Nowy Napis Co Tydzień #235 / Poszerzyć horyzont lektury
Wybór wierszy Nie stąd Marcina Świetlickiego ukazał się w serii „Poezje” wydawnictwa Universitas, w której wcześniej wydano między innymi wiersze Bolesława Leśmiana, Leopolda Staffa, Cypriana Norwida, Marii Konopnickiej, a ze współczesnych również Juliana Kornhausera, Jana Polkowskiego czy Janusza Szubera. Tom Świetlickiego, opatrzony na okładce i stronie tytułowej cytatem: „Daleko wysunięta placówka liryczna…”, ułożył i wstępem opatrzył Tomasz Kunz. Ponadto zbiór został wzbogacony tekstami Mariana Stali, Piotra Śliwińskiego, Pawła Głowackiego i Grzegorza Olszańskiego. Fotografie zamieszczone w książce wykonał Andrzej Nowakowski, który jest redaktorem całej serii.
Wybór dokonany przez Kunza prezentuje poezję Marcina Świetlickiego na przestrzeni trzech dekad. Starannie wyselekcjonowane utwory układają się w liryczną autobiografię bohatera tej liryki, który nosi to samo imię i nazwisko co autor. Oczywiście nie można ich utożsamiać. W pięćdziesięciu pięciu lirykach widzimy, jak poeta potrafił wykreować postać oryginalną, niepowtarzalną i rozpoznawalną.
Ta liryczna historia zawiera się pomiędzy Wstępem a poematem prozą Lepsza wersja. Wiele wierszy z tego wyboru jest lub było utworami znanymi, omawianymi, cytowanymi. Jednak teraz Kunz podaje nam zestaw liryków, które zachęcają do tego, aby patrzeć na poezję Świetlickiego w kontekście historycznym, to znaczy widzieć w niej nie tylko głos generacji „bruLionu”, nie tylko zbiór reakcji wobec zmieniającej się sytuacji społecznej, ale – jak pisze redaktor we wspomnianym słowie wstępnym Nie stąd, nie w porę ‒ w „wielopokoleniowej perspektywie historycznej, sięgającej co najmniej pierwszej połowy XIX w. i tworzącej tradycję polskiej poezji nowoczesnej”. Badacz słusznie zauważa też, że liryczna kreacja Świetlickiego jest w poezji współczesnej najkonsekwentniej rozwijaną w setkach wierszy opowieścią. W ramach krótkiej recenzji tę historyczność jedynie zasygnalizuję.
Otóż wiersze autora Pieśni profana okazują się mocno zanurzone w tradycji. Chociaż język poetycki wykazuje dużo związków z rejestrami mowy potocznej, to często poeta odwołuje się do Biblii. Poczynając od pierwszego utworu, gdzie sytuacja liryczna przywodzi na myśl kontekst pierwszych rodziców, Adama i Ewy, poeta podejmuje dialog z biblijnymi archetypami. Dalej pojawiają się: wyobrażenie piekła w Biegunach, wizja współczesnego proroka przemierzającego ulicę przypominającą wnętrze wieloryba (Jonasz), własny stosunek do Miłosierdzia (Tygrysia piosenka), trzech króli w Porze śmierci choinek i Wyższej matematyce, Kain w Zakończeniu, Szatan w Zmywaniu, Mesjasz w Ochroniarzu. A i zamykający tom poemat prozą, ukazujący lepszy świat po przebudzeniu, można uznać za prywatną wizję nieba. Jest w tej poezji wiele z języka biblijnego – Sodoma i Gomora, „Owoc żywota naszego”, urbi et orbi – wszelkie nazwy, hasła i skrzydlate słowa stają się punktem odniesienia, przedmiotem poetyckiej interpretacji, prowokacji i profanacji. Świat wartości zatem, choć bywa kontestowany, wyrasta między innymi z biblijnej tradycji. Ukazuje to także bogata symbolika, na przykład światła, ciemności, narodzin, śmierci, przemiany.
Temat przewodni tomu to persona liryczna, bardzo wyeksponowana, wyrazista, egotyczna; przywodząca na myśl, mimo wszystko, kreacje romantyczne i neoromantyczne. Przecież Grzyba/Robaka śmiało można czytać w kontekście poezji Kazimierza Przerwy-Tetmajera, na przykład wiersza Koniec wieku XIX, a wiersza Państwo von Kleist nie sposób zrozumieć, nie znając tragicznej historii Heinricha von Kleista i Henrietty Vogel. Zresztą śmierć, umieranie to jeden z lejtmotywów poezji Świetlickiego, co wiąże się z szerszym tematem przemijania. Korespondencja pośmiertna czy Piosenka umarłego rzucają mroczne światło na życie, a trupy, upiory, duchy zdradzają romantyczną proweniencję.
