25.03.2021

Nowy Napis Co Tydzień #093 / W pierwszy dzień wiosny 2021 zmarł Adam Zagajewski

Z Adamem Zagajewskim spotykałem się wielokrotnie, w Stanach w San Francisco, potem w Krakowie i po latach znowu w Chicago. Zaprosiłem go na lampkę dobrego wina do jednej z restauracji na Michigan Avenue, niecałe sto metrów od Chicago Arts Institute. Po krótkiej rozmowie emigrantów; jak się panu w Ameryce żyje, co nowego w poezji, nad czym pan teraz pracuje; wyjąłem z plecaka trzy kilogramy wierszy z prośbą o napisanie wstępu do mojego zbioru pod tytułem 156 listów poetyckich z Chicago do Pieszyc, który planowałem wydać w Polsce, właśnie we wspomnianych już w tytule Pieszycach. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu poeta się zgodził, nawet nie musiałem go długo namawiać. Wprawdzie trwało to prawie pół roku, ale  napisał. Dołączyłem przedmowę do maila, który wysłałem do Pieszyc, do Wydziału Promocji Miasta, który prowadził i finansował całe przedsięwzięcie. Pech chciał, że słowo wstępne Adama Zagajewskiego, gdzieś się zapodziało.

Adam Zagajewski, Chopin Theatre, Chicago 2012 rok

Kilka lat później będąc w Krakowie zadzwoniłem do niego z prośbą o spotkanie, ale był zbyt zajęty. Wskazał jednak miejsce (kawiarenka), gdzie zostawiłem dla niego ów tomik wierszy, bez wyjaśniania, dlaczego nie ma w nim jego wstępu. Krępowałem się, że tego nie dopilnowałem, a był to mój obowiązek.

Wstęp Adama Zagajewskiego był dla mnie dużą radością i wyróżnieniem i na prawdę bardzo się nim cieszyłem, tym bardziej, że sam mistrz Miłosz zawsze, ale to zawsze mówił o twórczości Zagajewskiego z dużym uznaniem, publicznie podczas odczytów i prywatnie wśród znajomych. Pamiętam, że raz, a było to w 1988 roku po spotkaniu poetyckim, w którym pan Czesław wygłosił odczyt o poezji polskiej, gdy podszedłem pogratulować mu wystąpienia, ze zmartwioną miną zapytał mnie, czy mi się podobało? Nie zaskoczył mnie tym pytaniem, bo już na tyle dobrze go znałem, że spodziewałem się tego. Często pytał znajomych, co myślą o jego najnowszej książce, odczycie, publikacji czy wierszu, wieczorze autorskim. Wtedy, nawet nie czekając na moją odpowiedź dodał – „zapomniałem wspomnieć Staszka Barańczaka”.

Tak, Adam Zagajewski był jego zdecydowanym faworytem; bardzo go sobie cenił jako człowieka i poetę. Moja znajomość z autorem Ziemi ognistej trwała ponad 25 lat, a poeta swoim stwierdzeniem, „poznałem Lizakowskiego dzięki Miłoszowi” zawsze w towarzystwie „zamykał mi usta”. Pan Adam należał już chyba do jednych z ostatnich ludzi, których poznałem w towarzystwie pana Miłosza mieszkając w San Francisco i studiując w Berkeley.

 

 

Zdjęcie Adam Zagajewski i Piotr Sommer jest autorstwa Adama Lizakowskiego i zostało zrobione po spotkaniu w Teatrze Chopina w Chicago w 2012 roku.

Tekst jest fragmentem eseju Adama Lizakowskiego pod tytułem Czy poeta Czesław Miłosz był kosmitą?.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Adam Lizakowski, W pierwszy dzień wiosny 2021 zmarł Adam Zagajewski, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 93

Przypisy

    Powiązane artykuły