27.11.2019

Nowy Napis Co Tydzień #025 / Księżyc wyszyty

Chłopak z Wilna

Adam Giedrys, rocznik 1918, młodość spędza w Wilnie, tam też kończy kurs krawiecki.

Gdy wybucha druga wojna światowa, Litwini mówią: „Wilno nasze, a my Rosjan”. Polacy nie składają jednak broni i powołują dziesiątki organizacji konspiracyjnych. W jednej z nich działa Giedrys. Początkowo jako łącznik, a następnie w roli egzekutora, gdy „likwiduje” porucznika Chomczyńskiego – zdrajcę, który z ramienia NKWD inwigilował polskie środowiska konspiracyjne.

Giedrys z rodziną przenosi się do Nowego Grodu. Tam przydaje się wyuczony zawód – Adam otwiera zakład krawiecki. Miejsce staje się „skrzynką kontaktową” i „dziuplą” dla konspiratorów. W drzwiach pracowni Polacy codziennie mijają niczego nieświadomych Niemców, którzy przynoszą mundury do naprawy. Od wakacji 1941 roku Litwa nie jest już Rosjan, a III Rzeszy. Front przesuwa się na wschód.

Pierwsze spotkanie ze śmiercią

Rok później esesmani wiozą go na przesłuchanie do siedziby Gestapo. Do auta wrzucają też dwie łopaty.

– Jeśli spróbujesz uciekać, kula w łeb, a tym cię zakopiemy.

Nawet nie próbuje zbiec.

Na przesłuchaniu naziści spuszczają na Adama psa. Ten, szczerząc kły, podbiega do krawca i przewraca go na ziemię, ale nie gryzie, opiera tylko łapy o jego klatkę.

– Wojskowy pies nie może się mylić – mówią Niemcy.

I puszczają Giedrysa wolno.

W czterdziestym trzecim wstępuje do 77. Pułku Piechoty AK. Jako łącznik, pod pseudonimem Ben-Hal.

Dowódca I batalionu, Jan Wasiewicz, pseudonim „Lew”: „Przewoził broń palną, amunicję oraz inne materiały wojskowe. Był żołnierzem odważnym, zdecydowanym, zdyscyplinowanym”.

Kolega z VII batalionu, Florian Bohdan, pseudonim „Jawor”: „Był bardzo zakonspirowany, tajemniczy i małomówny, znany tylko dla nielicznych”.

Po zakończeniu wojny ukrywa się pod nazwiskiem Edward Błasiński. Najpierw w Bydgoszczy, później – wraz z żoną – w Szczecinku, gdzie szyje mundury dla leśniczych i zdaje krawiecki egzamin mistrzowski.

W czerwcu 1946 roku zaczynają się aresztowania, komuniści wyłapują w okolicy czterdziestu pięciu byłych akowców z V Brygady Wileńskiej oraz Bojowego Oddziału Armii. Podczas pokazowych procesów pięciu z nich otrzymuje wyrok śmierci.

Wkrótce pukają też do Błasińskiego.

Wyrok inny niż w sądzie

Wojskowy Sąd Rejonowy w Szczecinie: „Edward Błasiński jest oskarżony o udział w akcjach dywersyjnych i napadach na sowieckich żołnierzy”.

Choć dwadzieścia lat później jego sprawa zostanie zamknięta z powodu braku dowodów, teraz komuniści robią wszystko, żeby coś na niego znaleźć. Podczas przesłuchań jest bity – głównie po nerkach. Katujący go ubek jest dość niskiego wzrostu i nerki są na wysokości jego ramion. Błasiński słyszy wyrok: pięć lat.

Naczelnik więzienia w Siedlcach: „Więzień sprawuje się niepoprawnie, jest mało zdyscyplinowany, do pracy nie okazuje żadnej chęci. Politycznie mało uświadomiony. Stosunek do obecnej rzeczywistości wrogi”.

Pobyt w więzieniu i brutalne przesłuchania odbijają się na Giedrysie już po wyjściu na wolność. W 1953 roku zapada na ciężką gruźlicę nerek.

Zdjęcie Andrzeja Giedrysa

Krawiec i gwiazdy

Giedrys ląduje w szpitalu w Olsztynie, na urologii. Jego stan jest ciężki: oprócz gruźlicy cierpi z powodu aż siedmiu wrzodów w pęcherzu moczowym. Nad krawcem czuwa doktor Jan Janowicz. Podczas wojny również walczył w rejonie Wilna.

