24.08.2023

Nowy Napis Co Tydzień #217 / Poezja (wrażliwie) zaangażowana

Kiedy myślimy o poezji zaangażowanej, mamy na myśli jednowierszówki z okresu dwudziestolecia międzywojennego lub współczesne pozycje spod znaku „Krytyki Politycznej” czy Wydawnictwa Ha!art. Albo (z drugiej strony barykady politycznej) wiersze Rymkiewicza lub Wencla. Tymczasem Aleksandra Dańczyszyn – trzydziestodwuletnia poetka, która zadebiutowała w 2020 roku tomem Kochanie – udowadnia, że zaangażowanie poezji może przybierać różnorakie formy, nie zawsze realizowane w sposób oczywisty. Nie musi opowiadać się po jednej ze stron barykady polsko-polskiej wojny, a mimo tego udaje jej się wypowiadać w kwestiach ważkich, dotyczących tego, co najistotniejsze. Owocem takich refleksji jest właśnie tiszert z Bangladeszu, drugi zbiór w dorobku poetki. Pozwalam sobie na wyłuskanie z niego kilku najważniejszych aspektów tego zaangażowania.

1

Po pierwsze Dańczyszyn tworzy poezję kobiecą, jest w tym konsekwentna, kontynuując strategię przyjętą w KochaniuZob. R. Bobryk, Jeden, określony adresat, „Nowy Napis Co Tydzień” 2023, nr 186, https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-186/artykul/jeden-okreslony-adresat [dostęp: 14.05.2023].[1]. Nie ukrywam, że – choć dostrzegam oczywiste różnice – pobrzmiewa mi tutaj Świrszczyńska oraz Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Wystarczy spojrzeć na liryk zatytułowany Nie pytaj:

może mieć tysiąc powodów

dla których jest bezdzietna

 

nie jedenA. Dańczyszyn, Nie pytaj [w:] tejże, tiszert z Bangladeszu, Kielce 2023, s. 39. Dalszą paginację wyimków z recenzowanego tomiku oznaczam w tekście głównym tytułem oraz numerem strony w nawiasie kwadratowym, na przykład: [Nie pytaj, s. 39].[2]

Poetka podejmuje niezwykle ważny problem społeczny. Tytułu utworu w trybie rozkazującym stanowi tutaj jasną deklarację ideową. Co więcej, w minimalistycznej zawartości wiersza mieści się dramat kobiet, które nie mogą mieć dzieci, a które muszą dodatkowo mierzyć się z presją społeczeństwa, przede wszystkim rodziny. Oprócz tego Nie pytaj można odczytać także jako głos w debacie na temat praw reprodukcyjnych kobiet. Otóż pod ów tysiąc powodów można podstawić względy społeczne, ekonomiczne, religijne, jednak jako najważniejsze jawi się tutaj prawo kobiety do decydowania o tym, czy chce mieć dzieci, czy nie. W dyskurs na temat kobiecości wpisuje się również List, w którym opisano relację podmiotki z jej ciałem. Czytamy tam:

Kochanie moje

moje Ciało

 

przepraszam że

nie dosypiałoś nie dojadałoś nie dopijałoś

krztusiłoś się papierosowym dymem

rzygałoś po wódce

 

dziękuję że

chodziłoś biegałoś tańczyłoś kochałoś

patrzyłoś podziwiałoś słuchałoś dotykałoś

czułoś

obiecuję

 

[List, s. 38]

Liryk ten interpretuję jako zapis swego rodzaju rachunku sumienia, rozrachunku z „grzechami” przeciw własnemu ciału. To także, a może przede wszystkim, wyraz akceptacji cielesności, będącej trudną sztuką, do której często dochodzi się latami. W erze instagramowej sztuczności przychodzi ona zapewne dużo trudniej niż wcześniej, zafałszowane ideały piękna sprawiają, że z trudem akceptujemy swój (boleśnie niedoskonały) wizerunek. Nadawczyni wyznaje swemu „Ciału” miłość – użycie w odniesieniu do niego wielkiej litery oraz rodzaju nijakiego drugiej osoby sygnalizuje podmiotowość, ważność, równorzędność w relacji pomiędzy sferami psychesoma. W liryku mamy do czynienia z rozliczeniem, podsumowaniem „grzechów”, pozbawionych jednak religijnych konotacji. Niedosypianie zostaje tutaj zrównane z korzystaniem z używek, ponieważ oba mają autodestrukcyjny wymiar. Oprócz tego pojawia się podziękowanie za prozaiczne z pozoru czynności, które jednak nadają życiu człowieka sens. Najbardziej przejmujący jest jednak ostatni wers – „obiecuję” – jakby urwany, niedokończony, stanowiący przełamanie refleksji. Wskazuje on na bezsensowność wszelkich obietnic składanych przez człowieka własnemu ciału – mierzenie się z nim jest bowiem rzeczą naturalną. Wszak Jakub po walce z aniołem Boga stał się kaleką – walka człowieka o miejsce w świecie jest więc w pewnym sensie walką z własnym ciałem, z ograniczeniami przez nie narzucanymi.

2

Po drugie Dańczyszyn nie ogranicza swojej wrażliwości do opowieści na temat kobiecości. Z kobiecości, choć może to zabrzmieć niezręcznie i staroświecko, wywodzi wrażliwość na sprawy większe. W Będziemy mówić znajdujemy refleksję na temat skrzywdzonych, podmiotka wyraża się w imieniu zbiorowości, przywołuje ciche ofiary wielu wojen – gwałcone dziewczynki, o których zapomina to, co nazywamy Historią (tą przez wielkie h). Upomina się o nie, pokazuje „siostrzeństwo”, deklarując:

będziemy mówić

o tych wszystkich gwałconych dziewczynkach

 

[Będziemy mówić, s. 22]

Podobnie postępuje w wierszu, z którego pochodzi fraza zawarta w tytule tomiku. Poetka sięga po nawiązanie do mitologii, tytułując wiersz Koszulą Dejaniry. Dodam od razu, że to moim zdaniem najlepszy utwór w zbiorze. Poraża swoją trafnością, jednocześnie ujmując zwięzłością, jego treść staje się pełna dopiero wtedy, gdy właściwą materię wiersza połączy się z tytułem. Trzeba więc przytoczyć go w formie z tomiku, aby oddać pełnię sensu.

Koszula Dejaniry

tiszert z Bangladeszu

 

[tiszert z Bangladeszu, s. 36]

W tym króciutkim liryku ukrywa się potężna moc słowa, słowa, które – choć nie razi patosem – stanowi głęboki wyrzut przeciw współczesnemu światu oraz warunkującemu go kapitalizmowi. To wiersz – i nie boję się powagi tego, co mówię – który należałoby nieomal od razu włączyć do kanonu inteligentnego Polaka. Dałoby się na nim pokazać studentom polonistyki, czym jest minimum wierszowe. Zawiera w sobie paradoks uczestnictwa w globalnej wiosce. Z jednej strony „tiszert z Bangladeszu” płonie na człowieku, pali go, doskwiera jego sumieniu – wykonany w urągających warunkach przez pracowników, którzy często są dziećmi i zarabiają grosze albo są wykorzystywani jako współcześni niewolnicy. Z drugiej zaś – nie ma od niego ucieczki z powodu braku odpowiednio dostępnej i taniej alternatywy. Jak wyzwolić się z tego, na co nie mamy żadnego wpływu? Ponadto sama koszula Dejaniry jest dwuznaczna. Kto ją nosi? Czy ten, kto zakłada tiszert, czy ten, który wykonuje go dla kogoś innego? Dla kogo koszula oznacza męczarnie? Czy chodzi o tę dosłowną fizyczną czy też moralną? Ileż tu wieloznaczności!

W tym wierszu zapisano najdobitniej to, co nazywam poezją zaangażowaną. Poezją, która chce mówić o sprawach ważnych, podnosić ich temat, wnosić go do dyskursu, nawet gdy jest to niewygodne. Któż z nas nie ma „tiszertu”, na którym ciąży krew i ludzkie cierpienie?

