16.08.2021

OPOWIEŚĆ Z MGŁY ​​​​​​​(PIEŚŃ DYDUKA)

Burza łąkę krzyżykiem wyszywa,
deszcz sierpniowy pieści słodkie
kwiaty. Senne oczy zamyka krawiec
snów, kiedy zszywa dźwięki w kantaty.

 

Bagnice zrywają traw wonie,
układają je w śpiewne bukiety,
a dziewanny, leśne damy pokorne,
na wybranków czekają, niestety.

 

Och, wysłuchałbym takiego koncertu:
ustawiłoby się dwa fortepiany,
w szranki stanąłby Szopen z Nahornym,
potem zabrzmiałby Kilara Krzesany.
Skrzypce dałbym świerszczom zielonym,
kastaniety wstydliwym nornicom,

 

bębny szczygłom lub trznadlom płochliwym,
a altówki płanetnikom, wodnicom.
Wiem, najszczerzej zagrałyby drzewa
na zdrewniałych ramionach nocy,
zaśpiewały świergotki łąkowe
przepełnione radością i mocą.

 

Ja – meloman wierny prawdziwy -
siadłbym obok śmiałka, wiechliny.
Rozmawialibyśmy o janua coeli,
o dźwiękach, które słyszymy.

 

Och, wysłuchałbym takiego koncertu.
Miesiąc niebo troskliwie ceruje,
czesze rzekę mgła siwobrewa,
dumnie prężą się trzciny stateczne,
kiedy nocny koncert rozbrzmiewa.

 

Wysłuchałbym takiego koncertu.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Adriana Jarosz, OPOWIEŚĆ Z MGŁY ​​​​​​​(PIEŚŃ DYDUKA), Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...