozumiałam z ich pouczeń,

choć każdy z nich przydźwigał własny dar

przetrwania. Kto przyjdzie jutro i pojutrze?

Zaglądam przez szparę w ścianie

i widzę jakby organy ze światła. A obok

Jan Sebastian Bach tuli do piersi partyturę

swoich Kantat. – Wiesz – mówi – TAM

anieli je śpiewają. Ty także zabierz ze sobą,

coś najlepszego wynalazł.

Długo się zastanawiam i pokazuję mu

gładki biały kamyk, podniesiony kiedyś

                                                    z nadmorskiej plaży.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Adriana Szymańska, Góra Karmel, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły