03.12.2020

Nowy Napis Co Tydzień #078 / „Będzie pani w tym zimno, pani Maniu…” Opowiadania Izraela Joszui Singera

Przed II wojną światową powszechnie uważano, że Israel Joshua Singer jest zdolniejszy od swojego brata Isaaca Bashevisa, przyszłego zdobywcy Literackiej Nagrody Nobla, i nie było to twierdzenie gołosłowne. Urodzony w Biłgoraju w 1893 roku, już w latach 20. ubiegłego stulecia stał się jedną z czołowych postaci życia literackiego żydowskiej Warszawy.

Izrael Jehoszua Singer i jego brat Baszewis nigdy nie zasiadali razem przy stoliku. Łatwo było ich z daleka rozpoznać, gdyż obaj byli łysi jak kolano. Obaj też należeli do grona prześmiewców, choć sami nie byli skłonni do śmiechu

– wspominał poeta Zusman Segałowicz w książce poświęconej Związkowi Pisarzy Żydowskich, zatytułowanej adresem warszawskiej siedziby związku Tłomackie 13. Członkami stowarzyszenia byli obaj bracia, choć młodszy dopiero zaczynał swą pisarską karierę. Starszy za to mógł już pochwalić się sukcesami i wydanymi książkami w języku jidysz. Izrael Joszua był dziennikarzem współpracującym z pismami żydowskimi w Warszawie, „Folkscajtung” i „Literarisze Bleter”, i początkowo tworzył krótkie formy prozatorskie, a także próbował swych sił w dramacie. Debiutował jako dramatopisarz sztuką Rozpacz ziemi (1922) wystawioną rok później w Nowym Jorku w New York Yiddish Art Theater. Dopiero jednak sukces powieści Josie Kałb z 1932 roku skłonił go do pisania dłuższych próz. To arcydzieło międzywojennej prozy żydowskiej traktuje o romansie na dworze cadyka, a wybór szokującego – jak na ówczesne czasy – tematu oraz śmiałe obyczajowo opisy miłosnych przeżyć zakochanego młodzieńca sprawiły, że książka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności. Izrael Joszua kontynuował twórczość powieściową w Braciach Aszkenazy, sadze łódzkiej rodziny żydowskiej, inspirowanej twórczością Władysława Reymonta, a potem Rodzinie Karnowskich, opisującej problem asymilacji. W 1933 roku pisarz emigrował do Ameryki, dokąd później pomógł dostać się młodszemu bratu.

Isaac Bashevis starszemu o 11 lat bratu wiele wiec zawdzięczał, to właśnie Izrael Joszua wprowadzał go w świat literatury jidysz, pomógł w nawiązaniu pierwszych kontaktów, wspierał w pracy. Jako noblista młodszy brat przyćmił z czasem twórczość starszego, także dlatego, że Izrael Joszua zmarł nagle, w 1944 roku, w stosunkowo młodym jak na pisarza wieku. Warto w tym miejscu nadmienić, że obaj bracia mieli starszą siostrę, najstarszą z rodzeństwa Singerów. Hindełe Ester Singer została wydana za mąż za szlifierza diamentów, opuściła Polskę i zamieszkała najpierw w Antwerpii, a potem w Londynie. Od kilku lat możemy czytać po polsku także jej pisane w jidysz książki, które sygnowała nazwiskiem Ester Singer Kreitman. Są to: wybór opowiadań RodowódTaniec demonów, autobiograficzna powieść opisująca losy dziewczynki wbrew własnej woli wydanej za mąż, pragnącej wyzwolić się spod jarzma kulturowego konwenansu.

W tym roku jeszcze głębiej poznajemy twórczość Izraela Joszui Singera, bo po raz pierwszy po polsku, w świetnym tłumaczeniu Krzysztofa Modelskiego, ukazał się zbiór jego opowiadań wydany w 1925 roku w Wilnie pod tytułem Na obcej ziemi. To prawdziwe wydarzenie czytelnicze na naszym rynku, zdominowanym przez komercję i pseudoliteraturę. Opowiadania Singera czyta się z ciekawością i wzruszeniem. Talent autora widoczny jest od pierwszych stron książki, która jest panoramą nieistniejącego dziś już świata oraz tworzących go ludzi.

Co niezmiernie charakterystyczne, choć w większości bohaterami są Żydzi, wcale nie jest to regułą. Izraela Joszuę bardziej interesują losy jednostek i zdarzeń je dotykających niż opisywanie samej społeczności żydowskiej, z której wyszedł. Już w pierwszej prozie, Stare Miasto, widzimy antykwariusza i drobnego hochsztaplera Fabiana Rajcesa oraz szereg jego znajomych, na czele z długoletnim kompanem i pracownikiem, Fabianem Zarębą, Polakiem, niedoszłym malarzem i nieudacznikiem, kompanem bohatera z heroicznych lat studenckich. Jeśli dodamy do tego księdza Gęstego, z którym Fabian często-gęsto popija wino na plebanii, wyłania nam się fragment społeczności warszawskiej Starówki przełomu XIX i XX wieku. Wspomniane opowiadanie utrzymane jest w żartobliwym, ironicznym stylu, z bardzo cennym utrwalonym w nim opisem fragmentu Warszawy. Niby dobrze znanym, wielokroć opisywanym, filmowanym, a jednak pod piórem Singera widzianym inaczej. Tak jakby inna Warszawa wyłaniała się spod wielu warstw pokostu i zaczęła mówić. Warto jej posłuchać, obejrzeć, poczuć jej zapachy, klimat, zamieszkujące ją indywidua, ludzkie i zwierzęce.

Groteskowe jest też opowiadanie Żydzi, opisujące zapomniany chyba już przez historię epizod działalności w Warszawie misji anglikańskiej i zdobywaniu przez nią wyznawców wśród Żydów, zarówno miejscowych, jak i przyjezdnych. Ich motywacje, swary, niesnaski, ich nędza i zagubienie są zwięźle nakreślone na kilku stronach, w czym wyraża się mistrzostwo Singera, podsumowującego ten obraz następującą kodą:

A z góry patrzył Jezus w przekrzywionej na bok cierniowej koronie. Z błyszczącymi oczyma, jasną brodą, która w świetle świec wydawała się żółta. Wyglądał jak sędzia z małego żydowskiego miasteczka.

Na wolności to wspaniała miniatura, której akcja dzieje się w zamkniętym szpitalu dla chorych prostytutek. Jedna z nich, Mania Szerman, niedługo ma opuścić ten przybytek. Jest w pisaniu Singera głęboka empatia, daleko mu do jakiegokolwiek dydaktyzmu. Dramat samotności Mani rozgrywa się w kilku epizodach, z których najbardziej przejmujący to moment wydawania przez dozorcę szpitalnego Pawełka worka z ubraniem pacjentki. Co dalej? Jaka będzie przyszłość za murem? Czy pojawi się ten, kto kiedyś do Mani do szpitala przychodził, a potem zniknął, rozpłynął się w powietrzu? Z tymi dylematami pozostawia nas pisarz, długo nie dając zapomnieć o wielkich szpitalnych oknach i podwórzu z nawianymi zimnym wiatrem liśćmi.

Są w tomie Singera obrazki z pierwszej wojny, której był świadkiem w Rosji i na ziemiach polskich (o tym traktuje opowiadanie tytułowe), są też – choćby w opowiadaniu W drodze – reminiscencje sowieckiej rewolucji, której autor doświadczał, przebywając w latach 1918–1919 w Kijowie, gdzie aktywnie włączył się w działania awangardy żydowskiej. Temu tematowi poświęcona jest nowela Luk, której bohaterem jest pies należący do generała – metafora upadającej carskiej Rosji. Losy generała i jego rasowego wilczura są niejednoznaczne, chaos wywołany w kraju, głód i poniewierka, watahy dzikich, wygłodniałych psów na rosyjskich ulicach stanowią koloryt, na tle którego pies postanawia wziąć los w swoje łapy i salwować się ucieczką. Warto poznać dalsze losy czworonoga, bo Singer doprowadza fabułę do końcowej konkluzji i stawia kropkę. Dodajmy, że w 1921 roku pisarz, chyba na szczęście dla siebie, powrócił z Rosji do Polski i przez krótki czas był członkiem awangardowej grupy „Chaliastra”.

Krew to z kolei najbardziej brutalne opowiadanie w zbiorze. Symcha-Binem, odmieniec, chłopak odepchnięty przez społeczność żydowską miasteczka, staje się wyrzutkiem. Brutalne wychowanie przez bicie i nieustanne szykany sprawiają, że przeistacza się w psychiczne monstrum, przez współziomków pogardliwie nazywane Symele Kiełbasa. Pewnie każda lokalna społeczność ma takich dziwaków. Chłopak oddala się od swoich i zostaje przechrztą, a jednocześnie pełni jedną z najbardziej nieczystych dla Żydów czynności – zabija świnie w chrześcijańskiej jatce. Żeni się z Polką, grubą wdową Roszczakową, czarnym charakterem tego opowiadania. Singer opisuje dalsze dzieje Symchy-Binema z pozycji bezstronnego obserwatora, a dzięki temu przekonujemy się, że podobnie negatywnym co Roszczakowa bohaterem jest społeczność żydowska miasteczka, która odepchnęła od siebie chłopaka, zamiast obdarzyć go miłością.

Bohater-dziecko, niewinne, rozpoczynające dopiero życie, z którym musi się mierzyć to charakterystyczny motyw i wielki walor prozy Izraela Joszui Singera. Wspaniale rozwinięty został w powieści Josie Kałb. Brutalne zetknięcie się niewinności z bezwzględnymi prawami tego świata to w ogóle wielki temat prozy jidyszystów, pisarzy tworzących w języku żydowskim na ziemiach polskich, a potem w odrodzonej Polsce. Ta wielka, ale i skromna literatura, której historię na zawsze przerwał Holokaust, a na emigracji kontynuowali nieliczni, jest prawdziwym fenomenem. Literacki Nobel z 1978 roku dla jednego z tych pisarzy – dla brata Izraela Joszui Singera, Isaaca – stanowi podzwonne dla twórczości całego szeregu autorów, którzy jidysz oddali swe serce i talent.

Izrael Joszua Singer, Na obcej ziemi, przeł. Krzysztof Modelski, Lublin: Fame Art, 2020.

okładka

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wojciech Chmielewski, „Będzie pani w tym zimno, pani Maniu…” Opowiadania Izraela Joszui Singera, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 78

Przypisy

    Powiązane artykuły