11.08.2021

I ty, Cervantesie

Skrzypnęła zamykana furtka.
Zapachniał znajomy mrok.
Dotarłem do własnej zagrody.

Wreszcie można kopnąć w kąt
Wyszczerbiony hełm, ściągnąć
Zardzewiała zbroję i
Zdjąć maskę.

Och, z ulgą podrapać
Odciśnięte od rzemieni ramiona,
Wypuścić stęsknione gazy,
Przeciągnąć się aż do chrzęstu kości,
Usiąść na pniu
I pomyśleć o pustce.

Jeszcze chwila. Zaraz znajdę
Kromkę czerstwego chleba,
Popiję łykiem wina, jeśli nie skwaśniało.
Zresztą niech będzie jakie jest.
Wszystko jedno co się wlewa z pleśń.

Cykady, liście, nietoperze. Zanim
Oswoją ciemność są tylko zjawami.
Zjawa to ważna część istnienia.

Poczekam. Niech uspokoi się pył we włosach,
Między palcami stóp, na języku. To dobry kurz,
Kiedyś spoczywał na dojrzałych owocach.

Zamknąć oczy. Jak parciana taśma
Przepływają pod powiekami pylne drogi Kastylii
Posiane błękitem. Błogosławiona ciemność
I szmer odległego strumienia.

Zapewne gdzieś w pobliżu drzemią utrudzeni
Moi przyjaciele – wiatraki. Nie robiłem wam krzywdy.
Tylko tyle, ile trzeba, żeby zasłużyć
Na szaleństwo. Kochałem was
Nieco sadystyczną miłością,
Bardziej niż tłustą dziewkę Dulcyneę.
Ale przyznaję: lubiłem patrzeć w te krowie,
Niczego nie pojmujące oczy,
Kiedy kolebały się jej dorodne piersi
Pełne daremnego czekania na moje dłonie.
Nie tknąłem ich.
Nie byłem aż tak obłąkany, choć niekiedy
Posądzał mnie o to ten stary cwaniak Sancho Pancha.

Tak, tylko on niemal wiedział. Prawie zawsze
Zbroja i szaleństwo ocalały moją samotność.
Jedyne, co człowiek może mieć tylko dla siebie.

Wszyscy się na mnie nabrali –
Rówieśni, potomni.
I ty, Cervantesie.

Bezgłośnie, przez ciemność
Śmieję się wam w twarz.

Tekst został zakupiony w ramach programu Tarcza dla Literatów. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Marek Wawrzkiewicz, I ty, Cervantesie, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły