06.02.2023

Miłość jako zdarzenie nim się zaczęło

Czuła się jakby była dokądś spóźniona
i przechodziła obok bramy która miała się zamknąć.
Nie czuła deszczu który ścieka gdzieś tam
z góry za kołnierz aż do koszulki z lnu. Jakieś
głuche kroki, chyba ktoś cię minął. Przeszłaś obok
tych kroków. Patrzysz na obrączkę poczerniałą
od pocierania jej przez nieuwagę. Mężczyzna który
pojawiał się za tą obrączką milczy, wbija się
w tłum, jest posłuszny twojemu zakazowi
ruszania ustami. Obudzi się w jakiejś drodze, jakiegoś
zmierzchu, krok za krokiem za framugą
jakiegoś braku miłości. Będzie naśladował tak
jak ty przynależność do kogoś, do wybranego
niezręcznymi palcami losu. Po wyjściu z kościoła
bierzesz dzieci za ręce by nie musiały
czytać pokątnej literatury gdy będziesz robić mężowi
kolację i nie będzie czasu by wejrzeć
w dalekie spojrzenie pogaszonych świateł w wieżowcu naprzeciwko.
Potem wyobrażasz sobie jak to by było gdybyś
łyknęła osiemdziesiąt tabletek nasenu gdzie
zapadasz się w coś, nie wiadomo co i nie wiadomo kiedy. Jest jeszcze
drugi krok nad chmurami, gdy tętni ziemia od pociągu
który nadjedzie. I zasłoni mężczyznę z którym rozumiesz się
bez słowa i echa głosów.

Zabroniłaś dopowiedzenia się do wyjścia
z połowy drogi. Myjesz okno
widzisz małe gwiazdki na dalekim chodniku.
Z tej wysokości nie czujesz chłodu. Chorujesz.
Poza tym nic nowego się nie dzieje. Masz
coraz więcej czasu na łapanie powietrza w płuca
wydychanie za zakamarkiem słońca które
jak gdyby nigdy nie zachodzi. Więc znowu
wdychasz powietrze by przejść jakieś funkcje
życiowe. Znowu chorujesz.

 Tekst został zakupiony w ramach programu Tarcza dla Literata.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Barbara Maria Rustecka, Miłość jako zdarzenie nim się zaczęło, Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...