27.11.2019

Mistyka w codzienności

Kiedy w 2005 roku profesor Krzysztof Dybciak opublikował w Wydawnictwie Arcana książkę Trudne spotkanie. Literatura XX wieku wobec religii, żyliśmy w innych realiach niż dziś, kiedy różnorodne prześladowania chrześcijan ogromnie się nasiliły. Z jednej strony pogłębia się okrutna eksterminacja, a z drugiej wykluczanie z dyskursu publicznego. W prawodawstwie, kulturze, edukacji, największych mediach wprowadza się bezwzględny dyktat. Znajdują się wykonawcy surowych praw, które narzucają decydenci. Kiedy mocno instytucjonalizująca się krytyka literacka woła: „Nie pozwalam!”, kto się odważy tu i teraz pisać religijne wiersze? A jednak wciąż piszą: Zbigniew Jankowski, Wojciech Bonowicz, Piotr Klimczak, Rafał Brasse i wielu innych poetów z różnych pokoleń, którzy nie zwracają uwagi na wahania koniunktur. Od roku wydania pierwszej, uwzględnionej w „Przewodniku Bibliograficznym”, czyli w narodowej bibliografii polskiej, książki poetyckiej Wojciecha Kudyby (ur. 1965), Tyszowce i inne miasta (2005), niebawem upłynie dziesięć lat. W tym czasie ukazały się jeszcze: wyróżnione Nagrodą imienia Józefa Mackiewicza Gorce Pana (2008) i Ojciec się zmienia (2011). Wybór poezji zatytułowany W końcu świat – nowość poety – dzieli się na trzy części: Inne miasta, Inne góry oraz Kogo brak. Każda z nich odpowiada kolejno wcześniejszym (nie licząc juweniliów z lat 90. XX wieku – arkuszy poetyckich niedostępnych w głównych bibliotekach naukowych) tomikom wierszy. Poeta, choć łatwo etykietować go jako klasycystę, który kreuje „ogrody pasterskie”, nie zawsze stroni od ironii i groteski. Wiersz Zwierzę poetyckie przypomina dwie skontaminowane postaci: ropuchy i współczesnego, ponowoczesnego zoila – złośliwego krytyka literackiego, który naiwnie uwierzył w powiedzonko, że ludzie inteligentni są złośliwi, więc usiłuje udawać inteligentnego, popisując się złośliwościami. Ropucha – krytyczna, z perspektywy żabiej, czyli od dołu – jawi się jako kreatura

chropawa, w depresji, nadęta
Z długim, giętkim językiem, manią prześladowczą
Gotowa opluć
Wielka, szara, nagaW. Kudyba, Zwierzę poetyckie [w:] W końcu świat, Sopot 2014, Biblioteka „Toposu”, t. 94, s. 13.[1]

Ponieważ w słynnym utworze Mirona Białoszewskiego Ach gdyby, gdyby nawet piec zabrali… gra słów toczy się wokół syntagmy „szara naga jama”, nasuwa się tu skojarzenie z kręgiem miłośników poezji lingwistycznej. Pewnie wśród nich nie brakuje postmodernistycznych zoilów.

Jak najdalszy od podobnych polemik autor w słowie wstępnym zwrócił uwagę na dążenie do całości. Walor spójności książki poetyckiej był dla niego szczególnie ważny. W życiorysie z kolei zaznaczył: „to miejsca nas ustanawiają, organizują wyobraźnię. To one są czymś pierwotnym”Tenże, W końcu świat, Sopot 2014, Biblioteka „Toposu”, t. 94, s. 108.[2]. Ulubiony topos klasycystów, hortus conclusus (zamknięty ogród), nieraz przewija się na kartach zbioru wierszy Kudyby, na przykład:

Plewienie marchwi, dawno, skarb ukryty w roli
Topos ogrodu, wyrywanie chwastów
Prosta przypowieść – być może o perle;
Trudno w nią wierzyć: ktoś w chaosie świata
Wciąż buduje harmonię
Ziemia jest bezłademTamże, s. 14.[3].

Inny utwór, Ogród, odwołuje się do archetypicznego centrum świata:

Jest zawsze obok, jakby był bukowym lasem
Pełnym czarnych borówek i dalekich kroków
Wszędzie tak samo, już teraz na zawsze
Nigdy gdzie indziej, wciąż jest w samym środkuTenże, Ogród [w:] tamże, s. 41.[4].

W Ogrodzie klasyków, ironicznie:

Granicę zmysłów wyznaczają wiśnie
Za nim koniec: zdziczałe jabłonie
podstępne jaskry, wrogie kresy ostów
Rubieże lebiod, złośliwe łopuchy
Splątane zioła, ciemny chaos chwastów
Straszny bór pokrzyw, przed którym bezradny
Cofał się język.

Jaką pociechę niósł prostokąt grządek
Rozumne odległości, oswojone marchwie

Piękna swoboda umysłu, pierwiastki szczypiorków
Skrócone wzory mnożenia, zakopane w ziemi!Tenże, Ogród klasyków [w:] tamże, s. 88.[5]

Konsekwentnie przywoływany (bo przecież nie skonstruowany, lecz obecny w skarbnicy tradycji chrześcijańskiej, łacińskiej) jest w tej poezji obraz świata jako dychotomii: niebiańskiej harmonii i ziemskiej niedoskonałości, podległej wszakże dążeniu do doskonalenia. Oprócz myślenia w kategoriach stricte chrześcijańskich spotykamy w książce fragmenty, które zdają się odwoływać do starszych, żydowskich przekonań religijnych. Bóg bowiem naprawia świat, zbierając rozproszone iskry, a Ogródka balistów z dystansem, lekko, przywołuje biblijne skojarzenia, ostatecznie wszakże – z nowotestamentowym przebaczeniem bliźniemu siedemdziesiąt siedem razy.

Szczególnie intrygujące są zagadkowe wiersze (Częstochowa, Sen, Historia i cztery listy) w całości ujęte w cudzysłów, których podmiot liryczny jest tajemnicą. Najprościej wolno przypuszczać, że w dwu listach, zgodnie z ich tytułami, zdaje się mówić matka podmiotu czynności twórczych (termin Janusza SławińskiegoSzerzej o tym, kto jest osobą mówiącą, w tekstach literackich: zob. A. Okopień-Sławińska, Relacje osobowe w literackiej komunikacji [w:] Problemy teorii literatury, red. H. Markiewicz, t. 2, Wrocław 1987. Odwołując się do bardziej tradycyjnej metaforyki, a zarazem do konkretnych i rodzimych wyobrażeń, Kazimierz Wyka w połowie XX wieku w podobnej do terminu „podmiot czynności twórczych” funkcji używał pojęcia „gospodarz poematu”.[6]), w dwu kolejnych przetransponowana, uogólniona postać ojca, ale w Częstochowie? Matka Boska? Historia zdaje się oddawać głos Rilkemu. Sen, dedykowany być może dziewczynce, zbliża się do konwencji literatury dziecięcej, przypominając część twórczości Stanisława Grochowiaka (1934–1976). Status tego tekstu odróżnia go od całości książki poetyckiej dla dorosłych. Stąd cudzysłów, czytając, przenosimy się w rzeczywistość marzenia sennego dziecka uosabiającego, jak w literaturze minionych stuleci, niewinność. Do dziecięcych zabaw odwołuje się ponadto „ja” mówiące w wierszu Glina. Czyni to wszakże celowo w niekonsekwentny sposób. Kontrast między lepieniem zabawek z plasteliny a powagą czasu próby charakterów jest zamierzony i przynosi ekspresywny, silny efekt:

Wciąż można było coś zrobić: dodać drogę z włóczki
Przesunąć szmaciane błota, osuszyć ogródki
Z mąki zbudować kościół, z cynamonu – klasztor
Z czarnego pieprzu – faktorię, z ciemnej masy – państwoW. Kudyba, Glina [w:] tamże, s. 84.[7].

Groźny akcent – pogarda dla poddanych – antycypuje indywidualną próbę ognia:

Nie był jeszcze zbyt twardy. Zbliżała się próba
Szedł ogień, nad nim ciemna smuga
Nocy. Potrzebne było tylko to: zdecydowanie
Nie musiałem Cię słuchać. Nie mogłeś mnie zawieśćTamże.[8].

Gdzie indziej pojawia się zagadka rodzinnej wyprawy na cmentarz po zamarzniętym jeziorze. Dlaczego „Majka w srebrnych sandałkach” chodzi zimą po lodzie? Zmarła, obuta w… aluzję do księżyca ewokuje lunarny pierwiastek żeński?

Powaga splata się w takiej poezji z poczuciem humoru, dystansem, delikatną ironią, sporadycznie zaznaczającym się rysem groteski. Oto Bóg, jak gdyby odpychał się kijkiem narciarskim lub:

Kopie pod nami dołki, kładzie fundamenty
W ciemności, w ziemi wznosi miasto złote
Wypala glinęTamże, s. 81.[9].

Turpizm poetów z pokolenia ‘56, Grochowiaka lub Bursy, odzywa się w wierszu Przemilczenia. Zabrakło – mówi podmiot utworu:

Dwunastu czarnych żuków, tęczowych zwiadowców
Wyniosłej kupy gnoju z widokiem na cmentarz […]
tworzenia się gleby
Naszego ogrodu z czarną rzepą, z padliną w środku
Błyszczącej gwiazdy Wenus, która wyszła z muszliTenże, Czego nie powiedziałem ojcu [w:] tamże, s. 89.[10]

Właśnie poczucie humoru akcentował Kudyba jako autor rubryki Adverbum w periodyku „Via Consecrata” w latach 1999–2003.

Chciałoby się, żeby powstawały pełne gruntownie uzasadnianych hipotez interpretacyjnych prace licencjackie, a może nawet magisterskie, o intertekstualnych alegacjach w tej wielowymiarowej poezji, jej symbolice, wersyfikacji. Dystans poznawczy, sensualizm, delikatnie sygnalizowane poczucie humoru idealnie współgrają z poważnym sensem filozoficznym. Wiersze nadają się do typowo polonistycznych analiz porównawczych lub translatologicznych studiów kontrastywnych. Adaptacje liryki Rilkego zasługują na oddzielne omówienie. Już teraz wielu sprawdzonych, uznanych profesorów literatury współczesnej lub teorii literatury (by wymienić przykładowo w kolejności dat urodzenia: Jacka Łukasiewicza, Andrzeja Sulikowskiego, Wojciecha Ligęzę, Zofię Zarębiankę, Macieja Urbanowskiego), a nawet językoznawstwa (Jadwiga Puzynina) bardzo wysoko tę poezję ocenili. Wybitny teoretyk, Stefan Sawicki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, spostrzegł w poezji autora Gorców Pana „symboliczny realizm”. „Realizm” – to wśród profesorów KUL może największa pochwała. Sykstyna. Kulig należy do najwybitniejszych osiągnięć artystycznych Kudyby. Kunszt wersyfikacyjny współwystępuje z dynamizmem obrazowania i wyrazem radosnej, żywej wiary.

O kluczowym znaczeniu kategorii czystości we wcześniejszych, prozatorskich, utworach Wojciecha Kudyby pisał ksiądz profesor Józef Szymik:

[…] lektura tej książki przypomina wpatrywanie się w głęboki, ale bardzo czysty staw, którego dno widać doskonale. Trzeba więc uważać, by tej przejrzystości nie zamącić. Wszak – jak się dowiadujemy –„być czystym” znaczy nie zasłaniać światła. Czystość to drugie imię wolnościTenże, Słowo do Czytelnika [w:] tegoż, Słowa bliskie, Kraków 2003, s. 5.[11].

Wątek czystości expressis verbis występuje w wierszu zatytułowanym Miejsca czyste:

Miejsca zupełnie czyste – lessowe wąwozy
Kiedy podnosi się rosa i słychać poranne rozmowy
Polne drogi, zioła, otwarte ogrody
Wieczne ognie, śpiewy, zapomniane domyTenże, Miejsca czyste [w:] tamże, s. 40.[12]

Rytm jest może ważniejszy niż semantyka. „Otwarte ogrody”? Dlaczego nie zamknięte? Iluminacja (w znaczeniu „dotknięcia” absolutu) następuje w „miejscach czystych”:

Zawsze niespodziewanie: w środku historii
Która, jak się zdawało, była o czymś innym.
Nagle, jakby czekały tylko na nas:
Morena
Źródło w trawach
Cegielnia
Jezioro.

Zawsze te same, wciąż inne, ciągle w innym miejscu:

Miejsca zupełnie czyste
Wody przezroczysteTamże.[13].

Twórca słynnego liryku Polały się łzy me, czyste, rzęsiste… przywołany został pośrednio jako jedno ze źródeł inspiracji. Pojawiły się bowiem w tekście Kudyby słowa będące trawestacją zakończenia Stepów akermańskich Mickiewicza: „musimy jechać: ktoś nas woła…”Tenże, Dzieci [w:] tamże, s. 11.[14]. Zmiana jest znacząca, ponieważ Mickiewiczowska formuła: „Jedźmy, nikt nie woła” odnosi się do ludzi, tymczasem u Kudyby osobą, która woła, jest – jak się można domyślać – Bóg. Do Stepów akermańskich nawiązuje też wiersz Miasta:

Jest noc, znaki wskazują wyłącznie na siebie
Wciąż trzeba jechać
Żadnego kurhanuTenże, Miasta [w:] tamże, s. 26.[15]

Zwięzły, nadający się do życzeń świątecznych, a przecież niebanalny wiersz Gwiazda w końcu świta, brzmi:

Ziemia ma w końcu gwiazdę
Koniec świata – miasto.
Zbiegają się ulice
Masa – zmienia w światło.

Dziecko jest starsze od nas
Zwijają stulecia.
Ten, kto by umarł – żyje.
Ten, kto jest bliski – czekaTenże, Gwiazda w końcu świata [w:] tamże, s. 96.[16]

Małe miasta przywodzą też na myśl ład ewokowany w klasycystycznych (choćby i „podszytych” ironią) utworach Miłosza, takich jak Świat. Poema naiwne.

Egzemplifikacją niech będzie Zamość:
Na grudce ziemi leży płatek śniegu
Są w nim ogrody, domy, ulicami płynie tłum
Można tu mieszkać, woda daje życie
Światło – przemianę, pełne kształty –sens.

Na szarym końcu zimy zbudowano miasto
Na wschodzie – gwiazdę, ratusz, siedem wież
Szli trzej królowie – w rozsypce, bez formy –
Widzieli w rynku święto, ktoś ich zbierał, mogli wejśćTenże, Zamość [w:] tamże, s. 27.[17].

Miasto (greckie polis) młodego poety przypomina motyw miasta z poezji Zbigniewa Herberta, jednego z trzech najważniejszych (obok Czesława Miłosza i Tadeusza Różewicza), jeśli nie najważniejszego polskiego poety drugiej połowy XX wieku. Emigrant z amerykańskiego uniwersytetu, o dekadę starszy od dwu twórców mieszkających w komunistycznej Polsce, otrzymał Nagrodę Nobla w 1980 roku, niemniej Różewicz (zwłaszcza!) i Herbert byli wybitnymi dramaturgami.

Z kolei wiersz Gród zawiera paradoks, który tyleż kojarzy się z immanentną ontologią liryki Lechonia (ze słynnego fragmentu wiersza Spotkanie: „Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma”), co z mistyką apofatyczną:

Pod domem lampka, na drzwiach złote światło
Ktoś, kogo nie ma, mieszka w środku.

Dzielą się solą, pochylają głowy
Skądś słychać granie, zbliża się ulewa
Ktoś przez pokoje niesie ogień
Jest tylko Ten, którego nie maTenże, Gród [w:] tamże, s. 100.[18].

Prawdziwe życie jest gdzie indziej? Conversationostra est in coelis? W tym kierunku mieszkania gdzie indziej zmierza wiersz Las.

Z poezji metafizycznej słynął wiek XVII. Nie przypadkiem więc Dziesięć słów Ojca przywodzi na myśl barokowy konceptyzm, a pośrednio – synkretyzm poezji Grochowiaka:

Zamkniesz mnie w zamku – będę Twą obroną
Będziesz uciekał – będę Twoją woląTenże, Dziesięć słów Ojca [w:] tamże, s. 107.[19].

Wspólnotą Boga, żywych, umarłych, aniołów jest Kościół. Dlatego:

Chodziliśmy […] wraz z innymi, kołem
Okręgiem, który ogarniał wciąż więcej i więcej –
Aż po horyzont.
Byliśmy KościołemTenże, Tomaszów [w:] tamże, s. 18.[20].

Metafory, których domeną źródłową jest geometria, prowokują pytanie o relacje między tym, co pojęciowe, stricte literackie, a tym, co wizualne. Słowem – między literaturą a obrazem.

Autor jako badacz literatury doskonale śledził związki intersemiotyczne w twórczości wybitnych autorów, na przykład księdza Janusza Pasierba. Zauważa się też od razu, że w książkach Kudyby (jak w literaturoznawczych Wierszach wobec Innego) dzieła sztuki reprodukowane na okładkach są dobrane w ścisłym związku z treściami, które niosą teksty. Wiersz Siwa Dolina koresponduje z motywami obrazu Hieronima Boscha Wóz z sianem:

Chrząszcze, robaki, ludzie, ropuchy, szerszenie
W samym środku łąki, otuleni sianemTenże, Siwa dolina [w:] tamże, s. 12.[21].

Jedno znacznie nawiązuje do dzieła Boscha Wóz siana:

Leżeliśmy w sianie – biedni, rozrzuceni
W starych kapotach, gaciach, trzymając się rzeczy
Jakby to one mogły nas odmienićTenże, Wóz siana [w:] tamże, s. 20.[22]

Wydawca nie informuje o źródłach grafik sygnowanych „Maya”, które w kilku miejscach ilustrują tom. „Majka w srebrnych sandałkach” w jednym z utworów, „pamięci Majki”, Maya et Christoph z dedykacji stają się wraz z podpisem formułami metatekstowymi, przyczyniającymi się do snucia domysłów, czy autor(ka) ilustracji odgrywa istotną rolę w autobiograficznych kontekstach omawianej poezji.

Niekiedy one właśnie są kluczem do ewolucji wypowiedzi adresowanych zapewne między innymi do rodziny, do dzieci, które zasługują, aby ciocia zamieniała się w babcię, aby tekst brzmiał tak, jak gdyby był pisany z ich punktu widzenia. Autor wiele pracował nad uproszczeniem, uporządkowaniem i pogłębieniem znaczeniowym poszczególnych sformułowań. Na czym polegają zmiany? Szczególnie wyraźnie widać je na przykładzie wiersza Wstępowanie. Znakomite rozwiązanie: dwa znaczenia rzeczownika odsłownego – „wstępowanie” od „wstąpić” (na chwilę, w odwiedziny) i od „wstępować”, „wznosić się” – rzucają wzajemnie na siebie światło. Odwiedziny w rodzinnych stronach przyczyniają się do wzrostu duchowego, a w konsekwencji prowadzą do nieba. Rodzinne miasto, do którego przyjeżdża się około pierwszego listopada, stwarza wrażenie „jakby się odwiedzało niewielką / Krainę Wszystkich Świętych”W. Kudyba, Wstępowanie, tamże, s. 25.[23]. Każde święta są okazją do spotkania z dalszą rodziną, a nie tylko nuklearną (rodziców z dziećmi), stąd:

chodzenie na cmentarz – do tych
Którzy żyją. Zapalanie ognia. Co roku
Coraz ich więcej i więcej też dzikiej róży
Głogów, ostów, mniej gestów, lecz coraz wyraźniej
Oko w oko z ciemnościąTamże.[24]

We wcześniejszej wersji tego wiersza było „odwiedzanie” i „przystawanie” zamiast „wstępowanie”. Ewolucja tekstu zmierzała więc w kierunku rozszerzenia znaczeń, wieloznaczności, a przede wszystkim stworzenia pola subtelnych konotacji religijnych.

Ogółem autor wprowadził ponad sto pięćdziesiąt zmian w kierunku prostoty, rodzimości (choć nie zawsze) w rzeczownikach, a wzbogacenia znaczeń w czasownikach i spójnikach. Zmiany dotyczą zarówno tytułów utworów, jak i słów (rzeczowników, między innymi nazw stopni pokrewieństwa, czasowników, spójników). Spójniki zmieniały się tak, by uzyskać większą zawartości informacyjnej, na przykład zamiast „i” pojawiło się „bo”. Nazwy własne (toponimy i antroponimy) zachowywały poprzedni rytm, ale przybierały inne znaczenia. Nie jest bowiem istotne, czy epifania następuje w Malborku czy w Zamościu. Cały świat jest Boży. Eufonia, uspójnienie książki poetyckiej lub zbliżenie scenerii utworu do najbliższych, codziennych doświadczeń czytelnika są czynnikami, które powodują nową redakcję tekstów. Przykładowe substytucje to: „liście porów” – „serca pomidorów”, wobec czego konieczna była kolejna zamiana: „plastry pomidorów” na „tutki porów”; w innym miejscu widzimy zamiast rozmaryn – bylica. Zwyczajność, pospolity chwast zastępuje roślinę leczniczą, niosącą znaczenia symboliczne lub magiczne. Prostota nie odwraca uwagi od zasadniczego przesłania poezji, która przekonująco pod względem artystycznym, językiem współczesnym ukazuje obecność Boga w świecie, ład naturalnej rzeczywistości empirycznej i wąską ścieżkę piękna, prowadzącą do zbawienia, czyli wiecznego życia w jedności z Chrystusem.

Nasuwa się kilka wniosków po szczegółowym prześledzeniu ponad stu pięćdziesięciu zmian wprowadzonych do tekstów od czasu publikacji w poszczególnych tomikach do druku w poezjach wybranych W końcu świat. Bezpretensjonalna polszczyzna Kudyby nie stawia przegrody między soteriologicznym przesłaniem a odbiorcą. Drobne przesunięcia akcentów, subtelne przeformułowania coraz mocniej wiążą tak pojętą literaturę z dzisiejszym życiem umysłowym i religijnym. Do paratekstualnych zmian należą dodane lub nieznacznie skorygowane datowanie oraz poprzedzające kilka utworów dedykacje, najczęściej dla księży intelektualistów. Dla przejrzystości, komunikatywności nowego tomu mają znaczenie modyfikacje interpunkcji: a) usunięcie przecinków na końcu wersów; b) dodanie urozmaiconych znaków, a nie tylko przecinków, na przykład wielokropka lub myślnika; c) dodanie cudzysłowów, które obejmują w całości kilka utworów, dzięki czemu bardziej interesująca staje się konstrukcja „ja” mówiącego w danym wierszu; d) dodanie nawiasu lub inne drobne uporządkowanie interpunkcji (z użyciem przecinka i średnika). Zmodernizowana została pisownia prefiksu nie- z imiesłowem przymiotnikowym. Dwukrotnie poprawiono podział na wersy, przesuwając jedno słowo do kolejnej linijki, a jednolity wiersz stychiczny podzielono na dwie strofy. Tytuły utworów pierwotnie zapisane wersalikami lepiej wyglądają obecnie po wyróżnieniu ich tylko pogrubieniem. Tradycyjnie wielkie litery widnieją na początku wersów, a kropki na końcu poszczególnych utworów. Wyjątkiem od decyzji autora, by nie kończyć wersów przecinkiem, jest zdanie:

Zdarza się jednak, że nie przestając być domem,
Staje się płomieniem […]Tenże, Dom [w:] tamże, s. 36.[25]

Słowo-klucz – był to termin, który wprowadził do polskiej nauki o literaturze Kazimierz Wyka. Obecnie, kiedy keywords służą do podporządkowywania indywidualnej twórczości nieludzkiej biurokratyzacji (teksty oceniają programy komputerowe między innymi według kryterium występowania słów pożądanych z perspektywy administracji), niechętnie wskazuje się rzeczowniki, które najczęściej zwracają uwagę w omawianej książce. Przyznać jednak wypada: miasto i dom porządkują ludzkie życie, a urozmaicają je góry, jeziora, lasy. Tak też funkcjonują ich motywy w wierszach Kudyby, niejednokrotnie w puencie. Rozmowa bywa tu często synonimem modlitwy. Jest rozmową z Bogiem.

