05.03.2020

Nowy Napis Co Tydzień #039 / La belle époque, relaxing times

Tyle czasu mieszkałem obok

(moje rówieśniczki bardzo się zestarzały)

 

i dopiero po trzydziestce, w niehandlową niedzielę,

pojechałem po raz pierwszy do Auschwitz.

 

W pracy musiałem kłamać, że piję.

„Z gron porażonych szlachetną pleśnią,

 

polecam”. Na szczęście jest to język do podrobienia.

Śniły mi się wprawdzie hipogryfy z etykiet,

 

ale nikt nie odkrył, że jestem trzeźwy.

Mieszkałem w jednym pokoju

 

razem z internetem i chińskimi wierszami.

Jeśli ktoś u mnie nocował, dziwiłem się:

 

w świetle dnia był to dwunożny człowiek

o jednej głowie. W ósmym wieku Li Bai i Du Fu

 

mieli dużo do powiedzenia o alkoholu.

W tym czasie w rebelii AnLushana

 

zginęło pięć procent ludzkości.

Dowiedziałem się, że japońska whisky,

 

którą reklamuje Bill Murray w Lost in translation

(„For relaxing times, make it Suntory time”),

 

istnieje naprawdę. Zresztą wszystko jedno,

i tak jej nie spróbuję. A może nie

 

wszystko jedno, bo kupię na prezent.

(„Musiałem” kłamać? Wiem, „każdy” tak mówi:

 

lecz byłem jak „każdy”).

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Adam Leszkiewicz, La belle époque, relaxing times, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 39

Przypisy

    Powiązane artykuły