15.04.2021

Nowy Napis Co Tydzień #096 / Polska Anny Achmatowej

Tłum. Józefina Inesa Piątkowska

Polska Anny Achmatowej istnieje nie tyle w przestrzeni, ile w czasie. Historii jest w niej znacznie więcej niż geografii, a zatem tradycyjne narzędzia literackiego krajoznawstwa będą tu nieprzydatne. I może właśnie dlatego, mimo stosunkowo dużej liczby publikacji (po polsku i po rosyjsku) na temat pojedynczych epizodów, całościowych opracowań pozostaje nadal niewiele. Fabuła tej historii nie jest linearna, lecz wielopoziomowa – jej wyczerpujący opis musi wykraczać poza ramy jednego artykułu. Mam jednak nadzieję, że uda mi się pokazać kierunki jej rozwoju i poetyckie mechanizmy wzajemnych oddziaływań między różnymi poziomami.

„Pamiętasz, byliśmy w Polsce?”

Achmatowa była w Polsce tylko przejazdem – na początku i pod koniec swojej literackiej drogi, gdy Warszawa odgrywała rolę bramy do Europy: w podróży poślubnej z Nikołajem Gumilowem do Paryża w maju 1910 roku, jeszcze przed ukazaniem się jej pierwszego tomiku wierszy, oraz w grudniu 1964 roku, gdy jechała do Włoch, by odebrać prestiżową nagrodę Etna Taormina.

Jednak po raz pierwszy Polska pojawiła się w twórczości Achmatowej nie w utworach mówiących o jej osobistych doświadczeniach, ale w wierszu o historycznej tragedii „prawdziwego dwudziestego wieku”: „W płonącej, pełnej bólu Polsce / Nie odnajdziesz jego mogiły” (Ukojenie, 1914 – tłum. J.P.). Motywy pożaru i bólu są charakterystyczne dla refleksji Achmatowej na temat pierwszej wojny światowej, szczególnie w cyklu Lipiec 1914:

Swąd pożaru. Czwartą niedzielę

Suchy torf na bagnach się żarzy.

[…]

Ponad mnogą boleścią biały

Matka Boża całun rozścieli.

[…]

Zapach słodki i jałowcowy

Od płonących lasów nadbiegaJeżeli nie podano inaczej, wiersze A. Achmatowej przytoczono w tłumaczeniu A. Pomorskiego według wydania: A. Achmatowa, Drogą wszystkiej ziemi. Poezja, proza, dramat, wybr., tłum. i koment. A. Pomorski, Warszawa 2007, s. 796.[1].

Podobne obrazy można odnaleźć w liryce innych rosyjskich poetów z początku wojnyИ.Ф. Герасимова, Первая мировая война в зеркале русской лирики 1914–1915 годов: события вокруг Польши, „Вестник Ленинградского гос. университета им. А.С. Пушкина. Языкознание и литературоведение” 2011, t. 1, nr 2, s. 38–46.[2]. Nawet poświęconą Polsce antologię planowano zatytułować Ból, a w wierszu Walerija Briusowa Do Polski, opublikowanym w sierpniu 1914 roku w gazecie „Russkije Wiedomosti”, pojawia się „purpurowa łuna wojny” i „naród bólu i wiary”. Jako epigraf do Ukojenia Achmatowa wybrała natomiast cytat z poematu Mik Nikołaja Gumilowa, który od listopada 1914 roku uczestniczył w bitwach na terenie Polski (por. jego Notatki kawalerzysty), a w sierpniu i wrześniu, gdy Achmatowa pisała swój wiersz – odbywał właśnie szkolenie wojskowe przed wyjazdem na front. Olga Rubinczyk przedstawia dowody na to, że Ukojenie było jednak adresowane nie do Gumilowa, ale do Michaiła Łozińskiego. Badaczka słusznie przy tym zauważa, że wiersz ten w ogóle „tworzy sytuację archetypiczną”О.E. Рубинчик, „В объятой пожарами, скорбной Польше…”: Польша Анны Ахматовой, [w:] tegoż, Анна Ахматова и ее время: Избранные работы, Москва 2018, s. 85.[3]. Dla poetyki Achmatowej charakterystyczna jest tak zwana „sumacja” (termin Władimira Toporowa) wydarzeń, bohaterów, adresatów. W ten sposób również Polska drugiej dekady XX wieku za jakiś czas odzwierciedli się w innej epoce jak w lustrze. Ważne tu jest, że w odróżnieniu od wielu ówczesnych poetów Achmatowa kieruje swoją uwagę nie na konflikt między wojskami i systemami, ale na ogólnoludzką tragedię wojny.

W 1940 roku, na przełomie epok („Gdy do grobu składają epokę, / Psalm nie rozbrzmiewa nad grobem”), Achmatowa zwróciła swoje poetyckie spojrzenie ku przeszłości i wówczas wspomnienie o dawnej podróży odezwało się echem w zupełnie nieidyllicznym kontekście wiersza o przedśmiertnym majaczeniu Tak odlatują ciemne dusze…: „Pamiętasz, byliśmy w Polsce? / Pierwszy poranek w Warszawie…” [tłum. – J.P.]. Druga wojna światowa ożywiła w jej pamięci wydarzenia z pierwszej, stąd w Poemacie bez BohateraZgodnie z rękopisami Achmatowej w wydaniu naukowym Poematu bez Bohatera słowo „Bohatera” w tytule należy pisać wielką literą: „Я не такой тебя когда-то знала…”: Анна Ахматова. Поэма без Героя. Проза о Поэме. Наброски балетного либретто: Материалы к творческой истории, подготовила Н.И. Крайнева, Санкт-Петербург 2009, s. 1488.[4] (począwszy od wersji z 1942 roku) znajduje się wers „Ani [później „Nie” – przyp. P.P.] w przeklętych mazurskich bagnach” – znak pamięci o wrześniowej bitwie w 1914 roku, w której wojska rosyjskie po­niosły duże straty. Dedykacja, napisana w grudniu 1940 roku do Poematu bez Bohatera, kończy się słowami „Marche funèbre… Szopen”. Ogólna semantyka marszu żałobnego komponuje się tu ze wspomnieniem, jak ten utwór rozbrzmiewał w dniu pogrzebu ofiar rewolucji lutowej w 1917 roku w Piotrogrodzie: „Pogrzeb – choina – Szopen” (ze szkiców libretta do baletu na podstawie Poematu bez Bohatera). Wiedza Achmatowej na temat polskiej muzyki nie ograniczała się oczywiście do znajomości utworów jednego i najsłynniejszego kompozytora – Chopina. W jej notatnikach na przykład znajduje się wpis z 31 sierpnia 1964 roku: „Słuchałam poloneza Wieniawskiego”. Jednakże w samej poezji Achmatowej pojawia się tylko Chopin, a wiersz Przy muzyce (1958) ma wiele punktów styczności z Poematem bez Bohatera.

                                Nie trać rozpaczy

                                                         N.P.

 

Znowu polonez Szopena się skrada.

O Boże mój! Jak wiele tu wachlarzy,

Spuszczonych powiek, delikatnych twarzy,

Lecz jakże bliska, jak szeleści zdrada.

Muzyka cień na ścianie kołysała,

Lecz księżycowej zieleni nie tknęła.

Ileż tu razy wilgoć mnie objęła

I straszna postać z okna mi kiwała.

 

I w oczach rzeźb beznosych widać grozę,

Nie walcz już o mnie lepiej, odejdź,

Nie błagaj o mnie modlitwą zgorzkniałą.

 

I z trzynastego roku głos jak woda

Płynie i woła: tu jestem, twój znowu…

Na nic mi teraz sława i swoboda,

Za wiele wiem…

Lecz milczy przyroda

I zapachniało wilgocią grobową.

 

Tłum. Gina Gieysztor

Głos z trzynastego roku bezpośrednio łączy Przy muzyce z poematem. Zdaniem badaczyР.Д. Тименчик, В.Н. Топоров, Т.В. Цивьян, Ахматова и Кузмин, „Russian Literature” 1978, vol. 6, nr 3, s. 297.[5] Achmatowa miała w wierszu na myśli polonez As-dur op. 53 – w Rosji znana była legenda o jego powstaniu (komponując ten utwór, Chopin ujrzał nagle damy i kawalerów z dawnych czasów). Poza tym w niedokończonej tragedii Enuma elisz, nad którą Achmatowa pracowała w latach 60., dialog cieni odbywa się przy akompaniamencie ballady As-dur op. 47 Chopina. Także w tym przypadku muzyka łączy się z tematem śmierci – jest tu mowa o „wdowim kawałku” i „bezimiennej mogile”.

Trudno zgodzić się z opinią, że „dla A. Achmatowej Polska jest krajem szczęścia i schronienia, tam mogła czuć się spokojna i kochana”В. Сасина, Языковой портрет Польши на основе анализа метапоэтики и художественных текстов акмеистов (Г.В. Иванов, Н.С. Гумилев, А.А. Ахматова, О.Э. Мандельштам), „Rocznik Instytutu Polsko-Rosyjskiego” 2013, nr 1 (4), s. 62.[6]. Polska Achmatowej jest tragiczna, przy czym ten tragizm nie jest jej cechą stałą, lecz wynikiem światowych kataklizmów XX wieku. W takim podejściu ujawnia się specyficzny historyzm Achmatowej jako poetki. Prawdopodobnie dlatego w wierszu z 1940 roku Tak odlatują ciemne dusze… wspomnienie o Warszawie zostało postawione w jednym rzędzie z wydarzeniami epickimi – upadkiem Troi i śmiercią Eabaniego (Enkidu, bohatera Eposu o Gilgameszu, który tłumaczyli Gumilow i Władimir Szylejko) – a także z imionami Homera i Dantego.

„Niejaki Cz. w Taszkencie…”

II wojna światowa spowodowała, że osobista znajomość Achmatowej z przedstawicielami świata polskiej kultury rozpoczęła się – jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi – w Azji Środkowej, po ewakuacji z Leningradu. Losy Józefa Czapskiego i Anny Achmatowej skrzyżowały się dwukrotnie – w maju 1942 roku w Taszkencie i w czerwcu 1965 roku w Paryżu. Świadectwa tych spotkań odnajdujemy w Na nieludzkiej ziemi oraz w Wyrwanych stronach Czapskiego; wiadomo również, że Czapski wykonał portret Achmatowej ołówkiem w 1965 rokuЧеловек и место. Юзеф Чапски. К 100-летию со дня рождения, сост. К. Захватович-Вайда, Kraków 1996, s. 22.[7].

Dla Achmatowej taszkenckie spotkanie na długo zostawiło ślad, lecz nie w biografii, tylko w twórczości. Mamy na to oczywisty dowód w prozie o Poemacie bez Bohatera z 1964 roku: „Niejaki Cz[apski] w Taszkencie ceremonialnie klęka na jedno kolano, całuje ręce i mówi: »Pani jest ostatnim poetą Europy« (1942)”. Ten epizod pod postacią negacji pojawia się w wierszu z 1963 roku Trzynaście wersów: „Nie tak jak tamci […] co na jedno kolano”. Achmatowa przemyca go w tym samym roku także w Enuma elisz: „Nie­znajomy przyklęka na jedno kolano i znika ze śmiertelnym krzykiem”. Najpełniej zobrazowany zostaje natomiast w wierszu z 1959 roku Z cyklu „Taszkenckie stroniczki”:

Tej nocy dla siebie straciliśmy głowę,

Świeciły nam tylko ciemności grobowe,

Szemrały w swej mowie aryki,

I Azją pachniały goździki.

 

I w miasta obcego wnikając martwotę,

W pieśń dymem pachnącą i w nocną spiekotę,

Samotni pod Smokiem na niebie,

Nie śmieliśmy spojrzeć na siebie.

 

A dziać się to mogło w Stambule, w Bagdadzie,

Lecz ach! nie w Warszawie i nie w Leningradzie.

I gorzka odmienność tej nocy

Dusiła jak oddech sierocy.

 

Tuż obok, zdawało się, wieki mijają,

Bębenki z ukrycia im rytm wybijają

I znaki tajemne w ich dźwięku

Przed nami wirują po ciemku.

 

Omackiem wśród nieodgadnionej pomroki

Na ziemi niczyjej stawialiśmy kroki,

Lśni łódź diamentowa miesiąca

Spotkaniu-rozstaniu świecąca.

 

Jeżeli powróci do ciebie po latach

W twym losie, a dla mnie jak gdyby w zaświatach,

Noc tamta, to wiedz, że jedynie

Ktoś wyśnił ją w świętej godzinie.

Wiersz ten wyróżnia nie tylko orientalny koloryt (początkowo utwór miał mieć tytuł Ze wschodniego zeszytu), ale także, jak pokazał Tomas Venclova, obecność biblijnych, dantejskich i mandelsztamowskich podtekstów. Jednocześnie jego fundamentem są wrażenia z Taszkentu, co zbliża go do lirycznych azjatyckich wspomnień innego poety, Władimira Ługowskoja, z jego wiersza Czymgan. Wzmianka o Stambule odsyła natomiast do popularnej wśród ewakuowanych pisarzy formuły: „w »Konstantynopolu dla ubogich« – Taszkencie” (Proza o Poemacie).

W różnych wydaniach dzieł Achmatowej można znaleźć komentarze o „podwójnym adresowaniu” omawianego wiersza i o dwóch spacerach, które rzeczywiście się odbyły i stały się podstawą lirycznej fabuły. Obrazy związane z muzyką (w finale miał być jeszcze „głos azjatyckiego fletu”) przemawiają na korzyść kompozytora Aleksieja Kozłowskiego jako adresata. Achmatowa przyjaźniła się z nim i często bywała w jego domu w latach ewakuacji z Leningradu. Według jego żony Galiny Gierus-Kozłowskiej kompozytor rozpoznał dawny epizod, kiedy przeczytał opublikowany tekstГ. Козловская, Шахерезада. Тысяча и одно воспоминание, Редакция Елены Шубиной, Москва 2015, s. 10–11.[8]. Z kolei na myśl o Czapskim jako adresacie wiersza naprowadza czytelnika przede wszystkim wzmianka o Warszawie. Czapski przeczytał ten utwór i usłyszał o dedykacji już po śmierci Achmatowej, ale on także rozpoznał w nim ich spotkanie: „Sam nie mam wątpliwości, że ten wiersz z 1959 roku to poetyckie wspomnienie po siedemnastu latach tej nocy, kiedy ją odprowadzałem od Aleksieja Tołstoja, po wieczorze, który opisałem w książce […]”J. Czapski, Wyrwane strony, Warszawa 2010, s. 58.[9]. Jak już było powiedziane wyżej: dla Achmatowskiej poetyki charakterystyczny był chwyt „sumacji”:

Polski oficer był dla niej pierwszym „przybyszem z innego świata”, pierwszym „gościem z innego wymiaru” – prawdopodobnie od czasów wojny domowej w Rosji. […] Sytuacja, która zarysowała się w kontakcie z Czapskim, niedługo się powtórzyła i pogłębiła w Leningradzie podczas spotkania z Isaiahem Berlinem: w ten sposób taszkencki epizod stał się praobrazem, „brudnopisem” innego epizodu, który w życiu i twórczości późnej Achmatowej najwyraźniej odegrał niezwykle ważną rolę. Co więcej, w bohaterze taszkenckich wierszy możemy dostrzec także innych Achmatowskich bohaterów. […] krótkie spotkanie dwojga ludzi na obcej ziemi staje się wariantem głównego mitu Achmatowej, głównego wydarzenia w jej świecie poetyckimТ. Венцлова, Неустойчивое равновесие: восемь русских поэтических текстов, [w:] tegoż, Собеседники на пиру: Литературоведческие работы, Москва 2012, s. 580–581. – tłum. J.P.[10].

Puszkin i Mickiewicz

Czapski stał się dla Achmatowej pierwszym „żywym głosem” polskiej kultury. Wcześniej polska historia i literatura były przez nią odbierane za pośrednictwem historii i literatury rosyjskiej. Na przykład wiadomo (z dziennika Pawła Łuknickiego), że pod koniec 1910 roku oglądała w Petersburgu inscenizację dramatu Stanisława Przybyszewskiego Gody życia. Natomiast w marcu 1940 roku poświęciła wiersz Marinie Cwietajewej (Sobowtórze, bliźniaku, znikomku…, który później dokończyła i nadała mu tytuł Spóźniona odpowiedź), zawierający wzmiankę o „baszcie Maryny”: latem 1936 roku Achmatowa zwiedziła basztę kremla w Kołomnie, gdzie według legendy była więziona Maryna Mniszchówna. Jednak najistotniejsze znaczenie ma w tym kontekście praca nad tematem Puszkin i Mickiewicz.

Achmatowa studiowała biografię i twórczość Aleksandra Puszkina w drugiej połowie lat 20. oraz w pierwszej połowie lat 30. Napisała wówczas artykuł Puszkin i Mickiewicz, którego ostateczny rękopis, według Achmatowej, „zaginął w czasie blokady” Leningradu. Z rozmowy z 13 listopada 1940 roku z Lidią Czukowską o Mickiewiczu wynika, że puszkinistyka Achmatowej była mocno związana ze współczesnym jej kontekstem historycznym:

– W tej sprawie sama jestem bardziej po stronie Polaków niż Puszkina – odpowiedziała Anna Andriejewna – ale ze swojego punktu widzenia Puszkin miał rację. […]

Zapytałam, dlaczego nie publikuje tego artykułu.

– Teraz nie jest odpowiedni czas, by obrażać Polaków. I wtedy, gdy pisałam ten artykuł, czas też nie był odpowiedniЛ.К. Чуковская, Записки об Анне Ахматовой, t. 1, 1938–1941, Москва 1997, s. 224. – tłum. J.P.[11].

W 1959 roku Achmatowa powróciła do brudnopisów zaginionego artykułu o Nocach egipskich Puszkina, Mickiewiczu i Karolinie Sobańskiej, ale zachowały się tylko szkice tej pracy, które zostały opublikowane już po jej śmierci:

Zająwszy się motywem improwizacji, Puszkin musiał więc przypomnieć sobie improwizacje Mickiewicza, które nim wstrząsnęły. Zresztą ostatecznym dowodem na to, że improwizator jest portretem Mickiewicza, jest fakt, iż w opowieści Noce egipskie znajduje się pewna arrière-pensée.

Historia stosunku Puszkina do Mickiewicza nie została jeszcze napisana. Biografowie Mickiewicza (Pogodin i Braiłowski) skłaniają się ku tezie, że stosunki te były skomplikowane i raczej trudno tu mówić o przyjaźni. […]

Uzyskane przeze mnie nowe dane dowodzą, że Puszkin nie tylko polemizował z Mickiewiczem (Jeździec miedziany, On między nami żył) i nie tylko go przekładał (Trzech budrysów, Konrad Wallenrod, Wojewoda), ale ile razy pojawiła się przed nim Karolina, do Mickiewicza wracałA. Achmatowa, Mój Puszkin. Rozprawy i uwagi krytyczne, tłum. i koment. R. Przybylski, Warszawa 1976, s. 153, 156.[12].

Dialog między Puszkinem i Mickiewiczem utrwalił się także w twórczości samej Achmatowej, w szczególności w wierszu z 1945 roku …A człowiek, który dla mnie… W utworze tym wyraźnie rozbrzmiewa echo wiersza On między nami żyłП. Поберезкина, Польские мотивы в творчестве Анны Ахматовой (Заметки к теме), [w:] Stosunki kulturowo-literackie polsko-wschodniosłowiańskie, red. K. Prus, Rzeszów 1995, s. 198–200.[13]. Obraz Mickiewicza odbierany przez Achmatową w związku z Puszkinem i przez pryzmat Puszkina zmieniał się według praw jej własnego świata poetyckiego i stał się lustrem, w którym odbił się los adresata jej wiersza – leningradzkiego naukowca, lekarza patologa Władimira GarszynaWięcej o nim [w:]: Петербург Ахматовой: Владимир Георгиевич Гаршин, сост., статья, коммент. Т.С. Поздняковой, Санкт-Петербург 2002, s. 256; A. Peri, Leningrad. Dzienniki z oblężonego miasta, tłum. G. Siwek, Kraków 2019.[14].

„Anna Andrejewna była tutaj…”

