07.05.2020

Nowy Napis Co Tydzień #048 / Błądzenie w żywiole spotkania. „Filozofia człowieka” Józefa Tischnera

Istnieje szczególny typ charyzmy przypisany do figury filozofa-dydaktyka, którego najdalszym prawzorcem jest postać Sokratesa: myśliciela, który nie proponuje swym uczniom systemu, lecz zagaduje i daje do myślenia. Może niektórzy z nas mieli w swoim życiu szczęście doświadczyć sokratejskiego momentu, w którym nauczyciel na oczach oczarowanych słuchaczy uchylił, niejako przy współudziale audytorium, wieko tajemnicy istnienia. Takim typem dydaktyka – zdolnym rozniecać wśród studentów aurę intelektualnej fascynacji – był Józef Tischner, którego kolejny tom wykładów, tym razem poświęconych filozofii człowieka, trafił do czytelników dzięki wysiłkom Instytutu Myśli Józefa Tischnera.

Przypomnijmy: wydana pod koniec 2019 roku Filozofia człowieka to już trzecia pozycja, po Etyce a historii z 2008 roku oraz Współczesnej filozofii ludzkiego dramatu z 2012 roku, prezentująca wyłącznie zapisy z prowadzonych przez Tischnera wykładów. Tych wykładów, które w relacjach jego słuchaczy odcisnęły formacyjne piętno – tworząc dwugłos z początkiem pontyfikatu Jana Pawła II – na pokoleniu młodych intelektualistów przełomu lat 70. i 80. Tak o atmosferze utrwalonych w tomie Tischnerowskich zajęć pisała ich uczestniczka, Anna Karoń-Ostrowska:

Jego wykłady z filozofii człowieka, a potem z filozofii dramatu ściągały do Auli Witwickiego na UJ, na PAT czy do Szkoły Teatralnej tłumy słuchaczy. Ludzie siedzieli na schodach, na poręczach krzeseł, część stała. To naprawdę były tłumyA. Karoń-Ostrowska, Czy był kiedyś wśród nas jakiś Tischner? [w:] „Więź” 2010, nr 7.[1].

Do rąk czytelników trafił imponujący sześćsetstronicowy tom, na który złożyły się przeredagowane zapisy i nagrania z zajęć, jakie Tischner prowadził w latach 80. na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie, a następnie w Papieskiej Akademii Teologicznej. Redaktorzy dzieła, Zbigniew Stawrowski i Adam Workowski, podjęli się mozolnej pracy rekonstrukcji treści wykładów w oparciu o rozproszone w akademickich archiwach skrypty, transkrypcje nagrań magnetofonowych oraz notatki studentów, do których grona sami zresztą należeli.

Miarą unikalności dzieła, jakiego udało się dokonać redaktorom Filozofii człowieka, jest fakt, że obok skryptów przygotowanych już w latach 80. na potrzeby akademickiego obiegu, a tym samym wypreparowanych z Tischnerowskiego humoru i formy, w książce znalazły się „teksty żywe”; zapisy zachowujące w skali jeden do jednego urok dydaktyki autora Filozofii dramatu. Spotkamy w nich Tischnera, który nie stroni od anegdot, wdaje się w dyskusje ze studentami, komentuje omawiany materiał i nie boi się nieoczywistych porównań.

Korpus dzieła stanowi drugi rozdział, który jest kompletną rekonstrukcją dwudziestu czterech wykładów, jakie Tischner przeprowadził w roku akademickim 1983/1984 na Wydziale Filozofii PAT. Dzięki znalezionym zaledwie dwa lata temu zapiskom uczestnika wykładów – Zbigniewa Stawrowskiego – udało się w Filozofii człowieka odtworzyć dokładny, przygotowany przez Tischnera plan zajęć oraz data po dacie uporządkować ich przebieg w chronologicznym porządku.

Ten dokumentalny aspekt tomu aż prosi się o to, by w trakcie lektury unaocznić sobie atmosferę, jaka musiała panować w sali w kościele św. Katarzyny przy ulicy Augustiańskiej 7. To w niej na wykładach Tischnera młodzi, naznaczeni doświadczeniem pierwszej „Solidarności” studenci filozofii – nierzadko rozpoczynający studia tuż po okresie internowania – mieszali się z nieco niesfornymi, jak opisuje ich Zbigniew Stawrowski, klerykami, którymi pobliskie seminaria i zakony zapełniały Wydział Teologii PAT. Tischner musiał jawić się jako jasny intelektualny punkt na tle nocy stanu wojennego: jego umiejętność krytycznej dyskusji z marksizmem i zdolność ukazywania struktur wolności zapisanych w sercu ludzkiej osoby musiała wówczas hipnotyzować.

