06.04.2020

Mimesis, Tao i Hiob

Wybór esejów Świat bez prawdy jest wydaniem drugim poprawionym i poszerzonym. Znikł z tomu podtytuł: Poezja jako światopogląd oraz wprowadzenie zatytułowane Myślenie przeciw sztuce, a motto z Nietzschego zastąpiono mottem z Mertona. Książka została wydana przez artystyczną oficynę Rita Baum w wysmakowanej oprawie graficznej i zredagowana na wysokim poziomie edytorskim ; inaczej niż w uczelnianym wydawnictwie zielonogórskim, sześć lat wcześniej. Wynika to z odmiennego profilu wydawniczego. Druga edycja zyskała określenie przynależności genologicznej – eseje – podczas gdy pierwsza była dopiero przejawem postmodernistycznej eseizacji dyskursu akademickiego (znanej z pism Geertza, Barthesa, Latoura). Pierwodruki tekstów ukazywały się w „Formacie”, „Odrze” oraz „Ricie Baum”.

Michał Fostowicz-Zahorski urodził się w 1948 roku. Jest poetą, malarzem, wykładowcą uniwersyteckim. Obfity dorobek poety-eseisty, (siedemnaście książek autorskich, współautorskich lub redagowanych) odnotowuje pod jego nazwiskiem baza danych Biblioteki Narodowej, tworzony był systematycznie i pilnie, lecz niekoniecznie równie pilnie czytany. „Bomba megabitowa”, czyli nadprodukcja tekstów, nie sprzyja lekturze samotników. Zauważa się szkoły, grupy, kierunki. Przeprowadza się typologie lub klasyfikacje, podczas gdy:

Filozofia systemów i idei jest właściwa dla okresu rozwoju i dojrzewania. Umysł w pełni dojrzały posługuje się jedynie zdolnością postrzegania, która jest sztuką przestrzeni, pozwalającą istnieć temu, co w naturalny, niewymuszony sposób się pojawia”M. Fostowicz, Świat bez prawdy, wyd. drugie poprawione i poszerzone, Wrocław 2009, s. 216.[1].

W latach 1985–2009, gdy eseje ukazywały się w prasie, dojrzewało opus magnum Fostowicza – Boska analogia. William Blake a sztuka starożytności (wydawnictwo słowo/obraz terytoria). Monumentalne dzieło transdyscyplinarne łączy elementy filozofii, antropologii kulturowej, literaturoznawstwa, historii sztuki. Szerokość horyzontów poznawczych imponuje i onieśmiela. Erudycyjny charakter Boskiej analogii rzuca światło na ukryty za eseistyczną warstwą warsztat naukowy humanisty. Jego wysoka wartość przejawia się w komunikatywnym, bezpretensjonalnym komentowaniu starannie wyselekcjonowanych treści. Tutaj są to twórczość: Blake’a, Leśmiana oraz Wojaczka. Malarstwo i derridowski dekonstrukcjonizm. Oprócz Freuda, Junga, Eliadego jest też Campbell z Wilberem.

Wobec tytułowego pojęcia prawdy kluczowe jest postawienie, a następnie zakwestionowanie problemu reprezentacji. Czy poezja jest referencyjna, czy reprezentuje pozajęzykową (vel pozaartystyczną) rzeczywistość? Autor odpowiada przecząco, by – odnotowawszy przedtem, tylko z pozoru negatywne odpowiedzi myślicieli ponowoczesnych – zarysować perspektywę myśli apofatycznej, mistyki, wymownego gestu zamilknięcia.

W omawianych esejach Fostowicza:

Poezja to forma literatury. Literatura niczego nie spełnia i nawet nie obiecuje. Poezja dąży w samym języku do jedności podmiotu i przedmiotu, do realizacji bytu duchowego, do stanu kontemplacji i równowagi, ale jej osiągnięcia są nieprzekładalne na inny rodzaj relacji”Tamże, s. 31.[2].

Poezja jest bezbronna, ale nie bezsilna – chciałoby się strawestować znany wiersz Krynickiego. Paradoksy, aporie czy sprzeczności wytrącają ze stanu posiadania prawdy rozumianej bez mała jak rzecz materialną. Ogołocenie, wyrzeczenie się triumfów i wszelkiego typu posiadania, okazuje się w owym, powtórzmy, maksymalistycznym minimalizmie podstawą twórczej refleksji, bo jak pisał, tłumaczony przez Fostowicza, Lao Tsy:

Mędrzec nie ciuła przedmiotów:
Ciężko przyciskany służbą dla dobra innych,
Ma tylko to, co niezbędne,
Ale potrafi oddać wszystko, co posiada,
Zatem naprawdę jest bogatyL. Tsy, Droga, tłum. M. Fostowicz-Zahorski, Wrocław 2001, s. 87.[3].

Ze swobodą i przekonująco eseista interpretuje twórczość Blake’a, Leśmiana, Wojaczka, derridowski dekonstrukcjonizm, ale i tradycyjną psychoanalizę Freuda, myśl Junga, koncepcje teoretyczne Eliadego, idee Bergsona, Nietzschego, Heideggera, Descombes’a. Mistrzami duchowymi są w Świecie bez prawdy poeci oraz mistycy orientalni, a także nieliczni europejscy. Symbolika lasu, egzemplifikowana cytatami z Dantego i Leśmiana, prowadzi od przyrody do zagadnień życia wewnętrznego człowieka. Oscylacja między naturą a kulturą świadczy o wysiłku emancypacji twórczej jednostki:

Wolność mędrca, wolność od czasu, odkrywana na różne sposoby przez Indie, jest w istocie wolnością od własnego Ja, wolnością od ograniczonej tożsamości czyniącej człowieka rzeczą pośród rzeczy. Wolność oznacza po prostu nieograniczoność. Nie w sensie porzucenia warunków i zerwania więzów, tylko w sensie duchowej partycypacji w tym, co więzy i warunki przekracza, co jest z natury swej nieskończoneM. Fostowicz, dz. cyt., s. 206.[4].

