14.12.2023

Nowy Napis Co Tydzień #233 / Wiersz jest rozmową, otwarciem na „inne”

Czy słowa są wierniejsze od zwierząt i ludzi –
wypowiedziane, nigdy nie zaginą, krążą
w cytatach, w myślach, błądzą na papierze,
a jednak, chociaż powtarzane – tak niewiele
o tym, co jest niedostępne, mówią

Poetycki poranek

Pierwsze słowa zapisane w szkolnym zeszycie opowiadały o miejscu, dokąd zawieźli mnie rodzice, kilkuletnią, wychowywałam się w poniemieckiej suterenie, pomorskie miasteczko przesiedleńców było domem, a część zdziczałego ogrodu dziecięcym rajem zapachów i kryjówek. Słowa mówiły o rzeczach, jakie nas otaczały (skrzynie na jabłka, buda z psem, rower, kuchnia z paleniskiem). Poczucie istnienia polegało na głośnym wołaniu z pagórka pobliskiej łąki: Jestem! Dopiero później, gdy nadchodziły „utraty” rzeczywiste i wydobywane ze wspomnień domowników, pojęłam, jak cenne bywa wypowiedziane słowo, w którym można zachować to, co właśnie odeszło, przepadło: bogactwo kresowej kultury rodzin, utracone dziedzictwo z „porcelaną” i ziemiańskimi tradycjami. Słowo stawało się szansą ocalania tego, czego nie sposób odzyskać, zrozumieć bądź zaakceptować, jedynym darem losu, którego nikt nie mógł zniweczyć, zabrać, zabronić, bo nawet wypowiedziane jedynie w myślach – trwało i organizowało mój wewnętrzny świat, azyl. Spotkania z ludźmi oznaczają przecież nie tylko ubogacające trwanie, również rozstania i bolesne odejścia, żal po doznanej stracie ukojony w poetyckiej frazie.

Opowieści o przeszłości, gawędy i legendy familijne – w przyszłości zapisane w strofach – rozjaśniały nasze rodzinne spotkania i dawały dowód, że świat przywoływany z pamięci zaciekawia tajemnicą, a choć żyje w mowie jedynie chwilę, to można go na dłużej zatrzymać, gdy opowieść nasyconą emocjami ujmiemy w ramy wersów, rytmów, niezbędnych powtórzeń. Wiersz jest zatem obrazem świata rzeczywistego, ukazanego w oryginalny sposób poprzez wrażliwość patrzenia i odczuwania, za pomocą wsłuchiwania się w melodię zdania, jakim pragnę opowiedzieć swoją i cudzą historię, zapytać o rodowe korzenie, o portret zbiorowy, zdefiniować tożsamość. Od wielu lat towarzyszy mi przesłanie z poematu Zbigniewa Bieńkowskiego: „Bym nie był aluzją tylko do samego siebie. / Bym nie był wspomnieniem tylko samego siebie” (Wstęp do poetyki). Zamieściłam je w wyborze wierszy W cieniu przelotnego trwania (2021), żeby zaświadczyć, że „wspólnota wędrowania” (określenie Adriany Szymańskiej z posłowia do tomiku Skażona biel, 2004) jest dla mnie istotna, bo staram się pamiętać o Tych, którym wiele zawdzięczam, z których mistrzostwa czerpałam.

Bodźcem poetyckiego zdarzenia („sytuacji lirycznej” jak powiedziałby Edward Balcerzan, u którego obroniłam pracę magisterską na poznańskiej polonistyce o niezgodzie Andrzeja Bursy na świat i język) jest zwykle poruszająca scena – ona daje impuls do krytycznego spojrzenia na świat, na osobistą niezgodę czy protest, bywa, nie od razu zapisany, lecz budujący postawę twórczą. U mnie chodziło o szukanie „konkretu”, którego można się uchwycić jako łącznika ze światem realnym, na przykład w wierszu Po raz pierwszy przypominam „rower” chowany do grobu wraz z chłopcem, innym razem „garnek” i babcię Walerię doświadczoną Sybirem (Przebierając gryczaną kaszę). Słowa stawały się pomocne, gdy zjawiał się konkret lub coś się działo (odwiedziny i rozmowa przy kawie z Julią Hartwig w Elegii słonecznej, chwila rozstania z przyjacielem na poznańskim dworcu w liryku Porównania, pożegnania). Chłopiec z wiersza

wjechał w nieskończoność
z młodzieńczą pasją po krzywych linijkach
pierwszego niezdarnego wiersza

Scenę pożegnania nosiłam w sobie długo, zanim zdobyłam się na jej zapisanie, lecz od tej chwili „chłopiec” z dzieciństwa stał się podmiotem lirycznym, a ja poczułam się uwolniona od pierworodnego grzechu nieumiejętności opisania „utraty”, od poczucia winy wobec nieuchronności przemijania – skoro słowa przyszły mi z pomocą, to znaczy, że mają cudotwórczą moc oczyszczania i ocalania przed rozpaczą.

