26.09.2019

Nowy Napis Co Tydzień #016 / ​​​​​​​Czeski spirytualizm, underground i podmuchy postmoderny

Perełka na dnie to tytuł zbioru wczesnych opowiadań Bohumila Hrabala. Takie perełki współczesnej czeskiej poezji i prozy w swojej najnowszej książce Szwejkowie i Don Kichoci wydobywa na światło dzienne znany bohemista, tłumacz, krytyk i koneser czeskiej i światowej literatury, Leszek Engelking. To między innymi tłumacz Nabokova, a niedawno wydał eseje W.B. Yeatsa. W Szwejkach i Don Kichotach, książce, na którą składa się blisko 60 recenzji i kilka artykułów syntetycznych, eksponuje z kolei dwa tematyczne nurty – groteski i romantycznych uniesień, przestrzeń przyziemną i sferę podniebną – czeskiego piśmiennictwa.

Groteskowy wątek szwejkizmu czeskiej literatury i kultury jest w Polsce nieźle znany dzięki słynnej powieści Jaroslava Haška oraz jej recepcji. Tymczasem Engelking tak streszcza ogólne przesłanie swojej książki:

Kwintesencją czeskości wydaje się dobry wojak Szwejk. Kultura czeska w potocznym rozpoznaniu kojarzy się na ogół z humorem, bezproblemowością i beztroską, rubasznością, pragmatyzmem, trzeźwą rozwagą, mieszczańskim umiłowaniem przedmiotów […]. Ale taka wizja tej kultury jest, delikatnie mówiąc, wielkim uproszczeniem.

Bo na przykład nie podejrzewalibyśmy tej twórczości o nadmiar donkiszoterii. Tymczasem autor Szwejków i Don Kichotów na wielu przykładach opisuje mało znane fantasmagoryczne regiony pisarstwa naszych sąsiadów zza Sudetów, nota bene wspaniale wewnętrznie zróżnicowane. Autor dowodzi w swojej książce, że

spektrum literackie, jeśli chodzi o postawy pisarzy czeskich, jest wyjątkowo bogate i nie da się go sprowadzić do alternatywy szwejkostwo – bohaterstwo […]. Obok Szwejków znajdziemy w tym piśmiennictwie Don Kichotów [...], obok pragmatyków – idealistów, obok wesołków – melancholikówL. Engelking, Szwejkowie i Don Kichoci, Łódź 2019, s. 7.[1].

Roztrząsanie takich i podobnych (na które wskazuje tytuł niniejszego omówienia) antynomii to znak firmowy krytyki literackiej łódzkiego badacza, jej sygnatura. Analizy funkcjonowania oraz rewizji dotychczasowych stereotypów łączonych z czeską literaturą dotyczy sporo tekstów książki Engelkinga.

Sami Czesi także poświęcają powyższemu zagadnieniu wiele miejsca. Można się z tym spotkać w eseistyce Havla, Kundery, Hrabala i innych, mniej sławnych: Bendy, Černego, Kroutvora. Leszek Engelking dodaje do ich refleksji własne ustalenia. Sięga przy tym do twórczości pisarzy głębokiego modernizmu, nawet z końca XIX stulecia. Obejmuje więc namysłem tradycję czeskiej poezji metafizycznej i religijnej, temat literackiego wadzenia się z Bogiem – wątek, który przeczy rozpowszechnionej opinii o ateizmie czeskiej kultury.

Szwejkizm, jako efekt oddziaływania bohatera utworu Haška, stanowi mocny akcent w czeskiej kulturze literackiej, a także inicjalny temat książki Engelkinga. Ale następnie znika on z głównego pola widzenia krytyka, by oddać miejsce motywowi donkiszoterii z jej uduchowionymi aspektami, mistycznymi i metafizycznymi. Metafizyczna poezja nazywana jest u naszych południowych sąsiadów „spirytualną”. Jej tradycja jest pokaźna, czego dowodzi umieszczone w książce Engelkinga omówienie antologii ułożonej przed laty przez Andrzeja Babuchowskiego, ale także liczne nowsze tomiki. Inkryminowy za rządów komunistycznego reżymu w Czechosłowacji, nurt ten doczekał się oficjalnej rehabilitacji i wydobycia z kulturalnej działalności podziemnej po tak zwanej aksamitnej rewolucji w 1989 roku.

Pod patronat Don Kichota można także, poza nurtem metafizycznym, włączyć lirykę o rodowodzie surrealistycznym. To tradycja kluczowa dla bardzo wartościowej czeskiej literatury, o czym kolejny raz przekonuje omawiany tom szkiców. W czeskiej nowoczesnej literaturze tendencje surrealizmu były zawsze większe i żywsze niż w literaturze polskiej, należą do specyfiki duchowości tamtejszej kultury i twórczości artystycznej. Warto włączyć ów czeski surrealizm, wzorowany na zachodnim nadrealizmie, ale jednak od niego inny, do wyróżnionego, ogólniejszego nurtu kultury i sztuki.

Jeśli zaś mowa o polonikach w książce Engelkinga, warto zwrócić uwagę na pochlebne recenzje monografii pióra slawistki młodszego pokolenia Anny Car dotyczące pisarki Danieli Hodrovej, bohemianów Aleksandra Kaczorowskiego oraz przekładów Doroty Dobrew i Arkadiusza Wierzby.

*

Znaczna część omawianych przez Leszka Engelkinga utworów miała swoje pierwodruki w nieoficjalnym, pozacenzuralnym obiegu wydawniczym. Do czasu ustrojowej transformacji w Europie Środkowej to Polska w sferze kultury uchodziła za najweselszy barak w komunistycznym obozie. U południowych sąsiadów wcale nie było tak pogodnie. W obszernych fragmentach swojej najnowszej książki autor przywołuje niewesołe spojrzenie na niewesoły w Czechosłowacji czas słusznie minionej epoki. Za panowania Stalina i Gottwalda potrafiono tam w pokazowych procesach skazywać pisarzy na śmierć (przypadek Záviša Kalandry) i dożywocie. A mimo to w trochę późniejszym okresie, tak zwana samizdatowa i undergroundowa twórczość rozwijała się tam bujnie, nie gorzej niż u nas. I w bardziej sprzyjających czasach stanowiła wartościowe, żywe źródło tamtejszej kultury. Liczne przykłady znajdujemy w krajowej i emigracyjnej twórczości czeskich autorów, która jest przedmiotem pieczołowitej, krytycznoliterackiej refleksji w książce Engelkinga.

Niewątpliwą wartością tego tomu jest zwrócenie uwagi na stosunkowo mało u nas spopularyzowane, a bardzo interesujące i oryginalne dzieła Ladislava Klimy, Ivana Blatnego, Vladimira Boudnika i innych – przylegające właśnie do „donkichotowskiego” nurtu czeskiej prozy i poezji. Można przyjąć za Engelkingiem, iż są to utwory bardziej wartościowe niż liczne, mało frapujące próby tradycyjnego realizmu czy wręcz tak zwanego małego realizmu. Te ostatnie spotykamy w nurcie wiejskim prozy, w epigońskich konwencjach realizmu, który można by nazwać wąskofotograficznym – czyli tylko dokumentarnym i mało literacko odkrywczym. Od ich poetyki polski bohemista zdecydowanie się dystansuje.

W zasięgu uważnej i spostrzegawczej prezentacji Engelkinga znalazła się natomiast poetycka i prozatorska fantastyka. Są to treści, z którymi, jeśli wzbogacone są o nowatorską formę, Leszek Engelking od wielu lat wyraźnie sympatyzuje i dobitnie dowartościowuje je wśród nowoczesnych czeskich propozycji literackich. Reprezentują je między innymi: twórczość wspomnianego już Boudnika, z którą można było zapoznać się na retrospektywnej wystawie w Bytomiu w 1997 roku, czy też teksty z almanachu Revolver revue, na przykład manifesty i wiersze legendarnego Egona Bondy'ego. Są to znane w naszym kraju skarby czeskiego kulturalnego undergroundu, rozwiniętego w dobie ideologicznie restryktywnej „normalizacji” po Praskiej Wiośnie 1968 roku. Pojawiająca się w nowszej prozie fantastyka, którą komentuje Engelking, nie należy już do zeszłowiecznych utopii w stylu Karela Čapka, ale do współczesnych produkcji w tym gatunku. I są to bardzo zróżnicowane oblicza fantastyki.

Szczególnie cenne są także konstatacje autora o bardzo różnorodnej nowszej i najnowszej czeskiej liryce, której się u nas ciągle jeszcze dobrze nie zna i nie docenia – mimo zaistnienia przed laty imponującej antologii Maść przeciw poezji, wielkiego dzieła Leszka Engelkinga. Przekonujeona, a także kolejne bohemistyczne teksty tego krytyka i badacza, że w tych rejonach twórczości naszych sąsiadów stale powstaje sporo bardzo interesujących dokonań. Najnowsza książka Engelkinga składa się głównie z recenzji konkretnych utworów i książek, zarówno już przetłumaczonych, jak i jeszcze nie przełożonych. Apetyt na szerszą syntezę zaspakajają teksty, będące u swych źródeł referatami kilku obszerniejszych zjawisk, między innymi niekiedy bardzo istotnego dla literatury czeskiej i słowackiej ich politycznego i historycznego kontekstu.

*

Kończąc lekturę interesującej książki Leszka Engelkinga, wypada zapytać o to, jakim jest on krytykiem? Co jest dla niego ważne w literaturze?

Wydaje się, że autor Szwejków i Don Kichotów stawia przede wszystkim na oryginalność, zaskakujące nowatorstwo, ale przy sensownie i funkcjonalnie używanych formach wypowiedzi. Każda z form, o ile trafnie zastosowana, jest w stanie zdobyć jego uznanie – nawet kwestionariusz, dziennik i tym podobne. Natomiast „stary, dobry realizm utożsamiony z weryzmem” to nie jest to, co Engelking lubi najbardziej. Zasłużony bohemista dużym szacunkiem otacza tematykę egzystencjalną i innowacyjne spojrzenie na nią. Chodzi mu o odsłanianie w artystyczny (literacki) sposób prawd o różnych aspektach ludzkiego życia. W krytycznoliterackim systemie Engelkinga temat egzystencjalny góruje na całej przestrzeni literatury: wśród jej rodzajów i gatunków, pośród wszystkich pisarskich pokoleń, epok i etapów, środowisk i ugrupowań twórczych.

Kwestie egzystencjalne uznaje Engelking za niezmiernie istotne w pismach filozofa i pisarza Jozefa Šafarika. Sprzeczności i ograniczenia egzystencji odczytuje krytyk jako główne idee poezji Vladimira Holana, Ivana Blatnego i Ondreja Mikulaška. Styl prozy Bohumila Hrabala krytyk chętnie określa jako „dyktando istnienia”, a za jej zasadniczy temat przyjmuje „egzystencjalną winę niezawinioną”, wskazując na konotacje w prozie Franza Kafki jako jednego z deklarowanych mistrzów pisarza z Nymburka. To samo dotyczy zarówno tragicznego tematu Holocaustu, jak  i humorystycznej prozy Škvorecky'ego. Także w prozie dużo młodszej generacji Engelking łatwo odczytuje podobne wątki, na przykład w powieściach Petry Hulovej (ur. 1979) lub w prozie nurtu wiejskiego, do którego schematów i anachronizmów zwykle odnosi się z rezerwą, choć w przypadku utworów Kvety Legatovej, stwierdza, że potrafi ona stworzyć dużej miary literaturę.

Opisane w Szwejkach i Don Kichotach przypadki czeskiego, literackiego postmodernizmu bynajmniej nie są doktrynalnymi realizacjami tego globalnego nurtu w stylu Umberto Eco czy Italo Calvino. Przypominają raczej polskie teksty i tutejsze gry intertekstualne, fabularne, stylizacyjne. Za najbardziej konsekwentnego czeskiego postmodernistycznego prozaika Engelking uważa Jiřiego Kratochvila, którego credo brzmi: „Wszystkie moje powieści są podaniem w wątpliwość poetyki i noetyki opowieści”. Rozbuchana wyobraźnia Kratochvila wyraża się między innymi historią, w której „Sonia spotyka się z Brunonem (i uprawia z nim miłość). Tyle, że Bruno pojawia się w postaciach różnych zwierząt…”.

Warto z uwagą przeczytać ostatnią książkę Leszka Engelkinga, między innymi dlatego, że jej całość harmonizuje ze spostrzeżeniem Milana Kundery:

Kiedy jeden artysta wypowiada się o drugim, mówi zawsze ( na zasadzie odbicia, rykoszetu) o sobie samym i na tym właśnie polega wartość jego osądu.

Engelking artystą? Czemu nie! Debiutował jako poeta, niewątpliwie jest artystą literackich przekładów z wielu języków, a także niezgorszym solistą narracji historycznoliterackich, a także koneserem wielu sztuk.

Leszek Engelking doskonale łączy entuzjazm dla literatury z rzetelnością jej interpretacji. Szeroko uwzględnia przy tym dotychczasowy stan wiedzy, który sumiennie i obiektywnie referuje. Imponująca jest strona bibliograficzna jego książki, zwraca uwagę profesjonalna krytyka przekładów. Autor odnotowuje wszystkie ważniejsze edycje omawianych utworów, krajowe i emigracyjne, wydania pozacenzuralne i nierzadko przekłady na obce języki. Czesi mają do zaoferowania dużo więcej niż Szwejka – szkoda byłoby prześlepić to bogactwo.

 

Leszek Engelking, Szwejkowie i Don Kichoci, Łódź: Officyna, 2019

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Krasuski, ​​​​​​​Czeski spirytualizm, underground i podmuchy postmoderny, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 16

Przypisy