25.11.2021

Nowy Napis Co Tydzień #128 / Zapiski z przeprowadzką w tle [fragment]

[…]

28 marca 2020

Sobota, +1ºC, słońce

22.00 – Co za dzień! Urobiłam się tak, że dostałam gorączki: 37,5. A to u mnie dużo. W domu pakowanie, odkurzanie po meblach, mycie podłóg. Dobrze, że był Wojtek, wynosił, organizował, kopał na działce… A to, co robił Waldek… zero myślenia. Humanista… Auto (duża ciężarówka) dał nam Darek (były uczeń) na cały dzień, kierowcy i tak nie mogą jeździć za granicę. I teraz się martwię: zaraził nas czy nie?

Nowi prawie właściciele zapłacili za działkę połowę, reszta przy notariuszu. A notariusze nie pracują – koronawirus!

1638 zakażonych

29 marca 2020

Niedziela, +3ºC, zachmurzenie małe, wiatr

Obudziłam się o 6.40, a to 7.40. Zapomniałam o zmianie czasu! Przestraszyłam się, czy Waldek pamiętał, bo spał u Michała. Okazało się, że tak. Zrobiłam już masę rzeczy: przepatrzyłam wszystkie pudełka, posegregowałam je. Męczy mnie bardzo kaszel i boję się, czy to aby nie koronawirus. Dobrze, że brzydka pogoda, to przynajmniej ludzie nie łażą i nie roznoszą tego dziadostwa. Obejrzałam dziś dokument Ewy Ewart o koronawirusie i aż się popłakałam. Właściwie lekarze nie muszą robić nic, bo jestem w grupie ryzyka i mam jakieś choroby współtowarzyszące – więc wytłumaczenie zgonu będzie! Wieczorem obejrzałam reportaż o ratownikach medycznych i znowu się poryczałam. To są dopiero bohaterowie! A ludzie okropni. I państwo też.

1862 zakażonych

1 kwietnia 2020

Środa, –4º, słonecznie

7.40 – mam temperaturę 36 stopni, dusi mnie kaszel i pali twarz. Ostatnie chwile w starym mieszkaniu. Zaganiana.

18.32 – Waldek jest tak głupi, że się załamuję! Bo co można zrobić na głupotę? Wcale się nie przejmuje tym koronawirusem. Złości się, gdy mu mówię, żeby nie łaził po sklepach, podpisywać umowy… Są przecież telefony. Z bezsilności chce mi się płakać. Co zrobię, jak mnie zarazi? Nic. Umrę w mękach. Bywa też stale u Alinki, Wojtka i Jaśminki, a oni przecież wszyscy w grupie ryzyka.

2554 zakażonych

Jawor – Nadolice Wielkie

2 kwietnia 2020

Najcięższy dzień w moim dorosłym życiu. Końcówka pakowania. Rano był już nowy właściciel z córeczką spisać liczniki. Dla Waldka super: chodzi za nim i nic nie robi. A tu tyle roboty.

Koło 9.00 przyjechał Wojtek – dobry organizator i poganiacz taty. O 11.30 zabrał mnie do siebie i zostawiliśmy Waldka w oczekiwaniu na ekipę przeprowadzkową. Do widzenia Jaworze! W drodze do Wrocławia doznałam szoku: wiosna za oknami, cudna, jasna zieleń. Tak długo tylko ,,zawijałam te sreberka”, że nie widziałam świata.

Mówi się, że nie przesadza się starych drzew. Ale to chodzi bardziej o stres przeprowadzki niż nowe miejsce – tak to odbieram ja. Jeszcze ta epidemia. Ani pojechać do sklepu, ani bezpiecznie pogadać z fachowcami. Ani też wyjechać na chwilę odstresować się. Ciężko. Choć znalazłam jeden plus – Wojtek mógł przyjechać bez problemu, bo szkoła pracuje zdalnie.

2946 zakażonych

[…]

 

Dzienniki pandemiczne dostępne są w e-sklepie Instytutu Literatury.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Lidia Struzik, Zapiski z przeprowadzką w tle [fragment], „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 128

Przypisy

    Powiązane artykuły