Rozmowa-modlitwa „nie powinna się zbytnio odrywać / Od ziemi”Tenże, Oderwanie [w:] tamże, s. 38.[26]. W toku wiersza Oderwanie modlitwa stopniowo przemienia się w przestrzeń sacrum, w której koegzystują motywy Świata Miłosza i poezji kontemplacyjnej, sporadycznie nawet niechrześcijańskich religii (motyw ślimaka znany z buddyjskich haikai), by znów wrócić do rozmowy-obcowania z Bogiem. Jedni, jak czytamy w utworze, porównują modlitwę do wielkiego spichrza, inni do małej spiżarni. Nasuwa się zatem analogia do różnych modeli mistyki chrześcijańskiej, personifikowanych zazwyczaj w postaciach dwóch świętych Teres: Wielkiej, św. Teresy z Avila, i „małej” – św. Tereski z Lisieux. Jak w cyklu Świat. Poema naiwne po drodze do domu pojawia się choćby tylko metonimicznie, na zasadzie pars pro toto:

W którymś miejscu powinna być drewniana furtka
Na którą po deszczu wolno
Wspina się ślimak winniczek.
W głębi powinien być dom i ktoś, do kogo się idzie
W środku domu – pokój z dużym stołem
I cieniem. Na stole może leżeć książkaTamże.[27]

Idea dziecięctwa Bożego połączona z alegacją intertekstualną do Modlitwy Pańskiej występuje w wierszu Wiatr zakończonym następująco:

Nie pozwala się chwytać, zamykać, rozumieć
Wywołać z ognia, z grobu
Z czarnych dziur, z powietrza
Nasz Ojciec – który jest
Którego nie mamy

Trochę jak dzieciTenże, Wiatr [w:] tamże, s. 80.[28].

Konceptualnie, kognitywnie kojarzy się w tej poezji Boga z przestrzenią:

Ktoś, kto rozmawia, ten, kto jest w środku
Kto jest ogrodem, miastem, zieloną kryjówką
Kogo można porównać do liściastej bramy
Do ścieżki przez blade zboże, do splątanych malin.

Ten, kto w nas mieszka, który nie jest nami
Jak nie są nami kolory nad rzeką
Piaszczyste koleiny, skrzypiące rozwory
Ten, który woła, ktoś, kto jest muzyką.

Którego głos jest czysty, kogo słychać rankiem
Kto mógłby stać się ptakiem, złotą linią wschodu,
Ten, który płynie, który wciąż przybywa
Ktoś, kto osłania, kto nie ma obwoduTenże, Ktoś kto rozmawia [w:] tamże, s. 39.[29].

Uduchowiona poezja Rilkego wiąże polskiego autora z arcydziełami dwudziestowiecznej literatury powszechnej.

Zarazem echo mistycznej obietnicy, zgodnie z którą z Polski ma wyjść iskra, która odmieni świat na lepsze, brzmi w ostatniej strofie wiersza Dom:

[…] nie przestając być domem,
Staje się płomieniem. Można przy nim
Ogrzać ręce przed długą podróżą. Pachnie dym.
Ktoś poprawia drewno. Jest noc i każde słowo
Może teraz stać się iskrąTenże, Dom [w:] tamże, s. 36.[30].

Autor jest również redaktorem antologii wierszy powstałych z okazji śmierci, świętego już teraz, Jana Pawła II. Dedykowany pamięci papieża utwór Kudyby Duch roi się od motywów przypominających iskrę: iskierka, ogień, żar, ognisko, głownia gorąca. Postać duchowego przywódcy (Króla Ducha?) „z dalekiego kraju”, poety, kaznodziei, myśliciela, wciąż odnawia świat. Zarazem, dodajmy już spostrzeżenie spoza wierszy, jest to „znak, któremu sprzeciwiać się będą”. Nieuchronnie. Zgodnie z logiką życia duchowego i walki duchowej opisanej zarówno w tradycji teologicznej, jak i w samej Biblii.

