01.10.2020

Nowy Napis Co Tydzień #069 / Czy to był tylko sen? 

Marta Zelwan (dawniej publikująca jako Krystyna Sakowicz) napisała kolejną, oryginalną książkę. W Miejscu na rzeczywistość kontynuuje linie fabularne znane czytelnikom poprzednich powieści. Podobnie jak w Śnieniach, książce nominowanej do nagrody Nike za rok 2000, oraz Praobrazach z 2012 roku, Zelwan próbuje zrozumieć różnice i podobieństwa między jawą a snem, tym, co wewnętrzne i tym, co na zewnątrz. W najnowszej powieści porusza więc ciekawe kwestie artystyczne i egzystencjalne, krążące wokół problemu realności i różnorodności sposobów doświadczania świata.

Zelwan od lat uchodzi za wybitną reprezentantkę prozy onirycznej i w najnowszej powieści potwierdza słuszność tego stwierdzenia. Jej proza zaskakuje ogromną rozpiętością wyobraźni, a sposób przedstawienia onirycznego świata jest tak sugestywny, że przeżycia w marzeniach sennych stają się doświadczeniami równymi zdarzeniom w materialnym świecie. Pisarka zwraca uwagę, że senna realność jest bardziej kusząca i intrygująca, ponieważ to, co dzieje się w świecie zewnętrznym, wydaje się ograniczone. 

Nieskończone możliwości relacji 

Powieść jest traktatem o nieskończonych możliwościach relacji ze światem. Mogą się one odbywać zarówno w przestrzeni zewnętrznej, jak i wewnątrz nas samych. Sny są zaś dla Zelwan nośnikiem międzygalaktycznej wymiany, ponieważ jest w nich coś niewyczerpywalnego. I nawet jeśli dla niektórych są zawsze „jak gdyby”, stanowią wartościową przeciwwagę dla codziennego, racjonalnego myślenia. Przywracają do łask sferę duchową i właśnie ten (wypierany przez rozum i logikę) aspekt egzystencji jest tematem przewodnim książki Zelwan. 

Pisarka poszerza rozumienie realności. Spreparowała książkę, która rozgrywa się w wielu miejscach: Londynie, Paryżu, Warszawie, Nowej Kaledonii, ale także w lekturach, przyśnionych obrazach oraz Wszechświecie, blisko czarnych dziur. W prozie Zelwan nie brakuje też osobliwego poczucia czasu, typowego zresztą dla prozy onirycznej. Przeszłość umiejscowiona zostaje w teraźniejszości, nawet przyszłość jawi się jako coś uchwytnego.

Opisywany przez pisarkę świat oparty jest na ciągłym dialogu, dzięki któremu „tu i teraz” łączy w sobie aspekty przeszłości i przyszłości. Dzięki dialogowi następuje zawieszenie czasu, można go nawet zanegować. Akcja powieści toczy się w korespondencji, w listach, na kartkach pocztowych, w zapiskach, ale też w rozmowach: telefonicznych i w zwykłym internetowym „czatowaniu”. Oparte na dialogowaniu relacje pozwalają (na kilku płaszczyznach) przybliżyć do siebie ludzi. W gruncie rzeczy ze śnieniem jest podobnie jak z korzystaniem z Internetu – współczesny sposób odbierania kontaktu i budowania relacji opiera się na wyimaginowanym przeświadczeniu, że po drugiej stronie ktoś jest i gotów jest z nami wejść w dialog. A może to stworzenie Internetu miało być odpowiedzią na naturalne pragnienie ludzi, którzy chcieli kontaktować się ze sobą na poziomie duchowym? Zelwan zdaje się być przekonana do takiego scenariusza: 

Ale gdy jeden świat się rozpuszcza, w tej samej chwili wychodzi na jaw inny świat, tym razem ścieśniony we śnie do małej, parocentymetrowej czarnej kulki trzymanej pod schodami. Przebywała tam chyba po to, aby od czasu do czasu mi się śnić. Pod powierzchnią, w przestrzeni nieświadomości, przechowywane były wersje śnionych fabułM. Zelwan, „Miejsce na rzeczywistość”, Warszawa 2020, s. 20.[1]

Dwie powieści zamiast jednej

Marta Zelwan niezmiennie udowadnia, że powieść artystyczna w polskiej literaturze wciąż ma rację bytu oraz że granice tej literatury można nadal poszerzać. W efekcie tego otrzymujemy jak gdyby nie jedną, lecz dwie powieści – możemy doszukiwać się znaczeń zarówno na planie jednostkowym, jak i uniwersalnym. 

Po pierwsze, w planie indywidualnym Zelwan pomaga czytelnikom doświadczyć historii o narodzinach bliskości budowanej przez wzajemną korespondencję, o rozmowach toczonych w listach i za pomocą internetowych komunikatorów, które odpowiadają naszej „wrodzonej” potrzebie połączenia się z Uniwersum. Po drugie, w planie narracji uniwersalnej pisarka opisuje świat, który toczy się w doświadczeniach intelektualno-mistycznych. Obu tym planom warto przyjrzeć się z należytą uwagą. 

Akcja tej drugiej powieści rozgrywa się w świecie wewnętrznych przeżyć, o których Zelwan potrafi opowiadać w sposób, jeśli nie nowy, to z pewnością inny niż pozostali pisarze. Już na początku powieści bohaterka wypowiada ważne dla zrozumienia sensu snutej opowieści słowa: „nie istnieje nic bardziej rzeczywistego niż sen, życie jest snem, mówi o tym joga snu, mówią czarownicy, mówił Szekspir”. Książka utkana jest z listów wysyłanych „na drugą stronę” oraz z odpowiedzi zwrotnych, których nie ogranicza ani czas, ani przestrzeń. W snach możliwe jest poruszanie się bez ograniczeń – „przedmiot” i „odbicie” rzeczywistości stapiają się, tworząc jedność. 

Powieść jest umiejscowiona w układzie śnikowym – odpowiedniku naszego układu planetarnego, ale znajdującym się w innej galaktyce – albo po prostu w naszych snach, w naszej wyobraźni oraz doświadczeniach duchowych. Zelwan przenosi czytelników w okolice układu złożonego ze słońca, siedmiu planet i jednej czarnej dziury. Międzygalaktyczna łączność możliwa jest dzięki pismu znajdującemu się na orbitach układu śnikowego. Za pomocą owego pisma bohaterka nawiązuje kontakt z niegdysiejszymi towarzyszami swojej drogi. Buduje obraz międzygalaktycznej wzajemności, a nietypowa narracja pozwala łączyć kontemplację i dyskretny opis z rzeczowym wyznaniem. Sen jest szlakiem życia, senna podróż zaś stanowi tworzywo egzystencji opowiedzianej, pomyślanej i rzeczywistej. 

Zelwan traktuje sen na równi z doświadczeniem rzeczywistości widzialnej, jako część natury, w której każde doświadczenie jest doświadczeniem realnego świata, bez względu na to, czy w niego wierzymy, czy nie. W Miejscu na rzeczywistość poznajemy zatem świat wytworów ludzkiego umysłu, który funkcjonuje na równych prawach ze światem bytów obiektywnych. 

Sen, tytułowe miejsce na rzeczywistość, pozwala kontaktować się bohaterce „z kimś, kto tam był, odebrał jej list i od razu, jakby po przerwanej rozmowie, odpisał, że jest w Londynie i ogląda właśnie polską telewizję”Tamże, s. 9.[2]. Mało tego: „odpowiedź przyszła szybko, przekazana przez londyńską rzeczywistość london.comTamże.[3]. Historia z każdą stroną nabiera rumieńców, ponieważ doświadczenia bohaterów są nam bliskie. Ta z pozoru wyobrażeniowa powieść jest przecież historią o pragnieniu przeżywania bliskości, o tęsknocie i dialogu, który coraz częściej odbywa się w przestrzeni wewnętrznych przeżyć. 

Pisarka odmalowała metaforę sennej rzeczywistości, która jest metaforą współczesności. Możemy rozumieć ją zarówno jako międzygalaktyczną, wyśnioną relację bohaterów, ale również czytać ją jako historię o wycofaniu się z życia i próbie złapania chwil bliskości za pomocą rozmów internetowych oraz listów. Możemy ją w końcu czytać jako powieść o niezmierzonych obszarach rzeczywistości, o świecie zewnętrznym i wewnętrznym, świecie materialnym i świecie Ducha, a także pragnieniu człowieka, aby odnaleźć w doświadczaniu ich równowagę.

Wielość możliwych odczytań Miejsca na rzeczywistość świadczy o talencie pisarki i wielkiej egzystencjalnej mocy jej literatury. To książka, która zasługuje na laury. Miejsce na rzeczywistość to traktat o Realności oraz o próbie złagodzenia tęsknoty za pomocą intelektualno-duchowym przeżyć. Warto podjąć intelektualny trud i wgryź się w tę zawiłą narrację. Otwartość na nią może wzbogacić o wyjątkowe, lekturowe doświadczenie kontaktu z (nie)fizyczną stroną rzeczywistości, równie piękną i bogatą (jeśli nie piękniejszą i nie bogatszą), co świat materialny.

 

M. Zelwan, Miejsce na rzeczywistość, PIW, Warszawa 2020.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Paulina Dąbkowska, Czy to był tylko sen? , „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 69

Przypisy

    Powiązane artykuły