Kolejny temat to polski antysemityzm i Zagłada Żydów polskich, którym poświęcono kilka wierszy. W najbardziej ujmującym wierszu padają takie słowa:

nadajemy dzieciom żydowskie imiona bo

brakuje nam Żydów

 

[Dawid, Szymon, Sara i Noemi, s. 20]

Pisanie autorki Kochania to szczególnie rozumiany humanizm, którego podstawową cechą jest upominanie się o skrzywdzonych. W narracji Dańczyszyn imiona o żydowskiej etymologii urastają do miana wyrzutu sumienia, więzną w gardle, krztuszą. Ale wrażliwość poetki sięga również wątków bliższych, takich jak kryzys uchodźczy czy wojna w Ukrainie. I tutaj konsekwentnie staje po stronie skrzywdzonych. W wierszu Dlaczego zadaje niezwykle istotne pytanie na temat tego, czemu pożar budynku wzbudza w człowieku więcej emocji niż krzywda Innego. Co to znaczy: być człowiekiem dla drugiego? Pytanie prowadzi do refleksji, którą uznaję za manifest programowy tej poezji. W Jednej wierze bowiem podmiotka nakazuje:

noś w sobie

[…]

ludzką życzliwość

 

[Jedna wiara, s. 44]

To imperatyw moralny, który Dańczyszyn pozostawia odbiorcom. Jednocześnie wiemy, że to najtrudniejsze wyzwanie, jakie można postawić przed człowiekiem.

3

Po trzecie to poezja o miłości. Zostawiłem tę uwagę na koniec z dwóch powodów: przede wszystkim dlatego, że to dość oczywiste skojarzenie z liryką kobiecą. Tymczasem Dańczyszyn nie tworzy poezji oczywistej. Ponadto to najbardziej nierówne wiersze z tomu. Obok przesyconych zmysłowością, a jednocześnie wartościowych wierszy, jak Pożegnania czy Czucie fantomowe, pojawiają się słabsze utwory, a może nawet takie, które nie powinny znaleźć się w tomiku. Przykładem tego niech będzie Przeznaczenie, w którym brakuje, obecnych gdzieindziej, wieloznaczności, melioracji sensów – jest nazbyt dosłowny, zbyt nastoletni, a mówiąc brutalnie: zbędny i banalny.

4

Po czwarte siła poetyki Dańczyszyn tkwi w prostocie, w zwrocie ku słowom. Wiersze zebrane w tomie to przede wszystkim miniatury, ktoś mógłby rzec w geście wprowadzania genologicznego porządku, że to epigramaty. Ich siłą jest skrótowość oraz idąca za tym wieloznaczność. Dańczyszyn raczej nie popada w pustosłowie. Raz pozwala sobie na „przegadanie” wiersza (Dlaczego), jednak to wiersz-wyrzut w kierunku społeczeństwa i słowotok został w nim uprawniony.

Gdybym miał określić nurt, do którego można przypisać te wiersze, to swoiście pojmowany neoklasycyzm. Widać to już na poziomie licznych odwołań do mitologii oraz do Biblii, w operowaniu wieloznacznością, w podejmowaniu zagadnień etycznych i moralnych, wreszcie w braku ekwilibrystyki, unikaniu powiązań z tym, co awangardowe. Siła tej poezji to słowa, z których tkana jest refleksja o rzeczywistości.

Czytając tę recenzję, można by zastanawiać się, czy nie mamy do czynienia z silva rerum, ze skakaniem po tematach, bez ich właściwego wyczerpania, omówienia. Jednak tak się nie dzieje – motywem przewodnimjest tutaj społeczne zaangażowanie, realizowane przez wrażliwość na siebie oraz na drugiego. Wrażliwość, która – choć czasem prowadzi na manowce – jest istotą humanizmu. Jednym słowem tiszert z Bangladeszu to z pewnością ciekawy wybór poezji, po którą warto sięgnąć. Sam zostałem przez autorkę kilkukrotnie zaskoczony – jej dojrzałością, celnym puentowaniem, nieoczywistym operowaniem napięciami pomiędzy tym, co kobiece, a tym, co ogólnoludzkie. Wreszcie wrażliwością na Innego, której nam brakuje.

 

Aleksandra Dańczyszyn, tiszert z Bangladeszu, Kielce: Pewne Wydawnictwo, 2023.

Minimalistyczna okładka z małym, czarnym tiszertem na środku

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Dariusz Żółtowski, Poezja (wrażliwie) zaangażowana, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 217

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...