22.02.2021

sucha relacja z baru warszawskiego

dosiadujesz się do na długo rozerwanych słów. tulimy się. tulimy. dwa razy po

czterdzieści w szerokiej szklance i lód. popatrz księżyc. jak mikroskopijnie wchodzi

w latarnie. jak się w nich rozkula. jest go co raz bliżej na każde jutro jak na

zapomnienie. dwa razy po czterdzieści w szerokiej szklance. przez ten lód nie

mogę cię dotknąć. tulimy się. tulimy. dwa razy po czterdzieści w szerokiej szklance.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Maria „Majka” Żywicka-Luckner, sucha relacja z baru warszawskiego, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły