12.11.2020

Nowy Napis Co Tydzień #075 / W mojej epoce już wymieram

„A wiosną chciałem ciszę nie nicość zobaczyć”

Poeta, poezja i nasz wspólny los

 

„W mojej epoce już wymieram” – to zdanie wyraża smutną samoświadomość poety, który zdaje sobie sprawę z trudności nawiązania kontaktu z czytelnikiem. Ale myliłby się adresat, sądząc, że chodzi wyłącznie o jakąś nieprzystawalność do epoki, czyli do nowej modnej wizji świata, narzucanej przez młodsze pokolenieTrudno się dziwić, że młodsi, postmodernistyczni krytycy, z ciągłości poezji Polkowskiego czynią zarzut, uważając, że twórca winien zmienić poetykę na bardziej prywatną i indywidualistyczną, bo zajmowanie się losem wspólnym jest „irytujące”. Dlatego autorka recenzji poświęconej drugiemu tomowi, jaki wyszedł po długim milczeniu poety, pisze: „Cień zyska uznanie tych wszystkich, którzy oczekiwali, by Polkowski pisał tak, jak miał to w zwyczaju robić w latach 80. Dla tych, którzy uznali Cantus za znaczącą i pozytywną przemianę, lektura najnowszego tomu będzie i męcząca, i irytująca. Wprawdzie Polkowski stara się odtworzyć i utrwalić w swych wierszach ważne, osobiste wydarzenia, dać wyraz temu, co jest już cieniem, co istnieje tylko w pamięci, ale niestety zadanie to nie udaje mu się zupełnie. A nie udaje się dlatego, że między wiersze, które miały być intymne i osobiste, wplata znowu – nie potrafię zrozumieć dlaczego – utwory takie jak Wolfgang Amadeusz M. czy „Jesienią spadają wiatry”. Kazimierz Wierzyński. Przygniatający patos pojawia się zresztą nie tylko w utworach dotyczących ważnych zjawisk kulturowych i historycznych, przenika także te, które miały zapewne tworzyć indywidualną historię podmiotu”. J. Tabaszewska, Niezmienny Jan Polkowski („Cień”), E-splot, 2011, http://www.e-splot.pl/‑ index.php?pid=articles&id=1265 [dostęp: 30.06.2017].[1]. Oczywiście, generacje mają swoje kody i artystyczne ideologie, więc z młodymi nieco trudniej się porozumieć, ale przecież banalny podział na starych i młodych nie jest ani głównym, ani jedynym problemem. Teoretycznie wspólnota pokoleniowego losu zezwala na porozumiewanie się bez słów, ale także sporej grupie rówieśników Polkowskiego nie jest łatwo zaakceptować pewną zasadniczą odmienność i niezmienność jego postawy. Tyle że – jeśli nie zepchnęli ideałów i postaw własnej młodości głęboko, do najniższego kręgu swej podświadomości – nie będzie to przypomnienie powodem do radości i satysfakcji. Rozliczenia mogą być gorzkie. To nie przypadek, że Dante na dnie zaświatów umieścił zdradę bliźniego (i siebie samego).

Kwestia wierności i zaprzaństwa należy w poezji autora Oddychaj głęboko do najbardziej ważkich. Liryka Jana Polkowskiego często pyta o nie bliźnich, a nawet Boga! Przykładem wiersz Nie znam tego człowieka, który kończy się dramatycznym pytaniem: „Nie zaparłeś się mnie Galilejczyku?”. Do tego wątku przyjdzie jeszcze wrócić. W czasach wielkiego opuszczenia Boga przez ludzi i wielkiej samotności człowieka prowokacyjność tego pytania nie jest czymś przypadkowym, nawet jeśli istnieją bolesne powody, by sądzić, że „Bóg się waha”, czy świat zasługuje na dalsze istnienie.

Po czterdziestu latach tworzenia poezji przyszedł czas – przynajmniej częściowych – podsumowań. Nie jest od nich wolny sam poeta, który (wzorem mogą być Liryki lozańskie) nie bez ironii przyznaje, że nie wszystko ułożyło się zgodnie z młodzieńczymi planami: „Miałem zostać lekarzem a zostałem starym człowiekiem” (*** [Kosmyk siwizny skręcony na palcu],). Towarzyszyła tym przekształceniom krytyka. Prezentowany zbiór recenzji i rozpraw historyków literatury obejmuje niemal czterdzieści lat „poznawania Polkowskiego”: od pierwszych odczytań (Stanisław Barańczak, Jan Błoński, Tadeusz Nyczek, Marian Stala), a właściwie powitań nowego poety na literackim Parnasie, przez recenzje z najnowszych publikacji, od tomu Cantus po Gorzką godzinę, aż po historycznoliterackie szkice i interpretacje prezentowane podczas Warsztatów Herbertowskich w listopadzie 2016 rokuW niniejszej publikacji: S. Gawliński, Życie historią. Interpretacja wiersza Jana Polkowskiego. „Czy narodziłeś się, człowieku?”; W. Kudyba, O „Głosach” Jana Polkowskiego; J. M. Ruszar, Popiół i obietnica. Mityczne Kresy Jana Polkowskiego w wierszach „Pniowo” i „Ortografia”. Interpretacyjny charakter mają ponadto analizy publikowane w czasopismach fachowych, jak te: Z. Zarębianki Przebudzenie jako odkrycie pulsu wewnętrznej ciemności. Jan Polkowski, „Rzeka” oraz Jacka Trznadla Jan Polkowski. Męczeńska ikona Rosji.[2]. Jak łatwo zauważyć, poeta wzbudził entuzjazm swym debiutemOpinie te były prezentowana w pismach tak zwanego drugiego obiegu, związkowych w czasie „karnawału Solidarności” albo na emigracji. Uznanie dla młodego poety wyrazili między innymi: Jan Błoński, Tadeusz Nyczek, Marian Stala, Marek Zaleski i Grażyna Halkiewicz-Sojak (patrz w niniejszym zbiorze), a także Stanisław Barańczak (tenże, Wyobraź sobie, że piszesz po polsku [w:] tegoż, Przed i po. Szkice o poezji krajowej przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, Londyn 1988; tenże, Niewidzialna ojczyzna [w:] tegoż, Przed i po…). Niestety, wydawca nie uzyskał zgody na przedruk szkiców krytycznoliterackich Stanisława Barańczaka od Wydawnictwa a5, a kontakt z wdową po S. Barańczaku okazał się niemożliwy.[3], a potem okrzyknięto go najwybitniejszym poetą stanu wojennego, co było prawdą, ale jednocześnie formułą poniekąd z premedytacją zamykającą go w zbyt wąskiej perspektywie. Bardzo szybko okazała się ona niewystarczająca – nie tylko dlatego, że z dziewięciu wydanych dotychczas tomów zaledwie jeden (i to trzeci w kolejności!) związany był z tą ważną cezurą polityczną i mentalną pod koniec XX wiekuW niniejszym wydaniu tomy To nie jest poezja oraz Oddychaj głęboko zostały połączone, dlatego że druga publikacja stanowiła rozszerzoną wersję pierwszej i część wierszy się powtarza. Taki stan rzeczy wynikał z okoliczności historycznych, to znaczy ze specyfiki życia podziemnego i publikowania poza cenzurą w PRL. Jan Polkowski był pierwszym poetą, który zdecydował się debiutować w tak zwanym drugim obiegu (publikacje bezdebitowe), a więc nielegalnie z punktu widzenia komunistycznego prawa.[4]. Już Stanisław Barańczak zauważał wielopłaszczyznowość tej poezji, która łączy doświadczenie osobiste z losem Polski, historią naszej części Europy oraz odwieczną walką ludzkiego cierpienia z potęgą nadziei. Ta wstępna kwalifikacja w ogóle nie straciła na aktualności. Obecnie dysponujemy już całościowymi, choć na razie w formie artykułów, a nie monografii, objaśnieniami czterdziestoletniej twórczości autora tomu To nie jest poezja.

Zbiór recenzji, szkiców i interpretacji został ułożony zasadniczo według klucza chronologicznego: od najwcześniejszych rozpoznań poezji Polkowskiego (Początki) po recenzje z ostatnich tomów (Powrót), przy czym z pierwszych lektur wyodrębniona została polemika z połowy lat 80. wokół sporu o poetykę angażującą ówczesną młodzież literacką (Historia pewnego sporu). Nieporozumienia związane z tą dyskusją rzeczowo objaśnia Dariusz Pawelec w tekście Oko smoka. O wierszu Marcina Świetlickiego „Dla Jana Polkowskiego”. Wydaje się, że ówczesna kontrowersja ma już tylko czysto historycznoliterackie znaczenie, głównie z powodu nierozstrzygalnej kwestii, jaką jest wyższość intymności (prywatności) poezji lirycznej nad odczuwaniem losu wspólnoty czy też wysokiego styluNajpełniejszą poetycką odpowiedzią na propozycję Świetlickiego wydaje się wiersz *** [Więc jestem ja] z tomu Cień, choć temat pojawia się w wielu innych wierszach tego tomu, na przykład w *** [Żyć tylko w pojedynczym losie].[5]. Jak wiemy z praktyki poetyckiej Polkowskiego, można odczuwać swój los indywidualny jako część dziejów rodziny i historii Narodu jednocześnie. Zresztą miłość (i związana z nią wierność) w poezji autora Gorzkiej godziny nie jest czymś, co się wybiera. Jej paradoks polega na tym, że jest się uprzednio wybranym:

Myślałem że wybieram lecz tylko uległem
Na początku początków wybrał mnie psalm matki
jej śpiewu dom ruchomy wsunął mi za pazuchę
przeznaczenia węzeł
wieczny wiatr

(*** [Moi przodkowie moczą nogi w obłokach Kazachstanu],)

To bardzo ewangeliczna sytuacja, o której jeszcze będzie mowa.

Czwarta część wyboru recenzji poświęcona jest prozie i publicystyce Jana Polkowskiego, który jest także autorem powieści Ślady krwi oraz felietonów literackich i politycznych Polska, moja miłość. Ostatnia część antologii to szkice przekrojowe oraz interpretacje poszczególnych wierszy, jak Rzeka Zofii Zarębianki, Carskie wrota Jacka Trznadla, Czy narodziłeś się, człowieku? Stanisława Gawlińskiego oraz Pniowo i Ortografia Józefa Marii Ruszara, a także historycznoliterackie rozprawki, jak Złe miejsca w poezji Polkowskiego Wojciecha Kudyby, mówiące o historii pełnej przemocy.

Podsumowujący charakter mają również szkice Krzysztofa Koehlera Jan Polkowski – poeta polski i Wojciecha Ligęzy Osobny. Spojrzenie na całość.

Józef Maria Ruszar

 

Zachęcamy do pobrania elektronicznej wersji książki.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wydanie zbiorowe, W mojej epoce już wymieram, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 75

Przypisy

    Powiązane artykuły