13.08.2021

Wiersze niedorobione

Tułają się we mnie te wiersze niedorobione,
Nadpalone, ułomne, z wytrzeszczonym okiem,
Przetrąconym piszczelem, guzem na potylicy.

Pojękują, zanoszą się ochrypłym kaszlem,
Wycierają nos w rękaw, rozpychają przy piecu
I nie wiadomo czego chcą.

Nie jestem pewien swego ojcostwa. Tak czy owak
Łoże z pewnością było nieprawe, a matka
Zapomniana. Nie pamiętam nawet
Aktu poczęcia. Jednak  jakoś je rozpoznaję –
Po grymasie twarzy, geście usmolonej dłoni,
Po idiotycznym zapatrzeniu w przestrzeń ściany.

Mam dla nich trochę czułości. Jednemu dam
Ziarenko gorczycy, drugiemu kropelkę wódki,
Innemu przyleję ścierką, ale tak,
Żeby nie bardzo bolało.

Wiem, że nie wyjdą na ludzi.
Wiem, że nie wyjdą do ludzi.
Ale nie ma na nie rady, skoro są,
Nie wiadomo skąd, dlaczego i po co.

To zresztą nie jest takie dziwne
W tym zadziwiającym świecie.


Listopad, 2006 r.

Tekst został zakupiony w ramach programu Tarcza dla Literatów. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Marek Wawrzkiewicz, Wiersze niedorobione, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły