14.05.2020

Nowy Napis Co Tydzień #049 / Olga Tokarczuk. Styl i poglądy

1.

Sława i pozycja Olgi Tokarczuk jest teraz nie do podważenia, co może cieszyć miłośników jej twórczości, a przeciwników stawiać w niewygodnej sytuacji. Pamiętamy szum medialny wokół wydania Ksiąg Jakubowych, monumentalnej, erudycyjnej powieści. Noblistka opisywała swoją książkę jako „rewers Trylogii Henryka Sienkiewicza”, co było śmiałą deklaracją. Czy rzeczywiście Tokarczuk zbudowała przeciwwagę dla dzieła pozytywisty? Dziś jest jeszcze za wcześnie, by to stwierdzić.

Tokarczuk należy do pokolenia pisarzy urodzonych w latach 60., a debiutujących – jak Andrzej Stasiuk, Tomasz Tryzna czy Zyta Rudzka – w czasach transformacji. Jedną z głównych oficyn nowej generacji autorów było czasopismo „brulion”. To w nim pierwsze teksty publikowali Marcin Świetlicki, Jacek Podsiadło oraz Manuela Gretkowska. Charakterystyczne dla tej grupy było zerwanie z dotychczasowymi światopoglądowymi i formalnymi modelami pisarstwa (co najlepiej widać w poezji). Młodzi twórcy odchodzili od wizji świata oraz politycznego zaangażowania proponowanych przez poprzedzające ich generacje. Konstruowali własne strategie literackie, które były odpowiedzią na nową sytuację ekonomiczno-polityczną w Polsce. Na kształt i treść ich utworów miał wpływ także ułatwiony dostęp do mniej znanej w naszym kraju twórczości. Można tu wspomnieć często przytaczany casus niebieskiego numeru „Literatury na Świecie”, a w szczególności opublikowane w czasopiśmie tłumaczenia poezji nowojorskiej. Innym istotnym czynnikiem było ugruntowanie w polskiej humanistyce filozofii postmodernistycznej, na co miała wpływ działalność przekładowa Bogdana Banasiaka oraz popularyzatorska Michała Pawła Markowskiego i Anny Burzyńskiej. Warto też wspomnieć o skompletowanym przez Ryszarda Nycza tomie Postmodernizm. Antologia przekładów.

Boom popularności literatury iberoamerykańskiej, który wydarzył się w latach 70., także miał wpływ na debiutujące później pisarki, takie jak Magdalena Tulli, Natasza Goerke czy właśnie Olga Tokarczuk. To kontekst szczególnie istotny, ponieważ dla wprawnego czytelnika oczywisty jest dług, który autorka Prawieku i innych czasów zaciągnęła u południowoamerykańskich autorów, przede wszystkim u Julia Cortázara oraz u Gabriela Garcíi Márqueza. Miejscowość Prawiek z trzeciej powieści noblistki przywodzi na myśl Macondo ze Stu lat samotności, a osobliwe, oparte na hybrydycznym łączeniu różnych stylów i gatunków konstrukcje Domu dziennego, domu nocnego oraz Biegunówprzypominają eksperymenty formalne autora Gry w klasy. Dobrym ich przykładem jest Ostatnia runda, w której – pod postacią jednej „powieści” – pisarz zgromadził teksty wspomnieniowe, fabularne, eseistyczne i poetyckie.

Styl pisarski Tokarczuk w prosty sposób wynika z jej przekonań. Autorka, jak każdy z nas, jest dzieckiem swojej epoki. Jej poglądy są wypadkową tego, z czym się zderzyła zarówno w wymiarze prywatnym, jak i politycznym. W tym kontekście mowę noblowską Tokarczuk można uznać za wykładnię jej światopoglądu. Jest ona z jednej strony etycznym credo i zapisem pewnych niepokojów pisarki, dotyczących tego, dokąd zmierza cywilizacja, z drugiej – wypowiedzią ars poetica. W przemówieniu noblistka wyjaśnia, dlaczego podejmuje tak specyficzny projekt literacki, do którego elementów należą fragmentaryczność, autobiografizm, metafikcja, fascynacja „życiem” obiektów, i tłumaczy genezę tychże.

2.

Celem autorki Biegunów nie jest tylko kariera pisarska. Tokarczuk zamierza – wychodząc od symbolicznej rywalizacji z Sienkiewiczem – zostać kreatorką narodowej wyobraźni i walczyć o zmianę polskiego paradygmatu kulturowego. Można przyjąć, że między innymi z tego powodu napisała utwór realizujący dziewiętnastowieczny model powieści historycznej. Księgi Jakubowe (a właściwie: Księgi Jakubowe albo Wielka Podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych: opowiadana przez zmarłych, a przez autorkę dopełniona metodą koniektury, z wielu rozmaitych ksiąg zaczerpnięta, a także wspomożona imaginacją, która to jest największym naturalnym darem człowieka. Mądrym dla Memoryału, Kompatriotom dla Refleksji, Laikom dla Nauki, Melancholikom zaś dla Rozrywki) konstruują na nowo opowieść o osiemnastowiecznej Rzeczpospolitej, obrazując – jako rewers Trylogii – sfery życia społecznego, których autor Quo vadis nie opisał. Nie dostajemy opowieści o walecznych szlachcicach, a odmalowanie życia uczonych, kobiet i innych niż Polacy ludów, żyjących na ziemiach polsko-litewskich (przede wszystkim Żydów). Początek sugeruje, że całą akcję śledzimy z perspektywy wizjonerki Jenty. Wydawałoby się zatem, że mamy do czynienia z narratorem personalnym, ale bohaterka, ze względu na bardzo szerokie pole widzenia, pełni funkcję dziewiętnastowiecznego, wszystkowiedzącego narratora trzecioosobowego. Taki zabieg umożliwia ukazanie komplementarnego obrazu schyłkowej Rzeczpospolitej oraz wprowadzenie narracji innej niż ta obecna w wyobraźni narodowej Polaków, widzących ówczesny kraj głównie przez pryzmat homogenicznego mitu sarmackiego. W ten sposób Tokarczuk rozpoczęła jasno deklarowaną w wypowiedziach odautorskich walkę z wpływem Sienkiewicza, pisarza, którego oddziaływanie na polską wizję historii i narodu jest niebagatelne.

Autorka podejmuje też inne gry intertekstualne. Sam tytuł Ksiąg Jakubowych nawiązuje do Nowych Aten (Nowe Ateny albo Akademia wszelkiey scyencyi pełna, na różne tytuły, iák ná classes podzielona, mądrym dla memoryału, idiotom dla náuki, politykom dla práktyki, melancholikom dla rozrywki erigowana) księdza Benedykta Chmielowskiego, będącego zresztą jednym z bohaterów powieści. Kolejnym ważnym, wciąż przewijającym się kontekstem jest Księga Zohar, tekst fundamentalny dla kabały, a u Tokarczuk szczególnie istotny w passusach poświęconym postaciom o żydowskim pochodzeniu. Dzięki tym przywołaniom noblistka ukazuje różnice, jakie dzieliły na gruncie kulturowym i intelektualnym „polskość” od „żydowskości”.

3.

Opowiadanie Numery pochodzi ze zbioru Szafa, wydanego w 1997 roku w dziś już nieistniejącym Wydawnictwie Ruta, które notabene należało do noblistki. Szczupły tomik zawiera jeszcze dwie krótkie prozy, tytułową Szafę Deus ex. W omawianej pozycji pojawia się większość motywów charakterystycznych dla twórczości Tokarczuk, dlatego zbiór ów można potraktować jako coś w rodzaju jej pisarstwa „w pigułce”. Szafa jest krótkim tekstem quasi-autobiograficznym, których największą reprezentację napotykamy w „powieściach konstelacyjnych” (Dom dzienny, dom nocny Bieguni). W Deus ex omówiony zostaje proces konstruowania i tworzenia rzeczywistości. To temat istotny w pracy pisarki, która często bierze pod lupę własny akt kreacji. Numery w tomiku zajmują centralną pozycję oraz są najdłuższym opowiadaniem. Sam tekst datowany jest przez autorkę na 1989 rok, co oznacza, że powstał on cztery lata przed jej powieściowym debiutem, jakim była Podróż ludzi księgi.

Utwór stanowi pierwszoosobowy zapis obserwacji pokojówki. Fabuła jest szczątkowa. Najistotniejszy staje się opis hotelu i czynności wykonywanych przez bohaterkę. Narratorka zazwyczaj nie koncentruje się na tym, co „tu i teraz”, a raczej skupia się na opisywaniu powtarzalnych zjawisk i działań oraz na charakteryzowaniu pokojów hotelowych, a także grup etnicznych reprezentowanych przez gości. Czas jest tu czasem cyklicznym, mitologicznym, właściwym społeczeństwom archaicznym. Numery to próba stworzenia mitu o współczesnej pokojówce, a takie działanie zgadza się z tym, co noblistka trzydzieści lat później powie w Sztokholmie:

Dziś problem polega na tym, że nie mamy jeszcze gotowych narracji nie tylko na przyszłość, ale nawet na konkretne teraz, na ultraszybkie przemiany dzisiejszego świata. Brakuje nam języka, brakuje punktów widzenia, metafor, mitów i nowych baśni. 

Kwestia języka jest interesująca, ponieważ silnie zwraca on na siebie uwagę w tej twórczości Tu każda rzecz, postać, spostrzeżenie i ruch muszą się wyłaniać przed wiecznie zdumionym obserwatorem. Widać to w omawianym opowiadaniu. Przedmiotem tekstu jest zwykły hotel, ale sposób, w jaki mówi o nim narratorka, przywodzi na myśl obraz starożytnej przestrzeni sacrum (do czego czytelnik musi się przyzwyczaić, ponieważ u Tokarczuk każda lokalizacja jawi się jako miejsce święte, miejsce poza czasem). 

4.

Prawiek i inne czasy ma bardzo wiele wspólnego z istotnym dziełem innego noblisty, Gabriela Garcíi Márqueza, z powieścią Sto lat samotności. Obydwa teksty opowiadają o małych miejscowościach położonych na prowincji. W pierwszym przypadku jest to tytułowy Prawiek, w drugim – Macondo. Już nawet tytuły powieści łączy motyw czasu. Jest to powinowactwo niebagatelne, ponieważ prezentowana przez noblistkę wizja przypomina tę wpisaną w dzieła wybitnych twórców z kręgu iberoamerykańskiego. Swoistym manifestem tego innego stosunku do czasu i rzeczywistości stała się przedmowa Alejo Carpentiera do jego własnej powieści Królestwo z tego świata, w której autor wprowadził kategorię „cudowności”:

Cudowność zaczyna być autentyczna, kiedy powstaje z pewnej nieoczekiwanej przemiany rzeczywistości (cud), z uprzywilejowanego sposobu dostrzegania rzeczywistości, z oświetlenia niezwykłego lub faworyzującego niezauważone bogactwa rzeczywistości, z rozszerzenia skal i kategorii rzeczywistości dostrzeganych ze szczególną intensywnością, wypływającą z egzaltacji ducha, która go doprowadza do pewnego rodzaju „stanu krańcowego”. Przede wszystkim poczucie cudowności zakłada istnienie wiaryA. Carpentier, „Królestwo z tego świata”.[1].

Powyższe słowa można odnieść do poetyki Tokarczuk. Carpentier pisze, że „poczucie cudowności zakłada istnienie wiary”. W jego myśli cudowność wynika z bezkrytycznej ufności w to, co słyszymy bądź co czytamy. Ta koncepcja współbrzmi z wystosowanym przez noblistkę postulatem „zawierzania fikcji”.

Prawiek i inne czasy składa się z krótkich rozdziałów, które przyjmują kształt „przypowieści” nazwanych „czasami”. Opowiadają one o ludziach żywych i martwych, nieludziach, przedmiotach oraz miejscach. Tokarczuk nie nadaje żadnej z wymienionych wyżej kategorii priorytetowego znaczenia. W jej twórczości ontologiczny status obiektów i podmiotów ma równą wartość. W ramach dygresji warto zauważyć, że w najnowszej filozofii ontologia skoncentrowana na obiekcie należy do nurtu spekulatywizmu, myśli dość żywej oraz kontrowersyjnej, której jednym z najważniejszych przedstawicieli jest Graham Harman. Nie uważam, żeby specyficzne gry autorki z przedmiotami wynikały z lektur na temat ontologii zwróconej ku przedmiotom (Object-oriented ontology). Mamy tu raczej do czynienia z częstym zjawiskiem, kiedy artysta wpada na ten sam pomysł co filozof, ale wyraża go w inny sposób.

Akcja powieści rozpoczyna się przed I wojną światową, a kończy w latach 70., ale czas przedstawiony nie gra tu istotnej roli. Większość wątków zawieszona jest w swoistej bezczasowości. Lokalizację określa się jako Podkarpacie, ale to też nie wydaje się szczególnie istotne. Kwestie te nabierają znaczenia przy postaciach takich jak dziedzic Popielski, ponieważ na jego życie widoczny wpływ ma historia i jej procesy. Fragmentaryczna forma powieści ma odpowiadać kształtowi rzeczywistości, również – według pisarki – wolnej od chronologii, znajdującej się w nieładzie. Tokarczuk ten pomysł rozwija w Domu dziennym, domu nocnym, żeby jego szczytową formę zaprezentować w Biegunach. 

5.

Noblistka powiada: 

Nie ma już potrzeby prowadzić dziennika podróży, kiedy można fotografować i wysyłać te fotografie za pomocą portali społecznościowych w świat, zaraz i każdemu. Nie ma potrzeby pisać list, skoro łatwiej jest zadzwonić. Po co czytać grube powieści, skoro można zanurzyć się w serialu? Zamiast wyjść na miasto, żeby rozerwać się przyjaciółmi, lepiej zagrać w grę. Sięgnąć po autobiografię? Nie ma sensu, skoro śledzę życie celebrytów na Instagramie i wiem o nich wszystko. To już nawet nie obraz jest dzisiaj największym przeciwnikiem tekstu, jak myśleliśmy jeszcze w XX wieku, martwiąc się wpływem kina i telewizji. To zupełnie inny wymiar doświadczania świata – oddziaływujący bezpośrednio na nasze zmysły.

Powyższy cytat dobrze wprowadza do powieści Bieguni, ponieważ jej forma odzwierciedla brak linearnej narracji świata, przed którą Tokarczuk jednocześnie przestrzega.

Narratorka jest podróżniczką XXI wieku. Odwiedza lotniska, hotele, określa się jako osoba świetnie dostosowana do nieustannej mobilności. Poznaje ludzi, inne kultury, miejsca, nowe historie. Opisuje swoje refleksje dotyczące nomadyzmu i podróży oraz edukuje czytelnika na tematy związane z psychiką umysłu wędrującego. Żyje w ruchu, nie posiada stałego miejsca zamieszkania. W trakcie lektury można odnieść wrażenie, że konstrukcja Biegunów przypomina strukturę niektórych podręczników do psychologii – po wprowadzeniu danego zagadnienia następuje exemplum: opis osoby, która posiada wcześniej wymienione syndromy i w dany sposób funkcjonuje. Kompozycja powieści jest fragmentaryczna i nieharmonijna, zresztą sama autorka w swoim przemówieniu powiedziała, że:

Ta książka stara się być lojalna wobec kakofonii i dysonansu naszego doświadczenia świata, wobec niemożliwości jego ujednolicenia, wobec jego chaosu, rozpadania się i ponownego tworzenia nowych konfiguracji. 

Oczywiście zawsze pozostaje pytanie o to, wobec kogo lub czego pisarz winien być lojalny: siebie, czytelnika, języka-logosu, świata czy chaosu? Poruszając temat Internetu, Tokarczuk dodała:

Zamiast usłyszeć harmonię świata, usłyszeliśmy kakofonię dźwięków, szum nie do zniesienia, w którym rozpaczliwie próbujemy dosłuchać się jakiejś najcichszej melodii, najsłabszego chociaż rytmu. Parafraza szekspirowskiego cytatu jak nigdy pasuje dzisiaj do tej kakofonicznej rzeczywistości: Internet to coraz częściej opowieść idioty pełna wściekłości i wrzasku.

Co to może oznaczać? Czy autorka tych słów od czasu wydania Biegunów zmieniła poglądy i zdecydowanie nie godzi się już na obserwowaną przez siebie entropię oraz rozpad rzeczywistości współczesnego człowieka? W końcu nie napisała już kolejnej „powieści konstelacyjnej”. Rzecz jest niejednoznaczna. Mimo wszystko w powieści, za którą Tokarczuk otrzymała nagrodę Bookera, nie zauważamy tak ostrego, krytycznego tonu, jaki napotkamy w mowie noblowskiej.

Interesująca mogłaby się okazać próba napisania powieści zbliżonej do Biegunów pod względem konstrukcji i poetyki, jednak prezentującej perspektywę nie współczesnego podróżnika, lecz – powiedzmy – „nomady internauty”. „Badanie” tych przestrzeni ludzkiej aktywności z odniesieniem do mechanizmów „powieści konstelacyjnej” byłoby intrygujące. Bohaterem stałby się ktoś w rodzaju nieśpiesznego przechodnia, zwiedzającego zarówno przyjemne, zabawne strony internetowe, jak i fora gromadzące radykałów politycznych oraz dewiantów. 

6.

Zadaniem, które wyznaczyła sobie Tokarczuk na teraz – jak można wnioskować z tekstu przemówienia – jest obrona obcowania z fikcją literacką. Dziś przeraża pisarkę postępująca entropia. Noblistka uważa, że ratunek przed tym procesem możemy odnaleźć w samym akcie lektury:

Czytanie jest dość skomplikowanym psychologicznym procesem percepcji. Upraszczając: Najpierw najbardziej nieuchwytna treść jest konceptualizowana i werbalizowana, zamieniana w znaki i symbole, a potem następuje jej „odkodowanie” na powrót z języka na doświadczenie. Wymaga to pewnej kompetencji intelektualnej. A przede wszystkim wymaga uwagi i skupienia, umiejętności coraz rzadszych w dzisiejszym skrajnie rozpraszającym świecie.

Być może dlatego autorka porwała się na tak karkołomny i – mogłoby się wydawać – absurdalny projekt napisania Ksiąg Jakubowych, obszernej powieści opartej o wzorce literatury XIX-wiecznej, a do tego korespondującej ze sporą częścią dziedzictwa kulturowego naszego i innych narodów. Obecne cele noblistki nie przystają do mód i myśli z czasów, w jakich debiutowała. O jej twórczości można mówić jako o politycznie zaangażowanej, co widać między innymi w Domu dziennym, domu nocnym oraz w Annie In w grobowcach świata (a więc w powieściach poruszających tematykę tożsamości płciowej), a także w Prowadź swój pług przez kości umarłych (gdzie pojawia się kwestia praw zwierząt).

W kontekście literatury Tokarczuk trudno mówić o postmodernistycznym relatywizmie. Mamy tutaj raczej do czynienia z jednym, scalającym spojrzeniem. Autorka osiąga ten efekt poprzez negowanie w swojej prozie granic między tożsamościami, gatunkami i obiektami. Jej narracje są dość jednorodne oraz charakteryzują się monotonnym rytmem.

Nakłanianie do zmiany sposobu postrzegania świata poprzez rozwój wyobraźni i ćwiczenie umiejętności skupienia uwagi to ambitny projekt, tym bardziej jeśli ma zostać zrealizowany poprzez obcowanie z fikcją. W ten sposób Tokarczuk wpisuje się w nurt literatury zaangażowanej. W wywiadzie dla „Newsweeka” stwierdziła: 

Po raz pierwszy poczułam taką pisarską odpowiedzialność po „Prawieku”. Ta książka dobrze się sprzedawała, na spotkania autorskie przychodziło mnóstwo ludzi. Wtedy sobie uświadomiłam, że wiele osób mnie czyta, a więc pewnie też słucha tego, co mam do powiedzenia. Nagle poczułam, że poza pisaniem mogę użyć swojego głosu w jakiejś dobrej sprawie. Nigdy nie zajmowałam się polityką w ścisłym sensie. Ale zrozumiałam, że polityczne jest też to, co jem, jak się ubieram, gdzie mieszkam, z kim się przyjaźnię i do jakiej szkoły chodzi moje dziecko. Zajęło mi trochę czasu, by sobie to w pełni uświadomić, choć byłam aktywna w skali lokalnej. I dalej ten rodzaj aktywności jest dla mnie najważniejszy.

To bardzo jasna deklaracja aktywizmu. W przemówieniu noblowskim z kolei Tokarczuk postuluje ratowanie świata poprzez edukację społeczeństwa. 

Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu pragniemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd. Często zapominamy, że nie jest to jakieś fatum i zrządzenie losu, ale rezultat bardzo konkretnych posunięć i decyzji ekonomicznych, społecznych i światopoglądowych (w tym religijnych). Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć. 

Pisarka wymienia grzechy cywilizacyjne i ich możliwe konsekwencje oraz deklaruje walkę z nimi, dodając na zakończenie: „Dlatego wierzę, że muszę opowiadać tak, jakby świat był żywą, nieustannie stawającą się na naszych oczach jednością, a my jego – jednocześnie małą i potężną – częścią”.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Filip Matwiejczuk, Olga Tokarczuk. Styl i poglądy, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 49

Przypisy

    Powiązane artykuły