– Przeżyje, tylko jeśli będzie walczył o to życie z całych sił – mówi lekarz.

– Mam 33 lata, jeszcze nie pora umierać.

W olsztyńskiej placówce próbują eksperymentalnej terapii i wstrzykują do obu nerek pacjenta dawkę jodu.

Giedrys czeka, co się wydarzy. Nie chce zasnąć, boi się śmierci. W nocy patrzy w niebo. Ból i widmo śmierci doprowadzają go do przemyśleń na temat dotychczasowego życia.

Giedrys: „Wszyscy w szpitalu posnęli. Było mi strasznie żal siebie, że tyle już lat przeżyłem i nic właściwie nie zrobiłem. Byłem tylko krawcem, szyłem garnitury. Moje puste życie mijało bez celu, jak te gwiazdy. One się przesunęły na niebie i księżyc sunął wolno za nimi. Przejdą, zgasną bez śladu. A co ja właściwie wiem o gwiazdach? Co ja wiem o świecie?”.

Nie zaśnie do rana.

Mijają kolejne dni. W szpitalu dobrze go znają, bo jest ciężkim przypadkiem, takim, co trochę wzbudza litość, a trochę zaciekawienie. Krawiec pisze wiersze o pielęgniarkach albo maluje obrazki na rentgenowskich kliszach. Przepędzają go z sal, kiedy wchodzi i robi wykłady o gwiazdach.

– Wariat! – mówią z pobłażliwym uśmiechem.

16 marca 1953 roku jego stan się pogarsza i jedna z nerek pęka. Podczas zabiegu jej usuwania krawiec zapada w śmierć kliniczną.

To, czego podczas niej doświadczy, okaże się kluczowe dla jego przyszłości.

Jego serce nie bije przez osiem sekund, ale to wystarcza, by trzydziestopięciolatek doświadczył wizji kosmosu. Po wybudzeniu przysięga:

– Jeśli przeżyję, swoje życie poświęcę astronomii.

Kosmiczny wyścig

Zapadnięcie „żelaznej kurtyny” przyniosło nowy porządek i nowe konsekwencje dla świata. Technologia wykorzystana podczas minionej wojny pokazała, że świat stoi u zarania technologicznego wyścigu. Amerykanie zrzucili bomby atomowe, Niemcy stworzyli rakiety V1 i V2. Istotną rolę w walce Zachodu ze Wschodem odgrywały też propaganda i ideologia. Posiadanie międzykontynentalnych pocisków balistycznych, technologia satelitarna czy możliwość odbycia załogowych lotów kosmicznych – wszystko to mogło dać solidne podstawy do głoszenia tez o przewadze USA nad ZSRR. I odwrotnie.

Dlatego gdy Sowieci wysyłają na orbitę swojego Sputnika 1, Amerykanie pojawiają się w przestrzeni kosmicznej już cztery miesiące później z Explorerem 1. Kongres nie szczędzi środków, aby zapewnić Amerykanom bezpieczeństwo – przeznacza na ten cel miliard dolarów. Rosjanie z kolei obwieszczają sukces: wyprzedzili USA.

Plan podboju kosmosu

Na punkcie kosmosu mają hopla nie tylko wielkie mocarstwa. Swoją rolę chce także odegrać skromny krawiec ze Szczecinka. Jego plan z oczywistych względów wydaje się jednak znacznie bardziej szalony.

Rokowania są dobre: będzie żył. Dlatego już podczas rekonwalescencji zaczyna studiować literaturę astronomiczną. Wkrótce własnoręcznie buduje lunetę i – będąc jeszcze w szpitalu – daje pierwszy wykład o kosmosie. Tym razem słuchacze nie zbywają go lekceważeniem.

Na początku 1959 roku do jego drzwi puka Służba Bezpieczeństwa. Powód: krawiec miał zauważyć odsunięcie od trajektorii lotu radzieckiej sondy księżycowej Łuna 1. Podejrzenia o dywersję i dostęp do tajnych informacji Giedrys rozwiewa, gdy pokazuje swoje obserwatorium astronomiczne. Wybudował je na poddaszu kamienicy, w której mieszka!

Pieniądze zdobył od władz. Podbój kosmosu rozpala wyobraźnię – każdy chce być obok, gdy ktoś przypadkiem dotknie jego tajemnicy.

Cztery lata później nikt nie ma wątpliwości, że krawiec ma umiejętności i wiedzę, pozwalające badać kosmos. Pisze prace naukowe i artykuły do prasy, zakłada oddział koła astronomicznego, a jego poddasze zaczynają odwiedzać mieszkańcy miasta, studenci, uczniowie.

Dzięki swoim dokonaniom w 1963 roku zostaje zaproszony na Międzynarodowy Kongres Astronautyczny do Warny. To pierwszy z ponad dwudziestu, w których weźmie udział w przyszłości jako członek Międzynarodowej Federacji Astronomicznej.

American dream

Największym przeżyciem dla krawca jest wyprawa do USA. Nie doszłoby do niej, gdyby nie obserwacje astronomiczne prowadzone w Szczecinku. Udało mu się obliczyć współrzędne statku Gemini 5, powracającego z najdłuższego lotu załogowego w historii podbijania kosmosu.

W dowód uznania Giedrys otrzymuje zaproszenie do Centrum Lotów Kosmicznych na Florydzie. Człowiek, który niegdyś doświadczył śmierci klinicznej w olsztyńskim szpitalu, teraz ściska rękę Neila Armstronga i Buzza Aldrina – pierwszych ludzi na Księżycu. Podczas trzymiesięcznego pobytu poznaje także załogę Gemini 5 i radzieckich kosmonautów, a NASA pozwala mu zwiedzić ośrodek lotów. Dla człowieka, który zbudował w Szczecinku łóżko antygrawitacyjne, to nie lada gratka.

Kosmos na wyciągnięcie ręki

Dwa lata później Polskę obiega sensacyjna wiadomość: do kraju sprowadzona została skała księżycowa. Rzecz w tym, że można ją obejrzeć nie w Państwowej Akademii Nauk ani innym wielkim ośrodku badawczym, a w liczącym czterdzieści tysięcy mieszkańców Szczecinku. Przysłała ją NASA.

Nie będzie to jedyny prezent z przestrzeni kosmicznej, jaki dostanie Giedrys. W 1986 roku z rąk byłego dyrektora Europejskiej Agencji Kosmicznej otrzyma wtopiony w kryształ fragment amerykańskiej stacji kosmicznej Scylab. To kolejna nagroda do kolekcji, po makiecie rakiety Ariane, wręczonej mu w 1982 roku w Paryżu.

Odmieniec

Giedrys nie ustaje w pracy badawczej i dydaktycznej. Organizuje seminaria astronomiczne w oddziale Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii w Szczecinku przy ulicy Kościuszki. Przez jego zajęcia przewijają się tysiące słuchaczy. Wycieczki z uczniami przyjeżdżają z odległego o 200 kilometrów Torunia, a krawiec zabiera ich do obserwatorium lub na spotkania, między innymi ze Stanisławem Hermaszewskim, jedynym Polakiem, który przebywał w przestrzeni kosmicznej.

Dokonania astronoma amatora nie uchodzą uwadze reporterów, którzy pierwsze materiały o Giedrysie piszą jeszcze w latach pięćdziesiątych. Powody są dwa.

Pierwszy to kosmiczny wyścig toczący się między największymi mocarstwami. Wszystko, co związane z tajemniczą przestrzenią ponad naszymi głowami, rozpala wyobraźnię. Drugi powód to – obok sfery naukowej – śmierć kliniczna, od której wszystko się zaczęło.

Adam Giedrys: „Głaskaliby mnie, jak papugę, co po chińsku gada… I nie chcą słuchać, gdy mówię, że każdy, panie, jednego dnia może zrobić ze swoim życiem to lub tamto – byle tylko mocno chciał”.

Tuż po zbudowaniu pracowni do Szczecinka przyjeżdża kilkudziesięciu dziennikarzy, w tym – zespół Polskiej Kroniki Filmowej. Jeszcze w 1959 roku materiał o Giedrysie trafia do niemieckiej telewizji.

W 1972 roku z kamerą odwiedza astronoma Ryszard Wójcik.

Ryszard Wójcik, reporter: „Adam Giedrys to najsłynniejszy krawiec wśród astronomów”.

Realizuje reportaż filmowy Krawiec i gwiazdy oraz zbiera materiał do książki Odmieńcy. Postać astronoma popularyzuje potem w kolejnych audycjach telewizyjnych i radiowych, zapraszając go do studia z uczniami. Nagrywa godziny wywiadów, spisanych później na blisko 200 stronach. Mimo zażyłości, jaka łączyła go z Giedrysem, Wójcik wyzna po latach, że materiały zlecono mu do realizacji w Komitecie Centralnym. Miały być elementem kontynuowanej propagandy sukcesu.

Przypadkowa orbita

W 1984 roku Giedrys ogląda samego siebie na kinowym ekranie. W trakcie projekcji filmu Planeta krawiec płacze podczas scen z głównym bohaterem w szpitalu. W rolę Józefa Romanka wciela się słynny Jan Serce, czyli Kazimierz Kaczor. Doktora odgrywa Władysław Kowalski.

Film w reżyserii Jerzego Domaradzkiego miał być początkowo o czymś zupełnie innym, ale z powodu problemów produkcyjnych studio decyduje się sięgnąć po niemal gotowy scenariusz: życiorys szczecineckiego astronoma-amatora. Scenariusz niewątpliwie czerpie z niego garściami, ale są też wyraźne różnice. Główny bohater filmu zakłada się ze znajomymi o butelkę trunku, że będzie potrafił ocenić wymiary kelnerki „na oko”. Wypity alkohol wpędza go w zapaść, podczas której Romanek doznaje takiej wizji, jak prawdziwy Giedrys. Dalsze losy to jego heroiczna walka o fundusze i uznanie w naukowym świecie, w którym traktowany jest jak kuriozum. Na kongres astronomów Józef zostaje zaproszony z tego samego powodu, z którego wygrał zakład w knajpie: potrafi obliczać wymiary ludzkie.

Znaczek z Andrzejem Giedrysem

Pomnikowy krawiec

W Szczecinku mają pomnik siedzącego przy maszynie krawieckiej Giedrysa. Zmarły w 1997 roku astronom spogląda przez lunetę w niebo. Autorką instalacji jest Dorota Dziekiewicz-Pilich, która stworzyła stojącą w Słupsku ławkę Waldorffa, a obecnie pracuje nad figurą Tyrmanda, którą w 2020 roku odsłonią w Darłowie. Była uczennicą Giedrysa, brała udział w seminariach w jego obserwatorium.

W setną rocznicę urodzin Giedrysa pojawiły się specjalne znaczki pocztowe, kartki i stemple z okolicznościowym datownikiem. Przy ulicy Kościuszki 10 w Szczecinku zawisła także pamiątkowa tablica:Wdzięczni temu, który pokonując czas na firmamencie ludzkich losów rozsypał roje gwiazd”.

W Szczecinku znali go wszyscy. Na szacunek mieszkańców miasta zapracował nie tylko jako rzemieślnik, naukowiec i nauczyciel, ale także jako sąsiad i po prostu sympatyczny człowiek.

Córka Adama Giedrysa, profesor Stefania Giedrys-Kalemba: „Jest jeszcze jedna rzecz, którą wyniosłam z domu rodzinnego: dla ojca nie było rzeczy niemożliwych. Nie mówił, że się nie da zrobić, ale zastanawiał się, do kogo pójść, kogo poprosić o pomoc. To optymizm życiowy, którego często nam brakuje”.

Krawiec szyjący pod gwiazdami

Dziś kosmos dostępny jest dla każdego pod palcami klawiatury komputera. Internetowe radary pozwalają na bieżąco śledzić trajektorię lotów kosmicznych, a NASA co rusz udostępnia zdjęcia. Ostatnio upubliczniła zrobioną przez marsjański łazik panoramę czerwonej planety.

W 2014 roku powołano do życia Polską Agencję Kosmiczną. Jej celem jest, aby do 2030 roku Polska miała niezależny dostęp do danych satelitarnych.

Gdy w latach 70. Giedrysa zaprosiła NASA, jeden z pracowników agencji kosmicznej poprosił go o uszycie sukni ślubnej i… polski astronom wykonał to zadanie. Nigdy nie zapomniał o tym, kim jest. Z szycia utrzymywał się do końca swojego życia.

 

W pracy korzystano z opracowań:

Adrian Dębicki, Adam Giedrys. Medialna historia krawca-astronoma, Głogów 2018.
„Polityka", nr 2635-2642/2008
„Postępy w astronomii. Czasopismo poświęcone upowszechnianiu wiedzy astronomicznej", T. 16, z. 2, Warszawa 1968.
Ryszard Wójcik, Odmieńcy, Warszawa 1974.
„Urania", nr 9-10/1971  

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Marcel Woźniak, Księżyc wyszyty, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 25

Przypisy

    Powiązane artykuły