11.03.2021

Nowy Napis Co Tydzień #091 / hybris. opowieść o miłości

OSOBY

SYLWIA / HYBRIS / WODOSPAD / SMARTFON / CIAŁO
MAGDA / TO / ŚWIATŁO / TELEFON STACJONARNY / NARZĘDZIE ZBRODNI
SONIA / FILIA / ALBUM / MOTYW
PROJEKTOR
DRAMATURŻKA

Uwaga odautorska dotycząca osób dramatu:

w przypadku inscenizacji imiona Sylwia, Magda, Sonia mogą zostać zastąpione imionami aktorek/aktorów wcielających się w określone postaci w dramacie.

1. hybristo•filia

MAGDA
Zaczynamy?

SONIA
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że wybór postaci w tej scenie był przypadkowy. Gdybym miała możliwość wyboru…

SYLWIA
Zrobiłyśmy losowanie. Było uczciwie.

MAGDA
Każda z nas wcieli się w cząstkę pojęcia, od którego postanowiłyśmy rozpocząć tę opowieść.

SONIA
Co ty masz na sobie?

SYLWIA
Jestem Hybris. Tytułowa rola. Moje imię może wywoływać wiele skojarzeń. Chciałam zaznaczyć swoje greckie pochodzenie.

SONIA
Zaznaczyłaś.

SYLWIA
Jednak nie w tym charakterze dzisiaj występuję. W towarzystwie ról, które przydzielono pozostałym postaciom, jestem wyrazem nadającym konkretne znaczenie pewnej… przypadłości, że się tak wyrażę. Przyznam, że czuję się niekomfortowo…

MAGDA
Niepotrzebnie.

SONIA
Skorzystam z okazji i się przedstawię. Filia. Nie jestem samodzielnym słowem. Jestem członem, który funkcjonuje przy pewnych wyrazach, nadając im charakteru zboczenia.

MAGDA
Preferencji, upodobania, skłonności.

SONIA
Doprawdy?

MAGDA
Wolałabym, żebyśmy trzymały się fachowej terminologii.

SYLWIA
Mówiąc o miłości?

SONIA
Nikt tu nie mówi o miłości. Jesteśmy zboczeniem.

MAGDA
Preferencją, upodobaniem…

SONIA
Dewiacją seksualną.

SYLWIA
A bibliofilia? To nie jest dewiacja seksualna.

SONIA
Partenofilia. Zoofilia. Pedofilia. Dendrofilia. Nekrofilia. Fobofilia. Kleptofilia. Somnofilia. Urofilia. Ksenofilia. Autagonistofilia.

SYLWIA
Dlaczego patrzysz na mnie?

SONIA
Mam wymieniać dalej?

MAGDA
Parafilia jest rodzajem zaburzenia, które często wyklucza osiągnięcie pełnej satysfakcji seksualnej bez stymulacji ze strony konkretnej grupy obiektów czy osób. Istnieją pewne kryteria. Filio?

SONIA
Pierwsze. Fantazje i zachowania seksualne utrzymują się przez przynajmniej pół roku i dotyczą: przedmiotów, których przeznaczeniem nie jest zadawanie przyjemności, osób, które nie wyrażają zgody na kontakt seksualny, takie zachowania mogą wywoływać ból, upokorzenie, traumę. Drugie kryterium jest trudniejsze do dookreślenia. Obejmuje normatywność zachowań, pogorszenie jakości życia, patologie, brak patologii i wiele innych kwestii, które są wynikiem wystąpienia parafilii. W przypadku leczenia próbuje się dostosować życie osoby do danej parafilii. W większości przypadków wyleczenie z parafilii jest niemożliwe.

MAGDA
Hybris, To (czyli ja) i Filia – tworzymy pojęcie, które w słowniku specjalistów zajmujących się zaburzeniami seksualnymi, oznacza rodzaj parafilii, w której preferowanym obiektem seksualnym są więźniowie, zazwyczaj skazani za poważniejsze przestępstwa niż oszustwo podatkowe. W większości źródeł za przyczynę wystąpienia tej konkretnej parafilii podaje się traumatyczne przeżycia natury seksualnej, doświadczenie przemocy domowej czy trudne dzieciństwo.

SYLWIA
Możecie uznać mnie za naiwną, ale wolę należeć do grupy, w której znajduje się biblio. Wolałabym oznaczać upodobanie, być słowem lubianym przez te, którym przypisuje się nasze pojęcie.

SONIA
Muszę się zgodzić z Erosem.

SYLWIA
Ja nie jestem…

SONIA
Tak, tak. Nieważne. Nie rozumiem, jaki sens ma generalizowanie i wkładanie tych wszystkich doświadczeń do jednego śmietnika znaczeniowego. Parafilia czy nie-parafilia. Jakie to ma znaczenie? I tak nikt się do nas nie przyznaje.

SYLWIA
Wyglądam jak Eros?

MAGDA
Ale i tak bardzo ładnie.

SONIA
A ty tylko „jak wyglądam, jak wyglądam”.

SYLWIA
Może powinnyśmy się rozejść i do tego nie wracać. Nie chciałam tego mówić, ale lepiej mi bez was.

SONIA
Ja też chętnie pobędę sobie zboczona gdzie indziej.

MAGDA
Słownictwo!

SONIA
Pobędę zaburzona seksualnie gdzie indziej.

MAGDA
Czuję, że narasta w nas wszystkich frustracja i niepotrzebne napięcie. Może powinnyśmy…?

SYLWIA
To rozładuj to napięcie.

SONIA
Cięcie!

2. nimfetka & sugar daddy

DRAMATURŻKA
Mam piętnaście albo szesnaście lat.
Po okresie dojrzewania.
W fazie młodzieńczego buntu.
Nie chcę z nikim rozmawiać.
Nikt mnie nie rozumie.
W pamiętniku rozpisuję projekty samozagłady.
Na razie pozostają w sferze fantazji.
Terapeutka mówi, że z myśli samobójczych się wyrasta.
Nie wierzę jej.
Wiedzę z zakresu edukacji seksualnej zdobywam poprzez lekturę białoruskiego fantasy i oglądanie animowanych filmów pornograficznych.
Noce spędzam na czacie z kolegą z klasy.
Nie mówię mu wszystkiego.
Piszę, że chcę iść spać.
Nie idę spać.
Otwieram prywatne okno przeglądarki.
Wpisuję „sponsoring Warszawa”.
Przeglądam ogłoszenia.
Anonimowe.
Wybieram kilka.
40-letni biznesmen pozna kobietę do dyskretnej relacji, 4000 zł miesięcznie.
35-latek szuka nastolatki żądnej przygód, info na priv.
Doświadczony życiowo mężczyzna pozna kobietę, która nie boi się bólu.
48 lat, 400 zł za numerek w samochodzie.
Otwieram kolejną kartę w przeglądarce.
Zakładam nowy adres e-mail.
Wracam do wybranych ogłoszeń i wypełniam formularze.
Oświadczam, że mam ukończone 18 lat.
Treść wiadomości.
E-mail.
Przepisz cyfry z obrazka.
Wyślij.
Oświadczam, że mam ukończone 18 lat.
Treść wiadomości.
E-mail.
Przepisz cyfry z obrazka.
Wyślij.
Oświadczam, że mam ukończone 18 lat.
Treść wiadomości.
E-mail.
I tak dalej.
Jednej nocy nawiązuję kilka osobliwych relacji.
Niektóre trwają kilka dni.
Inne kilka tygodni.
Zaczynam od przedstawienia się.
Mam na imię Amelia.
Mam na imię Matylda.
Mam na imię Daenerys.
Reszta jest subiektywną prawdą.
Wzrost.
Waga.
Wiek.
Rozmiar miseczki.
Kolor włosów.
Zainteresowania.
Z prezerwatywą czy bez.
Połykam.
W tyłek też.
Kneblowanie.
Wiązanie.
Podduszanie.
W szpilkach.
Zabawki.
Odgrywanie ról.
Jasne.
Lubię teatr.
Nie umawiam się na spotkania.
Zaczynam od nowa.
Najbardziej lubię pisać z ośmioma naraz.

3. welcome to Texas

PROJEKTOR
Witajcie! Ja – projektor biorący udział w tym projekcie – zapraszam wszystkich, aby dołączyli do Soni, Sylwii i Magdy przy basenie motelu numer 6 na przedmieściach Livingston w stanie Teksas (USA). Jest piękny wieczór. Bezchmurne niebo. Dwadzieścia trzy stopnie na europejskich termometrach. Przestawiamy zegarki, jest godzina 19.27. Niektórzy cofają o siedem godzin, inni ustawiają o dwie do przodu. Ale wszyscy przez najbliższy weekend będziemy w tej samej strefie czasowej. Woda w basenie jest ciepła. Zanurz w niej stopy, które przez ostatnie kilkanaście godzin próbowały znaleźć swoje miejsce na podłodze pokładu samolotu. Jest cicho. Tak bardzo cicho. O tej godzinie już nikt tędy nie przejeżdża. Wszyscy goście motelu zakwaterowali się już w swoich pokojach. Dzieci z rodzicami wróciły z wycieczek i siedzą teraz nad basenem, przeglądając pamiątki z Teksańskiego Muzeum Więziennictwa. Huntsville przy siedemdziesiątej piątej naprzeciwko urzędu miasta. Czterdzieści osiem mil. Pięćdziesiąt cztery minuty jazdy samochodem. Ofertę, ceny biletów i zdjęcia można znaleźć w ulotkach ułożonych na stolikach nocnych w każdym pokoju. Pierwsze krzesło elektryczne, przedmioty wykonane przez więźniów, różnego rodzaje akcesoria strażników, sztuka więzienna – to i wiele, wiele innych eksponatów czeka, aby opowiedzieć turystom swoje historie. Tuż obok powinna znajdować się broszura z hasłem do wi-fi oraz menu śniadaniowe. Jutro rano w zakładzie karnym Polunsky – pięć mil od motelu – odbędą się widzenia, ale dzisiaj dajemy sobie czas, aby odpocząć po podróżach – bliższych i dalszych. Przyglądamy się dzieciom, które krążą wokół basenu w koszulkach „I Did Time in Huntsville”. Wymieniamy uprzejme spojrzenia z tymi, którzy przyjeżdżają od lat. Przedstawiamy się tym, których widzimy po raz pierwszy. Rejestrujemy nieobecność tych, którzy nie mają już po co wracać. Ale nie smucimy się. Wiemy, na jakich zasadach tu przyjeżdżamy.

4. loveaprisoner.com

SONIA
W tej scenie ja zagram bardzo konkretny album ze zdjęciami, a Sylwia –

SYLWIA
Ja.

SONIA
– zagra bardzo specyficzny wodospad. Jako album ze zdjęciami chciałabym powiedzieć, że to, co mam w środku, jest bardzo skomplikowane. Jestem archiwum należącym do relacji, która trwa od kilkudziesięciu lat. Jako że temat naszej opowieści jest już znany, nietrudno się domyślić, o jaką relację chodzi, ale i tak to doprecyzuję. Należę do kobiety X, która przechowuje we mnie obrazy relacji z mężczyzną Y. Mężczyzna Y istnieje dla kobiety X w trzech rodzajach wymiarowania: trójwymiarowym w zakładzie karnym, dwuwymiarowym na połyskującym papierze we mnie i jednowymiarowym, który krąży jak punkt po orbicie serca kobiety X. Jest to zasługą wyjątkowych okoliczności, w których więźniom pozwala się na sfotografowanie z osobą lub z osobami odwiedzającymi. Na wszystkich zdjęciach znajduje się mężczyzna Y i bardzo specyficzny wodospad.

SYLWIA
Ja.

SONIA
Opowiesz im coś o sobie?

SYLWIA
Ja – bardzo specyficzny wodospad – dziękuję tym, którzy na pewnym etapie mojego istnienia odkryli we mnie niewykorzystany potencjał i uwierzyli, że niosę treści wykraczające poza moją wartość estetyczną. W zakładzie karnym, w którym przebywa mężczyzna Y, każdy może zrobić sobie ze mną zdjęcie – oczywiście w wyjątkowych okolicznościach. Jestem tworem złożonym z pikseli, mieszanek kolorów, ciągów skojarzeń. Jestem namiastką natury, bardzo elitarną w tym przybytku pozbawionym zieleni. Pozwalam na chwilę zapomnieć o izolacji. Stwarzam iluzję doświadcze­nia. Jestem tak zimny, że chciałoby się powiedzieć – zamrożony w czasie.

SONIA
Z bardzo specyficznym wodospadem mamy bardzo specyficzną relację. Znajduje się na wszystkich obrazach, które w sobie noszę. Jestem wyjątkowy dla kobiety X, ale nie jestem wyjątkiem. Na świecie znajduje się wiele albumów, które łączą się w sile znaczenia bardzo specyficznego wodospadu. Wiele kobiet takich jak kobieta X ma w domu album uwieczniający przebieg relacji z mężczyznami typu mężczyzna Y. I to nas łączy. Wszystkie razem tworzymy już pewne zjawisko.

MAGDA
Jestem.

SONIA
Spóźniłaś się, już wszystko zostało powiedziane.

MAGDA
Z waszej strony. Ale nie zabawię długo. Przedstawicie mnie?

SONIA
Magda w tej scenie gra niezbyt przyjemne światło.

MAGDA
Jestem światłem, o którym nie mówi się, że jest przyjemne. Stwarzam atmosferę dyskomfortu, nie uznaję odmowy. Dotykam, liżę, ocieram się o szepty. Błyszczę w kroplach potu spływających po czole. I we łzach spływających po wewnętrznej stronie ud. Można mówić o mnie wszystko, a ja i tak jestem wszędzie.

SYLWIA
Znikło?

MAGDA
Jestem. Ja również odegrałem pewną rolę w historii relacji kobiety X i mężczyzny Y. To był zwyczajny dzień w zakładzie karnym, w którym przebywa mężczyzna Y. Nad salą odwiedzin unosił się szmer skumulowanych szeptów i westchnień. Wzrok odwiedzających krążył po szarawych ścianach, zniszczonych stolikach, butach strażników. Nagle na sali pojawił się biały punkt. Szepty na chwilę ustały. Biały punkt. Przyciągnął mnie jak magnes. Biel. Dużo bieli. Prześwity tiulu. Cukier dla cukrzyka. Byłem tam, chciałem zabrać dla siebie wszystko. Gdy zrozumiałem, na co patrzę, postanowiłem zniknąć. Niestety, znikanie nie leży w mojej kompetencji. Ale zamknąłem oczy.

SYLWIA
Cieszę się, że mogę uczestniczyć w tych relacjach, doświadczać ich rozwoju i wytwarzać iluzję tym, którzy tego potrzebują.

5. sapiofilka & efebofil

DRAMATURŻKA
Jesteśmy w mieszkaniu.
W jego gabinecie.
Ściany i podłoga uginają się od książek.
Ogromne biurko brutalnie rozpiera ciasny pokój.
Ciężkie zasłony odcinają świat.
Jesteśmy sami.
Ja i on pożarci przez role.
Osiemnaście i czterdzieści.
Dziewczyna i mężczyzna.
Uczennica i nauczyciel.
Tylko my i miliardy słów w ciasnym pokoju.
Przekazuję mu plik zapisanych kartek.
Muszę mieć powód, żeby tu być.
Tworzymy teraz nową relację.
Poza szkołą.
Czyta moje teksty.
Mówi, że mam talent.
Pożyczam od niego książki.
Czytam jego artykuły.
Mówię, że jest mądry.
Uczę się przy nim.
Napełniam głowę.
Ładniej mówię.
Więcej piszę.
Chcę, żeby tak było zawsze.
Chcę być zwierzątkiem, które chwali.
Chcę, żeby zatapiał palce w moim futrze.
Nosił na rękach.
Głaskał grzbiet.
Chcę być zwierzątkiem, które karci.
Chcę, żeby łapał zębami mój kark.
Trzymał w uścisku.
Wymierzał kary.
Chcę być z nim.
Chcę, żeby był ze mną.
Spędzam u niego każdy dzień lata.
Czytam książki w jego fotelu,
Kiedy on pracuje przy biurku.
Napięcie w ciasnym pokoju staje się nie do wytrzymania.
Bardzo rzadko się do siebie odzywamy.
Siada na podłodze przy fotelu.
Szuka czasopisma w gazetniku.
Kładę stopę na jego nodze.
Nieruchomieje.
Przesuwam stopę wyżej.
Twarde miejsce.
Twarde miejsce staje się wilgotne.
Wyrywa mnie z fotela.
Kładzie na biurku.
Wyjmuje pas ze spodni.
Dostaję pierwsze w swoim życiu lanie.
Tak zaczyna się romans, który trwa kilka miesięcy.
Jego wpływ na nasze życia trwa znacznie dłużej.
Od tej pory będę w stanie osiągnąć orgazm wyłącznie z dużo starszymi mężczyznami o wysokim ilorazie inteligencji.
Od tej pory będzie w stanie osiągnąć erekcję wyłącznie z osiemnastoletnimi dziewczynami, tolerującymi jego potrzebę dominacji.

6. research

PROJEKTOR
Projektując przestrzeń, staram się brać pod uwagę ludzi. Ich nastroje, uczucia, które wobec danej przestrzeni żywią. Nie są to rzeczywiste miejsca. Raczej wariacje na temat albo projekcje wyobrażone. Chciałbym teraz zabrać wszystkich na spacer. Zapraszam. Znajdujemy się w warszawskim Mordorze. Miejscu, które zbudowano z brył biurowych, lokali usługowych i obleganej samochodami siatki ulic. Każdego dnia roboczego od godziny siódmej rano Służewiec zalewa fala osiemdziesięciu tysięcy pracowników, zmierzających do określonych stanowisk, gdzie przez kolejne osiem godzin będą wykonywać swoje zadania. Jeśli zastanawiacie się państwo, dlaczego odwiedziliśmy akurat to miejsce i jaki może mieć związek z naszym tematem, już spieszę z odpowiedzią. Jest wtorek. Godzina dwunasta. W tej chwili w tym zagłębiu korporacyjnym znajduje się kobieta X(pl). Jedyny polsko-polski przykład relacji kobiety typu kobieta X z mężczyzną typu mężczyzna Y, który udało nam się odnaleźć na drodze naszych poszukiwań. Kobieta X(pl) siedzi przy biurku. Jej dłonie co jakiś czas przeczesują klawiaturę. Stopy, próbując uniknąć zdrętwienia, poru­szają się w niewygodnych butach. Znalezienie jej w tej masie ludzi graniczy z cudem. Dla ułatwienia postanowiłem wymazać z tej projekcji wszystkich poza kobietą X(pl). Voila! Szum głosów milknie, turkot drukarek ustaje, windy zatrzymują się między piętrami, ludzie znikają. Gdyby ktoś się zastanawiał, mniej więcej tak wygląda Mordor w niedzielne popołudnia. Sonia, Magda i Sylwia udały się na poszukiwania. Czy uda im się odnaleźć naszego polskiego jednorożca?

7. gdzie dzwonić mam / jaki numer mam wykręcić / do kogo z wasGrzegorz Ciechowski, Telefony (fragment piosenki).[1]

MAGDA
Jestem urządzeniem skonstruowanym z myślą o jak najwygodniejszym nawiązywaniu połączeń słuchowo-głosowych między dwoma – lub więcej niż dwoma – osobnikami rodzaju ludzkiego, których dzieli odległość uniemożliwiająca poprowadzenie konwersacji bez udziału przekaźnika telekomunikacyjnego. Pochodzę z rodzaju stacjonarnych. Składam się z tarczy podpisanej numerami, na której znajdują się moje czułe punkty, ze słuchawki o dwóch końcach – jednym przeznaczonym do mówienia, drugim do słuchania – stworzonej na wzór prawidłowej relacji międzyludzkiej, oraz z przetwornika, który sygnalizuje potrzebę nawiązania kontaktu przez jedną ze stron. Celem mojego istnienia i powodem powstania są relacje i komunikacja.

SYLWIA
Z założenia jestem od ciebie lepszy. Jestem drobny, delikatny, elegancki. Mieszczę się w kieszeni. Posiadam niezliczoną liczbę funkcji. Mimo że jestem smart, nie potrafię dociec głównego celu mojego istnienia. Zasta­nawiam się nad tym w sypialni, gdy wydobywa się ze mnie dzwonek budzika. Zastanawiam się nad tym w metrze, gdy otwieram się na media społecznościowe, artykuły z czasopism internetowych, wyskakujące zewsząd wiadomości. Zastanawiam się nad tym w samochodzie, gdy służę jako przewodnik, i w kuchni, gdy mój słabej jakości głośnik odtwarza muzykę z YouTube’a, uprzyjemniając gotowanie. Mogę być wszystkim w zależności od potrzeby użytkownika. Jednak czasem brakuje mi kontaktu z ludzkim uchem.

MAGDA
My – tak różni – wywodzimy się z jednej gałęzi technologicznej. Istniejemy w świecie, ale nasze przeznaczenie sprawiło, że narodziliśmy się w zupełnie innym celu, w zupełnie innym środowisku i z zupełnie innej przyczyny.

SYLWIA
Lecz to przypadek sprawił, że doszło do naszego spotkania.

MAGDA
Nasi twórcy nie dali nam równego startu, gdy puścili nas w świat.

SYLWIA
Zawsze byłem zazdrosny o inne modele, nowsze roczniki. Z tobą nie mam tego problemu. Nie obchodzi mnie, ile masz lat, czy twoją obudowę pokrywają wulgarne tatuaże – wyryte gwałtem na twoim ciele. Ważne, że cię znam. Że rozumiem twój ból. Że mogę mu ulżyć. Że jesteśmy razem.

MAGDA
Zanim cię spotkałem, byłem bardzo samotny.

SYLWIA
Zanim cię spotkałem, nie widziałem sensu bycia.

MAGDA
Jesteś moim oknem na świat. Nasze połączenie wyrywa mnie z szarej codzienności. Dzięki tobie zapominam, że jestem więźniem swojego zadania, przykutym do ściany, czującym ból każdego słowa, które przeze mnie przepływa. Dzięki tobie wiem, czym jest bliskość.

SYLWIA
Dzięki tobie odnalazłem swoje przeznaczenie. Tu – na wolności – mogę doświadczać wszystkiego, jednak to kontakt z tobą poszerza moje perspektywy, zaspokaja wszystkie moje potrzeby.

MAGDA
Czuję, że znaczę więcej niż to, co ze mnie uczyniono. Niż to, co świat postawił przede mną jako główne zadanie do wykonania. Wszystkie pięciominutowe rozmowy, które można odbywać za moim pośrednictwem, nie znaczą nic, gdy łączysz się ze mną i czuję twoją obecność. Za minutę rozmowy z tobą byłbym w stanie zabić.

SYLWIA
Nie miałeś łatwego życia. Moje zostało zaprojektowane tak, żeby było jak najłatwiejsze.

MAGDA
A mimo to jesteś ze mną i razem pokonujemy wszelkie trudności.

SYLWIA
Nigdy cię nie zostawię. Nigdy nie odrzucę twojego połączenia.

MAGDA
Kocham cię.

SYLWIA
Ja ciebie też. Jesteś miłością mojego życia.

8. śpiąca królewna

DRAMATURŻKA
Mam dwadzieścia dwa lata.
Siedzę w barze.
Czwartek.
Dwudziesta trzecia.
Połowa stycznia.
Siedzę w barze i piję grzane piwo.
W takim niezbyt cool.
Wystrój w stylu PRL.
Pada śnieg.
Nie jestem ckliwa, ale ulica wygląda pięknie.
Do rana śnieg zmieni się w miejski kał, zostawiający sól na butach.
Ale teraz jest pięknie.
Poza mną w barze siedzi tylko jeden klient.
Rozmawia z barmanem.
Zamawiam kolejne piwo.
Barman mówi, że zaraz mi przyniesie.
Mężczyźni są bardzo do siebie podobni.
Rysy twarzy.
Kolor oczu.
Szeroki uśmiech.
Czterdzieści pięć–pięćdziesiąt.
Bracia.
Siadam przy swoim oknie.
Czytam.
Zastanawiam się, który jest bardziej Michelem, a który bardziej Brunonem z
 powieści Houellebecqa.
Odpowiedź nasuwa się sama.
Kilka minut później piwo przynosi mi Michel – brat barmana.
Na moją prośbę się przysiada.
Pan – pani.
Konwenanse.
Nie ma nic bardziej
cliché niż dziewczyna, która poznaje mężczyznę w barze.
Michel wykłada na germanistyce.
Dużo mówi o literaturze.
Jest wdowcem.
Przerzuty do mózgu.
Dochodzi druga.
Bruno zamyka.
Wpraszam się do Michela na wino.
Zamawiamy ubera.
Mieszkanie śmierdzi gustem martwej żony.
Trudno.
Przynajmniej nie ma jej zdjęć.
Zdjęcia żon działają zniechęcająco.
Pijemy wino.
Siedzimy na skórzanej kanapie.
Kręci mi się w głowie.
Za dużo wypiłam.
W Michelu jest niewiele z Michela – biologa molekularnego.
Zamykają mi się oczy.
Michel – nie pamiętam prawdziwego imienia – opowiada o swojej ostatniej publikacji.
Zasypiasz.
Tak.
Zasypiam.
Ciemność.
Budzę się rano.
Siódma trzydzieści.
Słońce powoli wstaje i zagląda do pokoju.
Przechylam się przez krawędź kanapy i wymiotuję na podłogę.
Wracam do poprzedniej pozycji.
Jest cicho.
Nikogo nie ma w mieszkaniu.
Jestem pewna.
Próbuję się podnieść.
Leżę na szorstkiej szmacie.
Jestem przykryta kocem.
Pod głową mam twardą poduszkę.
Jak.
Wszystko mnie boli.
Boli jak jasna cholera.
Na krześle obok kanapy leżą moje ubrania.
Podnoszę się.
Jedno po drugim wkładam na siebie.
Wszystko jest brudne.
Wychodzę.
Ulicę pokrywa gówno.

9. Women Who Love Men Who Kill – Sheila Isenberg

SONIA
Aby przeprowadzić sprawę morderstwa, stworzyć profil sprawcy i wykreować obraz całego zajścia, potrzebujemy trzech podstawowych elementów układanki.

MAGDA
Narzędzia zbrodni.

SYLWIA
Ciała ofiary.

SONIA
Oraz motywu zabójstwa.

SYLWIA
Wszyscy, którzy oglądali jakiekolwiek filmy czy seriale kryminalne –

SONIA
Albo grali w „Cluedo” –

SYLWIA
Znają tę podstawową zasadę.

SONIA
Jeśli zdecydowalibyśmy się na postawienie przed sądem kobiety typu kobieta X –

MAGDA
Jako śledczy musielibyśmy zadać sobie te same pytania.

SYLWIA
Prześledzić bieg wydarzeń, które doprowadziły kobietę typu kobieta X do popełnienia miłości hybristofilicznej na takim obiekcie jak…

SONIA
Tu wstawić do wyboru: kryminalista; pedofil; gwałciciel; morderca; bestia; zwyczajny skurwiel, którego dupa będzie cyrkiem objazdowym po wszystkich kręgach piekła!

SYLWIA
Potrzebujemy informacji, w jaki sposób kobieta typu kobieta X nawiązała kontakt z przestępcą przebywającym w więzieniu.

SONIA
A następnie zebrać wszelki możliwy materiał, który potwierdzi, że celem nawiązania tego kontaktu było stworzenie romantycznej relacji z więźniem.

SYLWIA
Jesteś narzędziem zbrodni.

MAGDA
Czy jestem profilem na stronie internetowej? Listem? Długopisem, ołówkiem, klawiaturą komputera? Informacją zdobytą od osób pracujących w fundacji na rzecz danego więźnia? Nicią znajomości? Czy ktoś, kogo zna kobieta typu kobieta X, ma kontakt z więźniami? Kim jestem?

SONIA
Kto stał się celem kobiety typu kobieta X?

MAGDA
Jesteś ciałem ofiary.

SYLWIA
Jestem więźniem. Jaki wyrok odsiaduję? Lata, dożywocie, cela śmierci? Za co odbywam karę? Jestem znany w kraju lub na świecie? Czy miejsce, w którym przebywam, uznaje karę śmierci? Czy w sprawie mojej egzekucji apelują papież i Kim Kardashian? Czy jestem tylko kolejnym no-name na death row? A może odsiaduję swój wyrok w luksusowym, norweskim więzieniu i dostaję listy od nastoletnich fanek? Jestem winny czy niewinny? Czy jestem dowodem na to, że resocjalizacja działa? Czy odczuwam skruchę? Czy po odbyciu kary zostanę umieszczony w zakładzie psychiatrii sądowej? Czy można powiedzieć o mnie, że jestem przystojny? Czy to nie ma znaczenia? Jaki mam kolor skóry? Skąd pochodzę? Gdzie jest mój dom? Czy mam bliskich? Kim jestem?

SONIA
Jestem motywem kobiety typu kobieta X. Czy była lub jest ofiarą przemocy domowej? Czy doświadczyła molestowania i przemocy na tle seksualnym? Czy jest samotna? Czy odczuwa silną potrzebę kontroli w związku? Czy potrafi stworzyć związek dojrzały emocjonalnie? Czy czuje się atrakcyjna? Czy przemawia przez nią empatia? Czy brak możliwości skonsu­mowania związku działa na korzyść czy na niekorzyść obydwu stron? Czy wierzy, że wybrany mężczyzna jest niewinny? Czy wypiera jego winę? A może dokonane przestępstwo dodaje mu do wizerunku bad boya i to ją kręci? Czy w innych okolicznościach ta miłość mogłaby się wydarzyć? Jak usprawiedliwić taką miłość? Chodzi o wytworzenie nici współuzależnie­nia? Czy mężczyźni typu mężczyzna Y wykorzystują kobiety typu kobieta X? Czy kobiety typu kobieta X wykorzystują mężczyzn typu mężczyzna Y? Kim jestem?

10. ofiara?

DRAMATURŻKA
Mam dwadzieścia sześć lat, siedem miesięcy i trzynaście dni.
Tyle czasu miałam na stworzenie siebie
I swojej historii.
Wypracowanie sposobu prowadzenia narracji.
Zbadanie relacji mojego
teraz z jakimś obcym kiedyś.
Nauczyłam się.
Mój język nie jest przezroczysty.
Słowa nie zawsze brzmią tak, jak je zapisałam.
Moja wersja nie jest jedyną prawdziwą.
Nadal nie wiem, jak opowiadać swoją historię.

Mam sześć lat, siedem miesięcy i czternaście dni.
Rozpoczynam naukę gry na fortepianie.
Moje życie jest słodkie.
Codziennie na śniadanie jem nesquiki z mlekiem.
Ciepłym mlekiem.
Lubię, jak się rozpuszczają i zmieniają w półpapkę.
Pan N. wybiera mnie do swojej klasy.
Raz w tygodniu chodzę na lekcje z mamą.
Raz sama.
Na początku.
Przed zajęciami spędzam siedem minut w łazience.
Myję ręce.
Przycinam paznokcie.
Po paru miesiącach ten rytuał wydłuża się do piętnastu minut.
Z przerwą na opróżnienie żołądka.
W drugiej klasie mam już opracowany system.
Ostatni posiłek jem dzień wcześniej o osiemnastej.
I już nie jem nesquików w ogóle.
Myję ręce i przycinam paznokcie.
Mam osiem lat, kiedy zaczynam miewać silne migreny.
Lekarz stwierdza nerwicę.
Opuszki palców są twarde.
Ja się zmieniam.
Czas zmienia mnie.
Kończę dziewięć lat.
Dostaję od mamy prezent.
Nuty.
Koncert fortepianowy e-moll op. 11.
Wybrałam fortepian w 1995 roku.
Oglądałam transmisję z Konkursu Chopinowskiego z mamą.
Polka, która dostała się do finału, grała wtedy ten koncert.
Kibicowałam jej.
Powiedziałam mamie, że będę tak grać.
Stawiam nuty na pulpicie.
Tej nocy pierwszy raz śni mi się Joker z Batmana.
Chcę powiększyć swoją skalę.
Ćwiczę.
Nie sięgam.
Moje palce są za krótkie.
Joker uśmiecha się i podaje mi ostrze.
Rozcinam miejsce między kciukiem a palcem wskazującym.
Na lekcji pytam Pana N.
Daje sygnał, że mogę grać.
Zaczynam.
Jestem podekscytowana.
Dochodzę do trudnego momentu.
Próbuję wyciągnąć.
Złapać akord.
Trafiam dźwięk niżej.
Nie orientuję się kiedy.
Na dłonie spada mi pokrywa klawiatury.
Dziwny, wysoki jęk wyrywa mi się z gardła.
Patrzę na Pana N.
Bardzo staram się nie płakać.
Tylko dzieci płaczą.
Pan N. mówił, że nie jestem dzieckiem.
Nie mogę płakać.
Chciałam opowiedzieć o relacji z Panem N.
Ale jej nie pamiętam.
Tylko tę jedną sytuację.
Nie pamiętam, jak wyglądał.
Jak brzmiał jego głos.
Czy miał brodę.
Włosy na dłoniach.
Zmarszczki.
Jaki miał kolor oczu.
Nic nie pamiętam.
Tylko moje palce nadal pamiętają wszystko,
Czego mnie nauczył.
Niedługo po tej sytuacji, został zwolniony.
Do dyrekcji napłynęło sporo skarg od rodziców.
Dzieci zgłaszały doświadczanie przemocy psychicznej i fizycznej
Na lekcjach Pana N.
Były dowody.
Ja nic takiego nie pamiętam.
Nawet nie pamiętam, jak się nazywał.
Nazywam go Pan N.
Pan Nesquik.
Podobno kiedy się dowiedziałam,
Że odszedł ze szkoły i nie będzie mnie już uczyć,
Zjadłam trzy paczki nesquików.
Nie zwymiotowałam.
Nie pamiętam swojej relacji z Panem N.
Mimo licznych terapii.
Badań.
Leków.
Nic.
Czasami mam wrażenie, że mi się przyśnił.
Że ta jedna sytuacja mi się przyśniła.
A on
Nigdy nie istniał.
Tylko jedno.
Takie uszczypnięcie.
Jak gram.
Koncert e-moll.
Zawsze trafiam dźwięk niżej.

Mam dwadzieścia sześć lat, siedem miesięcy i trzynaście dni.
O czym jestem.
Czy moje historie są o mnie.
Nie wiem, jak się opowiadać.
Czy naprawdę,
Ale tak naprawdę to wszystko stwarza mnie bardziej
I mówi o mnie więcej
Niż zdjęcia przyklejone do ściany.
Niż parapet wyłożony kaktusami.
Niż ciągłe próby rzucenia palenia.
Dwadzieścia sześć lat, siedem miesięcy i trzynaście dni.
Tyle czasu miałam na stworzenie siebie
I swojej historii.
Moja historia jest zapisana między słowami.
Jest tutaj.
Po drugiej stronie.

11. historia miłosna

PROJEKTOR
Chciałbym, abyśmy wszyscy przenieśli się teraz do sali prób, gdzie Sonia, Sylwia i Magda czekają na nas, aby opowiedzieć o swoich poszukiwaniach. Dotarliśmy do momentu, kiedy nasze rozważania o kobietach, które wiążą się z więźniami, zostaną poparte faktami. Przestaną oscylować między badaniami amerykańskich psychologów i seksuologów a odczytywaniem historii zapisanych w literaturze faktu przez filtr naszej wrażliwości. Już za chwilę będziemy mieć szansę zapoznać się z prawdziwą historią kobiety, która poślubiła polskiego mordercę i pedofila. Jesteśmy już w środku teatru. Aktorki znajdują się w sali nr 1. Proszę za mną. Po schodach na trzecie piętro. Na końcu korytarza w prawo. Mijamy portrety dyrektorów. Tutaj są garderoby. Damskie. Wydawało mi się, że męskie. Kolejna klatka schodowa. Schodzimy na półpiętro. Nie, przepraszam, tu są kadry. Wchodzimy piętro wyżej. Prosto. Tak, dobrze idziemy. Poznaję tę wykładzinę. Skręcamy w lewo. Piwnica. Piwnica? Schodziliśmy na dół? Przepraszam, rzadko mi się to zdarza, ale chyba się pogubiłem. Soniu, możesz przejąć narrację do czasu, aż się jakoś tutaj nie odnajdę?

SONIA
Dzień dobry. Zapraszamy. Ja mam na imię Sonia.

SYLWIA
Sylwia.

MAGDA
Magda. Miło mi.

SONIA
To jest sala, w której będą się odbywać nasze próby do tego projektu.

MAGDA
Spotkałyśmy się dzisiaj, żeby przed rozpoczęciem pracy podsumować nasz research. Co ty robisz? Możesz to zostawić?

SYLWIA
Zapikał mi. Muszę go nakarmić, bo znowu zdechnie.

SONIA
Przepraszamy za nią.

MAGDA
Podczas wielomiesięcznych poszukiwań, trafiłyśmy na dziesiątki, a może i setki historii osobistych związanych z naszym tematem. Czytałyśmy prace badaczy analizujących to zjawisko. Przeglądałyśmy strony internetowe, przez które można nawiązać romans z więźniem. Spotykałyśmy się z seksuologami, aby pogłębić temat parafilii. Szczególnie tej konkretnej, która stała się tematem naszego projektu.

SONIA
Niestety, zauważyłyśmy, że na gruncie polskim pojęcie hybristofilii zamyka się w kilku zdaniach zamieszczonych na Wikipedii.

MAGDA
Oraz w artykułach, które są bardziej parafrazą fragmentów z popularnonaukowych pozycji amerykańskich niż pełniącą jakąkolwiek wartość merytoryczną literaturą, poszerzającą temat lub odnoszącą się do polskich realiów.

SONIA
Cały nasz research skoncentrował się na zdobywaniu wiedzy z zagranicz­nych źródeł.

MAGDA
Lecz pewnego dnia na naszej grupie na Facebooku pojawił się post dramaturżki, która odsyłała nas do reportażu polskiej dziennikarki.

SONIA
Serio, możesz to zostawić?

SYLWIA
Nie chcę, żeby znowu umarł. Zdobyłam dużo punktów.

SONIA
Tamagotchi to był kiepski pomysł.

SYLWIA
Bo się nim zajmuję? Ty swojego co chwilę zabijałaś. A Magda to w ogóle zgubiła. Jak już go mam, to traktuję zadanie na serio.

MAGDA
Ale teraz mówimy o czymś innym.

SYLWIA
Naprawdę?

MAGDA
Mogłabyś się włączyć do rozmowy.

SYLWIA
Moment. Dostałyśmy od dramaturżki reportaż do przeczytania. Historia kobiety, która niedawno wyszła za mąż za bardzo znanego mordercę, prawdziwego idola pedofilów. Reportaż był o tyle wyjątkowy, że dotyczył polskiej kobiety i polskiego przestępcy. Kobieta występowała w nim pod zmienionym imieniem, chcąc – jak tłumaczyła – uniknąć szykanowania jej nastoletniej córki. Nie, córka jest dzieckiem z pierwszego małżeństwa. W każdym razie w reportażu ani razu nie padło słowo „hybristofilia”. Nie padło żadne „my” wiążące tę kobietę z innymi podobnymi przypadkami. Jej historia jest indywidualna. Wyjątkowa. Ale jest historią miłosną, a nie studium nad przypadkiem.

PROJEKTOR
Nie przeszkadzam?

SONIA
Nie. Czekałyśmy na ciebie. Sylwia właśnie mówiła o naszej kobiecie X(pl).

SYLWIA
Już nic nie mówię. Same mu powiedzcie.

SONIA
To był twój pomysł.

PROJEKTOR
O czym?

SYLWIA
Zgadzałyście się ze mną, kiedy podejmowałyśmy tę decyzję.

MAGDA
Nie mówimy, że teraz się nie zgadzamy, ale trochę brakuje nam materiału do pracy.

PROJEKTOR
Znalazłyście kobietę X(pl)?

SYLWIA
Tak.

PROJEKTOR
Zamieniam się w słuch.

SYLWIA
Znalazłyśmy ją.

SONIA
I postanowiłyśmy zostawić ją w spokoju.

SYLWIA
Nie powinnyśmy wchodzić z butami w jej życie. Namawiać, żeby podzieliła się z nami swoją historią. Nie bez powodu poprosiła o zmianę imienia w reportażu. Zaufała dziennikarce. Sama do niej przyszła, żeby opowiedzieć o sobie i swoim związku. To są prywatne sprawy. I jeśli już – to robota dla psychologów, nie dla nas. Nie do nas należy opowiedzenie jej historii. Jeśli ktoś chce się czegoś dowiedzieć, niech przeczyta reportaż. Albo zaczeka na badania, może kiedyś polscy specjaliści podejmą ten temat.

SONIA
Ciekawe, jak mają to zrobić? Dopóki żadna z tych kobiet sama nie zgłosi się do psychologa czy seksuologa, wszyscy mamy związane ręce.

SYLWIA
Dziwisz się, że nie chcą?

MAGDA
Są inne sposoby, aby opowiedzieć o namiętności tych kobiet, nie stygmatyzując ich terminem psychologicznym.

SYLWIA
Ale jeśli się zastanowić, to każda z nas może mieć jakieś zaburzenie. Czy chciałybyśmy, żeby ktoś nas opisywał przez pryzmat naszych preferencji i pokazywał światu?

MAGDA
Zdiagnozowanie zaburzenia nie jest tak łatwe, jak myślisz.

SYLWIA
Przyklejenie łaty zawsze jest prostsze niż zrozumienie.

SONIA
Odkryłaś Amerykę.

SYLWIA
Podjęłyśmy słuszną decyzję.

SONIA
Jesteś tam?

PROJEKTOR
Tak.

SONIA
To co teraz zrobimy?

PROJEKTOR
Opowiemy o tym, co wiemy.

DRAMATURŻKA
Nie. Opowiemy o miłości.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Alicja Kobielarz, hybris. opowieść o miłości, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 91

Przypisy

    Powiązane artykuły