18.02.2021

Nowy Napis Co Tydzień #088 / Osamu Dazai – osobista historia myśli

Osamu Dazai (1909–1948), od wielu dziesięcioleci pisarz w Japonii kultowy – ktoś w rodzaju naszego Marka Hłaski, Edwarda Stachury czy Rafała Wojaczka – to przede wszystkim autor opowiadań, których napisał około dwustu. Przed swoją samobójczą śmiercią w 1948 roku, poprzedzonej wielu próbami odebrania sobie życia, ten prawdziwy kaskader japońskiej literatury wydał około dwudziestu zbiorów z krótkimi utworami (nie licząc powieści, których napisał osiem). Dziś wybór z jego otoczonej legendą twórczości otrzymaliśmy w tomie zatytułowanym Owoce wiśni. To świetna książka, bo jest zarazem wnikliwym wglądem w twórczość japońskiego pisarza, a jednocześnie odsłania nam tajemnice jego warsztatu, pokazuje, jak żył, pisząc, czy może raczej, jak pisząc – żył.

Osamu Dazai (właściwie Shuji Tsushima) pochodził z zamożnej, ziemiańskiej rodziny, miał dziesięcioro rodzeństwa. Jego ojciec był posłem, a następnie senatorem. Przyszły pisarz studiował romanistykę na Tokijskim Uniwersytecie Cesarskim i – buntując się przeciw rodzinie i swemu pochodzeniu społecznemu – związał się z działaczami Japońskiej Partii Komunistycznej, którym dostarczał funduszy. Jednak interwencja prokuratora i przesłuchanie doprowadziły do zerwania wszelkich kontaktów z nielegalnymi organizacjami. W 1933 roku Shuji Tsushima opublikował opowiadanie Pociąg pod pseudonimem Osamu Dazai, a potem kolejne, które złożyły się na zbiór pod tytułem Bannen (Ostatnie lata). Tak narodził się pisarz. Tytuł sugerował, że miała to być jego jedyna książka, jako że Dazai zamierzał wkrótce popełnić samobójstwo. Samobójczych prób podejmował zresztą w swym życiu kilka. Nie było to jednak tradycyjne seppuku polegające na rytualnym rozcięciu brzucha – pisarz zażywał tabletki, topił się w morzu, chciał się powiesić.

Czy opowiadania zawarte w książce Owoce wiśni mogą nam dostarczyć odpowiedzi na pytanie dlaczego? Są one ułożone w porządku chronologicznym i odsłaniają nam kolejne etapy życia pisarza. Zaczynamy więc od debiutu – Pociąg to piękne opowiadanie o miłości, a przy tym zwięzłe, świetnie napisane. Już w nim zawarty jest jakiś rys tragizmu, swoisty fatalizm losu, który zaważył na całej jego twórczości. Jednocześnie ta oszczędna proza przywodzi na myśl dzieła japońskiej kaligrafii lub drzeworyty ukiyo-e (dosłownie: „płynące światy”), których mistrzem był chociażby Katsushika Hokusai, autor słynnego cyklu Sto widoków góry Fuji. I właśnie w poruszającym opowiadaniu Dazaiego Sto widoków Fuji, tytułem nawiązującego oczywiście do arcydzieła Hokusaiego, możemy przeczytać, jak bardzo widok Świętej Góry jest wpisany w życie każdej i każdego, kto urodził się w Japonii. Fabuła traktuje o pisarzu, oddającemu się tworzeniu w zimnym pokoiku na poddaszu górskiego schroniska. I chociaż w swojej młodzieńczej pysze lekceważy on widok Fuji, uważa nawet za landszaft, to jednak w dziwny sposób wędruje on za nim, jest obecny w kolejnych odsłonach życia. Ważny staje się zwłaszcza w momencie, w którym pisarzowi-bohaterowi przedstawiana jest kandydatka na przyszłą żonę. Wedle japońskich zwyczajów młodzi nie mogą na siebie spoglądać. Jednak aranżujący to małżeństwo przyjaciel zwraca uwagę na pocztówkę z widokiem Fuji wiszącą na ścianie domu narzeczonej. Bohater nieoczekiwanie odwraca się i wtedy po raz pierwszy dostrzega twarz dziewczyny. To jeden z najbardziej wzruszających fragmentów książki. I dalej:

Uważałem, że nic nie jest ważniejsze od uchwycenia tego, co naturalne, a więc proste i jasne, i od przelania tego na papier. Gdy o tym myślałem, Fuji, którą miałem przed oczami, jawiła mi się w nowym świetle. Być może jej postać, jej wyraz to było ostateczne piękno owego „jedynego prostego wyrażenia” – przedmiot moich rozważań.

