13.08.2021

Proch, paproch

Pierwsza połowa września, upał, a już
Skrada się listopad. Chytry jak uśmiech polityka
Wszystko jedno jakiej opcji. Z pewnością coś zgnije
Niekoniecznie w państwie duńskim.
 
Duch Hamleta stentorowym, prezydenckim głosem
Przemawia do żywego jeszcze ojca. Poloniusz
Charcze za purpurową kotarą. Znaleźli na niego
Rzeźnickiego haka. Taka jest rzeczywistość
W której się tułamy. Od ściany do ściany.
 
Wcześniej niż zwykle sczerwieniały jarzębiny
I lato tego roku bujniej obrodziło w pogrzeby.
Nasi przyjaciele, koledzy, znajomi
Płoną w krematoriach i wstępują w bezbronne niebo
Wraz z zasługami, naszą pamięcią i żalem.
Znowu nam to zrobili. Pogrozimy im pięścią
Tam, w zaświatach. Zgrzeszyli przeciw ekologii
I my też wkrótce zgrzeszymy. Cóż, że bez przyjemności,
Bo po śmierci.
 
Z prochu jesteśmy albo i z paprochu.

 Wrzesień, 2016

Tekst został zakupiony w ramach programu Tarcza dla Literatów. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Marek Wawrzkiewicz, Proch, paproch, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły