03.06.2019

Summa Marka Nowakowskiego

Niewielu było w polskiej literaturze XX wieku prozaików tak płodnych i stąd chęć zebrania najlepszych i najbardziej reprezentatywnych dla tego pisarza utworów w jednym miejscu musiała zakończyć się mimowolnym ukonstytuowaniem „Biblii Nowakowskiego”.

Fragment okładki książki

Pierwsze zetknięcie czytelnika z wyborem opowiadań Marka Nowakowskiego przygotowanym przez wydawnictwo Iskry musi prowadzić do pewnej konsternacji i to niezależnie od tego, czy mówimy o odbiorcy dobrze znającym twórczość warszawskiego prozaika, czy zupełnie z nią nieobytym. Występuje tu przecież swoisty kontrast między tytułem wydania (Książę nocy. Najlepsze opowiadania), a jego objętością. Tom liczy bowiem grubo ponad tysiąc stron. Jednak tylko pozornie mamy tu do czynienia z paradoksem jakościowo-ilościowym. Z jednej strony śmiało można twierdzić, że wybór najlepszych opowiadań zmarłego w 2014 roku pisarza stanowi zadanie karkołomne ze względu na niespotykanie równy poziom dzieł Nowakowskiego. Z drugiej strony problem wydaje się jeszcze bardziej oczywisty – niewielu było w polskiej literaturze XX wieku prozaików tak płodnych i stąd chęć zebrania najlepszych i najbardziej reprezentatywnych dla tego pisarza utworów w jednym miejscu musiała zakończyć się mimowolnym ukonstytuowaniem „Biblii Nowakowskiego”.

Prostota i szczerość

Owe górnolotne słowa i komplementy nijak przy tym nie współgrają z duchem tej prozy. Prozy wyjątkowej i przemawiającej do czytelnika przez dziesięciolecia. O jej wyjątkowości stanowiła prostota. Bliskość rzeczywistości. Koncentracja autora na uważnym obserwowaniu świata i ludzi. Brak skłonności do pseudofilozoficznych refleksji, a jednak zarazem ukryta w jego opowieściach ogromna siła przekazu i refleksja nad światem, życiem, wartościami. Refleksja wynikająca z prostego i szczerego oglądu świata. Niewolna przy tym od osobistego zdania autora, ironii czy humoru. A jednak przede wszystkim prosta i szczera. Takie były opowiadania Nowakowskiego. Wszystkie. Począwszy od tych pisanych jeszcze w latach pięćdziesiątych, aż po ostatnie powstające już w XXI wieku i  w ogromnej mierze zawierające pierwiastek biograficzny. Bo jeśli ktoś chciałby szukać wspólnego mianownika dla kilkudziesięciu utworów z wydania Iskier i dla wszystkich opowiadań pisarza w ogóle, musiałaby to być właśnie obserwacja i szczerość. Jak sam powiadał Nowakowski pytany o to, skąd bierze tworzywo do swoich opowiadań, brał je „ze wspomnień i z życia, z przeżytego i oglądanego, z zapamiętanego i przypomnianego”__O obnażaniu niedoskonałości. Rozmowa z Markiem Nowakowskim__, „Ilustrowany Kurier Polski”, Bydgoszcz 1975, nr 15, s. 5[1]. Był to w istocie twórca zawsze pozostający blisko ludzi, blisko zwykłego świata, niebujający w obłokach, niezamknięty w ścianach pokoju i własnych myśli. Wchodzący między ludzi, czy to literatów, czy zwykłych prostych mieszkańców ukochanej Warszawy, przechadzający się jej ulicami, czasem zdawałoby się wręcz z nimi zespolony. Tak niedługo po śmierci pisarza wspominał go krytyk literacki Krzysztof Masłoń:

A chodził, powiedziałbym, bez przerwy. Spacerował po mieście, przemieszczał się, wszędzie pieszo. Dopiero pod koniec, gdy choroba go przyduszała do ziemi, na miejsca spotkań wybierał lokale położone możliwie blisko jego mieszkania w Śródmieściu, przy ulicy Śniadeckich. Wcześniej przemierzał stołeczny szlak w tą i z powrotem, ale zapuszczał się chętnie i  w inne rejony, na Mokotów, na Ochotę. Perypatetykiem był wybitnymK. Masłoń, __Markowe pisanie, markowe życie__, „Wyspa”, nr 3, 2014, s. 6.[2].

