22.10.2020

Nowy Napis Co Tydzień #072 / Szkoda, że Cię tu nie ma

1. Kilka uwag wstępnych

Współczesna myśl humanistyczna, z racji swej różnorodności, słusznie domaga się od interpretatora, by w punkcie wyjścia wskazał pozycję, z której się wypowiada. Określenie pozycji jest tu bowiem określeniem horyzontu myślenia, który nigdy nie rozpoczyna się od neutralnego punktu „zero”, ale zawsze jest już zakotwiczony w jakiejś tradycji, kulturze filozoficznej i literackiej czy aksjologii. Mówię o tym między innymi po to, by podkreślić, że moja wypowiedź nie wyznacza sobie za cel wprowadzenia do postsekularyzmu „z lotu ptaka”, a więc ukazania zjawiska sekularyzmu w jego różnorodnym bogactwie i tendencjach. Szczególnym wprowadzeniem do tak szeroko pojętego postsekularyzmu byłaby wydana w roku 2012 znakomita książka pod redakcją Piotra Bogaleckiego i Aliny Mitek-Dziemby Drzewo poznania. Postsekularyzm w przekładach i komentarzach1. Postsekularyzm chciałbym obejrzeć w skromniejszy sposób – z perspektywy szeroko rozumianej hermeneutyki. Perspektywa ta pozwala jednak, jak się wydaje, zobaczyć stosunkowo wiele. Hermeneutykę rozumiem tu zasadniczo w dwóch znaczeniach. Po pierwsze, chodzi o to, że nowoczesny i późnononowoczesny świat, do którego przynależymy, stał się domeną interpretacji. Po drugie, interesuje mnie tradycja myślenia hermeneutycznego wraz z jej współczesnymi przedstawicielami. Tradycję tę traktuję jednak bardzo szeroko, dlatego w jej obrębie umieszczam również Jacquesa Derridę, ojca dekonstrukcji, czy neopragmatystę – Richarda Rorty’ego. I jeszcze jedna kwestia. O postsekularyzmie mówić można, jak wiadomo, z różnych perspektyw światopoglądowych, np. chrześcijańskiej, szeroko pojmowanych religii monoteistycznych, New Age i innych rozmaitych sekt; refleksję postsekularną podejmują filozofowie będący zdeklarowanymi ateistami (jak Alain Badiou, Richard Rorty, Jean-Luc Nancy czy Slavoj Žižek) bądź podejmujący „autorskie” projekty filozoficzne, jak postsekularyzm judaistyczny (i antychrześcijański zarazem) proponowany przez Agatę Bielik-Robson. Z tego powodu zmuszony jestem wskazać własną perspektywę: jest ona chrześcijańska i sam postsekularyzm pojmuję też jako zjawisko rozwijające się w kręgu znaków i symboli chrześcijaństwa.

Przez postsekularyzm rozumiem zjawisko nierozerwalnie związane z zachodnią kulturą nowoczesną, w obrębie której pojawia się potrzeba i pragnienie przemyślenia na nowo i krytycznie konsekwencji wynikających dla tej kultury z faktu jej sekularyzacji. Innymi słowy: postsekularyzm nie jest czymś, co chronologicznie następuje po sekularyzmie (przedrostek „post-” jest tu mylący), ale pewną tendencją, która ujawnia się w obrębie zsekularyzowanej kultury Zachodu. Oznacza to zarazem, że postsekularyzmu nie należy też postrzegać po prostu jako „powrotu religii”, choć – nie da się ukryć – sformułowanie to brzmi efektownie. Odnosiłoby się ono jednak do pewnego aspektu refleksji postsekularnej. Postsekularyzmu nie należałoby także utożsamiać z wszelką współczesną refleksją o tematyce teologicznej czy religijnej (np. socjologia religii, filozofia religii), ale tylko z tą jej częścią, która dotyczy namysłu nad duchowością zachodniego świata nowoczesnego.

prof. Michał Januszkiewicz

Całość książki do pobrania w pliku pdf.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wydanie zbiorowe, Szkoda, że Cię tu nie ma, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 72

Przypisy

    Powiązane artykuły