23.01.2020

Nowy Napis Co Tydzień #033 / „Teraźniejszość mnie nudzi“. O Luisie Alberto de Cuenca

Luis Alberto de Cuenca to barwna i wielowymiarowa postać hiszpańskiego świata kultury. Jest jednym z najbardziej wszechstronnych intelektualistów, sam siebie chętnie opisuje niemodnym dziś mianem humanisty, ale w jego biogramie określenia, kim jest, zajmują przynajmniej kilka linijek: filolog klasyczny, poeta, eseista, tłumacz, naukowiec, wydawca, były dyrektor Biblioteki Narodowej, były sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji, Kultury i Sportu Hiszpanii. Poza tym autor tekstów przebojowych piosenek z lat osiemdziesiątych, znawca i kolekcjoner komiksów, teoretyk kultury popularnej, kinoman, wielbiciel fantasy, erudyta potrafiący błyskotliwie łączyć z pozoru przeciwstawne zjawiska. Także znakomity polemista, jego głos jest nieodzowny w dyskusjach dotyczących kondycji współczesnej kultury. Wyglądem bardziej przypominający flegmatycznego brytyjskiego dżentelmena niż poetę, jest człowiekiem o wyjątkowej wrażliwości i niezwykłym poczuciu humoru.

Urodzony w końcu 1950 roku, rozpoczął edukację w Colegio del Pilar, jednej z najlepszych madryckich szkół, kuźni hiszpańskich elit, żeby – jako syn znanego adwokata – podjąć studia prawnicze, które jednak po drugim roku porzucił dla filologii klasycznej. Literaturze starożytnej poświęcił większą część swojej pracy naukowej, lista jego tłumaczeń i opracowań krytycznych greckich i łacińskich autorów jest imponująca, obok przekładów Odysei Homera, Eneidy Wergiliusza, sztuk Eurypidesa obejmuje dzieła m.in. Kallimacha, Flawiusza Filostrata, Apoloniosa z Rodos. Jest też tłumaczem europejskich klasyków – Marie de France, Chrétiena de Troyes, Wielhelma de Poitiers, czy późniejszych autorów, takich jak Szekspir, Horace Walpole, Auguste Villiers de l’Isle-Adam i Konstandinos Kawafis. W wywiadzie dla magazynu literackiego „Turia” powiedział:

Klasycy nauczyli mnie wszystkiego. Najgłębszą mądrość, to, co najbardziej uniwersalne odziedziczyliśmy po klasykach, nie tylko tych naszych, zachodnich – greckich i łacińskich, ale też wschodnich, chińskich, japońskich… Klasycy ukazują to co w nas, ludziach, najwartościowsze (…). „Epos o Gilgameszu” powstał w Mezopotamii, przeszło dwa tysiące lat przed Chrystusem, od tamtego czasu do dzisiaj odległość w czasie nie jest wielka, ale przez tych blisko pięć tysięcy lat opisano to wszystko, co najpiękniejsze i najwznioślejsze w człowieku. Dlatego lektura wielkich autorów jest rozkoszą, i nie mam na myśli tylko autorów antycznych, ale też współczesnych, tych którzy są nam najbliżsi. Myślę o Tomaszu Mannie, Kawafisie, Juanie Ramonie Jimenezie.

Jego poezja doskonale łączy erudycję i kulturę popularną. Poeta często powtarza, że dla niego nie istnieje rozróżnienie pomiędzy kulturą wysoką i niską, najważniejsze jest to, by czytelnik utożsamiał się z lekturą, znajdował w książkach partnera, myślał: autor trafnie nazwał emocje, które i ja przeżywam. „Poeta jest rzecznikiem uczuć innych ludzi“ powiedział w wywiadzie dla dziennika „ABC”, „choć przemawiają też przez niego muzy, wiersze są podarunkiem, człowiek nie męczy się nad nimi jak nad powieścią, wiersze przynoszą w podarunku muzy, kiedy im przyjdzie taka ochota“. Poprzez kolejne tomiki, publikowane od lat siedemdziesiątych XX wieku, widzimy, jak dojrzewał jego specyficzny styl – liryka elegancka i ironiczna, często nasycona sceptycyzmem, błyskotliwa i dowcipna, potrafiąca odnaleźć poezję ukrytą w codzienności, łącząca zwyczajność z transcendencją. Literatura antyczna wplata się tu w okruchy codzienności, nasycając je bogactwem znaczeń. „Trzeba z dobrym humorem przeżywać dekadencję“, pisze w jednym z wierszy, a w wywiadzie dla magazynu literackiego „Turia” dodaje:

W moich wierszach odkrywam swoją stronę mroczną, saturnową, ale i twarz apollińską, słoneczną, świetlistą. Czasami zdarza się, że opisując moje tragiczne położenie, próbuję samemu sobie dodać otuchy. Psychologowie mówią, że jeśli potrafisz wyrazić, zwerbalizować swoje lęki, to już otwierasz drogę poprawie. Dla mnie poezja bywa terapią.

Głos Luisa Alberta de Cuenca jest wyraźny, oryginalny i ponadczasowy, portretuje i interpretuje kondycję współczesnego człowieka, który mimo bagażu tysięcy lat istnienia kultury, ciągle stoi samotnie i bezradnie wobec świata. Jego wiersze często są wyznaniami na temat kultury, osobistymi i lirycznymi lekturami autorów starożytnych i współczesnych. I w tym portrecie są mądrość i ciepło dojrzałego erudyty, a równocześnie lekkość i niesforność dziecka. Mówi:

Jestem osobą o poetyckim spojrzeniu na świat, a czasem poezja aż się prosi, żeby ukazać się na papierze. I kiedy nagle wiersz do mnie przychodzi, odkładam wszystko i piszę.

Opublikował przeszło trzydzieści tomików poetyckich i kilka antologii swoich wierszy. W roku 2015 otrzymał najważniejsze hiszpańskie odznaczenie w dziedzinie literatury, nagrodę państwową za twórczość poetycką, z okazji wydania tomu Cuaderno de vacaciones. Ostatni jak dotąd tom, opublikowany w 2018 roku Bloc de otoño, zawiera głównie utwory nostalgiczne, odwołujące się do przeszłości, pisane przez człowieka dojrzałego. W związku z jego publikacją powiedział:

Teraźniejszość mnie nudzi. Zawsze żyłem przeszłością, lubię podróżować do minionych cywilizacji, do Grecji Peryklesa, do Prowansji trubadurów, do Niemiec Goethego, do elżbietańskiej Anglii Szekspira, do hiszpańskiego Złotego Wieku, lubię też przeszłość, która nie jest realna.

Poeta jest od pokoleń nieodłącznie związany z Madrytem: prawnuk pisarza Carlosa Luisa de Cuenca, wnuk generała Luisa de Cuenca i syn adwokata Juana Luisa de Cuenca, sam mówi, że właściwie całe życie spędził w obrębie jednej dzielnicy, Barrio de Salamanca. W swoim mieszkaniu zgromadził ogromną bibliotekę, obejmującą przeszło trzydzieści pięć tysięcy tomów. Uważa, że książki to zasadnicza, podstawowa część jego życia, mówi żartobliwie: „Pokaż mi swoją bibliotekę, a powiem ci kim jesteś“. Obok woluminów najbardziej wartościowych, jak pierwsze wydanie w siedemdziesięciu tomach Dziełwszystkich Woltera, opracowanych w 1772 roku przez Condorceta, pierwszych wydań dzieł Victora Hugo, Chateaubrianda, Hrabiego Montechristo Aleksandra Dumasa, ogromnej biblioteki klasyków w rozmaitych językach, poezji, prozy, teorii literackiej i historii sztuki znajdują się tam również kryminały, czasopisma i gadżety związane z bohaterami klasycznych komiksów, Tintinem i Asteriksem, jego ulubionymi postaciami z Gwiezdnych wojen i ze świata Disneya. Na pytanie, co w swojej bibliotece lubi najbardziej, odpowiada: „Lubię kulturę niemiecką, hiszpańską, egipską, słowem: lubię wszystko! Ta biblioteka to moje życie“.

Luis Alberto de Cuenca w 2010 roku został członkiem Królewskiej Akademii Historii. W 1989 roku otrzymał nagrodą państwową za najlepszy przekład na język hiszpański – było nim tłumaczenie z łaciny średniowiecznej Pieśni o Waltariuszu, pochodzącej z IX wieku germańskiej epopei. Współpracował z wieloma wydawnictwami, kierując seriami wydawniczymi, miedzy innymi Wyborem średniowiecznych lektur w wydawnictwie Ediciones Siruela, Sferą literacką w Anthropos i Głową Meduzy w Mondadori. Jest stale obecny w mediach, zabiera głos na temat zarówno kultury klasycznej i współczesnej, filmu i futbolu, z punktu widzenia konserwatywnego humanisty, renesansowego człowieka w czasach post-postmodernizmu.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Joanna Karasek, „Teraźniejszość mnie nudzi“. O Luisie Alberto de Cuenca, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 33

Przypisy

    Powiązane artykuły