Ową figurę warszawskiego wędrowca najwyraźniej widać w dziełach z ostatniego okresu twórczości – PowidokachNekropolis, w których narrator dosłownie przemierza ulice miasta, wspominając jego dawne dzieje, przywracając do życia zapomniane miejsca i ludzi. Ale ta podróż obserwatora warszawskiej i polskiej rzeczywistości trwała o wiele dłużej, od początków jego twórczej drogi. Prawdę o ludziach, o Polsce, o historii i jej różnych przejawach w kolejnych dziesięcioleciach widać w dziesiątkach, jeśli nie setkach opowiadań Marka Nowakowskiego. Prawdę tę odkrywał na wiele sposobów, koncentrując się na prostych bohaterach, oddając się przemyślanej ironii celującej w mechanizmy działania socjalistycznej władzy czy systemu społecznego, tworząc kronikarski opis stanu wojennego czy dokonując gorzkiej diagnozy okresu transformacji ustrojowej i III RP.

Jedna droga, wiele etapów

Choć obserwacja i szczere konkluzje zawsze stanowiły wspólny mianownik jego utworów, przez kolejne dekady przewinęła się przez nie potężna paleta postaci, zdarzeń i problemów. Dlatego też cieszy przekrojowość, jaką można dostrzec w Księciu nocy. Najlepszych opowiadaniach. Wśród kilkudziesięciu tekstów ujrzymy zarówno te z najwcześniejszego okresu twórczości Nowakowskiego opisujące ważne problemy moralne i społeczne lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, jak i opowiadania powstałe już w III RP. To pozwala przedstawić osobę pisarza pełniej, czytelnikowi daje możliwość zapoznania się z różnymi okresami twórczości Nowakowskiego, różnicami w stylu i problematyce jego opowiadań.

Nowakowski nie miał tendencji do stawiania ogólnych problemów, wolał konkretne zdarzenia, konkretnych bohaterów i koncentrację na nich. Ale konstelacja tych różnorakich utworów narosła przez lata, zaowocowała prawdziwie przekrojową wizją rzeczywistości, literacką kroniką drugiej połowy XX wieku w Polsce. Wyraźnie to widać przy zetknięciu z wydaniem Iskier. Zarazem jest to dość wyjątkowy przypadek, by w jednym i to tak szerokim zbiorze znalazły się utwory przynależące do różnych okresów twórczości Nowakowskiego. Taki ogląd pozwala dostrzec ewolucję drogi twórczej pisarza.

Ciężko przy tym wskazać jednoznacznie chronologiczny podział tej twórczości. Jednak w uproszczeniu możemy wyróżnić w pisarstwie Nowakowskiego kilka okresów – po pierwsze początkowy, ten wciąż przez krytyków i historyków niesłusznie nazywany „małym realizmem” czy „literaturą marginesu”. Po drugie opowiadania powstające mniej więcej w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przynoszące rozszerzenie rejestru bohaterów i problemów w utworach Nowakowskiego, który wyszedł poza środowiska miejskich nizin społecznych, by przyglądać się problemom moralnym typowym dla PRL. Okres ten można określić jako „literaturę moralnego niepokoju”. Dalej możemy mówić o spełnieniu powołania kronikarza zastanej okrutnej rzeczywistości stanu wojennego i powstaniu Raportu o stanie wojennym (a także mniej znanych Notatek z codzienności). Etap czwarty to transformacja ustrojowa i opowiadania podsumowujące ów okres, zawierające tak krytykę przemian politycznych, jak i gospodarczych a przede wszystkim społecznych. Wreszcie wspominana już literatura pamięci, ożywiająca i zachowująca pamięć o mieście, ludziach, czasach. Choć ów podział jest w pewnej mierze umowny, warto mieć go w pamięci przy lekturze wydania Iskier i jeszcze wyraźniej dostrzec kolejne etapy twórczości księcia polskiej prozy. Przyjrzyjmy się im pokrótce i spróbujmy wskazać odpowiadające im niektóre opowiadania ze zbioru.

„Mały realizm”

(tu między innymi opowiadania: Kwadratowy, Trzyczwartak, Chłop, który zmarniał, Umierający paser, Benek Kwiaciarz)

W drugiej połowie lat pięćdziesiątych Nowakowski zadebiutował opowiadaniem Kwadratowy. Niedługo potem powstały kolejne utwory takie jak Chłop, który zmarniał czy Ten stary złodziej. Nowakowski z miejsca został zaszufladkowany jako przedstawiciel tak zwanego małego realizmu, czyli nurtu w polskiej prozie, którego twórcy ograniczając do minimum warstwę ideową i filozoficzną swych utworów, koncentrowali się jedynie na najprostszym, wręcz naturalistycznym opisie bohaterów, tymi czyniąc z kolei najczęściej ludzi z nizin społecznych, nierzadko o wątpliwej kondycji moralnej. Pozornie podobnie czynił Nowakowski, w swoich pierwszych utworach za protagonistów obierając złodziei, rzezimieszków, drobnych oszustów czy byłych więźniów zaludniających warszawskie dzielnice. W opisie tychże rzeczywiście oszczędny, ukazujący w fabule niejednokrotnie czyny przestępcze. Nic dziwnego, że sprowokował Jana Błońskiego do nakreślenia takiej oto oceny w jego Zmianie warty:

Żadnego w „Tym starym złodzieju” romantyzmu, twarda tylko obojętność, tak obojętna, że przechodzi prawie w neutralność. Nowakowski zobaczył – bardzo trafnie! – świat przestępczy jako świat nudy: gesty złodzieja, które w niczym nie zmieniają rzeczywistego świata, sprowadzają go zawsze do punktu wyjścia, skazują na jałową powtarzalność. Trud, napięcie do niczego nie prowadzą: wszystko trzeba zawsze zaczynać od nowa, w monotonnej rutynieJ. Błoński, __Zmiana warty__, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1961, s. 135.[3].

Konstatacja o obojętności, braku romantyzmu i pewnej szorstkości stylu tego i innych opowiadań Nowakowskiego była jednak chybiona. Krytycy nie przyglądając się nader dogłębnie Temu staremu złodziejowi, nie dostrzegli w nim złożonego z prostych elementów, jednak przemyślanego psychologicznego portretu bohatera oddającego się ostatniemu napadowi po to, by wspomóc ukochaną kobietę, by raz jeszcze powrócić do tego, w czym zawsze był dobry, by powstrzymać nieuchronne przemijanie. Takie problemy w istocie można wyczytać z prostej zdawałoby się fabuły. Podobnie w przypadku choćby Chłopa, który zmarniał, który wcale nie miał na celu portretowania środowiska recydywistów, lecz oddanie dramatu człowieka wychodzącego z więzienia i nie mogącego ani zacząć nowego życia, ani wrócić do starego. Istotą był tu więc dramat wyobcowania, nie obrazek z życia nizin.

