10.10.2019

Nowy Napis Co Tydzień #018 / Granica, która oddziela od światła. Obraz(y) czasu w twórczości Olgi Tokarczuk

Magdalena Rabizo-Birek rozpoczyna swój artykuł Twórca i niszczyciel – czas w powieści Olgi Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny następującymi słowami: „czas i przestrzeń są najważniejszymi bohaterami powieści Olgi Tokarczuk Prawiek i inne czasy oraz Dom dzienny, dom nocnyM. Rabizo-Birek, Twórca i niszczyciel – czas w powieści Olgi Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny [w:] Światy Olgi Tokarczuk, red. M. Rabizo-Birek, M. Pocałuń-Dydycz, A. Bienias, Rzeszów 2013, s. 142.[1]. Choć autor niniejszego tekstu nie podziela tego zdaniaO przyczynach piszę w ostatnim akapicie tekstu.[2], to jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że czas jest jednym z ulubionych tematów prozy Olgi Tokarczuk. Refleksje nad czasem pojawiają się w niemal każdej powieści pisarki i zdają się odgrywać istotną rolę w budowie światów przedstawionych. Celem niniejszego artykułu jest próba analizy obrazu czasu, lub raczej obrazów czasów, które pojawiają się w twórczości autorki Biegunów i udzielenia odpowiedzi na pytania o to, jakie funkcje pełni czas w analizowanych powieściach oraz do jakich tradycji filozoficznych i religijnych mogą odsyłać owe obrazy. Autor tekstu zakłada, że choć Tokarczuk przedstawia czas poprzez obrazy zaczerpnięte z różnych tradycji filozoficzno-religijnych, to jednak sposób w jaki autorka rozumie ten fenomen, jest unikalny i właściwy tylko dla jej twórczości.

Czas jako więzienie

O tym, że świat przedstawiony w powieści Prawiek i inne czasy jest światem przypominającym ten znany z gnostycyzmu, najobszerniej pisał Marcin Czerwiński w Smutku labiryntu. Wiele z cech przypisywanych gnostycyzmowi odnaleźć można w powieściach Tokarczuk, zwłaszcza w Prawieku. Podobny jest sposób, w jaki bohaterowie czują się zamknięci w świecie fizycznym. Nie jest przypadkiem, że motywy gnostyckie są w powieści poprzedzone pytaniem unde malum?, stojącym w centrum kulturowego wyobrażenia o gnostycyzmie – nim Dziedzic Popielski sięgnie po grę, dzięki której pozna gnostycką strukturę świata, zapyta: „skąd się bierze na świecie zło? Dlaczego Bóg pozwala na zło, przecież jest dobry? A może Bóg nie jest dobry?”O. Tokarczuk, Prawiek i inne czasy, Kraków 2015, s. 39.[3]. Jaki jest zatem Bóg Dziedzica Popielskiego?

Sama geneza tego Boga, jest podobna do tego, jak mit gnostycki opisuje powstanie Demiurga:

Światło poruszyło się w sobie i rozbłysło. Słup światła wdarł się w ciemność i znalazł tam nieruchomą od zawsze materię. Uderzył w nią z całą siłą, aż obudził w niej BogaTamże, s. 293.[4].

Warto również zauważyć, że podobne, gnostyckie wyobrażenie pojawia się też w Domu dziennym, domu nocnym:

Uznawali bardzo osobliwy początek świata – że materia jest afektem ducha. Że duch zapomniał, zdekoncentrował się w swoim bezkresnym spokoju i doświadczył czegoś, czego doświadczać duch nie powinien – afektu, przemożnej emocji (teologowie głowili się potem, jakież to mogło być uczucie. Przerażenie? Rozpacz, że się istnieje i nie ma z tego istnienia ucieczki?)Taż, Dom dzienny, dom nocny, Kraków 2015, s. 275.[5].

Powróćmy jednak do Prawieku. Porównajmy dalszy fragment powieści z fragmentem jednego z kodeksów z Nag Hammadi:

Bóg jeszcze nieprzytomny, jeszcze niepewny, czym jest, rozejrzał się wokół, a ponieważ nikogo poza sobą nie ujrzał, uznał, że jest Bogiem. I sam dla siebie nie nazwany, sam dla siebie niepojęty, zapragnął się poznaćTaż, Prawiek…, s. 100.[6].

Gdy archont widział swą wielkość i tylko siebie samego, i nikogo innego prócz wody i ciemności, pomyślał, że istnieje samPisma bez tytułu z Nag Hammadi.[7].

Bóg w Prawieku, którego poznajemy głównie dzięki grze Dziedzica Popielskiego, jest Stwórcą takim samym jak Demiurg gnostyków – niedoskonałym („Jego myśl jest coraz słabsza i pełno w niej dziur. Słowo stało się bełkotliwe”O. Tokarczuk, Prawiek…, s. 292.[8]). Akt tworzenia jest aktem ocenianym negatywnie. Co więcej, w myśli gnostyckiej człowiek jest czymś więcej niż Demiurg, ponieważ posiada w sobie cząstkę światłości – transcendentnego świata, którego Demiurg nie może poznać. Podobnie jest w Prawieku:

Patrzy teraz na swe dzieło i musi zmrużyć boskie oczy. Hiob jaśnieje tym samym światłem, którym jarzy się Bóg. A może nawet blask Hioba jest większy, bo Bóg musi zmrużyć swoje boskie oczy. Przestraszony, w pośpiechu zwraca więc Hiobowi wszystko po kolei, a nawet przydaje mu jeszcze nowych dóbrTamże, s. 222.[9].

Ostatnia część przytoczonego fragmentu odsyła do Hymnu o Perle, któremu Tokarczuk poświęciła esej Lalka i Perła. Bóg w Prawieku jest – podobnie jak gnostycki Demiurg – wpisany w rzeczywistość materialną i niezdolny do pojęcia rzeczywistości transcendentnej. Warto zwrócić uwagę na następujący fragment powieści: „czasem Bóg chciałby umrzeć, jak umierają ludzie, których uwięził w światach i wplątał w czas. Czasem dusze ludzi wymykają się muznikają z jego wszystkowidzących oczu”Tamże, s. 293.[10]. Szczególnie istotne są dwa pojawiające się w nim sformułowania: „uwięzienie w świecie” i „wplątanie w czas”. Ten ostatni jest więc kolejnym rodzajem więzienia. Czas rozumiany jest w świetle tego fragmentu, jak narzędzie represji wobec ludzkości. Stąd w Prawieku silnie zarysowane granice rzeczywistości przedstawionej:

Teraz ja ci coś pokażę! - krzyknął Izydor. Cofnął się kilka kroków i zaczął biec w stronę miejsca, gdzie według Ruty była granica. Potem nagle zatrzymał się. Sam nie wiedział, dlaczego. Coś tu było nie tak. Wyciągnął przed siebie ręce i opuszki palców zniknęłyTamże.[11].

Granice Prawieku okazują się – podobnie jak granice w Wyspie, czy Annie In w grobowcach świata – niemożliwe do przekroczenia. Niemożliwe dosłownie i fizycznie. Bohaterowie bowiem zdają sobie sprawę ze swego zamknięcia i zamknięcie to interpretują negatywnie. Za przykład niech posłużą następujące fragmenty: „spojrzała w górę: niebo było jak denko konserwy, w której zamknął ludzi Bóg”Tamże, s. 166.[12], „a kto raz widział granice świata, ten najboleśniej doświadczać będzie swego uwięzienia”Tamże, s. 266.[13], „czasem Bóg chciałby umrzeć, jak umierają ludzie, których uwięził w światach i wplątał w czasTamże, s. 293.[14], „najbardziej mnie przeraża, że nie można stąd wyjść. Jakby się siedziało w garnku”Tamże, s. 129.[15]. Stan przebywania w takim świecie jest określany jako „uwięzienie”. Motyw ten pojawia się również w Księgach Jakubowych, w których Nachmanowi śni się wielokrotnie jeden sen:

Ten sen mnie martwi, bo wolałbym śnić sny kabalistów o schowanych jeden w drugim pałacach ich niekończących się korytarzach, które prowadzą do boskiego tronu. A w moim śnie są tylko zagrzybione labirynty bez wyjściaTaż, Księgi Jakubowe, Kraków 2014, s. 555.[16].

Uczucie zamknięcia w rzeczywistości materialnej, przypominającej labirynt, jest spowodowane uwikłaniem w czas. Spoglądając w górę bohaterowie Prawieku widzą „zarys cielska wielkiego węża pożerającego czas”Taż, Prawiek…, s. 265.[17] – to uroboros, symbolizujący w micie gnostyckim zamknięcie w czasieK. Schaefers, Gnostic imagery from the beginning of our era to today, „Rose+Croix Journal” 2011, nr 8, s. 115.[18]. Eksplicytnie wyraża to Kummernis w Domu dziennym, domu nocnym:

I poczułam coś jak wiatr, ni ciepły, ni gorący, który owiał mnie całą jakbym się dostała w pobliże wielkiego powietrznego wiru: odpychała mnie ta siła od światła i była między mną a światłem niewidzialną, lecz wyczuwalną granicą. I mimo że chciałam ją przejść i ciągnęło mnie do światła jak nic nigdy przedtem, byłam słaba i nie miałam dość siły. Aż w mojej głowie pojawił się głos, który mógłby być zarówno moim głosem, jak głosem kogokolwiek innego, i rzekł mi ów głos: „To jest czas”. Wtedy pojęłam o świecie całą prawdę - że to czas uniemożliwia światłu dotarcie do nas. Czas nas oddziela od Boga i dopóki jesteśmy w czasie, jesteśmy uwięzieni i wydani na pastwę ciemnościO. Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny, s. 183.[19].

Bohaterka, święta o twarzy Chrystusa, na swojej drodze do rzeczywistości transcendentnej została zatrzymana przez niewidzialną granicę – podobną do tej, którą opisywała Ruta w Prawieku. Niemożność jej przekroczenia sprawia, że Kummernis nie trafia do upragnionych zaświatów. Tym, czego się dowiadujemy z powyższego opisu, jest charakter Taż granicy. „To czas” – stwierdza Kummernis, potwierdzając nasze przypuszczenia. W gnostycyzmie i – jak pokazaliśmy – w Prawieku, czas jest narzędziem Demiurga.

Istnieje jednak – na co znów wskazuje przywołany wcześniej fragment Prawieku – możliwość „wymknięcia się” ze świata-więzienia. W powieści udaje się to między innymi Rucie („Ruta podeszła do granicy Prawieku, odwróciła się, stanęła twarzą do północy i odnalazła w sobie to uczucie, które pozwala przejść przez wszelkie granice, zamknięcia i bramy”Tamże, s. 221.[20]). Również Izydorowi radzi się, by w momencie śmierci uciekł ze stworzonych światów („Idź i nie zatrzymuj się w żadnym ze światów. I nie daj się skusić na powrót”Tamże, s. 222.[21]). Wspominana już ucieczka poza rzeczywistość przedstawioną, to przede wszystkim ucieczka poza czas, tam, gdzie to, „co wydaje się przemijające i rozproszone w czasie, zaczyna istnieć jednocześnie i wiecznie poza czasem”Taż, Prawiek…, s. 293.[22].

Czas po katastrofie

Inną tradycją religijną, do której odsyłają teksty Tokarczuk, jest kabała Izaaka Lurii. O tym, że trop ten jest obecny w tej twórczości już od samego początku może świadczyć jeden, dość niepozorny, fragment z debiutu autorki – Podróży ludzi Księgi:

Kiedy śniła jej się zmarła przed laty matka, wiedziała, że czekają ją jakieś kłopoty. Śniony co miesiąc sen o rozbijających się naczyniach był przypomnieniem, że nadchodzi okres niedyspozycji. Koty śniły jej się, kiedy szczególnie dotkliwie odczuwała samotność. Miała taki prywatny, intymny sennikTaż, Podróż ludzi Księgi, Warszawa 1998, s. 28.[23].

Sen o rozbijających się naczyniach, w żaden sposób nieskomentowany przez narratora, odsyła do koncepcji szewirat ha-kelim, znanej również jako rozbicie naczyń.Zostaje ona również bezpośrednio przywołana w Księgach JakubowychTaż, Księgi Jakubowe.[24] i BiegunachTaż, Bieguni…, s. 292.[25].

Według tej koncepcji świat powstał w wyniku kosmicznej katastrofy – naczynia, których przeznaczeniem było utrzymać światłość ejn-sof, bezosobowego Boga kabały, nie utrzymały boskiej energii i pękły, wypaczając tym samym akt stworzenia. Jak pisze Gerschom Scholem:

W każdym razie «rozbicie naczyń», które pisma luriańskie opisują bardzo szczegółowo, jest w dziejach kosmosu czymś rozstrzygającym. Spowodowało ono, że wszystkie rzeczy poniekąd noszą w sobie takie pęknięcie, i że póki nie zostanie ono naprawione, póty wszystko, co istnieje, będzie nosić w sobie jakiś wewnętrzny niedostatek, skoro przy rozbiciu naczyń światło rozproszyło się na wszystkie strony – częściowo wpływając z powrotem do swego źródła, częściowo jednak wpadając również w przepaśćG. Scholem, Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki, przekład I. Kania, Warszawa 1997, s. 330.[26].

Owe wewnętrzne pęknięcie i poczucie niekompletności, które jest efektem rozbicia naczyń, pojawia się kilkukrotnie w samym Prawieku. Odczuwają je bohaterowie („Misia, jak każdy człowiek, urodziła się rozbita na części, niepełna, w kawałkach”O. Tokaczuk, Prawiek…, s. 45.[27], „I nagle Izydor doznał głębokiego poczucia niekompletności, braku czegoś niezwykle ważnego”Tamże, s. 194.[28]), ale również sami czytelnicy: powieść została rozbita na krótkie rozdziały, z których każdy nosi tytuł „Czas Izydora”, „Czas Misi” et cetera. Co więcej: nawet przedmioty mają swój własny, osobny czas („Czas gry”). Podobnie opisywany jest czas również w innych dziełach pisarki:

i widzi go, jak to się mówi, oczyma wyobraźni, co znaczy, że widzi go wyraźnie, choć wie, iż to, co widzi, nie dzieje się w ich wspólnym czasie, że to tylko jej czas i jej ulicaTaż, Ostatnie historie, Kraków 2017, s. 223.[29].

Takie „rozkawałkowanie” czasu świadczy o fragmentaryzacji rzeczywistości, której każdy aspekt – nawet tak fundamentalny jak czas – jest niekompletny. Spowodowane jest to kosmiczną katastrofą, która uruchamia w dalszej kolejności Historię. W świadomości bohaterów pojawia się również idea świata sprzed pęknięcia naczyń – pewnego porządku, który kiedyś organizował rzeczywistość, a który – w wyniku katastrofy – został stracony. To dlatego Izydor, wyczuwa istnienie jakiegoś wzoru, według którego powinien zostać urządzony świat. Jak pisze Patrycja Mencfel:

Olga Tokarczuk wierzy, że istnieje gdzieś zapisany wzór świata, tyle że przez katastrofę kosmiczną został utrudniony do niego dostęp. Dlatego każe swoim bohaterom go szukaćP. Mencfel, Trzy kroki kabały. Kabalistyczne tropy w polskiej prozie najnowszej, http://podteksty.amu.edu.pl/podteksty/drukuj.php?id=107 [dostęp: 10.01.2018].[30].

Konsekwencją rozbicia naczyń jest również oddalenie transcendentnej rzeczywistości od rzeczywistości materialnej. Jak czytamy w Księgach Jakubowych o Bogu: czymkolwiek on jest, nie ma nic wspólnego z człowiekiem i pozostaje tak daleki, że niedostępny ludzkim zmysłomO. Tokarczuk, Księgi Jakubowe…, s. 790.[31], zaś – według Nachamana – obcując ze światłością, z duchem, czuło się jaki świat jest „niezręczny i odległy od Boga”Tamże, s. 322.[32]. Stwierdzenia takie są zgodne z duchem kabały luriańskiej, zgodnie z którą wszystko od czasu rozbicia naczyń jest „na wygnaniu”M. A. Ouaknin Tajemnice Kabały, przeł. K. i K. Pruscy, Warszawa 2006, s. 194.[33]. Marc-Alain Ouaknin zwraca uwagę na to, że tak pojmowany upadek i wygnanie, nie mają charakteru kary za grzechy, a raczej pewnej misji, której celem jest wyzwolenie boskiego światła z domeny „skorup”Tamże, s. 195.[34].Ta misja nazywa się tikkun, czyli „naprawa” i musi zostać podjęta przez człowiekaTamże.[35]. Historia człowieka jest w myśli luriańskiej historią tikkun – taki jest też sens czasuTamże.[36].

Co interesujące, według tradycji kabalistycznej Tora, księga, istniała jeszcze przed powstaniem świata i zawiera w sobie wiedzę o jego dalszych losachTamże, s. 70–85.[37]. Wiążąca się z Torą, rozumianą jako spisany fundament świata, koncepcja czasu jest kilkukrotnie przywoływana w Księgach JakubowychTaż, Księgi Jakubowe…, s. 754.[38]. Gdy rola czasu się wypełni, odkryty zostanie sens prawdziwej Tory. Jak opowiada ojciec Jenty:

Kiedy ostatnia iskierka boskiego światła wróci do swojego źródła, objawi się nam Mesjasz. Wszelkie prawa zostaną unieważnione. Zniknie podział na koszerne i niekoszerne, na święte i przeklęte, przestanie być odróżnialna noc od nią, a różnice między kobietą a mężczyzna zanikną. Litery w Torze poprzestawiają się tak, że pojawi się nowa ToraTamże, s. 753.[39].

Samej Jencie dane jest dostrzec rzeczywistość sprzed upadku, w której „czas nie istnieje”Tamże, s. 470.[40]. Koncepcje te rzucają inne światło na słowa świętej Kummernis: to czas oddziela nas od światłości, ale nie jest on granicą nieprzekraczalną.

Czas, którego nie ma

W twórczości Tokarczuk zwracać może uwagę fakt, że czas zwierząt i roślin, jest inny, niż czas ludzi. Z Prawieku dowiadujemy się, że „drzewa są uwięzione w przestrzeni, lecz nie w czasie”Taż, Prawiek…, s. 226.[41], ponieważ „żyją poprzez materię”Tamże.[42]. Jak wygląda takie życie?

Burza jest dla drzewa ciepło-zimnym, leniwie-gwałtownym strumieniem. Kiedy nadchodzi, cały świat staje się burzą. Dla drzewa nie ma świata przed burzą i po burzy. W czterokrotnych przemianach pór roku drzewo nie wie, że istnieje czas, i że te pory następują po sobie. Dla drzewa wszystkie cztery jakości istnieją razem. […] Drzewom ludzie wydają się wieczni – od zawsze przechodzą przez cień lip na Gościńcu, ani zastygli, ani ruchomi. Dla drzew ludzie istnieją wiecznie, ale znaczy to tyle samo, jakby nigdy nie istnieliTamże.[43].

Podobne do drzew są zwierzęta: „czasem zwierząt jest zawsze teraźniejszość”Tamże, s. 253.[44]. Kiedy Misia, właścicielka suczki Lalki, znika z pola widzenia psa, to znika dla niego na zawszeTamże, s. 254.[45]. Co więc odróżnia je od ludzi? Okazuje się, że różnica kryje się we wnętrzu ludzkiego umysłu:

Do myślenia bowiem potrzebne jest połykanie czasu, uwewnętrznianie przeszłości, teraźniejszości, przyszłości i ich ciągłych przemian. Czas pracuje wewnątrz ludzkiego umysłu. Nie ma go nigdzie na zewnątrz. W małym psim mózgu Lalki nie ma takiej bruzdy, takiego narządu, który filtrowałby przepływ czasuTamże, s. 253–254.[46].

Istnienie w czasie innym niż teraźniejszy, jest więc ściśle związane z procesami myślowymi typowymi dla człowieka. Co więcej, czas nie jest – jak zaznacza narrator – czymś obiektywnym, istniejącym poza pojęciami wypracowanymi przez ludzi. Sposób, w jaki odbierają oni czas, nie tylko – na podstawie powyższego fragmentu – nie znajduje umocnienia w rzeczywistości, ale również przysparza człowiekowi cierpienia: „Człowiek zaprzęga w swoje cierpienie czas. Cierpi z powodu przeszłości i rozciąga cierpienie w przyszłość. W ten sposób tworzy rozpacz”Tamże, s. 254.[47]. Jak możemy przeczytać: „Lalka odbiera świat jako statyczne obrazy”Tamże.[48], które dopiero ludzi umysł łączy w sekwencje. Ten sam, który jasno odgradza się od przedmiotu poznania i ustala swoje granice mówiąc: jestem, w przeciwieństwie do drzew („W niewiedzy, że się istnieje, jest wyzwolenie od czasu i śmierci”Tamże, s. 227.[49]). Tropy te naprowadzają na jeszcze inną tradycję filozoficzno-religijną – buddyzm zen.

Jak pisze Daisetsu Suzuki, zen jest przeciwny konceptualizacji, polegającej na tym, że słowa „odrywają się od rzeczywistości i zamieniają się w pojęcia”D. T. Suzuki, Zen i kultura japońska, Kraków 2010, s. 5. [50]. Jest to zresztą elementem tradycji jednej z dwóch wielkich szkół zen: szkoła Rinzai w klasyfikacji koanów umieszcza grupę koanów zgłębiających znaczenie słów, które wskazują na ich nieadekwatność w stosunku do rzeczywistościA. Kozyra, Filozofia zen, Warszawa 2012, s. 184.[51]. Jeżeli sięgnie się jeszcze głębiej w historię buddyzmu, to odkryje się, że nie jest to cecha tylko zen. Rzeczywistość nie może zostać opisana słowami, na co wskazuje już sutra Vimalakirtiego oraz historia BodhidharmyTamże, s. 144. [52]. Język bowiem stosuje się do ustalonych obiektów myśli, nie zaś do prawdy o rzeczachŁ. Trzciński, Kategoria "pustki" w tradycji madhjamika buddyzmu mahajana [w:] Buddologia w Polsce. Aspekty filozoficzne i socjologiczne, red. Jacek Sieradzan, Kraków, s. 8.[53]. Buddyzm zen jest zatem – w tej kwestii – niezwykle zgodny z tym, co pisze Tokarczuk o czasie, rozumianym tylko jako wytwór ludzkiego umysłu. Obserwacje te, pojawiają się również w Grze na wielu bębenkach:

Zaćmienie słońca dwa lata temu też było podobne do kwitnienia bzu – ciemna tarcza księżyca mogła być tylko „tuż-tuż” albo „już po”. Moment spełnienia był tylko przejściem z jednego stanu w drugi, abstrakcyjnym, wyliczonym matematycznym fałszem. Był umową społeczną etykietą, przybliżeniem, pop-faktem stworzonym dla spokoju umysłu i ogólnego porządkuO. Tokarczuk, Gra na wielu bębenkach, Kraków 2017, s. 396.[54].

Czas jest umową społeczną – różnica między takimi pojęciami jak „teraz”, „po” i „przed” nie istnieje w rzeczywistości, której nie da się tak łatwo podzielić. To fragmentaryzowanie wynika dopiero z działalności człowieka – jak dowiadujemy się z Ostatnich Historii to „zegary posiekały czas na małe nieludzkie kawałki”Taż, Ostatnie historie…, s. 259.[55].

Istotna w odbiorze powieści Tokarczuk jest również teza Nagardżuna, postawiona w II w. n. e.: nic, co można określić jako przedmiot, nie jest wyposażone w niezależne istnienieŁ. Trzciński, op. cit., s. 10.[56]. Świat to – w tym ujęciu – proces, stanowiący przepływ warunkujących się wzajemnie czynników. Jaźń jednostkowa, nie jest więc czymś stałym i niezmiennymA. Kozyra, Filozofia…., s. 152.[57]. Wyrazem „oświecenia” w zen powinna być próba opisu rzeczywistości zgodna z założeniami logiki paradoksu, czyli nielogiczna z punktu widzenia logiki klasycznejTamże, s. 95. [58]. Rozum, posługujący się logiką klasyczną, za prawdę uważa „zgodność danych poznawczych z rzeczywistością podmiotu poznania”Tamże, s.148. [59]. „Oświecenie” polega na przejściu od logiki klasycznej do logiki paradoksowejTamże. [60], a więc do takiej, która za prawdę uznaje paradoks ontologiczny – sprzeczne elementy rzeczywistości nie wykluczają się wzajemnie, zamiast tego są ze sobą nierozerwalnie związane i komplementarneTamże. [61]. Ich wykluczające się przeciwieństwo nie przynależy do rzeczywistości, ale jest zdeterminowane strukturą poznawczą rozumu klasycznegoTamże. [62]. Przypomnijmy, że drzewa są odporne na działanie czasu u Tokarczuk, bo nie myślą o swoim istnieniu, nie tworzą więc jaźni jednostkowej, która wyłączałaby je z reszty stworzenia. Wszystko jest bowiem – choć człowiek nie chce się na to zgodzić – ze sobą połączone. Pustka w buddyzmie zen nie jest czymś samym w sobie, nie jest "tworzywem" bytów. Pustka jest tylko naturą zjawisk. Świat jest przekształcającą się siecią relacji, stąd jego pustka. Wszystko w świecie posiada jedną naturę – jest puste, niesubstancjalne, stanowi jednośćŁ. Trzciński, Kategoria "pustki" w tradycji…, s. 13.[63]. Na tym etapie warto przywołać obraz, który w pewnym momencie zobaczyła Kłoska, bohaterka Prawieku:

Kłosce zakręciło się w głowie i oparła się plecami o zwalony murek. Samo patrzenie upijało ją niczym wódka, mąciło w głowie i budziło gdzieś w brzuchu śmiech. Niby wszystko było takie jak zawsze: za niedużą zieloną łączką, przez którą biegła piaszczysta droga, rósł sosnowy las, porośnięty po brzegach leszczyną. Lekki wietrzyk poruszał trawą i liśćmi, grał gdzieś konik polny i bzyczały muchy. Nic więcej. A jednak Kłoska widziała teraz, w jaki sposób konik polny łączy się z niebem i co trzyma leszczyny przy leśnej drodze. Widziała też więcej. Widziała siłę, która przenika wszystko, rozumiała jej działanie. Widziała zarysy innych światów i innych czasów, rozpostarte nad i pod naszymi. Widziała też rzeczy, których nie można nazwać stówamiO. Tokarczuk, Prawiek…, s. 24–25.[64].

Ilość elementów wykazujących pewne analogie z myślą zen w powyższym fragmencie jest uderzająca. Pierwszym z nich jest „czynność” patrzenia, która „upijała niczym wódka” i „mąciła w głowie”. Widzenie i opisywanie otaczającej rzeczywistości jest w poezji zen środkiem wykorzystywanym do zacierania różnic między „ja” i „nie-ja”, podmiotem i przedmiotem poznania. Patrzenie wycisza jaźń jednostkową i zaburza procesy myślowe. Taka rezygnacja z jaźni jednostkowej jest typowa dla umysłu oświeconego, zdolnego rozpoznać prawdziwy, paradoksowy wymiar rzeczywistości. Kłoska zwraca uwagę, że „niby wszystko było takie, jak zawsze”, zielone łąki nadal były zielonymi łąkami, a wietrzyk nadal był wietrzykiem. Z drugiej strony widziała również, że wszystkie elementy rzeczywistości są ze sobą połączone, stanowią jedność. Opis ten przypomina opowieść Qingyuana Weixina, o tym, że na początku człowiek myśli, że góry są górami, a rzeki rzekami. Później, gdy osiąga wejrzenie w rzeczywistość, pojmuje, że góry nie są górami, a rzeki nie są rzekami. Ale gdy osiągnie sferę ostatecznego wyzwolenia, wie, że góry są górami, a rzeki rzekamiA. Kozyra, Filozofia zen…, s. 57.[65]. Nie chodzi o prosty powrót do stanu sprzed oświecenia – góry są i nie są nadal górami, a rzeki są i nie są nadal rzekami. Ujawnia to paradoksową naturę rzeczywistości, dostrzeżoną również przez Kłoskę. Rzeczywistości, której – jak pisze Tokarczuk – „nie można nazwać słowami”.

Co o samym czasie mówi zen? Ciekawe, w kontekście twórczości polskiej pisarki, są filozoficzne dociekania mistrza Dōgena. Pisał on, że każda istniejąca rzecz jest czasemF. Kapleau, Trzy filary zen, Warszawa 1990, s. 272.[66], nawet istnienie przedmiotu jest czasem. W myśli Dōgena czas jest ściśle związany z istnieniem, a więc istnieją miliony czasów. Przypomina to – a może wyjaśnia – strukturę powieściową Prawieku, w którym każdy rozdział to czas opisywanego bohatera, przedmiotu i miejsca. Klasyczna interpretacja tego zagadnienia wyjaśnia to w ten sposób, że wszystko, co istnieje, ma charakter dynamiczny, podlega ciągłym zmianom i ciągle jest w procesie stawania sięP. Zieliński, Wartości pedagogiczne w nauczaniu Dōgena, „Studia z Teorii Wychowania” 2016, nr 3, s. 57.[67].

Jest to koncepcja nieobca twórczości Tokarczuk, a najmocniej sformułowana w powieści Bieguni, w której psychologia podróży, wierzenia biegunów, dociekania biologów i doświadczenia pielgrzymów raz po raz, na różne sposoby, pogłębiają wyjściową myśl, że „życie odbywa się w ruchuO. Tokarczuk, Bieguni, Kraków 2017, s. 64.[68]”. Istnieją również nowsze próby interpretowania przywołanych ustaleń Dōgena (znanych jako uji). Jak pisze Paweł Zieliński:

Nowsza interpretacja filozoficzna oddaje uji jako rozumienie, iż każde istnienie jest chwilowe, cała egzystencja ma naturę tymczasową, zachodzi w chwili, jest chwilą, wyłania się w chwili, dzieje się w czasie, stanowi „moment egzystencjalny”. W sensie ontologicznym (zróżnicowany) świat byłby zatem rodzajem „mignięć”, iluzji, niczym wyświetlany klatka po klatce film, dostępny jedynie w danej chwili czy momencie i poza tym nieistniejący. Taka interpretacja nie jest jednak czymś nowym w świetle nauk Zen, chociażby Roshiego Hakuuna Yasutaniego (1885–1973). Zatem epistemologia oparta byłaby tutaj na maksymalnym wglądzie w dany moment przejawiania się rzeczywistości i na maksymalnym zjednoczeniu się z tą chwiląP. Zieliński, Wartości pedagogiczne w nauczaniu…, s. 57.[69].

Patrzenie na świat, jak na szereg mignięć, przypomina to, jak Lalka, suczka z Prawieku traktuje rzeczywistość. Z owej jednostkowości każdej chwili i jej niepowtarzalności zdają sobie sprawę bohaterowie dzieł Tokarczuk. Warto przytoczyć kilka przykładów:

Od dzieciństwa miałam kłopoty z czasem – wymykał się i niepokoił. Czas stał się bolesny któregoś dnia, gdy w jednym krótkim momencie uświadomiłam sobie nagle, co znaczy „teraz”. „Teraz” znaczy bowiem – „już nigdy”O. Tokarczuk, Gra na wielu bębenkach, Kraków 2017, s. 396.[70].
 

Nic nie da się przywrócić. To, co się raz stało, nigdy nie może już stać się ponownie. NigdyTamże, s. 250.[71].

Nie pocieszała jej myśl, że w przyszłym roku znowu będzie tak samo, bo wiedziała, że to nieprawda. W przyszłym roku drzewa będą inne – większe, ich gałęzie masywniejsze, inna będzie trawa, inne owoce. Nigdy nie powtórzy się ta kwitnąca gałąź. „Nigdy nie powtórzy się to wieszanie prania – myślała. – Nigdy nie powtórzę się ja”Taż, Prawiek…, s. 210.[72].
 

„To musi być magiczna wiara, że choć na chwilę uda się ludziom zawrócić czas i dotknąć tego, co było", myśli IdaTaż, Ostatnie Historie…, s. 35.[73].

W tym, co pisał Zieliński, nie można jednak przeoczyć niezwykle istotnego ustalenia, że taka koncepcja czasu może się wiązać z podkreśleniem roli pewnych kluczowych momentów. Obserwacja ta prowadzi w kierunku jeszcze jednego zagadnienia dotyczącego czasu w twórczości Tokarczuk – relacji między czasem linearnym i kolistym oraz bogiem znanym jako Kairos.

Czas decydującego momentu

Na istnienie dwóch, nakładających się na siebie, porządków czasowych w twórczości Olgi Tokarczuk wskazuje relacja między fantastycznymi i realistycznymi elementami rzeczywistości przedstawionej. W Prawieku nad bohaterami uwikłanymi w czas historyczny unoszą się mity greckie, sumeryjskie, gnostyckie i kabalistyczne. Cień tych ostatnich pada ciągle na podróże Jakuba Franka i podróże bractwa ludzi Księgi. Niektóre z postaci, jak Paschalis z Domu dziennego, domu nocnego i Paraskewia z Ostatnich Historii pozostają w ścisłej relacji ze swoimi świętymi patronami. W Domu dziennym, domu nocnym galeria tych relacji jest znacznie większa, zaliczają się do nich: objawienia świętej Kummernis, ptaszysko mieszkające w ciele Marka Marka, Amos nawiedzający sny Krysi Popłoch, Agni odwiedzający noworudzkich aptekarzy, rozpoznanie w sobie podwójnej, ludzko-zwierzęcej natury przez Bronisława Suma, czy dar jasnowidzenia i apokaliptyczne przeczucia Lwa. Inni, jak Kunicki i Karen z Biegunów konfrontują się w swoim życiu z greckim bogiem Kairosem i doświadczają jego wpływu. Imię tego ostatniego jest niezwykle istotne, ponieważ odsyła nie tylko do postaci mitologicznej – do czego jeszcze wrócimy – ale również do pewnej koncepcji czasu, o której szerzej, w kontekście twórczości Tokarczuk, pisała Magdalena Rabizo-Birek:

Zawarta w Prawieku koncepcja czasu najbardziej przypomina kluczową dla hermeneutyki Nowego Testamentu kategorię temporalną – kairos. Słowo to oznacza czas ustalony w tej mierze, w jakiej stanowi on sposobność zachodzenia znaczącego wydarzeniaM. Rabizo-Birek, Twórca i niszczyciel…,, s. 143.[74].

W koncepcji tej, podobnie jak w twórczości Tokarczuk, współistnieją dwie kategorie czasowe – kairoschronos. Takie spojrzenie na czas wywodzi się z greckiego postrzegania świata, w którym istniało rozróżnienie na czas, rozumiany jako wspólna dla wszystkich struktura linearna i czas, mający strukturę jednostkową i indywidualnąK. Bielawski, Χρóνος (chrόnos) — καιρóς (kairόs) — αίών (aion): czas dla filologa [w:] Boska radość powtórzenia. Idea wiecznego powrotu, red. M. Proszak, A. Szklarska, A. Żymełka, Kraków 2014, s. 64.[75]. W trakcie trwania tego pierwszego, chronosu, według Greków zdarzały się wyjątkowo ważne, decydujące momenty, „mające walor wyjątkowości i niepowtarzalności”Tamże, s. 67.[76], które nazywano rzeczownikiem kairos. W interpretacji teologicznej kairos stawał się czasem sakralnymP. Liszka, Podmiot creatio continua − aspekt eklezjalny, „Roczniki Teologiczne” 2016, nr 2, s. 177.[77], czyli miejscem w czasie zwyczajnym (chronos), w którym „dokonują się zbawcze wydarzenia”Tamże.[78]. Każdy taki moment czasu sakralnego „streszcza w sobie wszelki czas i wieczność”Tamże.[79], czyli sam znajduje się nie w wymiarze historycznym, a eschatologicznym. Jak pisze Czesław Bartnik: „kairos przerzuca człowieka do początków stworzenia (protologia) i na koniec dziejów (eschatologia), i przenosi człowieka na swym grzbiecie do wieczności”Cz. S. Bartnik, Dogmatyka katolicka. Tom. 1, Lublin 2000, s. 365.[80]. Oznacza to, że „czasy ostateczne już działają w doczesności i prowadzą ją ku eschatologicznemu spełnieniu”S. Zatwardnicki, „Niewysłowione zjednoczenie” czasu i wieczności, „Teologia w Polsce” 2017, nr 11, s. 164–165.[81]. Jak zauważa Rabizo-Birek, tak rozumiane czasy sakralne pojawiają się w twórczości Tokarczuk. Specyficzne momenty, w których „spełniają się ludzkie przeznaczenia”M. Rabizo-Birek, Twórca i niszczyciel…, s. 142.[82], cechują się tym, że: „rozpoczyna epifania, a kończy cierpienie i śmierć. Bohaterowie zostają powołani […] zaczynają postępować irracjonalnie, niezgodnie z prawami realnej egzystencji”Tamże, s. 145.[83]. Nakładający się na postępowanie bohaterów wymiar mityczny, przypomina o decydującym i wyjętym z ram czasu historycznego charakterze danego momentu. Każdy z bohaterów Tokarczuk ma „dwa domy – jeden konkretny, umiejscowiony w czasie i przestrzeni; drugi – nieskończony, bez adresu, bez szans na uwiecznienie w architektonicznych planach”O. Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny…, s. 193–194.[84], a więc żyje jednocześnie w dwóch wymiarach czasowych – chronosie i kairosie. Jak pisze Rabizo-Birek:

