07.04.2020

Frywolniej, czyli zakręcone szafiarki wychodzą z siebie

Nastolatki lubią książki „zakręcone”. Taką właśnie: świetną, dowcipną, zapraszającą do krytycznego myślenia (o czym? to niespodzianka, nie powiem), napisała Maryna MiklaszewskaM. Miklaszewska, Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera, Warszawa 2012.[1], współautorka libretta do musicalu Metro. Autorka rozumie mentalność dzisiejszego klienta galerii handlowych: liczy się marka. Życiowym punktem orientacyjnym, zasadą, której nie wolno przekroczyć, stała się wierność metce. Jasne, nie dla każdego, lecz tym, którzy samodzielnie poszukują prawdziwych informacji, nie trzeba wiele tłumaczyć. Wychowano ich w domu. Obok nich błąkają się po sklepach bezdomne dorosłe dzieci, dla których galeria handlowa stała się kościołem.

Pomysł na opowiedzenie kompulsywnym konsumentom, że istnieje inny aspekt rzeczywistości niż handel, polega na odwołaniu się do ich pojęć: kultu markowej odzieży, estetyzacji doświadczenia egzystencjalnego, egocentryzmu, przygody, magii. Zamiast czarodziejskiej różdżki mamy jednak cudowny medalik – poza tym wszystko się zgadza z oczekiwaniami przeciętnego czytelnika: bohaterowie należą do środowisk, w których nie liczy się każdego grosza na brudny autobus, lecz frunie się luksusowym sleepingiem w jedwabnej bieliźnie na spotkanie z przygodą i dochowuje się wierności marce Armani. Dzięki Armaniemu odnajduje się swoją drugą połówkę. Jak w starożytnej tragedii anagnorismos, rozpoznanie rozłączonego rodzeństwa, następowało dzięki sekretnym znakom lub znamionom, tak w powieści z życia klienta rozpoznaje się przeznaczonego sobie mężczyznę po marce jego płaszcza, mając na sobie marynarkę z identycznym logo.

Autorka buduje w ten sposób porozumienie z czytelnikami, ale nie poprzestaje – inaczej niż w „czytadłach” – na schlebianiu ich gustom. Nie pozostawia ich w oswojonym świecie sklepów, klubów, szmateksów i blogów modowych. Gadżety ogłupionego świata jak gdyby ożywają pod wpływem tajemniczej mocy medalika. Rzeczy zaczynają działać na ludzi w ten sposób, że na nowo ukazują się zapomniane wymiary rzeczywistości: dobro i prawda, do których prowadzi piękno, choćby to było najpierw tylko piękno sztuki krawieckiej.

Życie i twórczość? W takich kategoriach opisywano wielką literaturę pisaną przez eleganckich panów: Juliusza Słowackiego, Henryka Sienkiewicza, Stefana Żeromskiego.

Tymczasem przyszła moda na piszące kobiety. Na życie i twórczość brakuje im czasu. Wychowują dzieci, chodzą do kościoła i nigdy nie mają się w co ubrać. Dzięki temu potrafią tak ładnie zawołać „Król jest nagi!”, że ktoś, kto w bajki Andersena nie wierzy, ma szansę na przekór modnym filozofom uwierzyć w prawdę. W czasach przewartościowania wszystkich wartości non fiction zamienia się w fikcję, fantastyka w realizm, a literatura znów, jak dwieście lat temu, z wolna przyjmuje na siebie społeczne obowiązki.

 

M. Miklaszewska, Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera, Warszawa 2012.

Tekst ukazał się pierwotnie w: D. Heck (M. Tarczyńska), Recenzje bez cenzury, Lublin 2015.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Dorota Heck, Frywolniej, czyli zakręcone szafiarki wychodzą z siebie, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2020

Przypisy

    Powiązane artykuły