11.07.2019

Nowy Napis Co Tydzień #005 / „Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego”. Recenzja listów

Od dawna znana jest korespondencja Jarosława Iwaszkiewicza z jego żoną Anną, z kuzynem Karolem Szymanowskim, znane są listy do córek oraz korespondencja wymieniana z ludźmi świata kultury i polityki. Jako pewne novum na tym tle wiosną 2017 roku ukazały się listy autora Sławy i chwały do przyjaciela-kochanka, Jerzego Błeszyńskiego, zebrane w tomie Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego opracowanym przez Annę Król (Wilk & Król – Oficyna Wydawnicza).

Już pierwszy kontakt z książką sprawia, że chciałoby się przeczytać ją od razu. Staranna edycja i piękne wydanie utrzymane w odcieniach szarości, pomarańczy, bieli i czerni przykuwają uwagę. Na okładce wita czytelnika portret Iwaszkiewicza. Aż chciałoby się zobaczyć także Jerzego, o którym i dla którego wszystko w zebranej w tym tomie korespondencji zostało napisane. Zdjęcia Błeszyńskiego jednak brak, tak samo jak brak w tej książce jego listów; te pozostają wciąż nieodkryte.

Książka składa się z kilku intrygujących części. Trzon stanowią oczywiście listy Iwaszkiewicza kierowane do Błeszyńskiego – ułożone chronologicznie i podzielone na okresy: 1954–1959 oraz 1959–1960 (pisane po śmierci Błeszyńskiego), w tym listy niedatowane. Król, zamiast klasycznego, krytycznego wstępu, zdecydowała się wprowadzić czytelnika w korespondencję za pomocą swego rodzaju didaskaliów. Pierwszy wstępny rozdzialik Postaci opowieści zawiera biogramy osób znaczących, bliskich z kręgu Iwaszkiewicza i Błeszyńskiego. W drugim – Miejsca opowieści – Król analogicznie charakteryzuje miejsca, w których będą rozgrywać się wydarzenia. W trzecim – Kalendarium znajomości – Jarosław Iwaszkiewicz i Jerzy Błeszyński można dowiedzieć się, jakie będą perypetie znajomości dwóch mężczyzn i jak ta historia się zakończy. Pomysł na zastosowanie takiego rodzaju wstępu wydaje się być ciekawy i świeży, jednak w pewnym stopniu streszcza i zdradza punkty kulminacyjne relacji Iwaszkiewicz–Błeszyński, przez co upraszcza lekturę, zdejmuje z czytelnika obowiązek dokładnego analizowania tego, co w listach się pojawia i kieruje interpretacją.

Kierunek analizy Anna Król zdecydowała się wskazać bardzo wyraźnie w jeszcze jednej wstępnej części To tylko miłość. Dość emocjonalnie i bez cienia wahania wyraża się na temat szczerości uczucia łączącego Iwaszkiewicza i Błeszyńskiego:

Jestem przekonana, że oddaję w ręce czytelników książkę stanowiącą niespotykane być może w skali światowej epistolografii świadectwo odwagi, niezwykłego uczucia i głęboko przeżywanego człowieczeństwa. Trudno jest znaleźć teksty bardziej uczciwe, szczere i pozbawione kreacji, które są jednocześnie doskonałą literaturą.

Ale czy na pewno jest tak, jak Król pisze o uczciwości i szczerości uczucia? Może warto przyjrzeć się listom z innej perspektywy? Z większym dystansem?

Okładka książki przedstawiająca Jarosława Iwaszkiewicza palącego papierosa.

Istotnie, krytycy literaccy zwracają uwagę na intymny i oparty na relacjonowaniu zdarzeń charakter korespondencji (na przykład Jacek Cieślak w „Rzeczpospolitej” J. Cieślak, „Wszystko jak chcesz” Anny Król – o romansie Jarosława Iwaszkiewicza z Jerzym Błeszyńskim [w:] „Rzeczpospolita” [online] https://www.rp.pl/Literatura/303209911-Wszystko-jak-chcesz-Anny-Krol---o-romansie-Jaroslawa-Iwaszkiewicza-z-Jerzym-Bleszynskim.html, [dostęp: 10.12.2018].[1], Justyna Sobolewska w „Polityce”J. Sobolewska, Casanova z Brwinowa, w: „Polityka” [online] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/ksiazki/1699020,1,recenzja-ksiazki-wszystko-jak-chcesz-o-milosci-jaroslawa-iwaszkiewicza-i-jerzego-bleszynskiego.read, [dostęp: 10.12.2018].[2], Krzysztof Tomasik w „Krytyce Politycznej”K. Tomasik, Melodramat Iwaszkiewicza, w: „Krytyka Polityczna” [online] http://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/melodramat-iwaszkiewicza/, ]dostęp 10.12.2018].[3]), a ich interpretacje skłaniają się ku uwydatnieniu dwóch akcentów dominujących w listach. Po pierwsze, sześćdziesięcioletni pisarz przy pięknym młodzieńcu odzyskuje pasję życia i tworzenia; jego listy to niemal reportażowe zapisy bardzo osobistych momentów. Po drugie, listy te mogą być kolejną formą literackiej autokreacji poety, czemu Anna Król już uwagi nie poświęca.

Aspektowi literackiemu i autokreacyjnemu warto się jednak w tych listach przyjrzeć. Zwłaszcza że mamy w nich do czynienia z twórcą, dla którego literatura była nieodłączną częścią życia. Co mogłoby zatem świadczyć o sile literackości tej korespondencji? Jak dużo autokreacji jest w Iwaszkiewiczu piszącym do Błeszyńskiego?

Mężczyźni poznają się w styczniu 1953 roku, kiedy to młody Błeszyński w imieniu mieszkańców Brwinowa przybywa do Stawiska i zaprasza Iwaszkiewicza do wygłoszenia odczytu w tamtejszej szkole. Znajomość ta dość szybko się rozwija; męska przyjaźń, która staje się fascynacją, przeistacza się w namiętność.

Relację Iwaszkiewicz–Błeszyński poznajemy z listów tylko ze strony pisarza, który jest już starzejącym się i mającym słabość do luksusu mężczyzną (poeta wymienia w listach swoje ulubione marki odzieży, wśród nich kapelusze Habiga czy bieliznę Gucciego). Umiejętność rozsądnego gospodarowania majątkiem pozwalała pisarzowi także na zadbanie o chorowitego Błeszyńskiego, który, jak się okazało po latach, cierpiał na gruźlicę. Iwaszkiewicz z troską pomagał finansowo kochankowi, jednak pomoc ta systematycznie zwiększała zasięg i przestawała dotyczyć tylko kwestii zdrowia. Pisarz opłacał mieszkanie, w którym Jerzy mieszkał po rozstaniu z żoną, wypożyczał mu swój prywatny samochód z kierowcą, kupował eleganckie ubrania. Przyzwyczaił kochanka do luksusu i tym samym uzależniał młodzieńca od siebie, o czym pisze w liście z 5 października 1958 roku:

Zwracam Ci uwagę bez żadnej złości (przeciwnie, z wielką radością i z wdzięcznością dla Ciebie), że w ciągu ostatniego roku (w ciągu 9 ostatnich miesięcy) wydałeś blisko 220 000 złotych, to znaczy, więcej niż ja wydaję na cały dom. Jak się od tego odzwyczaisz? Jeszcze raz Ci powtarzam, że piszę Ci to tylko, aby Ci uprzytomnić wszystkie fakty, ale bynajmniej nie z wymówką. Zresztą, jeżeli policzymy Wzlot, Choinki, Balzaca i wiersze – suma ta nawet pod względem materialnym zwróci mi się, nie mówiąc o tej moralnej radości, jaką była dla mnie Twoja przyjaźń. Otóż to jest mój warunek wypłacania Ci tej reszty, dzięki której możesz imponować różnym głupawym ludziom.

Iwaszkiewicza fascynowali młodzi i piękni mężczyźni, lubił bywać w ich towarzystwie i miewał skłonność do popadania w egzaltację. Egzaltacja była jedną z cech właściwie na stałe wpisanych w charakter Iwaszkiewicza i ujawniała się już w okresie kijowskim, kiedy przyszły mistrz słowa zwierał liczne, serdeczne przyjaźnie z Czesławem Peszyńskim, Jurą Mikłuchą-Makłajem, Mikołajem Niedźwiedzkim czy – później w Warszawie – z Józefem Czapskim, stanowiące źródło szczególnych uczuć i poetyckiego natchnienia. W twórczości Iwaszkiewicza niezwykle często pojawiało się uwikłanie prywatnych relacji w tekst literacki, co służyło budowaniu barwnej autobiografii.