Związki między poezją a szeroko pojętą filozofią ujmuje Fostowicz w następującą formułę syntetyczną: „Faktem poetyckim jest to, co duchowe”Tamże, s. 23.[5]. Stąd wynikają korelacje między poezją a obszarami takimi jak mistyka, duchowość, filozofia życia, nieortodoksyjna wrażliwość religijna, między sztuką a myślą, wreszcie między Logosem a Thanatosem. Zamiast rozumowania w kategoriach albo-albo występuje w Świecie bez prawdy kojarzenie wykluczających się tożsamości kulturowych na zasadzie i-i: europejskiej i orientalnej, współczesnej i sprzed tysiącleci. Błąd? Dla logika, ale niekoniecznie dla poety.

Końca historii nie było, jak widzimy z perspektywy dwudziestu lat po efektownym, lecz nietrafnym wystąpieniu Fukuyamy. Poeta, Michał Fostowicz już w tomiku Rewolucja ironizował o „każdym z zakończeń historii”.

Autor pisał o buntowniczym taoizmie jako przeciwieństwie konfucjanizmu, interesując się kulturą starożytnych imperiów w Azji. Wiedział, jak Miłosz, że cywilizacje są śmiertelne, a „innego końca świata nie będzie” niż samotność ginących i instynkt przetrwania staruszków, którzy uprawiają ogrody.

Dziś w lekturze na pierwszy plan wysuwa się postać Hioba, a nie Deleuze’a, choć obie: bohater Starego Testamentu i dwudziestowieczny myśliciel były tam i są stale obecne.

Świecie bez prawdy zacytowany fragment tekstu Emila Ciorana W hołdzie Mircei Eliademu odwołuje się do zdecydowanych, a nie słabych czy rozmytych tożsamości: „Nie sposób wyobrazić sobie Hioba erudyty”Tamże, s. 202.[6]. Cierpienie należy do centralnych pojęć chrześcijaństwa, aczkolwiek nie powinno przesłaniać miłości pojmowanej jako caritas. Choćby tylko współczucie leśmianowskiego bohatera lirycznego Płaczyboga, obecnego w książce Fostowicza, nadaje wszakże czytaniu poezji wymiar egzystencjalny, akcentuje solidarność z Innym i przezwycięża alienację.

Generacja prominentów ponowoczesności zdaje się nie cieszyć u eseisty bezwarunkowym uznaniem. Do swego wyboru poezji Wolna miłość wybrał wiersz Skarabeusze:

Kiedy hippisi powiedzieli nie rozmawiaj
z żadnym facetem po trzydziestce
wtedy narodziło się moje pokolenie
pokolenie bez znaków szczególnych
miękkie bezkształtne
bez rdzenia ideologii w pacierzu i komunii
odrzucające i przyjmujące bez różnic bogów
srebrnych i żelaznych bilon i banknoty obcego królestwa
pokolenie zdążające donikąd pośród ogryzków
zakazanych owoców i w dymie marihuanyM. Fostowicz, Skarabeusze [w:] Wolna miłość, Kraków 2007, s. 15.[7]

 Niejedna książka Michała Fostowicza nasuwa na myśl reliefy Adama Marczyńskiego zatytułowane Refleksy zmienne. Konteksty, w jakich przyjmujemy Fostowiczowską eseistykę, są właśnie zmienne. Zależą od nastawienia odbiorcy oraz od kąta padania światła, a w tym wypadku, od okoliczności kulturowych, w jakich esej w danym momencie funkcjonuje. Gdy tematem dnia wydawała się ekspansja synkretycznej duchowości New Age, narzucało się pytanie o stosunek do niej eseisty. Kiedy triumfy święciło powtarzanie ponowoczesnych manifestów francuskich sprzed lat trzydziestu, wkradało się – nieusprawiedliwione, jak dziś widać – posądzenie o przykładanie ręki do epigonizmu. Zmienność kontekstów, otwartość na rozmaite interpretacje dobrze świadczą o książkach Fostowicza. Jak trafnie twierdzi czołowy amerykański literaturoznawca, Harold Bloom, podatność na reinterpetacje wskazuje na wysoką jakość artystyczną dzieła. Czym jednak jest artyzm w eseju?

W szczególności gdy eseje należą do piśmiennictwa akademickiego, są formą uprawiania nauk humanistycznych, artyzm (i „cała sztuka” pisania) polega na jasności. Na płaszczyźnie epistemologicznej – rzetelny aparat naukowy (przypisy, bibliografia), a na płaszczyźnie estetycznej – umiar. Eseje w kontekście poezji warto czytać jako zaproszenie do podążania w swoją stronę, przez przecinki i prześwity, przez Heideggerowskie „drogi lasu”. Poeta-eseista ukazuje szerokość oferty estetycznej oraz filozoficznej, lecz nie wyręcza odbiorcy w akcie samookreślenia.

M. Fostowicz, Świat bez prawdy, wyd. drugie poprawione i poszerzone, Wrocław 2009.

Tekst ukazał się pierwotnie w: D. Heck (M. Tarczyńska), Recenzje bez cenzury, Lublin 2015.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Dorota Heck, Mimesis, Tao i Hiob, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2020

Przypisy

    Powiązane artykuły