Wśród ważnych cech tej poezji wyróżniłbym bolesną przenikliwość – tak jak ból przenika ciało, tak myśli, odczucia, doznania przenika bolesna świadomość. Bohater liryczny patrzy krytycznie i przekornie na rzeczywistość, a przejrzenie jej na wylot przynosi smutne refleksje. Tę przenikliwość widać na przykład w Śmiertelności rzeczy martwych, w której gra znaczeń odkrywa także naturę świata, w którym coś może być martwe, ale można nadal to uśmiercać: zniszczoną gazetę podrzeć, kubek bez ucha potłuc. A zatem i człowiek może w sensie przenośnym umierać wielokrotnie. Marcowe notatki po śmierci ojca, poznanie samego siebie, rozczarowanie, przeżycie tragedii, samotność, poczucie odrzucenia, brak pocieszenia, brak miłości, destrukcja, nieudolne próby odrodzenia duchowego i cielesnego, bezsilność, daremność, lęk, strach, rozpad, grzech, monotonia, przemijanie, znudzenie, zmęczenie ‒ jakże to wszystko przytłacza. Gest zwątpienia byłby nie do zniesienia bez ironii i poczucia humoru. One mają moc uśmierzającą ból istnienia.
Po wierszach następują cztery teksty o charakterze niepoetyckim, będące refleksjami na temat zjawiska jakim jest Marcin Świetlicki. Marian Stala napisał komentarz do jednego zdania zamieszczonego na okładce tomu Jeden:
Co to za poezja,
która nie ocala
ani człowieka, ani robala.
Okazuje się ono nie błahostką, lecz zastanawiającym wierszem, który zresztą warto zestawić z wyeksponowanym w tomie utworem Grzyb/Robak, mówiącym o zniszczeniu, przemijaniu, bezsensie życia i naszych usiłowań. Jest to echo słów z Przedmowy Czesława Miłosza: „Czym jest poezja, która nie ocala/ Narodów ani ludzi”. Historyk literatury w krótkim tekście O poezji, człowieku i robalu zajmująco analizuje zdanie autora Trzeciej połowy na kilka sposobów.
Piotr Śliwiński w tekście Poeta polski. Glosa przygląda się twórczości Świetlickiego pod kątem stosunku poety do polskości, polszczyzny, patriotyzmu. Rozpatruje postawę autora Polski wobec ojczyzny, przynależności i nieprzynależności do miejsca. Reprezentatywnym przykładem jest wiersz Nie stąd, który użyczył tytułu całemu wyborowi, ale utworu tego w tomie Kunz nie pomieścił, być może dlatego, że cytuje go w swojej glosie literaturoznawca, pytając o powody frustracji poety. Irytują go polskie wady narodowe, a szczególnie łączące je błazeństwo, stadność i niedorosłość.
Natomiast Paweł Głowacki w szkicu Wiele twarzy snuje refleksje na temat relacji pomiędzy Świetlickim jako osobą realną, Świetlickim jako artystą, Świetlickim – podmiotem lirycznym i Świetlickim z rysunków poety. Autor wskazuje na wielość wcieleń. Zwraca uwagę na to, że podmiot liryczny ma głos, ale najczęściej nie ma twarzy. Refleksja Głowackiego dowodzi, że związki życia z literaturą to skomplikowane sprawy.
Ś.W.I.E.T.L.I.C.K.I ‒ nieporządek w chaosie to z kolei zbiór cytatów, wypowiedzi poety z udzielanych wywiadów, jego wierszy, ale także innych autorów: Jerzego Jarzębskiego, Jarosława Fazana, Mariana Stali, Juliana Kornhausera, Piotra Macierzyńskiego, Marcina Perkowskiego, Piotra Śliwińskiego, Wojciecha Kuczoka, Macieja Malickiego, Mai Staśko i Irka Grina. Wyrwane ze swoich naturalnych kontekstów i „zmiksowane” przez Grzegorza Olszańskiego, układają się w porządek haseł tworzących pola znaczeniowe, w których twórczość Świetlickiego się rozpatruje. Są to: mistrz, alkohol, rasizm, co dalej, ironia (losu), nieprzysiadalność (niby wiadomo, ale…), Świetlicki, wiek, ikona, epigoni, trup, love me do, idole, credo („cmok, cmok”), karty oraz „i tak dalej”. Hasła te na wzór akrostychu tworzą imię i nazwisko autora Zimnych krajów.
Pomieszczone w tomie utwory są reprezentatywne dla dorobku autora Trzeciej połowy. Tom został przejrzyście i czytelnie skomponowany, a „dodatki do poezji” wydają mi się cenne, gdyż podejmują pewne tematy i zagadnienia ważne dla prezentowanej twórczości, ukierunkowują i wzbogacają lekturę, charakteryzują jedną z ważnych i kontrowersyjnych postaci poezji i literatury polskiej. Są pomysłowe, różnorodne i w żadnym razie nieprzegadane. Warto odwiedzić „daleko wysuniętą placówkę liryczną” i poszerzyć swój horyzont lektury.
Marcin Świetlicki, „Daleko wysunięta placówka liryczna…” Nie stąd. Wiersze, Universitas, Kraków 2023