Znajomość z Józefem Czapskim okazała się dla Achmatowej bodźcem do pracy nad przekładami: w Taszkencie przetłumaczyła Kolędę warszawską Stanisława Balińskiego do antologii polskiej poezji wojennej, którą przy­gotowywał Czapski i która wydana została dopiero w naszych czasachPolskie wiersze wojenne, ułożył J. Czapski, podali do druku I. Biełow i P. Mitzner, Warszawa 2019, s. 308.[15] (tłumaczenie Achmatowej opublikowano w 1998 roku). Gdy w latach 50. i 60. Achmatowa zaczęła intensywnie zajmować się tłumaczeniami ze względów zarobkowych, przekładała wiersze Juliusza Słowackiego, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Juliana Tuwima, Władysława Broniewskiego, Wisławy Szymborskiej (treść notatki sporządzonej 18 sierpnia 1965 roku w zeszycie z rękopisami sugeruje, że Achmatowa rozważała także pracę nad poezją Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego). W jej notatnikach są ślady różnych etapów pracy: brudnopisy tekstów, ustalenia z redaktorami, bibliografie publikacji, podsumowanie wersów i honorariów, a także plan stworzenia własnego tomiku z serii Mistrzowie przekładu poetyckiego, który otwiera rozdział Z poezji polskiejГолоса поэтов: Стихи зарубежных поэтов в переводе Анны Ахматовой, Москва 1965, s. 15–45.[16]. Na ten temat istnieją liczne opracowania i – z braku miejsca na ich szerokie podsumowanie – zwrócimy uwagę tylko na dwa aspekty. Po pierwsze, nie wszystkie tłumaczenia, które wydrukowano i podpisano nazwiskiem Achmatowej, zostały rzeczywiście wykonane przez niąО. Рубинчик, „Любой цветок прочтет канцону Зосе…” Польские поэты в переводах Анны Ахматовой, „Новая Польша”, 1.10.2020, online, https://www.novayapolsha.pl/article/lyuboi-cvetok-prochtet-kanconu-zose-polskie-poety-v-perevodakh-anny/ [dostęp: 16.10.2020].[17]. Po drugie, znający się na rzeczy polscy czytelnicy charakteryzowali je jako jej „oryginalne utwory” (Jarosław Iwaszkiewicz, Wisława Szymborska) albo „parafrazy czy raczej – wariacje na temat” (Andrzej Drawicz). Już w Kolędzie warszawskiej Balińskiego – bardzo zbliżonej pod względem motywów i obrazów do Requiem i do epilogu Poematu bez Bohatera (szczególnie do jego pierwszej, taszkenckiej wersji) – „pod szrapnelami” zostało przetłumaczone jako „z ołowiem w piersi”. Achmatowa zastosowała tu sformułowanie należące do tradycji rosyjskiej liryki, po które niejednokrotnie sięgała latach 1920–1930. (Pamięci Siergieja Jesienina, Przysięgali na Sierp i na Młot…, Za taką błazenadę…). Natomiast w tłumaczeniu Przekleństwa Słowackiego rym „godziny – gadziny” został wymieniony na „minuty – cykuty” – rzadki rym, występujący w niedokończonej Siódmej elegii z 1958 roku.

Achmatowa nie tylko przekładała na język rosyjski utwory polskich poetów, ale interesowała się także tym, jak jej poezja i proza były tłumaczone na język polski. Wiedziała (chociaż nie wiemy dokładnie od kiedy), że w Polsce ukazały się Paciorki (Wilno–Warszawa 1925) w tłumaczeniach Wandy Borudzkiej, Heleny Niemirowskiej i Józefa Kramsztyka. W swoich notatkach wielokrotnie wspominała (z adnotacją „30 tłumaczy”) o zbiorze Poezje (Warszawa 1964) pod redakcją Seweryna Pollaka: najpierw, gdy tom był w przygotowaniu, i później, kiedy już został wydany. Achmatowa była także świadoma wpływu polityki na działalność wydawnictw. W jej notatniku znajduje się między innymi lista zakazanych i zniszczonych książek oraz uwaga: „Po historii Pasternaka (1958) został zakazany planowany wybór wierszy w polskim tłumaczeniu”. Doszła do niej również informacja o publikacji Requiem po polsku w paryskiej „Kulturze”A. Achmatowa, Requiem, tłum. J. Łobodowski, „Kultura” 1964, nr 6 (200), s. 61–68; G. Herling-Grudziński, Suche oko, tamże, s. 57–60.[18], ale najwidoczniej otrzymała ją za pośrednictwem osób trzecich, gdyż jako tłumacza wymienia Lecha Sokoła zamiast Józefa Łobodowskiego, a w bibliografii odnotowała tylko włoski artykuł Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

Lata 60. to czas osobistych spotkań Achmatowej z polskimi pisarzami, tłumaczami i literaturoznawcami, przyjeżdżającymi do ZSRR. Odwiedzali ją między innymi Seweryn Pollak, Władysław Broniewski, Wisława Szymborska, Anatol Stern, Alicja Sternowa, Natalia Gałczyńska, Ryszard Przybylski, Artur Międzyrzecki, Stanisław Grochowiak, Jerzy Jaruzelski i Wojciech Siemion. Z niektórymi, na przykład z Pollakiem i Przybylskim, Achmatowa prowadziła bardziej intensywne, indywidualne rozmowy, z innymi obcowała w szerszym gronie znajomych (także w jej kręgach byli ludzie, często młodsi od niej, którym bliska była polonofilia radzieckiej inteligencji). Adam Pomorski najprawdopodobniej słusznie zakłada, że właśnie z opowieściami polskich rozmówców o zwiększeniu presji państwa na sferę kultury w połowie lat 60. mogło być związane pojawienie się w tragedii Enuma elisz postaci satyrycznej, którą jest „była pomoc domowa małżonków Venów, którzy wyjechali do Polski do pasierbów z pasierbicami, stamtąd zaś nadsyłali niedobre wiadomości”.

2 grudnia 1964 roku Achmatowa znów była przejazdem w Warszawie, tym razem w drodze do Rzymu. W dziennikach wspomina o spotkaniu na dworcu z Pollakiem, Wandą Grodzieńską i Sternową. Inni dodają, że byli tam także Jerzy Putrament, Zygmunt Braude, Ziemowit Fedecki i Alicja Wołodźko. Jarosław Iwaszkiewicz poetycką refleksję o tym epizodzie wyraził w wierszu Premio Taormina („Anna Andrejewna była tutaj…”), a Kazimierz Brandys, uczestniczący w ceremonii we Włoszech, rok później opublikował swoje wspomnienia w tygodniku „Polityka”, o czym Achmatowa dowiedziała się w styczniu 1966 roku.

Wiadomości o przyznaniu włoskiej nagrody, a następnie o nadaniu tytułu doktora honoris causa przez Uniwersytet w Oksfordzie spowodowały jeszcze jedno – nadeszły listy od mieszkających za granicą krewnych, z którymi kontakt został już dawno utracony. W czerwcu 1965 roku do Achmatowej napisał syn jej kuzynki z linii Zmączyłło, zamieszkały w Poznaniu Jerzy JaworskiВ.А. Черных, О родственных связях семей Змунчилла и Горенко, „Анна Ахматова: эпоха, судьба, творчество: Крымский Ахматовский научный сборник” 2010, nr 8, s. 89.[19]. List został wysłany na adres Leningradzkiego Oddziału Związku Pisarzy i niestety nie wiadomo, kiedy dotarł do Achmatowej i czy napisała odpowiedź.

Wszystko, o czym była mowa wyżej, pozwala poznać różne spojrzenia Anny Achmatowej na zagadnienia związane z Polską, a także zobaczyć, jak one ewaluowały i wpływały na siebie nawzajem. Na początku II wojny światowej Achmatowa wspominała swoją młodość i podróż poślubną przez Polskę – podobnie jak Puszkin, który obrazował siebie sprzed lat w Egipskich nocach. W 1959 roku, tłumacząc wiersze Słowackiego, wróciła do zagadnienia „Puszkin i Mickiewicz” i 1 grudnia zapisała w notatniku wiersz Z cyklu Taszkenckie stroniczki. W 1963 i na początku 1964 roku jej wspomnienia o Czapskim odzwierciedliły się we fragmentach różnych dzieł prozą i wierszem. W tym czasie Achmatowa dalej tłumaczyła polską poezję, spotykała się z polskimi pisarzami i literaturoznawcami, a do swojej bibliografii dopisywała coraz więcej polskich publikacji. W grudniu 1964 roku ponownie, po półwieczu, zobaczyła Europę i znów jej droga prowadziła przez Warszawę. W czerwcu 1965 roku spotkała się w Paryżu z Czapskim – i tym razem na obcej ziemi. W ten sposób spojrzenie na Polskę kształtowało się w twórczości Anny Achmatowej w wyniku oddziaływania i wzajemnego przenikania się różnych – biograficznych, kulturalnych, literackich i literaturoznawczych – impulsów.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Polina Poberezkina, Polska Anny Achmatowej, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 96

Przypisy

    Powiązane artykuły