Podobne przykłady można mnożyć, przyglądając się kolejnym opowiadaniom z pierwszych tomów Nowakowskiego. Omawianą tendencję do powierzchownego odczytywania jego utworów swego czasu dobrze podsumował Piotr Müldner-Nieckowski, pisząc o istocie konstrukcji tekstów pisarza:

Każde opowiadanie pisarza zawiera bowiem jakieś przesłanie, mniej czy bardziej widoczne albo pytanie, mniej czy bardziej wyraźne, jak w wierszu. Pod każdą warstwą fabularną i językową Nowakowskiego w głębi kryje się poziom drugi, trudniejszy – dla inteligentnych, poszukujących prawdy, smakujących koncepcje autoraP. Müldner-Nieckowski, __Marek Nowakowski a problem „małego realizmu”__, „Topos” 2014, nr 4, s. 64.[4]

Tak w istocie jest. Opis zawsze stanowił dla Nowakowskiego punkt wyjścia. Nigdy nie silił się na budowanie skomplikowanych i fałszywie brzmiących konstrukcji intelektualnych. Liczył się bohater. Liczyło się zdarzenie. Ale z tych prostych elementów, z tej obserwacji rzeczywistości układały się problemy szersze, dotykające nierzadko poważnych kwestii etycznych i moralnych.

Moralny niepokój

(między innymi opowiadania: Gdzie jest droga na Walne?, Wesele raz jeszcze!, Książę nocy, Ratusz)

Kolejny etap ewolucji twórczej Nowakowskiego był nieunikniony. Wiązał się z  o wiele bogatszym doborem scenerii opowiadań i ich tematyki. Ta przemiana dokonała się w latach sześćdziesiątych, jej zarzewie widać było już w tomie Silna gorączka i trwała przez kolejne lata, owocując opowiadaniami opisującymi rozmaite problemy natury etycznej i moralnej. Nowakowski często przy tym przypatrywał się klimatowi życia w PRL czy meandrom politycznego i społecznego systemu w państwie.

Jak zauważał Jan Galant:

Po pierwsze, wszyscy piszący o Nowakowskim zgodnie przyznają, że w tamtym właśnie czasie nastąpiła w jego twórczości ważna przemiana: rozpoczął się układ drugi – jak pisze Zbigniew Jarosiński, mając na myśli zmianę tematyki, poszerzenie perspektywy obserwacji, innego bohatera. Zasadniczą cechą tej zmiany było poszerzenie pola widzenia – penetrację środowisk podmiejsko-lumpowskich zastąpiła wtedy obserwacja ogólnospołeczna, jej obiektem stali się zwyczajni, przeciętni ludzie, szara codziennośćJ. Galant, __Ani summa, ani całość. Kilka uwag o Weselu raz jeszcze! Marka Nowakowskiego i o realizmie__ [w:] __Marek Nowakowski i inni. Oblicza realizmu w prozie polskiej XX i XXI wieku__, red. S. Buryła, J. Michalczenia, M. Urbanowski, Warszawa 2016, s. 74.[5].

Zachowując własny styl i niezależność, dalej ukazywał swoich bohaterów jako ludzi prostych, oddanych codziennym problemom, a jednocześnie nie stronił od stawiania w ten sposób ostrych diagnoz wycelowanych w socjalistyczną rzeczywistość.

Z najbardziej wartościowych opowiadań z tego okresu należy wymienić takie utwory jak Gdzie jest droga na walne? czy Książę nocy. Jednym z najważniejszych dokonań Marka Nowakowskiego z pewnością pozostaje także Wesele raz jeszcze!, jedno z najbardziej rozpoznawalnych opowiadań pisarza. Nie tylko tytułem autor wyraźnie ironicznie nawiązywał do tradycji wielkiego dramatu Wyspiańskiego. Odmalowane przez Nowakowskiego wesele w jednym z małych miasteczek przynosiło też groteskowy, śmieszno-straszny obraz społeczeństwa polskiego epoki gierkowskiej. Galeria typów jakie można było spotkać wśród weselnych gości, przypominała w istocie gabinet krzywych luster, w którym odbijały się cwaniactwo, chciwość, egoizm, małostkowość, upadek wartości, w tym wspólnotowości czy oportunizm – cechy rozkładające tkankę społeczną i prowadzące do degeneracji, tak jednostki, jak i kraju. Podobne wnioski jak zawsze u Nowakowskiego nie wypływały przy tym z uczonych tyrad, lecz z toku akcji pełnej humoru i ironii układających się jednak w gorzkie obserwacje.