O ile przestrzeń u Kudyby ma charakter regionalny, dookreślony topografią miejsc świętych (od Jerozolimy po najczęściej przywoływane, rodzinne miejsca spotkań, łagodne góry i nieduże miasta w Polsce południowo-wschodniej), o tyle kategorie temporalne uzyskują rangę uniwersalną. Bardzo ciekawe jest operowanie kategorią czasu w wierszu Gwiazdy:

Pamiętasz, czasem w polu paliliśmy ogień
Zaraz powstawał świat […]

Nieskończony, w rozpadzie: ćmy, komary, muchy
Nabzdyczone, kąśliwe, niezdarne, jęczące
Czasami mnie drażniły, lecz wolałem litość:
Ratunek spalonych, zbieranie upadłych
Gwiazd – do kubka. Żebyś mógł je wskrzesićTenże, Gwiazdy [w:] tamże, s. 85.[31].

W przeciwieństwie do mistyki apofatycznej, z którą paralelne są najciekawsze literackie poszukiwania sacrum w nowoczesnej poezji polskiej, mistyka u autora Gorców Pana jest zmysłowa, a obcowanie z Bogiem implikuje miłość do żony, dzieci, całej dalszej rodziny. Obecność Absolutu wyczuwa się w skali całej biografii człowieka, w rytmie jej zmienności i trwania, przy czym sensualistyczne, namacalne doznanie spotkania z Najwyższym to powiew wiatru, ruch, niejako naturalny taniec śniegu, wody, wszelkich żywiołów, innymi słowy – stworzenia podporządkowanego Stwórcy. Poeta przekonująco dowodzi, że istnieje ostateczny sens życia. Obejmuje on całość doświadczenia egzystencjalnego wraz z najbardziej przyziemnymi czynnościami w rodzaju wyboru wykładziny do pokoju dziecięcego. Człowiek staje się wolny od fałszywych ambicji, nieuporządkowanych przywiązań i opresyjnych zależności społecznych, kiedy uwierzy w Boży ład.

Przekonanie to nie ma nic wspólnego z bierną kontemplacją ani lekceważeniem współbieżnego z porządkiem natury świata języka i kultury. Systematyczna praca nad słowem znalazła wyraz nie tylko w utworach poetyckich, lecz także w metatekstualnym komentarzu. Oto w autorskim wprowadzeniu poeta wyjaśnił:

Pewna część poprawek ma związek z troską o zmianę językowego wolumenu wiersza – bardzo mi zależało, by był jak najszerszy, chwytał rozmaite pokłady tradycji i rejestry polszczyzny [podkreślenia – D.H.]. Niektóre zabiegi – z troską o rozszerzenie sensu pojedynczych utworów poprzez wpisanie ich w pewne pasma archetypicznych obrazów. Jeszcze inne zmiany – z próbą powiększenia obszaru najbliższych kontekstów: biograficznych, geograficznych, literackich. We wszystkich warstwach wypowiedzi lirycznej próbuję osiągnąć efekt poruszonej formy (chciałbym, by jednocześnie była zachowana i przekroczona)W. Kudyba, W końcu świat, s. 5.[32].

Autor zdawał maturę w smutnej połowie lat osiemdziesiątych, a kończył studia w okresie największych nadziei na trwałą wolność w Polsce, czyli na samym początku ostatniej dekady XX wieku. Nie może więc ograniczać swoich ambicji, pogodzić się z czasem marnym, popaść w pesymizm.

Reasumując, w poezji Kudyby odnajduje się ślady tak znakomitych twórców jak Miłosz, Różewicz (ze znamiennym cytatem z jego doskonałego tomu Płaskorzeźba: „Bez znaku, bez śladu, bez słowa”), Grochowiak, Herbert, Liebert, Lechoń, Leśmian, Norwid, Rilke. Po słynnych księżach-poetach z ubiegłego stulecia (Twardowskim, Miązku, Pasierbie, Drzewieckim, Sochoniu) w polskiej poezji religijnej XXI wieku pojawił się głos świeckiego katolika, którego nie da się usunąć z historii literatury.

Tekst ukazał się pierwotnie w: Dorota Heck (Maria Tarczyńska), Recenzje bez cenzury, Lublin 2015.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Dorota Heck, Mistyka w codzienności, Nowy Napis, 2019

Przypisy