Korespondencja, którą poznajemy w wydaniu Anny Król, jest jednostronna (poza kilkoma wyjątkami w postaci telegramów wysłanych do poety, a które Król zamieszcza w oryginale) i stanowi zbiór niekiedy bardzo osobistych wynurzeń, subiektywnych przekazów poety. To, co pisał Błeszyński, nie ujrzało światła dziennego, a może i nie ujrzy nigdy – nie wiadomo, co się z tą korespondencją stało, pomimo że Iwaszkiewicz przez lata skrupulatnie ją gromadził. Król we wstępie nadmienia, że miejscem przechowywania korespondencji jest Zamek Królewski w Warszawie, a tam trafiła ona ze zbiorów prywatnego kolekcjonera Tomasza Niewodniczańskiego; okoliczności przekazania listów w ręce Niewodniczańskiego pozostają jednak niejasne.

O treści i formie listów od Błeszyńskiego wiadomo niewiele, jedynym źródłem informacji na ten temat są komentarze Iwaszkiewicza dotyczące na przykład zwięzłości myśli kochanka. Pisarz wielokrotnie zarzucał Jerzemu lakoniczność, przełamywaną co jakiś czas czułością. W wiadomości z 12 września 1958 roku (czyli już po pięciu latach trwania znajomości) poeta stwierdza, że „odczytanie ich wszystkich [listów od Jerzego – J.G.] (czyniłem to nieraz) zajmuje około 20 minut!”. Iwaszkiewicz skarżył się także, że Błeszyński odpisywał z rzadka, nie był zbyt wylewny, kiedy pisarz głowił się, jak jego ukochany spędził dzień w warszawskiej melinie (czyli w mieszkaniu, które Iwaszkiewicz wynajmował dla kochanka), jak się miewa w gostynińskim sanatorium, o czym myślał, z czym się zmagał, czego pragnął i czego się obawiał.

Być może jednak ktoś wiadomości Błeszyńskiego odkrył, lecz postanowił ich nie upubliczniać? Krzysztof Tomasik w recenzji poświęconej książce Anny Król sugeruje, że taka sytuacja może być pewnego rodzaju pokłosiem zasad przyjętych w PRL. Ukrywano wtedy fakt, iż prominentny pisarz i dyplomata PRL uwikłany był w związek homoseksualny. Na ten trop mogą kierować napomknięcia Iwaszkiewicza, który zauważał, że listy, które do niego dochodziły, były wcześniej otwierane, a korespondencja była kontrolowana przez Służbę Bezpieczeństwa. Poeta nawet uczulał ukochanego na zachowanie większej ostrożności, pisząc w liście z 24 marca 1958 roku:

Mój drogi, zwróciłem uwagę, że tak trzymasz moje listy na wierzchu w szufladzie. Obawiam się, że dostaną się zbyt łatwo w czyjeś ręce, że mogą kogoś śmieszyć swym przesadnym tonem, jak śmieszą zapewne Ciebie i jak będą śmieszyły mnie za parę lat czy za parę miesięcy. Jeżeli ich nie chcesz zniszczyć, to może je schowaj głębiej. Chociaż spalić to będzie najlepiej.

Na szczęście Błeszyński nie posłuchał rad Iwaszkiewicza, listów nie spalił, dzięki czemu są one nadal dostępne. Co natomiast stało się z listami od Jerzego? Czy ktoś je zniszczył lub przejął i ogłosi je za jakiś czas? Tego nie wiemy. W nocie edytorskiej Anna Król pisze, że „nie udało się ustalić, gdzie są przechowywane listy pisane przez Jerzego Błeszyńskiego do Jarosława Iwaszkiewicza i czy jeszcze w ogóle istnieją”A. Król, Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego, Warszawa 2017, s. 521.[4]. Biorąc pod uwagę fakt, jak wiele niewiadomych w tej sprawie istnieje, nie jest również pewne, jak wiele spośród listów adresowanych do poety powstało. Iwaszkiewicz wielokrotnie pisze, że czegoś dowiedział się z poprzedniego listu albo że jakiejś informacji brakuje. Nie wiemy, z jaką częstotliwością Błeszyński pisał i czy na wszystkie wiadomości kochanka odpowiadał. Wiadomo natomiast, ile listów napisał Iwaszkiewicz (lub dokładniej – ile zostało zebranych w tomie Anny Król) – są to 252 listy i depesze.

Dojrzały pisarz był Błeszyńskim ogromnie zafascynowany, a intensywność przeżywania miłości wzrastała w nim odwrotnie proporcjonalnie do upływającego życia. Ale czy kochał Jerzego, czy też może pozę zakochanego kreował? Należy pamiętać, że pomimo różnorakich przyjaźni, związków i uniesień, Iwaszkiewicz był jednostką wybitnie wrażliwą. Jego wrażliwość graniczyła wręcz z egzaltacją i namiętną potrzebą dokumentowania swojego życia, prowadzenia ciągłych notatek, dzienników i kalendarzy, wyrażała się w skrupulatnym opisywaniu wydarzeń, wyławianiu emocji i poruszeń. Iwaszkiewicz chętnie wracał do swoich zapisków i na tej podstawie dokonywał interpretacji zapamiętanych historii. W jednym z listów do Błeszyńskiego dowiadujemy się, że mężczyzna za tego typu dokładnością przyjaciela nie przepadał. I miał uzasadnione ku temu powody, ponieważ dzięki skrupulatności i za sprawą swojego prywatnego śledztwa Iwaszkiewicz dopatrzył się kłamstwa i zdrady kochanka. Pomimo tak gorzkich odkryć poeta puszcza w niepamięć smutne doświadczenia, by wyreżyserować wizerunek związku z Błeszyńskim jako pięknego, czemu daje wyraz w liście z 25 października 1958 roku:

Słuchaj, Jerzy, nie rób mi takich świństw, bo to już wszystko należy do historii, nie okaż się świnią wobec potomności, o to jedno Cię błagam, abyś na stronicach mojej biografii zjawił się zawsze piękny i szlachetny, ‘mój Jurek’, a nie bestia, z której będą drwili (a raczej ze mnie).

Iwaszkiewiczowi zależało w pewnym stopniu na opinii publicznej i jednocześnie na możliwości rozwijania swych pisarskich umiejętności dzięki znajomości z Błeszyńskim. Wrażliwy poeta chciał, pomimo przerw w tworzeniu literatury, chociaż w listach ćwiczyć pisarski warsztat:

Tylko pisać mi trudno, chyba te fikcyjne listy. I znowu mam to uczucie: pisać byle bzdurę, byle co – byle się tylko nie oderwać od papieru, to znaczy nie przerywać mówienia do Ciebie. A potem oglądanie zawsze tych samych fotografii i potem sen. Ciężki, trudny, przerywany spotkaniami z Tobą w sennych krainach zaświatów. Jesteś tam czasami twardy jak ten świerk, który wczoraj całowałem, a czasem nieuchwytny jak mgła. Nieuchwytny jak każdy inny człowiek, nieuchwytny jak wszystko, co kiedykolwiek kochałem, nieuchwytny jak mgła, która w tej chwili zbiera się za oknami…

Fragment pochodzący z listu z 15 października 1958 roku jest czymś z pogranicza pisania zakochanego i pisania poety. Rozmowy zakochanych mogą trwać bez końca, a pisanie jest takich rozmów przedłużeniem. W jeszcze wcześniejszym liście z 14 listopada 1957 roku Iwaszkiewicz pisał: „Ach, plotę tak, byle coś pisać, byle mieć złudzenie, że piszę do Ciebie, że rozmawiam z Tobą, byle mi oderwać się od tego papieru. Bo kiedy postawię kropkę, zostanę sam na sam z sobą w zimnej pustce jesiennej nocy”. Wciąż jest to dialog (czy może raczej monolog) kochanka, bardzo subtelny, a jednocześnie w jakiś sposób przesadny, jak gdyby Iwaszkiewicz zaczynał układać kolejny wiersz czy kolejne opowiadanie. A znajomość z Błeszyńskim stanowiła przecież niewyczerpane źródło pisarskiej inspiracji, czego dowodem mogą być utwory: Wzlot, Kochankowie z Marony, Wesele Pana Balzaka, Choinki, Tatarak oraz wiersze rozproszone w ostatnich poetyckich tomach Iwaszkiewicza.

Także przy pisaniu Sławy i chwały znajomość z Błeszyńskim stanowiła literacki bodziec: „Musimy istnieć, mój Jurciu – pisał Iwaszkiewicz – dopóki nie powstanie trzeci tom Sławy i chwały, zadanie mojego życia – które zeschnie jak liść bez Twego życia” [6.05.1958]. Czy zatem opus magnum Iwaszkiewicza nie miałoby szansy zostać ukończone, gdyby poecie brakowało życiodajnej miłości? Może również powieść niemogłaby istnieć w takim kształcie, jaki Iwaszkiewicz stworzył, bez rozwiązań fabularnych, które podsuwała znajomość z Jerzym? Na to pytanie pisarz nie odpowiada. Jednak znając biografię Iwaszkiewicza i ścisłe splecenie jego prywatnego życia z literaturą (chociażby biorąc za przykład wczesne Dionizje czy Hilarego, syna buchaltera), można podejrzewać, że i  w tym przypadku poeta płynnie łączy oba obszary – życie i twórczość, że listy do Błeszyńskiego stanowią w jakimś stopniu kolejny projekt literacki. Projekt, w którym Iwaszkiewicz wcielał się w różnorakie role sygnalizowane mnogością wariantów podpisów pod listami. Wśród nich Anna Król wymienia imiona i pseudonimy: Twój, Roman, Zygmunt, Stary, Hieronim, Hipolit, Adam Benedykt, Cezary, Daniel, Edmund, Fryderyk, Gustaw, Ignacy, Jakub, Karol, Leonard, Łukasz, Balon, Foka, Balon Foka, F, FB, Przyjaciel, Ojciec, Lech, R., Vera Foka, Gabriel, Witold, Xawery, Krzysztof, Kazimierz, Jan, Teofil, Tadeusz, Agapit, Zenon, Janusz, Arkady, Atanazy, Józef, LudwikA. Król, dz. cyt., s. 521–522.[5].

Ponadto Król w Nocie edytorskiej pisze, że „przypisy i objaśnienia skupiają się na przybliżeniu relacji pomiędzy postaciami i miejscami występującymi w listach”. Jednak podczas lektury można odnieść wrażenie, że część zagadnień wymaga dokładniejszej analizy. Na przykład w jednym z odnośników dotyczącym Karola Szymanowskiego pojawia się informacja, iż był on młodzieńczą miłością Iwaszkiewicza. O Szymanowskim można powiedzieć z całym przekonaniem, że był największym przyjacielem poety, źródłem jego twórczej weny oraz że obudził w autorze Tataraku fascynacje homoerotyczne (poprzez pisywane i czytane dzieła oraz przykład własnego życia). Jak jednak słowo „miłość” w tym przypadku rozumieć? Czy jako duchową jednię, czy też jako młodzieńcze przełamanie tabu? A może jest to już wytarte i zużyte pojęcie, podchwytywane chętnie przez współczesną publicystykę?

Iwaszkiewicz bywał skłonny do wyolbrzymiania zdarzeń, do budowania fikcji, do poetyzowania życia. Najlepszym tego przykładem obecnym w listach jest pisanie do Błeszyńskiego przez rok po jego śmierci. Poeta zobaczył kochanka po raz ostatni w kostnicy. Na jego pogrzeb nie poszedł, unikając tym samym ostatecznego pożegnania. Czy jest to piękne i wzruszające zdarzenie, jak sugeruje Anna Król? Czy może jednak świadczy o tworzeniu przez Iwaszkiewicza kolejnego dzieła sztuki? Ostatecznie jest to znany topos literacki, by wspomnieć sonety do Laury umarłej. Iwaszkiewicz konsekwentnie wystrzegał się wzmianki o śmierci Błeszyńskiego, udając, że pisze do ukochanego w podróży.W tym celu pisarz tworzy kolejną imaginację – umieszcza Błeszyńskiego w Surabaji – indonezyjskim mieście, które przyjaciel pragnął odwiedzić ze względu na przebywającego tam brata. Surabaja stała się dla Iwaszkiewicza wysublimowaną metaforą śmierci.

Dopóki nie poznamy listów Błeszyńskiego, relacja Błeszyński–Iwaszkiewicz jest na pół poetycka, fikcyjna, na pół zmitologizowana i z pewnością monologowa, monofoniczna, i można otwarcie powiedzieć, że była relacją służącą Iwaszkiewiczowi jako twórcy. Tak długo, jak głos Błeszyńskiego nie zostanie do dyskursu o Iwaszkiewiczu wprowadzony, poeta będzie w tej znajomości figurować jednocześnie jako zakochany starzejący się mężczyzna i jako pisarz, który potrzebuje nowych podniet, aby móc w dalszym ciągu tworzyć.

Dokonanie Anny Król, która podjęła się bardzo trudnego zadania, aby zredagować i wydać listy, jest dla polskiej literatury niezwykle cenne; zwłaszcza, że listy te nie były publikowane wcześniej. Z pewnością będzie też przyjemną, może odrobinę egzotyczną lekturą dla wielu czytelników, którzy wiedzieli dotąd niewiele o przyjaźni, miłości i prywatnych autokreacjach znanego polskiego pisarza. Warto przy tym pamiętać, że Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego jest wydaniem, które gatunkowo można usytuować na pograniczu krytyki literackiej i publicystyki. Dlatego też z lekkim dystansem trzeba by podejść do niekiedy subiektywnych komentarzy redakcyjnych i wsłuchać się w głos samego Iwaszkiewicza.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Joanna Godlewska, „Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego”. Recenzja listów, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 5

Przypisy