Powołanie kronikarza

(tu między innymi Weryfikacja, Babilon upada, Kanarek, Paw, Miasto, Horda)

Na chwilę wróćmy do początku, do samego zarania drogi Nowakowskiego.

Młody Nowakowski uważnie słuchał, obserwował, zapamiętywał. Chyba jeszcze nawet nie myślał o własnej literaturze, choć jak sam przyznaje, zawsze miał łatwość pisania, za wypracowania szkolne dostawał piątki, jako harcerz prowadził przez rok dziennik zastępu, a  w młodzieżowym „Świecie Przygód” opublikował nawet swoją harcerską opowiastkę”. „Na razie małoletni Nowakowski penetrował miasto, a właściwie szczątki miasta, jego centrum i peryferie. Aż wreszcie pojawiła się potrzeba, by spróbować pisać, do czego zachęcała też ożywcza atmosfera odwilży, a potem Października, sprzyjająca ujawnianiu tego, co naprawdę się myśliK. Kosiński, __Wiwisekcja powszedniości. Studium wczesnej twórczości Marka Nowakowskiego__, Warszawa 2014, s. 96.[6].

Pisał Krzysztof Kosiński o początkach twórczości przyszłego pisarza i o genezie stylu, który określił jako „dokument literacki”. W istocie, patrząc na twórczość Nowakowskiego, można odnieść wrażenie, że jest ona koniecznym wynikiem napięcia rodzącego się z nieustannego doświadczania rzeczywistości i potrzeby jej przedstawienia, zachowania, opisania. Tak było na początku przy debiucie, tak było później, gdy pisarz rozszerzył spektrum problemowe swych utworów. Jednak najbardziej wyraziste spełnienie powołania obserwatora i kronikarza rzeczywistości dostrzegamy w najsłynniejszym i najbardziej cenionym z jego dzieł – Raporcie o stanie wojennym. W tym zbiorze miniatur, bo już nie opowiadań nawet, Nowakowski z jednej strony do ekstremum doprowadził lapidarność formy, kreśląc wyjątkowo zwięzłe, nieraz liczące niewiele ponad tysiąc znaków obrazy z dni stanu wojennego, a  z drugiej strony pozostawał uważnym obserwatorem zdarzeń i jak zawsze z niepozornych scen wyciągał więcej treści niż zdawały się posiadać. Przykładem jest choćby Kanarek, niby prosta zabawna anegdota o rozmowach kontrolowanych, w istocie pokazująca śmieszność i zarazem grozę dni stanu wojennego. W tym to opowiadaniu starsza kobieta w rozmowie telefonicznej opowiada o swoim tytułowym kanarku, który nieoczekiwanie zaczął śpiewać, choć wcześniej nie przejawiał ku temu skłonności. Operator słysząc w słuchawce komunikat „kanarek zaczął śpiewać”, nakazuje przerwanie rozmowy, uznając, że jest to tajny szyfr i potajemne przekazywanie informacji. Tak oto w krótkiej scence Nowakowskiemu udało się pokazać niezwykle wyraziście problem inwigilacji i groteskowość stanu wojennego. Przeszło siedemdziesiąt opowiadań z jego zbioru zawierało różne obserwacje, przynosząc inne wycinki nietypowej rzeczywistości początku lat osiemdziesiątych. Razem układały się w poruszającą mozaikę ludzkich losów i losów naszego kraju.

W Raporcie… Nowakowski przyjął postawę paradoksalną – z jednej strony milczącego świadka jedynie notującego kolejne obrazy, wydarzenia, spostrzeżenia, a  z drugiej kogoś, kto milczeć nie może, kto czuje, że musi wypowiedzieć i opowiedzieć światu to, co dzieje się w jego kraju. Prostota i szczerość tego świadectwa przyniosły mu wielkie uznanie tak w Polsce, jak i za granicą, gdzie Raport o stanie wojennym doczekał się niejednej nagrody.

III RP – transformacja i pamięć

(między innymi opowiadania Nul, Górą Edek, Za koronkową firanką)

W III RP Nowakowski jak zawsze pozostał wierny sobie – trzymał się typowego dlań stylu opartego na przedstawianiu prostych historii i dalej szedł pod prąd, nie przyjmując wcale postawy piewcy nowej rzeczywistości, lecz poddając zastany świat kulturowych, gospodarczych, społecznych i politycznych przemian surowej krytyce. Jego opowiadania z lat dziewięćdziesiątych niejednokrotnie iskrzyły się wręcz sarkazmem wycelowanym w głupotę i prostactwo ludzi łaknących szybkich karier, pogrążających się w degeneracji wartości, choć w niby „nowej rzeczywistości”, jak też dystansem wobec łatwowierności społeczeństwa wierzącego w rychłe nastanie kraju mlekiem i miodem płynącym w otwartej na Zachód ojczyźnie. Tę postawę przedstawił Nowakowski w Homo Polonicus, Greckim Bożku czy Trzech z Planem Marshalla. Także w opowiadaniu Nul prezentującym gorzki portret prezesa dość podejrzanej firmy a zarazem osobnika prostackiego i co ważniejsze, posiadającego niejasne konotacje ze światem mafijnym. W opowiadaniu tym biznesmen obawiając się demaskacji przez jednego ze swych współpracowników – tytułowego Nula – decyduje się na rozwiązanie ostateczne i pozbawienie go życia. Wybiera bogactwo ponad moralność, władzę ponad życie drugiej osoby. W tej postawie wyrażonej w utworze w sposób skrajny, ale przystającej do postaw innych bohaterów opowiadań Nowakowskiego z lat dziewięćdziesiątych, autor zawarł pesymistyczną diagnozę nowej Polski, w której społeczeństwo opanowane zostało przez żądzę pieniądza i konsumpcjonizm, a rzekomy upadek starego systemu okazał się tylko przepoczwarzeniem. W kraju dalej wielką władzę mieli dawni ubecy czy ludzie posiadający „odpowiednie” powiązania, a co istotniejsze, degeneracja moralna społeczeństwa nie została powstrzymana przez zaistnienie gospodarki wolnorynkowej, a wręcz uległa dynamizacji.

Nowakowski pozostawał zdystansowany wobec nowej rzeczywistości. Był w dalszym ciągu jej kronikarzem, lecz wyjątkowo surowym, nieuciekającym od trudnych tematów. Zapłacił za to wysoką cenę. Choć zachował integralność, wypadł jednak z obiegu „głównego nurtu” polskiej kultury. Czy dlatego, że prezentował niepopularne wówczas, uznawane za nader pesymistyczne, stanowiska?

Pewien renesans przeżył Nowakowski za sprawą ostatniego etapu twórczości, który można określić mianem literatury pamięci. Zaliczały się do niego takie książki jak Powidoki (trzy części) czy Nekropolis (dwie części). W tych na poły biograficznych utworach przedstawił postać narratora krążącego po Warszawie i przypominającego sobie dawne historie, opuszczone miejsca, zapomnianych przyjaciół. Z jednej strony przyjmował tu rolę archeologa odkopującego kolejne artefakty przeszłości, jakoby guślarza przywołującego duchy, a  z drugiej tworzył pomnik przeszłości, kreując w swej literaturze prawdziwie miejsca pamięci. I to z miejsc niepozornych, knajp i lokali zaludnianych czy to przez literatów, czy bohaterów zgoła odmiennej proweniencji.

Jak pisał o antropologii knajpy u Nowakowskiego Wojciech Kudyba:

Okazuje się, że kawiarnia – a także knajpa, bar, tym bardziej zaś melina – są dla Nowakowskiego heterotopiami, kontr-miejscami, przestrzeniami kontestacji każdego locum określonego przez ideologię i usankcjonowanego w ramach kontrolowanych przez nią obyczajów społecznych. Pisarz daje do zrozumienia, że niepozorna nawet restauracja stawała się bastionem wolnościW. Kudyba, __Miejsce i pamięć w późnej twórczości Marka Nowakowskiego. Prolegomena__, „Coloquia literaria” 2015, nr 2, s. 122.[7].

Niektórzy badacze (poza Wojciechem Kudybą choćby Artur Nowaczewski) zauważali, że poprzez figurę flâneur (wędrowca kroczącego ulicami miasta) Nowakowski w istocie doprowadził do rezurekcji określonych elementów świata. Owa metaforyka rezurekcyjna obecna w PowidokachNekropolis sytuowała proces wspominania dokonywany przez wędrowca w kręgach niemal sakralnego rytuału. Nowakowski przyczyniał się swoją literaturą do ożywienia ducha Warszawy i zachowania go. Dla współczesnego mu czytelnika. Dla kolejnych pokoleń czytelników. Ta postawa wyrażana w jednych z ostatnich dzieł przystaje zarazem do całości jego dorobku, który stanowi wielki zapis historii. Miasta. Ludzi. Dziejów.

Jak zresztą w jednym z wywiadów przyznawał sam autor:

Cykl nosi tytuł Powidoki. Chcę w nim ocalić to, co zostało właśnie po widoku pewnych typowo warszawskich miejsc takich jak na przykład kamienice na rogu Alei Jerozolimskich i Marszałkowskiej czy stary „Bar pod Setką” na Marszałkowskiej w pobliżu Widok […] w dzisiejszych czasach tworzącego się neokapitalizmu, w gorączce szukania pieniędzy zapomina się, że przeszłość jest dla życia społecznego ważnym fundamentem__Przedmieścia to duża szansa. Rozmowa z Markiem Nowakowskim__, rozm. S. Jurkowski, „Życie codzienne”, Warszawa 1993, nr 4, s. 10.[8].

Pamięć

Wydanie prezentowane przez Iskry możemy więc odbierać jako swoisty testament Marka Nowakowskiego. Pewną summę jego twórczości, choć to może nie do końca adekwatne określenie, bo mimo objętości tomu dalej mamy do czynienia z zaledwie jej fragmentem. Przekrój opowiadań z wielu lat dotykających różnych problemów pokazuje jednak odmienne oblicza Nowakowskiego – debiutanta wrażliwego na problemy moralne, tropiącego grozę i absurdy PRL, sprzeciwiającego się równie groteskowej dlań rzeczywistości lat dziewięćdziesiątych. Zarazem ten tysiącstronicowy zbiór pokazuje oblicze jedno i to samo, spójne od debiutu aż po kres twórczości – oblicze pisarza, który po prostu był sobą, człowiekiem, który obserwował i chłonął rzeczywistość, który o tej rzeczywistości myślał i który chciał ją opisać, zachować. Dla siebie. Dla innych.

Współczesny czytelnik dzięki Iskrom dostaje do rąk wyjątkową i dotąd niespotykaną szansę zetknięcia się z twórczością Marka Nowakowskiego nie tylko w drobnym wycinku, lecz z pewnym obrazem całościowym. Choć naturalnie niewyczerpującym. Wydanie to stanowi z jednej strony znakomite podsumowanie drogi wybitnego prozaika, jak i zaproszenie dla nowych pokoleń czytelników, by poznać go jeszcze dokładniej. Entuzjasta tej wyjątkowej, szczerej, oszczędnej, lecz bogatej prozy może tylko wyrazić nadzieję, że tak, jak Nowakowski przyczynił się swoim pisarstwem do zachowania pamięci o polskiej rzeczywistości, tak owo wydanie przyczyni się do zachowania pamięci o nim samym.

Marek Nowakowski, Książę Nocy. Najlepsze opowiadania, Iskry, Warszawa 2018.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Maciej Woźniak, Summa Marka Nowakowskiego, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2019

Przypisy

    Powiązane artykuły