29.04.2020

Artyzm

Tekst pochodzi ze zbioru Notatki do całości.

Słowo to nieomal wyszło z użycia. Szybciej posłuży się nim historyk literatury, ewentualnie polonista (obaj starej daty) niż współczesny krytyk. Niemodne jest pisanie o „formie” (raczej dlatego, że nudne). Liczy się „treść”. A przecież ktokolwiek czyta literaturę, dotyka artyzmu. Chce się go kojarzyć z tym, co ładne, estetyczne, klasycystyczne, tradycyjne, warsztatowo dopracowane. Takie asocjacje umniejszają wagę tego słowa. Czynią z niego muzealną pamiątkę.

Nie potrafię jednak pozbyć się przekonania, że artyzmu nie da się wykluczyć z odczuwania literatury i myślenia o niej. Świadczy on o tym, że twórca przyjmuje określoną postawę wobec świata. A także o tym, że nie tylko umie zdobyć się na konkretny stosunek do niego, ale potrafi to ustosunkowanie organicznie wyrazić i zarazem artystycznie sproblematyzować.

Można pisać sprawnie, z werwą i fantazją, można drażnić swoimi umiejętnościami lub wykorzystywać je do działań terapeutycznych. Można tak dobrze opanować pisanie, że daje ono możliwość zarobkowania, a szczęśliwcom pozwoli obrastać w piórka telewizyjno-radiowo-gazetowej sławy. Można zatem pisać bez artyzmu.

Zdanie sobie z tego sprawy wprawia w zdumienie: świętem jest moment, w którym autor podający się za artystę tworzy z artyzmem. Tworzyć z artyzmem zaś to znaczy mieć talent, czyli rozwijającą się wciąż osobowość oraz być zdolnym do umiejętnego i odpowiedniego korzystania z języka. Literatura polska XX wieku nie obfitowała w osobowości w powyższym rozumieniu. Robi ona wrażenie mdłej (?!). Dlatego tak wielcy wydają się nam dziś Witkacy i Gombrowicz. Przy nich nawet twórczość Miłosza możemy odebrać jako mało „jędrną”.

Mam nadzieję, że nie mylę się, sądząc, że śmierć formy wynika z uwiądu osobowości. A to ona właśnie sprawia, że z bezsensu wyłania się sens, a przypadkowe zmienia się w konieczne. Artyzm jest predyspozycją wyższą, dla której znajomość literackiego rzemiosła i odpowiednie stosowanie go jest tym, czym znajomość liter dla czytającego ze zrozumieniem. Artyzm to przejaw i skutek niepospolitego wysiłku wewnętrznego.

Artyzm powoduje, że wiersz, opowiadanie, powieść, esej, nawet recenzja — staje się (przynajmniej przez chwilę) swoistym centrum, ośrodkiem, wobec którego każdy czujący i myślący człowiek mógłby się określić. Chodzi mi o taką literaturę, sztukę, refleksję nad nią, która będzie punktem orientacyjnym i orientującym w rozpoznawaniu (czyli budowaniu, stwarzaniu) swojego i cudzego losu.

Podejrzewam, że znaleźliby się ludzie, którzy tęsknią za literaturą dydaktyczną, moralizatorską, a kto wie – może nawet propagandowo-ideologiczną. Nie odnoszę tego podejrzenia do siebie. Wyznaczanie w dziele czy poprzez to dzieło punktu orientacyjnego i orientującego przekracza wszelkie „łatwizny”, moralizatorstwo, konwencjonalność, komercyjność i tak dalej. „Nieprzepalony glob sumieniem”.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Zbigniew Chojnowski, Artyzm, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2020

Przypisy

    Powiązane artykuły