22.04.2021

Nowy Napis Co Tydzień #097 / Wyrok na Koriolana („Koriolan” Akt III, koniec sceny 3)

Fragment Koriolana (1609) w nowym przekładzie Antoniego Libery

  

KORIOLAN
Bogowie, miejcie Rzym w swojej opiece!
Dajcie mu samych sprawiedliwych sędziów,
A nas natchnijcie wzajemną miłością!
W waszych świątyniach niech panuje pokój,
A z ulic znikną agresja i wrogość.

PIERWSZY SENATOR

Oby cię wysłuchali!

 

MENENIUSZ

                               Piękne słowa.

 

Wraca Strażnik z Obywatelami.

 

SYCYNIUSZ

Zbliżcie się tutaj.

 

STRAŻNIK

                              Zachowajcie spokój!
Wasi trybuni będą mówić. – Cisza!

 

KORIOLAN

Może niech mnie pierwszego wysłuchają…

 

OBAJ TRYBUNI

Zgoda, mów pierwszy.

 

KORIOLAN

                            Czy rozprawa ta…
Jest ostateczna? Tu zapadnie wyrok?

 

SYCYNIUSZ

Odpowiedz najpierw, czy uznajesz władzę,
Która reprezentuje masy Rzymu.
Przyjmiesz ich wolę, kiedy ją wyrażą?
I uznasz wyrok wydany w ślad za tym
Za dowiedzione ci winy?

 

KORIOLAN

                                     Tak, uznam.

 

MENENIUSZ

Ludzie, słyszeliście? Wyraził zgodę.
A pamiętajcie, kto to jest. To żołnierz
O niebywałych zasługach wojennych;
O ciele gęsto pokrytym bliznami –
Jak nagrobkami cmentarz.

 

KORIOLAN

                                    E, przesada!
Drobne pokaleczenia, nic takiego!

 

MENENIUSZ

Zważcie też, proszę, że i jego język
Nacechowany jest żołnierskim sznytem.
Dlatego nie traktujcie twardych słów
Jako oznaki złości czy pogardy,
Bo to, jak mówię, tylko taki styl.

 

KOMINIUSZ

Dobrze, już dosyć.

 

KORIOLAN

                                Z jakiego powodu
Spotyka mnie ten niebywały despekt,
Że się odbiera mi tytuł konsula,
Ledwo zostałem na niego obrany?

 

SYCYNIUSZ

Najpierw odpowiedz na nasze pytania.

 

KORIOLAN

Tak, oczywiście. Proszę bardzo. Słucham.

 

SYCYNIUSZ

Lud ci zarzuca, że dążysz do tego,
By zlikwidować odwieczne urzędy
I przejąć w Rzymie niepodzielną władzę.
Takie zapędy to jest zdrada stanu.

 

KORIOLAN

Co? Zdrada stanu?

 

MENENIUSZ

                               Spokojnie! Spokojnie!

 

KORIOLAN

Niech ogień piekieł pochłonie ten lud!
Ja miałbym się dopuścić zdrady stanu?
Ja mam być zdrajcą? – Ty nędzny krzykaczu!
Gdyby ci nawet z oczu ziała śmierć,
A w każdej ręce trzymałbyś jej kosę
I jeszcze mógłbyś pluć zabójczym jadem,
To tak jak ufnie modlę się do bogów,
Tak też i tobie, bez chwili wahania,
Rzuciłbym w twarz: „Jesteś plugawym kłamcą!”.

 

SYCYNIUSZ

Słyszeliście?

 

OBYWATELE

                       Na Skałę z nim! Na Skałę!

 

SYCYNIUSZ

Spokój! – Czy trzeba dodawać coś jeszcze
Do tego, cośmy tutaj usłyszeli
I czego wcześniej byliśmy świadkami?
Brutalny atak na waszych rzeczników;
Miotanie przekleństw i lżenie was samych;
Opór stawiany prawu i strażnikom;
I w końcu ta obraza majestatu!
Już samo to wystarcza, by go skazać
Na najsurowszą z możliwych kar śmierci.

 

BRUTUS

Lecz że się również zasłużył Rzymowi…

 

KORIOLAN

Że się zasłużył! – Jak śmiesz…

 

BRUTUS

                                               Mówię o tym,
Co mi wiadomo.

 

KORIOLAN

                                  Tobie coś wiadomo?

 

MENENIUSZ

Tak dotrzymujesz przyrzeczenia matce?

 

KOMINIUSZ

Proszę cię, zważ…

 

KORIOLAN

                                To koniec, odtąd już
Na nic nie zważam. – Mogą mnie skazywać
Na śmierć ze Skały, zagłodzenie w lochu,
Na odzieranie ze skóry, wygnanie –
Nie kupię łaski za pokorne słowo
Ani nie połknę dumy i honoru,
Cokolwiek miałbym dostać od nich w zamian,
I gdyby nawet miało to polegać
Na powiedzeniu krótkiego „dzień dobry”.

 

SYCYNIUSZ

Z uwagi na to, że wciąż, niepoprawnie,
Obrażał masy i dążył do tego,
By je pozbawić należnych im praw,
A dziś, w obliczu majestatu władzy
I panującej tu Sprawiedliwości,
Targnął się wręcz na jej przedstawicieli –
Z mocy urzędu, który piastujemy,
W imieniu ludu, który nam zawierzył,
Niniejszym oto ogłaszamy wyrok:
Winny tych zbrodni zostaje skazany
Na dożywotnie opuszczenie miasta.
Pod groźbą kary strącenia ze Skały
Nie wolno mu już nigdy tutaj wrócić.
Taka jest wola ludu i tak będzie.

 

OBYWATELE

Tak jest! – Tak będzie! – Niech się stąd wynosi!
Został wygnany! – I słusznie! – Tak będzie!

 

KOMINIUSZ

Bracia, słuchajcie!

 

SYCYNIUSZ

                               Dość już! Wyrok zapadł.

 

KOMINIUSZ

Dajcie mi jeszcze powiedzieć dwa słowa!
Byłem konsulem i też mam na ciele
Niejedną bliznę po ranach od wrogów.
I wierzcie mi, że Rzym jest dla mnie droższy
Nie tylko ponad moje własne życie,
Ale i życie mej żony i dzieci.
Jeśli więc powiem…

 

SYCYNIUSZ

                                  Wiem, do czego zmierzasz.
Znamy tę śpiewkę. A więc co nam powiesz?

 

BRUTUS

Nie ma tu więcej nic do powiedzenia,
Nadto co już zostało powiedziane:
A mianowicie, że jako wróg ludu
Został wygnany z kraju. – I tak będzie.

 

OBYWATELE

Tak jest! Tak będzie! – Tak będzie! Tak będzie!

 

KORIOLAN

Ujadająca zgrajo nędznych psów,
Od których bije obrzydliwy odór!
Wasza wspaniałomyślność i łaskawość
Jest mi wstrętniejsza niż gnijące ścierwo!
To ja wyganiam was, a nie wy mnie!
Zostańcie sobie tutaj raz na zawsze
Z tą waszą ignorancją i tępotą.
Drżyjcie ze strachu na byle pogłoskę;
Wpadajcie w rozpacz, ledwo usłyszycie
Szumiące w dali pióropusze wroga;
Ale za żadne skarby nie oddajcie
Owego prawa, które wam pozwala
Wypędzać swoich obrońców – aż w końcu
Wasza głupota, ślepa oczywiście
Na wszelkie zagrożenia i trudności,
A odkrywana dopiero po szkodzie;
Głupota, która jest główną przyczyną
Waszych niedoli i żałosnych klęsk,
Wyda was wreszcie, marnych niewolników,
Na pastwę jakieś cudzoziemskiej siły,
Co was ujarzmi jak bydło – bez walki!
To właśnie przez was – przez pogardę dla was –
Muszę ze wzgardą odejść z tego miasta
I je opuścić. – Świat jest też gdzie indziej.

 Wyrok na Koriolana w wykonaniu i reżyserii Ralpha Fiennesa (2011): 

 

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: William Shakespeare, Antoni Libera, Wyrok na Koriolana („Koriolan” Akt III, koniec sceny 3), „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 97

Przypisy

    Powiązane artykuły