Pravice versa
To bardzo prosty taniec na dwa:
lewa, prawa, lewa, prawa, lewa
ręka trochę wyżej – radzi mistrz i prawi,
prawi, prawi: cza cza cza.
Jak pomóc zmęczonym? Może lewatywa…
Nadbudówka radzi pożreć trochę bazy.
A może bezy? Jedna ręka nie wie,
co od ust odejmuje druga. Strona
przeciwna zaleca modlitwę
do Świętego Mikołaja, tego prawdziwego,
który biednym sąsiadom podrzucał złoto
na posag dla córek. Podrzucał lewą
czy też prawą ręką?
Z lewej równo, z prawej wolność – schody.
Strzępienie języka po różnicy, wiersz.
Bez braterstwa rymów czymże dzisiaj bywa?
Posłem prawicy w parlamencie słów?
Postem lewicy na Facebooku snów?
Różnica tkwi gdzieś głębiej, w skręcie DNA,
w hellingerowskim ustawieniu stopy dziadka,
gdy wstawał z łóżka na pech albo szczęście.
Odtąd jesteśmy z odmiennej półkuli,
cali z drugiej ręki, nieufni, przeciwni.