„Przedmiot rozważań” jest bardzo zwyczajny. Osamu Dazai niczego nie upiększa, nie stylizuje się na głos epoki, nie jest wyrazicielem militarystycznej ideologii oficjalnie wyznawanej wówczas w jego kraju. Tematy czerpie z życia codziennego: kolejne wynajmowane mieszkania, kłopoty małżeńskie, upojne noce spędzane na piciu sake w podrzędnych barach, życie w kolejnych mieszkaniach poznawanych przygodnie kobiet. Albo coś odmiennego – cichy zachwyt nad pięknem i niewinnością dziewczyny podglądanej w łaźni (Piękna dziewczyna) czy wzruszenie, jak w historii dwóch sióstr, z których jedna wciela się w rolę nieistniejącego kochanka i pisze do drugiej w jego imieniu listy miłosne (Liście wiśni i czarodziejski pogwizd). Jest Dazai uważnym obserwatorem dnia codziennego, nie tylko własnych przypadków, patrzy szerzej, dostrzega ludzi wokół i pisze o nich z wielkim talentem:

Bizan miała coś około dwudziestu lat. Była niska, śniada, o płaskiej twarzy i wąskich oczach. Nie miała w sobie nic pociągającego poza brwiami. Brwi miała cienkie, piękne, w kształcie sierpa księżyca. Z tego też powodu przezwisko „Bizan” – którego pierwszy znak oznaczała właśnie „brwi” – pasowało do niej jak ulał (Bizan).

Bo chociaż w opowiadaniach, pisanych często pospiesznie, dla czasopism, dla szybkiego zarobku, dla pieniędzy na narkotyki i alkohol, autor siłą rzeczy koncentrował się na codziennych zdarzeniach, które po prostu mu się przydarzyły, nie rezygnował też z refleksji natury ogólnej. Zawsze jednak była to refleksja o ludziach, o relacjach z nimi, o kobietach i mężczyznach – nie o historii, dziejach, stosunkach społecznych czy ustroju. We wstrząsającej powieści Zatracenie, którą wydał tuż przed kolejną samobójczą, ale tym razem udaną próbą (1948), Dazai pisał następująco:

Świat ludzi. I do mnie chyba zaczęło mgliście docierać, co to takiego. To walka pomiędzy dwiema jednostkami, walka tu i teraz, która wszystko rozstrzyga. Ludzka istota nigdy nie ulegnie innej ludzkiej istocie. Nawet niewolnicy potrafią na swój nędzny sposób oddać wet za wet. Dlatego jedynym znanym ludzkiemu gatunkowi sposobem na przetrwanie jest natychmiastowa, rozstrzygająca walka (tłum. Henryk Lipszyc).

Może także, dodajmy, walka z samym sobą, o czym świadczą opowiadania pisane na gorąco, w różnych okolicznościach życia, w euforii i w upodleniu. W jednym z nich, znacząco zatytułowanym Roczniki cierpienia, Osamu Dazai podaje receptę na własne pisanie:

Jestem pisarzem miasta. To, o czym opowiadam, zamyka się zawsze w wąskich ramach mojej osobistej historii. Z tego powodu niektórzy mogą się zżymać, pomstować na moje lenistwo lub szydzić z mej wulgarności. Jednak kto wie, przyszłość może pokaże, że nasze osobiste, fragmentaryczne opisy codzienności, okażą się bardziej wiarygodne niż dzieła tak zwanych „historyków”. Nie należy ich trywializować. Dlatego też zamierzam zapisywać na tych kartach osobistą historię myśli, nie odnosząc się do badań czy wniosków społecznych myślicieli różnej maści.

W dzisiejszym zalewie byle jakich słów i jeszcze bardziej byle jakich książek pisarstwo Osamu Dazaiego to prawdziwa na nie odtrutka, a może nawet szczepionka, której potrzebuje każdy poszukiwacz prawdy w literaturze.

O. Dazai, Owoce wiśni, tłum. Katarzyna Sonnenberg-Musiał, Czytelnik, Warszawa 2020.

okładka książki 

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wojciech Chmielewski, Osamu Dazai – osobista historia myśli, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 88

Przypisy

    Powiązane artykuły