Czas św. Kummernis, kosmogonii i Sądu Ostatecznego ma charakter sakralny. Pojawia się w powieści także czas historyczny, określony przez znaczone datami, przełomowe wydarzenia, zarówno dawne […], jak i wpływające na kształt współczesności […]M. Rabizo-Birek, Twórca i niszczyciel…, s. 150.[85].

Poczucie tego swoistego rozdwojenia najlepiej uwidacznia się w Ostatnich Historiach:

Z boku wisiała ikona świętej Paraskewii, i to mnie zawsze wzruszało do łez: że istnieje ktoś o tym samym imieniu, a na dodatek nie jest człowiekiem, lecz samą świętością w karminowych szatach, więc wydawało mi się, że i ja mogę być dobra i łagodna, że może we mnie zamieszkać radosna tajemnica; i wskaże mnie z nieba wielki palec […]. Mam w zaświatach niebieskich cudowną, karminową, starszą odwieczną siostrę. Jesteśmy związane ze sobą na zawsze, siedzimy na jednej huśtawce, z której oglądamy świat. Balansujemy na niej, dwie dziewczynki — jedna święta druga zwyczajna [...]. To ja miałam głos świętej Paraskewii Piątnicy. Śpiewałam jej bladymi, wąskimi ustami […]. Jestem Paraskewia Piątnica, męczennicaO. Tokarczuk, Ostatnie historie…, s. 145.[86].

Dwie imienniczki nie tylko dzieli to, że żyły w innym czasie historycznym. Jedna z nich, jak zauważa bohaterka, żyje w tej samej chwili, tyle, że w „niebie”. Czas mityczny, boski, nakłada się na czas historyczny, a dwie kobiety – bohaterka i święta – zaczynają się jednoczyć. To, co spotyka Paraskewię – ale też innych bohaterów Tokarczuk – choć wydarza się w danym czasie historycznym, to jednak poza ten czas wykracza: jest wiecznie trwającym i powtarzającym się zdarzeniem. Taka interpretacja odsyła jednak bardziej w stronę pogańskiego, greckiego wyobrażenia o kairosie i chronosie,sprawia, że dwa modele czasu: kolisty i linearny, spotykają się w jednym miejscu. Patronem takich wyjątkowych chwil, był właśnie – dla Tokarczuk – Kairos:

Jak choćby ów Kairo, który działa zawsze w punkcie przecięcia się ludzkiego czasu linearnego i boskiego – kolistego. A także w punkcie przecięcia się miejsca i czasu, w momencie, który otwiera się na krótko, żeby pomieścić tę jedną, właściwą, niepowtarzalną możliwość. To punkt, w którym prosta biegnąca znikąd donikąd styka się na jeden moment z okręgiemTaż, Bieguni…, s. 433.[87].

Bóg ten, będący patronem Biegunów, mógłby być również patronem innych powieści Tokarczuk. Bohaterowie odczuwający ból i rozpacz przez zamknięcie w czasie historycznym (interpretowanym gnostycko, lub kabalistycznie) mogą – choć na moment – zajrzeć do rzeczywistości boskiej, w której czas linearny nie obowiązuje – świata mitów greckich, czasu sakralnego, czy rzeczywistości sprzed upadku. Chwile te, które symbolizuje Kairos, choć krótkie i najczęściej kończące się dramatycznie, skupiają w sobie wszystko to, co przeżywają ludzie: rozpacz, ból, cierpienie, ale też przebłyski wiary i nadziei. O człowieczeństwie świadczyłoby więc u Tokarczuk uwikłanie w czas, wszak Ci, dla których on nie istnieje – zwierzęta, drzewa i aniołowieTaż, Prawiek…, s. 14.[88] – nie doświadczają podobnych stanów.

Starcie dwóch porządków czasowych – kolistego i linearnego – ma miejsce w opowiadaniu Kalendarz ludzkich świątOpowiadań bizarnych. Zbawiciel, Monodikos, jest poświęcany co roku, a jego śmiertelna ofiara i późniejsze odrodzenie ustanawiają porządek świata przedstawionego. Ten model czasu kolistego jest jednak pozorny. Stan zbawiciela jest z roku na rok coraz gorszy, a on sam zostaje sztucznie podtrzymywany przy życiu. „Co roku boję się, że tym razem to się nie uda, że nastąpi koniec”Taż, Opowiadania bizarne, Kraków 2018, s. 240.[89] – mówi jeden z bohaterów przemycając do świata przedstawionego widmo Historii. Niektórzy bohaterowie pragną jednak przerwać ten krąg repetycji. Przy interpretacji przydatna może okazać się koncepcja opisywana przez Agatę Bielik-Robson: chodzi o spór między Atenami i Jerozolimą. Zdaniem badaczki współistnieją dwa antagonistyczne horyzonty religijne: grecko-mitologiczny, reprezentowany przez Ateny i żydowsko-mesjański, który symbolizuje Jerozolima. Ten pierwszy nazywany jest przez Bielik-Robson „religijnością sacrum immanentnego; jego znamieniem jest fatalistyczne domknięcie, doskonałość wewnętrznego cyklu, który powtarza się niezmiennie w rytmie świętych powtórzeń”, ta druga zaś „kieruje się na Wyjście – albo, mówiąc po prostu, jest zawsze w drodze do Wyjścia. Jej sacrum jest ściśle transcendentne, zawsze na zewnątrz wobec każdej zamkniętej całości ontologicznej. Wskazując drogę ewakuacji z każdego, z pozoru nieprzekraczalnego kręgu repetycji”A. Bielik-Robson, Posłowie [w:] Drzewo poznania. Postsekularyzm w przekładach i komentarzach, red. P. Bogalecki, A. Mitek-Dziemba, Katowice 2012, s. 353.[90]. Fabuła Kalendarza ludzkich świąt jest tą samą opowieścią: o zamkniętym cyklu wiecznych powtórek i dążeniu niektórych bohaterów, by odnaleźć „drogę ewakuacji” z „nieprzekraczalnego kręgu repetycji”.

*

Powyższa analiza obrazów czasu/czasów w twórczości Olgi Tokarczuk i próba określenia tradycji religijnych i filozoficznych, które mogą być ich źródłem, z pewnością nie wyczerpują tematu i – z uwagi na ograniczoną objętość artykułu – mają raczej pobieżny charakter. Jednak już na tym etapie można zauważyć główne źródła inspiracji powieściopisarki i sposoby, w jaki wykorzystuje ona czas w swoich tekstach. Czas u Tokarczuk wskazuje na charakter rzeczywistości przedstawionej oraz na – znajdujące się gdzieś w tle każdej powieści – przyjęte założenia kosmogoniczne i, co niezwykle istotne, antropologiczne. Jak pokazuje powyższa analiza, czas jest nierozerwalnie związany z człowiekiem i jest jeszcze jednym dowodem na to, że choć światy Olgi Tokarczuk zamieszkują różne istoty – aniołowie, bogowie, rośliny, zwierzęta, czy duchy – to jednak zawsze w ich centrum stoją ludzie. Czas z kolei wyznacza ich granice. Przywołane we wstępnie niniejszego tekstu stwierdzenie Magdaleny Rabizo-Birek o tym, że czas i przestrzeń są najważniejszymi bohaterami PrawiekuDomu dziennego, domu nocnego, nie jest dla autora niniejszego tekstu przekonujące, ponieważ w jego odczuciu najważniejszymi bohaterami tych i innych tekstów Tokarczuk jesteśmy my, ludzie, a czas, podobnie jak przestrzeń, jest tylko granicą, oddzielającą nas od światła.

Bibliografia podmiotowa

O. Tokarczuk, Bieguni, Kraków, 2017.

O. Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny, Kraków 2015

O. Tokarczuk, Gra na wielu bębenkach, Kraków 2017.

O. Tokarczuk, Księgi Jakubowe, Kraków 2014.

O. Tokarczuk, Opowiadania bizarne, Kraków 2018.

O. Tokarczuk, Ostatnie historie, Kraków 2017.

O. Tokarczuk, Prawiek i inne czasy, Kraków 2015.

O. Tokarczuk, Podróż ludzi księgi, Warszawa 1998.

Bibliografia przedmiotowa

G. Adamson, Gnosticism Disputed: Major Debates in the Field, [w:] Religion: Secret religion, red. A. DeConick, Farmington Hills 2016.

Cz. S. Bartnik, Dogmatyka katolicka. Tom. 1, Lublin 2000.

K. Bielawski, Χρóνος (chrόnos) — καιρóς (kairόs) — αίών (aion): czas dla filologa [w:] Boska radość powtórzenia. Idea wiecznego powrotu, red. M. Proszak, A. Szklarska, A. Żymełka, Kraków 2014.

A. Bielik-Robson, Posłowie [w:] Drzewo poznania. Postsekularyzm w przekładach i komentarzach, red. P. Bogalecki, A. Mitek-Dziemba, Katowice 2012.

M. Czerwiński, Smutek labiryntu. Gnoza i literatura. Motywy, wątki, interpretacje, Kraków 2013

H. Jonas, Religia gnozy, tłum. M. Klimowicz, Kraków 1994.

F. Kapleau, Trzy filary zen, Warszawa 1990.

A. Kozyra, Filozofia zen, Warszawa 2012.

P. Liszka, Podmiot creatio continua − aspekt eklezjalny, „Roczniki Teologiczne” 2016, nr 2.

P. Mencfel, Trzy kroki kabały. Kabalistyczne tropy w polskiej prozie najnowszej, http://podteksty.amu.edu.pl/podteksty/drukuj.php?id=107 [dostęp: 10.01.2018].

M. Nalepa, Gra w światy Olgi Tokarczuk, [w:] Światy Olgi Tokarczuk, red. M. Rabizo-Birek, M. Pocałuń-Dydycz, A. Bienias, Rzeszów 2013.

M. A. Ouaknin Tajemnice Kabały, przeł. K. i K. Pruscy, Warszawa 2006.

M. Rabizo-Birek, Twórca i niszczyciel – czas w powieści Olgi Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny [w:] Światy Olgi Tokarczuk, red. M. Rabizo-Birek, M. Pocałuń-Dydycz, A. Bienias, Rzeszów 2013.

G. Scholem, Kabała i jej symbolika, przeł. R. Wojnakowski, Warszawa 2014.

G. Scholem, Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki, przeł. I. Kania, Warszawa 2007.

D. T. Suzuki, Zen i kultura japońska, Kraków 2010.

Ł. Trzciński, Kategoria "pustki" w tradycji madhjamika buddyzmu mahajana [w:] Buddologia w Polsce. Aspekty filozoficzne i socjologiczne, red. Jacek Sieradzan, Kraków 1993.

S. Zatwardnicki, „Niewysłowione zjednoczenie” czasu i wieczności, „Teologia w Polsce” 2017, nr 11.

P. Zieliński, Wartości pedagogiczne w nauczaniu Dōgena, „Studia z Teorii Wychowania” 2016, nr 3.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Brenskott, Granica, która oddziela od światła. Obraz(y) czasu w twórczości Olgi Tokarczuk, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 18

Przypisy

    Powiązane artykuły