26.11.2019

Dlaczego piszę i dlaczego tak, a nie inaczej?

Zobacz całe wystąpienie i debatę o twórczości

Diagnoza: poeci zabrnęli w niejasność swojego powołania. Chcę je odzyskać. Uprawianie poezji, jak każda działalność uczłowieczająca, powinno być uzasadniane indywidualnie, a następnie ujawniane społecznie.

Wierzę w baśń, w której z braku poezji giną gatunki zwierząt, roślin i cywilizacje.

Poetą zarówno jest ten, który wiersze tworzy, jak i ten, który je czyta.

Wydaje się, że istnienie publiczności poetyckiej ma charakter hipotezy. Problem istnienia zbyt dużej liczby poetów jest realny.

Wiersz oferuje zawsze więcej niż to, co się da o nim pomyśleć i napisać w danej chwili. To nienazywalne „więcej” jest tajemnicą poetyckiego przekazu.

 

Bywa, że czekanie na natchnienie mylę z oczekiwaniem na euforię, kiedy na fali uniesienia i bez trudności napiszę coś poetyckiego. Bez pracy nie ma poezji.

Poezja jest poezją także dlatego, że jest trudną i wymagającą pełnego zaangażowania drogą samorozwoju. A wokół przekonują, że liczy się to, co szybkie, łatwe, opłacalne, przyjemne.

Wsłuchuję się w toczący się we mnie spór – spór o życie prawdziwe.

Wiem, że nie wolno mi mylić tworzywa z tworzeniem i jego celem.

Słowa są trwalsze od tego, co poeta chce przy ich użyciu powiedzieć.

Słowo, które nie przeminie, zabierze mnie ze sobą.

Mój wiersz – moja kapsuła czasu zakopana w języku.

 

Pamiętam, pamiętam tę oczywistość: język w poezji odsyła do czegoś, co nie jest nim.

Poezję powołano, aby o tym, co wydaje się nie istnieć lub nie istnieje w znanej społecznie rzeczywistości, mówić tak, jakby było. Odwrócone znaczenie przywołanego zdania również nie myli: poezja przedstawia to, co trwa, uobecnia się, jawi, jakby tego czegoś nie było.

Unikam ogólników: tylko pochylenie się nad jednostkowym daje szansę ukierunkowania się na prawdę.

Poezja jest praktykowaniem człowieczeństwa, oporem wobec destrukcyjnej skłonności do narcyzmu.

„Pozostawać w milczeniu, oznacza uznać siebie za stworzenie potrzebujące Boga”A. Donghi, Gesty i słowa. Wprowadzenie do języka symbolicznego, tłum. A. Hajduk, Kraków 1999, s. 33.[1]. Cóż dopiero oznacza pozostawanie w przezroczystości?

Zdolność do uprawia poezji jest darem znajdowania dobrych słów.

 

Poeta jest przedłużeniem miejsc, w których mieszka.

Język w wierszu się chowa, gdy na tle Całości widzę wyraźnie zdarzenia, ich miejsce, ich zmysłowy sens.

Nie przywiązuję się do słów, próbuję w języku uzmysłowić całym sobą niewyrażalną treść swojego doświadczenia.

Obraz w wierszu musi być naoczny, czyli ma być niezamazany pustosłowiem.

Wiersz moich dążeń: prosty na powierzchni, komplikujący się w głębi, jak korzenie.

Wiersz powierzchowny – może zahipnotyzować, głowę wypełnić mgłą – jest bezkorzenny.

 

W poezji chodzi też o nieosiągalny poza nią stan skupienia umysłu.

W dobie hegemonii rozpraszaczy i oddawanie się w ich niewolę poezja jest lekiem na chorobę doszczętnego rozproszenia się.

 

Żeby uzyskiwać tożsamość, trzeba zdobywać się na posiadanie przekonań.

W imię prawdy nie wolno pisać złych wierszy.

Chcę wierzyć, że poezja wygrywa prawdą i uczciwością.

Zbliżając się do prawdy, zbliżam się do samooskarżenia.

 

Pragnę napisać wiersz, którego boję się napisać.

Karol Wojtyła podpowiada: „[…] bądź tam, gdzie w rzeczach żaden nie istnieje zapis”.

Aby być poetą, poddaję się temu, co nagłe, nagie.

 

Piszę z bólu. Dolewam oliwy do ognia. Cierpię nie za miliony, ale za deficyt świadomości i wartości, które uczłowieczają.

„Ból to moja kraina” – potwierdza poeta z Mazur, Erwin Kruk.

Poezja chrześcijańska – Andersenowska dziewczynka na ziarenku grzechu?

Wiersze zarówno piszą ci, którym coś doskwiera, jak i ci, których coś – aż do poziomu ich genów – przeobraża. Jedni i drudzy powinni ćwiczyć zdolność do zadziwienia i zachwytu tym, co jest.

Poeta obdarzony jest poczuciem nocy, tak nocy, choć pamięta o dniu.

 

Poezja jest „dziedziną odczuwania i kontemplacji” i nie powinna być mylona z polityką czy reklamą handlową, ale bywa mylona.

Pijarowiec w kontekście poezji brzmi jak niedorzeczność.

 

Poezja jako forma uzyskiwania dojrzałego życia duchowego stwarza mocne i niezastępowalne punkty oparcia dla kultury.

Poeta jest błaznem. Zdradza piszącego sobie a Muzom, gdy oczekuje nagrody.

Poezja jest inwestycją w długie trwanie.

 

„Dzięki poezji odbywa się dialog wrażliwości, który nie jest możliwy na żadnym innym terytorium” – powiedział Bogusław Wróblewski. Bez dialogu wrażliwości nie ma mowy o ludzkości.

Nie jest to nowina: kto opuszcza ludzi, pozostanie sam. Nieoczywiste jest to, że poeta, który opuszcza w sobie człowieka, staje się niepotrzebny.

Poezja jest aktywnym byciem u źródeł wspólnoty.

2014–2018

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Zbigniew Chojnowski, Dlaczego piszę i dlaczego tak, a nie inaczej?, Nowy Napis, 2019

Przypisy

    Powiązane artykuły