02.01.2020

Nowy Napis Co Tydzień #030 / Leszek Cichy. Trzy bieguny. Marek Kamiński. Julia Hamera

Spotkania promujące książki są dla mnie swoistym testem. Jeśli autor lub bohater mają podczas nich coś oryginalnego lub interesującego do powiedzenia to sygnał, że warto zainteresować się lekturą. Kiedy na XXIV Festiwalu Górskim im. Andrzeja Zawady poszedłem na spotkanie z tytułową trójką, wzmocnioną o prowadzącą spotkanie Annę Król, to zaskoczyła mnie nieco sala pełna publiczności. A zaskoczyła, bo na tymże festiwalu równolegle odbywało się kilka innych potencjalnie atrakcyjnych spotkań i projekcji filmów. Nie wiem tylko, czy ci, którzy dotarli do kinoteatru chcieli zorientować się, czy warto sięgnąć po książkę lub też przyszli posłuchać i zobaczyć tych, o których czytali bądź słyszeli. Mowa tu o sławnym himalaiście oraz polarniku.

Podczas dyskusji odpowiedzi Leszka Cichego były na temat, a on sprawiał wrażenie, że sam z łatwością mógłby być jedynym bohaterem takiego spotkania. Z kolei Marek Kamiński unikał oczywistych odpowiedzi i wchodził w dygresje. Zaintrygowało mnie bardzo to, jak Julii Hamerze udało się w jednej książce pogodzić i znaleźć wspólny mianownik dla tak skrajnie odmiennych osobowości: rozfilozofowanego, miejscami do irytującego poziomu, Kamińskiego i stojącego mocno na ziemi, pragmatycznego Cichego? Z taką oto ciekawością ruszyłem do lektury.

Pierwsze przeglądnięcie książki wzbudziło radość mych oczu – nie będę się musiał męczyć z drukiem wymagającym szkła powiększającego! Nie wiadomo, dlaczego spora część wydawców decyduje się na wielkość czcionki przywołującą we mnie wspomnienia książek wydawanych w drugim obiegu.

Leszek Cichy jest w światku podróżniczo-wspinaczkowym rozpoznawaną personą. Znanym z tego, że jako pierwszy Polak „skompletował” Koronę Ziemi (najwyższe szczyty wszystkich kontynentów). Jego największym osiągnięciem jest pierwsze, zimowe wejście na najwyższy szczyt naszej planety. Z dużą przyjemnością przypomniałem sobie detale zdobycia Mount Everestu, którego dokonał wraz z Krzysztofem Wielickim w 1980 roku. Leszek Cichy ma za sobą poważna karierę w biznesie, co znalazło swoje odzwierciedlenie w książce. Wydaje się nam, że ten kulturalny pan, mający zawsze gotową odpowiedź na każdy temat, jest przewidywalny i raczej nas nie zaskoczy. Jak do tej wizji ma się fakt, iż pierwszym programem telewizyjnym, który – jak deklaruje – zachowa w pamięci na zawsze, to transmisja czterogodzinnego przemówienia Gomułki? W książce na czytelnika czeka sporo tego typu niespodzianek.

Marek Kamiński to nasz najbardziej znany polarnik. Jako pierwszy zdobył oba bieguny w jednym roku i to bez żadnej pomocy z zewnątrz. Swoje doświadczenia życiowe traktuje w kategoriach rozwoju, nawet gdy jest to klęska w stylu Greka Zorby, na przykład wtedy, gdy nie uzyskał zgody na wypuszczenie go z portu po długotrwałym remoncie jachtu, który przygotowywał do rejsu. Lubi samotność, nawet w czasie wspólnych wypraw „znika”, gdy zatapia się w lekturze. O powadze jego wyczynów mogą świadczyć robiące wrażenie sytuacje, jak ta, gdy Marek wpadł do wody przy temperaturze -30°C, a po wyjściu nie miał ubrań na przebranie. Utrata 0,5 kilograma wagi dziennie i w efekcie schudnięcie o 30 kilogramów w czasie wyprawy pośrednio opisuje, z jakiego rodzaju wysiłkiem mamy do czynienia.

Skoro mniej więcej znamy dwójkę bohaterów, to poproszę o odpowiedź na pytanie, który z nich jest autorem tej wypowiedzi: „[…] widzę, że świat biznesu nie jest wcale gorszy od świata wypraw”. Oczywiście to słowa Marka Kamińskiego. Co jest wspólne dla obu panów? Bez wątpienia jest to nieustanne poszukiwanie wyzwań. Obaj ciągle ich szukają, są aktywni, cały czas są aktywni na wielu różnych polach. Właśnie ta dywersyfikacja działań była powodem ich spotkania i wspólnych poczynań himalaisty i polarnika. Wspólne dla nich jest również podejście do biznesu jako rodzaju wyzwania, a nie tylko sposobu zarabiania pieniędzy. Szczęście, które obaj do tej pory mieli jest przyczyną tego, że ciągle są wśród żywych. Uniknęli zjedzenia przez niedźwiedzia, mimo że nie zabrali broni tam, gdzie te groźne zwierzęta stanowiły zagrożenie. Nie wpadli do szczeliny, mimo że parę razy byli niebezpiecznie blisko. Owo szczęście jest potrzebne i kluczowe. W książce znajdziemy kilka przypadków, gdy innym, równie doświadczonym, niestety go zabrakło.

Kompozycja książki z pozoru wydaje się prosta: opiera się na przedstawieniu kolejno dwóch życiorysów bohaterów, które zbiegają się na wspólnej wyprawie na Antarktydzie. Ciekawym pomysłem, przyciągającym uwagę czytelnika od samego początku, jest to, aby ekspedycje na Antarktydę i Mount Vinson – jako kluczowe dla wspólnej historii Marka i Leszka – umieścić niechronologicznie na początku książki i obrać za początek i punkt wyjścia opowieści.

W rozdziałach opisujących dzieciństwo i młodość autorce udało się umieścić motywy: potrzeby poznania świata, oswajania nieznanego, samodzielności, odpowiedzialności i decyzyjności. One wszystkie znajdują istotny oddźwięk w późniejszym życiu bohaterów. W dalszej części książki autorka pokazuje wydarzenia ważne dla kształtowania pasji postaci. Najważniejsze są dla nich próby, sukcesy, ale też porażki pozostawiające świadomość niespełnienia. Dla Leszka Cichego było to wejście na K2, a dla Marka Kamińskiego trawers Antarktydy.

Czas na parę detali o genezie tej książki, które ujawniła, poproszona o to przez mnie, autorka, Julia Hamera. Pomysł na wspólną opowieść dwóch bohaterów w książce należy do Leszka Cichego i Marka Kamińskiego, którzy wybrali autorkę. O ich oczekiwaniach pisze ona sama:

Panowie chcieli napisać o pasji i przyjaźni, która ich łączy, lecz potrzebowali kogoś, kto im pomoże i nie mieli jasnej koncepcji, jak taka książka miałaby wyglądać. Wiedzieli natomiast, czego nie chcą, a mianowicie spisu haseł, które każdy z nich miałby rozwinąć. Od początku zgodnie ustaliliśmy, że naszym celem jest książka dla szerszego grona odbiorców, a więc nie tylko środowiska wpinaczy i ekstremalnych eksploratorów. Zrezygnowaliśmy z drobiazgowej faktografii i szczegółów technicznych każdej wyprawy. Chodziło nam o to, żeby przez opisy wybranych zdarzeń odsłonić kawałki rzeczywistości wypraw górskich i polarnych, ale też spojrzeć na nie z różnych perspektyw, to jest spróbować odpowiedzieć na pytania: Jakie znaczenie ma to, że robi się coś po raz pierwszy? Jak przebiega spotkanie z ekstremum? Jak wygląda kalkulowanie ryzyka, zysków i strat? Jak się zmienia w czasie? W którym momencie poznaje się sens wyprawy? Jak połączyć życie zdobywcy z zawodowym i rodzinnym? Po co to wszystko? Czy jest jeszcze coś do zdobycia?

Autorka wspomina i jednocześnie porównuje pracę z obydwoma panami. Tak jak podejrzewałem po spotkaniu, Leszek Cichy okazał się łatwiejszym współpracownikiem dla autorki, a Marka Kamińskiego trudniej było namówić do trzymania się ustalonego tematu. Tutaj moja intuicja nie zawiodła.

Trudno w przypadku książki mówić o montażu, ale takie właśnie skojarzenie przyszło mi na myśl w czasie lektury. Kolejność oddawania głosu dwóm bohaterom jest w tej książce kluczowa, buduje jej sens, dynamikę i tworzy napięcie. Balans między relacjami z wypraw a refleksjami rozmaitej wagi jest odpowiedni. To dobra książka zarówno na poziomie informacyjnym, jak i na tym dotyczącym rozmaitych refleksji poza wyprawą. Za to doceniam ją i oceniam wysoko. Decyzja zastosowania dwugłosu dała możliwość porównania charakterów, motywacji i różnic w postrzeganiu świata przez obu panów. Ale to nam, czytelnikom autorka pozostawia możliwość budowania opinii o nich, bądź porównywanie jej z tym, co myśleliśmy wcześniej.

Czy zatem książka nie ma żadnych wad? Niestety, dostrzegam dwie. Pierwsza to jej „hagiograficzny” charakter. Widać, że jest to dzieło na zamówienie bohaterów, którzy unikają kontrowersji. Jakiekolwiek by one były, to nie dowiemy się o nich z tej lektury. Nie dowiemy się więc niczego, co burzyłoby pozytywny obraz obu panów. Drugą wadą jest to, że niekiedy Leszkowi Cichemu zdarza się opowiadać o swoich przygodach językiem rodem z kwartalnego sprawozdania finansowego. W tradycyjnej biografii mogłoby to być nużące, ale w zestawieniu z odmiennym stylem Marka Kamińskiego tworzy kontrast i jest do zaakceptowania. Do redakcji nie mam większych zastrzeżeń, udało się uniknąć irytujących, znaczących wpadek, co w ostatnio wydawanych książkach o tematyce gór nie jest regułą. Lektura ta była osobistym doświadczeniem, a wręcz nauczką, jak mylne może być pierwsze wrażenie i to, że warto się z nim konfrontować, zmieniać opinię lub… ją pogłębiać. Polarnik i himalaista. Różni czy podobni? Nadający się do naśladowania czy nie? Na te i inne pytania każdy czytelnik będzie mógł sobie odpowiedzieć sam.

L. Cichy, J. Hamera, M. Kamiński, Trzy bieguny. Dotknąć niemożliwego, Kraków: Wydawnictwo Znak, 2019.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Andrzej Mirek, Leszek Cichy. Trzy bieguny. Marek Kamiński. Julia Hamera, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 30

Przypisy

    Powiązane artykuły