23.02.2021

Wóz siana

Był to wóz drabiniasty, wieczorem nad rzeką

Sunął w zaroślach, szeptał w sennych ziołach

Skrzypiał, kołysał, wolno toczyły się koła

W piskliwym piasku, w monotonnej muzyce mgły

Która nie chciała się skończyć.

 

 

Leżeliśmy w sianie – rozrzuceni

W starych kapotach, gaciach, trzymając się rzeczy

Jakby to one mogły nas odmienić:

Niezgrabne grabie, widły jak korzenie

Wtulone w miękkie trawy, kolory, zapachy

Nieznanych hal.

Coś nas niosło.

 

 

Coś grało.

Był to koniec maja lub początek czerwca, zagapieni

Z otwartymi ustami trwaliśmy przed cudem

Który się wciąż powiększał, wspinał w górę

Wybuchał w chmurach, opadał w strumieniach

Podobny do nas, całkiem inny, rozpromieniał

Skry w skrętkach kłosów, lśniących sierściach ściernisk

Chrzęszczących dziewięćsiłach, mrocznych czerwiach czernic

Dziwił się w dzikim lesie i do tańca prosił.

 

Był to wielki wóz siana, było to Kościół.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wojciech Kudyba, Wóz siana, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły