24.10.2019

Nowy Napis Co Tydzień #020 / Postrycerskość, typie. O „adblocku“ Kaspra Pfeifera

1. Słowem wstępu

Nie mam zainstalowanego AdBlocka ani żadnej innej wtyczki blokującej wyświetlanie reklam, ale pobrałam debiutancką „apkę” Kaspra Pfeifera adblock, w której na milionach szklanych ekranów i ekraników dobrze promuje się współczesny trubadur, dworski trefniś i reinkarnacja Rolanda w jednym. To rycerz na białym koniu pędzący prosto na wroga. To rycerz na białym koniu z rozkwaszonym przez wroga nosem. To wreszcie telebim wyświetlający na żywo akcję z pola bitwy, pod którym obstawiany jest zwycięzca potyczki. Aktualne zakłady: dwa do jednego, że rycerz przegra.

(Akcja urywa się w samym środku starcia. Przerwa na reklamę.)

 2. Posty i miecze albo w poszukiwaniu prawdy

Pfeifer sięga do tradycji poezji dworskiej i rycerskiej, adaptując je dla potrzeb wiersza XXI wieku. Jest ironiczny, ale nie prześmiewczy, zdystansowany, ale jednocześnie zaangażowany i – co najważniejsze – jego adaptacja jest twórcza, a nie odtwórcza.

Z jednej strony działania poetyckie Pfeifera niewątpliwie noszą znamiona gry – jego wiersz to „pieśń pod którą kitrałem ironię”. Język tej poezji – bogaty i różnorodny, sklejony w równej mierze z archaizmów, jak z mowy Internetu – często bywa jedynie wydmuszką („szliśmy zauroczeni bezczelną pustką utrzymaną w mowie”). Błyskające co jakiś czas z tekstów ekrany skutecznie przypominają, że wszystko toczy się w wirtualnej rzeczywistości, której nie możemy dać wiary. Regularnie zwodzi nas ona niemal doskonałą iluzją; niemal, bo koniec końców zawsze następuje zderzenie tych rzeczywistości, odsłaniające jedynie pozorną wiarygodność wirtualnej „ściemy” („siniacząc usta wierszem wabiliście mnie ściemką / o przekuwaniu postów w miecze”).

Z drugiej strony zza ironii wygląda realna potrzeba stworzenia wzorca równie silnego jak etos rycerski. Padającą w jednym z wierszy deklarację: „wyznaję / potrzebę / mitu” czytałabym całkiem dosłownie. Funkcjonowanie w rzeczywistości przesiąkniętej internetową labilnością skutkuje niewiarą w tę rzeczywistość. Nie ma w niej miejsca na autorytet, mit, stabilność. Brak punktu odniesienia powoduje całkowitą dezorientację. „Niepewność zastępuje ci szkiełko gdy oko pęka niby wyświetlacz”. Świat skonstruowany z ekranów komputerów, laptopów, smartfonów, tabletów i innych urządzeń próbuje kreować nową rzeczywistość, choć nie radzi sobie nawet z jej kopiowaniem. Nie dając użytkownikowi żadnego pewnego źródła, uniemożliwia mu funkcjonowanie w tej przestrzeni, pozbawia go podstaw koniecznych do konstruowania bardziej skomplikowanych struktur jak opowieść, topos, legenda. Pojawia się inny etos („twardy / orze / do / zgryzienia”), nowy system wartości („pieniądz polecam zamiast metafory”). Prędzej czy później wyskoczy nam komunikat o błędzie (http 404). Istnieje jednak spore ryzyko, że użytkownik pozostanie wobec niego bezradny.

 3. Wróg u bram

Nasz Zawisza Czarny, cały na biało, słowem wojuje i od słowa ginie, ale czyj miecz wchodzi w rycerza jak w masło? Wiemy już mniej więcej, o co toczy się bój, ale z kim właściwie spotykamy się na udeptanej ziemi?

Antagonistę naszego bohatera nie tak łatwo nazwać. „Nagie ściany gmachów późnego kapitalizmu” – mówiąc słowami Tomasza Bąka z blurba do książki – stanowią arenę walki, ale ani kapitalizm, ani Internet, ani postprawda nie są tu przeciwnikami rycerza. Pfeifer przypomina raz jeszcze, że za każdym konstruktem i za każdą ideą stoi człowiek. Problemem nie są wytwory, jest nim wytwórca; nie ludzkość jako ogół, ale każdy jednostkowy byt. Autor każe nam w końcu przyjąć brzemię odpowiedzialności:

 kto jest bez winy niech pierwszy rzuci lajkiem (…)

 

czy byliśmy tymi co widzieli
czy botami otwartymi na oścież

 Tradycja, do której odwołuje się poeta, okazuje się – co może być zaskakujące – adekwatnym punktem odniesienia dla współczesności. O ile nie należy mówić o prostym przełożeniu rycerskiego kodeksu z przeszłości na teraźniejszość, o tyle współodpowiedzialność, troska o kwestie społeczne oraz przekonanie o konieczności brania w obronę tych, którzy sami bronić się nie mogą, to działania, które warto podejmować również dziś. Oczywiście mamy świadomość nierealności tego wzorca, ale na potrzeby jego aktualizacji warto zdobyć się na zawieszenie niewiary. Trzeba jednak pamiętać, że kopie kruszymy z realnym przeciwnikiem, a posługując się internetowym żargonem, nie przestajemy mówić o prawdziwych problemach. Sami dla siebie stanowimy arenę walki, „bez spiny i żalu / kasując fikcyjne konta w realu”.

4. Jak mówi rycerz

Pośród wielu diagnozowanych w adblocku problemów znajdziemy i taki:

przecięty projekt europa
na który wiecznie wstępują nowe ludy […]

pęknięty kontynent który tonie od głosów
nijak mających się do świata któryśmy znali

Zmierzenie się z tą nową formą rzeczywistości niewirtualnej, która jednak nas dotyka, okazuje się zadaniem niełatwym. Rozdźwięk między przeszłością a teraźniejszością powoduje tym bardziej usilne poszukiwanie wzorców, które pomogłyby nam oswoić zastaną – czy też raczej nieustannie stwarzaną – rzeczywistość. Podmiot nie ma gotowej recepty i sam niejednokrotnie ulega pokusie prostych rozwiązań („wpiszę się w tłum typów / leczących rozczarowanie beką”), podejmuje jednak nieustanne próby zaradzenia zauważanym problemom. Skoro mówimy o kontynencie, „który tonie od głosów / nijak mających się do świata któryśmy znali”, ważne będzie też poszukiwanie nowego głosu, który wysłowiłby nieznany świat.

Poeta mówi o rycerskości, stosując ironię i patos, sięgając po język potoczny i skostniałe konstrukcje zdaniowe. Mówi bardzo zwięźle, a przy tym rytmicznie, płynnie i chwytliwie. Dozuje napięcie, umie zaangażować czytelnika w snutą opowieść. Choć tytuł książki Pfeifera wydaje mi się niezupełnie trafiony, rozumiałabym go przede wszystkim jako blokowanie niepotrzebnych dla wiersza treści oraz ozdobników, i to pomimo częstego stosowania barokowej wręcz konstrukcji tekstu. Dwadzieścia dwa krótkie wiersze, brak „zapychaczy” pokazujących warsztat debiutującego poety – to stanowi o dojrzałości publikacji. Charakteryzuje ją dobrze przemyślana, niemal sterylna kompozycja. Działania w języku są dla tego tomu niezwykle istotne. Poszukiwanie sposobów jak najdokładniejszego zwerbalizowania problemów to pierwszy krok do ich rozwiązania. To za pośrednictwem słów stawiamy diagnozę, by potem podjąć odpowiednia działania.

Gdy mówisz podniosłe słowa myśląc o cnocie
nie kpij z faktu że będziesz potrzebował
kilku walk

5. (U)kryty w zbroi

Pfeifer dba o towarzyszący poezji dworskiej anturaż. Na kartach adblocka natkniemy się nie tylko na rycerzy, lecz także na księżniczki, książąt, pątników. Wrażenie przeniesienia współczesności lata świetlne wstecz (lub odwrotnie) potęguje słownictwo związane na przykład z uzbrojeniem rycerza czy odpowiednią przestrzenią (zamek, wieża).

Pomimo całego oręża, w jakie poeta wyposaża bohaterów wierszy, podmiot pozostaje rozmyty i nieuchwytny. Debiutantowi udało się stworzyć przekonujący – nawet pod względem plastycznym – obraz współczesnego rycerza. Jego zbroja lśni, ale nie dlatego, że jest wypolerowana na wysoki połysk. Metalowe płytki zostały zastąpione ekranami świecącymi własnym światłem. Skutecznie odwracają one uwagę od postaci ukrytej pod pancerzem. Patrzymy właściwie na wskroś niej, w ogóle jej nie dostrzegając.

Pfeifer sprytnie wykorzystuje owo przemycanie podmiotu pod osłoną ekranowej folgi. Jego bohater błyska raz ekranem ironii, raz ekranem patosu; wyświetla społeczne zaangażowanie, by za chwilę sugerować wszechogarniający dystans. W tej zmienności jest pewna konsekwencja i duży potencjał. Skromny tomik Pfeifera można czytać jako rozpisane na dwadzieścia dwie części mrugnięcie do odbiorcy albo jako akt niezgody, który znalazł dla siebie ujście w poezji, ze względu na brak innego (w jednym z wierszy pojawia się nawet motyw walki z wiatrakami: „jedno serce w kawalerce to tłum księżniczko / walka z wiatraczkiem odbitym w zbroi”). adblock pomieści wiele interpretacji.

6. Słowem występu

Debiut Pfeifera należy uznać za udany. Może spotkać się z nieco innym odbiorem u czytelniczek niż u czytelników, choć jednym i drugim zapewni ciekawą lekturę. W jednym z wierszy poeta retorycznie pyta:

czym jest link
którego nie da się
podać dalej

I choć w kontekście tomu to zdanie wybrzmiewa donośnie – filozoficzne czy wręcz metafizyczne – sparafrazujmy je nieco i wykorzystajmy dla własnych potrzeb. Co to za książka, której nie poda się dalej? Tę się poda. Ja podaję i polecam.

(Koniec bloku reklamowego.)

Kasper Pfeifer, adblock, Dom Literatury w łodzi, 2019.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Anna Mochalska, Postrycerskość, typie. O „adblocku“ Kaspra Pfeifera, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 20

Przypisy

    Powiązane artykuły