Jaki obraz Tischnera-filozofa wyłania się z jego Filozofii człowieka? Prowadzi on czytelnika od antropologicznego fundamentu, jakim jest próba zrozumienia – nie zaś naukowego wyjaśnienia czy doświadczenia – człowieka w jego dramatycznym usytuowaniu w świecie. Krakowski myśliciel wyodrębnia więc kluczowe wydarzenia wplecione w tkankę ludzkiego losu – spotkanie drugiego człowieka w jego łamliwości, odkrycie horyzontu dobra jako tego, co powinno istnieć czy też poczucie wolności wobec świata rzeczy – i zagląda do ich wnętrza z perspektywy konkretnego człowieka oraz zastanawia się nad tym, co oznaczają w perspektywie jego życia.

Nie jest jednak Tischner wyłącznie ahistorycznym badaczem pojętej po platońsku, bezczasowej istoty człowieka. W kluczowym dla książki drugim rozdziale ukazane jest szerokie dziejowe spektrum nurtów filozoficznych; Tischner starał się przybliżyć swoim studentom, w jaki sposób pojmowano w nich człowieka. Znajdziemy tutaj jego twórczy dialog z myślą Hegla, obszerny spór z polskimi marksistami czy też szerokie inspiracje myślicielami nurtów wypływających z fenomenologicznego pnia: egzystencjalizmu, personalizmu i filozofii dialogu.

Tischnerowskie wykłady z filozofii człowieka, inaczej niż zajęcia prowadzone na Uniwersytecie Jagiellońskim, miały charakter mniej autorski, a bardziej akademicki. Autor Etyki solidarności próbował w nich możliwie najdokładniej zaznajomić studentów z dorobkiem filozofów współcześniejszych, takich jak Emmanuel Lévinas czy Martin Heidegger, których z trudem można było znaleźć na ówczesnych uniwersyteckich kursach filozofii. I choć dyskusja z materialistycznymi – aprobowanymi przez władze – koncepcjami człowieka stanowi dla niego ważny punkt odniesienia, to reprezentanci myśli idealistycznej, pokartezjańskiej tworzą jego właściwy intelektualny żywioł.

Akademicki i kursoryczny charakter tekstów, jakie znajdziemy w tomie Filozofia człowieka, nie oznacza jednak, że mamy do czynienia z podręcznikiem filozofii, w którym postać prowadzącego stoi w głębokim cieniu omawianych gigantów myśli. W każdym z podrozdziałów Tischner mówi swoim, unikalnym językiem i z wykładu na wykład wykuwa kluczowe pojęcia z zakresu filozoficznej antropologii, takie jak agatologia, spotkanie czy „ja” aksjologiczne, które potem zbudują jego oryginalny system: filozofię dramatu.

To właśnie szansa oglądania stopniowego wyłaniania się Tischnerowskiej filozofii dramatu i jej fundacyjnych kategorii, jaką daje nam Filozofia człowieka, stanowi o wielkiej wartości tego dzieła. Tischner przez swoje wykłady daje nam się poznać jako twórczy spadkobierca niejednorodnych tradycji myślenia, jako filozof, który nie bał się zarzutu o heterodoksję. Intelektualna „heretyckość” Tischnera, o którą był czasami oskarżany przez współczesnych mu myślicieli, odkrywa w Filozofii człowieka swoją prawdziwą twarz. Ma ona oblicze troskliwego poszukiwania prawdy o ludzkim losie, której fragmenty – jak rozbite części kryształu – rozproszyły się w nowożytnych dziejach po najdalszych zakątkach filozofii.

Lektura Filozofii człowieka widziana z globalnej perspektywy Tischnerowskiej filozofii może więc być odczytana w kluczu pewnego morału. Czy dałoby się go jakoś sformułować? Myślę, że tak. Otóż nie jest już winą Tischnera, że dostrzegł fragment wartości tam, gdzie inni widzieli jedynie czystą epifanię lub totalne zło. Herezja – uczył Ireneusza z Lyonu gnostyk Walentyn – jest jedynie zniekształceniem prawdy, pozwalającym w ostateczności lepiej poznać jej kształt.

Józef Tischner, Filozofia człowieka. Wykłady, Kraków: Instytut Myśli Józefa Tischnera, 2019.

Okładka książki "Filozofia człowieka" Józefa Tischnera

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Karol Grabias, Błądzenie w żywiole spotkania. „Filozofia człowieka” Józefa Tischnera, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 48

Przypisy

    Powiązane artykuły