„Dużo w tym tomie epitafiów, wierszy dedykowanych pisarzom i pisarkom, artystom, tomik zarazem bardzo intymny i mocno wychylony ku innym, pełen empatii ludzkiej, artystycznej, dialogiczny” – tak Magdalena Rabizo-Birek określiła moją twórczą drogę po lekturze Liryków przedostatnich (2022) i to mnie w pełni opisuje jako autorkę poszukującą rozmówcy do podjęcia tematów ważnych, ożywiających język nie tylko literaturoznawczo. Rozmowa przy rodzinnym stole nauczyła mnie, że słuchając opowieści, uczymy się świata i kształtujemy styl, w jakim możemy głosić o nim poznaną prawdę bądź piękne zmyślenie, wyobraźniowe plany zmian tego, czego w rzeczywistości nie da się zmienić, jak na przykład historii, wojennego losu rodziny, tak samo nie można cofnąć utraty miejsca urodzenia, domu, kraju.

W twórczej drodze wiele znaczy osobowość – pomaga przemieniać siebie, patrząc krytycznie, prowadzić śmiało rozmowę ze światem, „nie godzić się na przemilczanie” (W każdą godzinę), oswajać utratę, odważnie stawać w obronie słabszych i zagrożonego domu. Słowa mogą być w ręku poety narzędziem czyniącym duchowy ład, tworzącym harmonię, piękno, jeśli autor pragnie zrozumieć i jest świadomy tajemnic nie do poznania. Wiersz jest jak wyciągnięcie ręki, ufny i nieufny równocześnie, łakomy nowego, ostrożny wobec łatwych zwrotów, jest rozmową, otwarciem na „inne”, przygląda się odmienności od tego, co nam bliskie, staje się próbą poznawania niewiadomego.

O, być takim cyrkowcem!
Utrzymać się przez kwadrans
na iglastym patyku – bez braw,
laurów, popisywania się przed stadem –
w samotnej drodze po kilka okruchów
rzuconych na ścieżkę

(Okruchy)

Rozmyślam często o osobnej, samotniczej drodze, jaką przebywa twórca, o komplikacjach egzystencjalnych, wyzwaniach codzienności, lecz nie jako o przeszkodzie do artystycznego rozwoju, raczej o podłożu, na jakim wyrastają wersy „dnia powszedniego”, w których czytelnik ma szansę odnaleźć także swój wizerunek.

Szkic pochodzi z kwartalnika „Nowy Napis. Liryka, Epika, Dramat” nr 18, rok 2023.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Teresa Tomsia, Wiersz jest rozmową, otwarciem na „inne”, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 233

Przypisy

    Powiązane artykuły

    16.01.2023

    Autoportret

    Która z wielu twarzy
    odbitych w lustrze pamięci
    jest najbardziej moja?
    Czy ten nastolatek
    pełen niepokoju
    który niesie ze sobą
    krągłość nie zerwanych jabłek
    z rajskiego ogrodu?
    Czy ten młody docent
    pełen dobrych chęci
    którymi, jak wiadomo
    brukowane piekło?
    Czy ten stary profesor
    wielce zaskoczony
    że życie przeciekło
    między palcami
    i w dłoniach
    tak niewielki
    połów pozostanie?

    Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
    Źródło tekstu: Marek Pawlikowski, Autoportret, Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

    Przypisy

      Powiązane artykuły

      14.04.2021

      AUTOPORTRET

      z nogami w piekle

      z głową w obłokach

      z dziurą w kieszeni

      z dziurami w płucach

      z rakiem w łokciu / nowotwór –

      brzmiało by lepiej/

       

      to ja

       

      osioł trojański

      z rozpruwanego brzucha

      wyskakuje czasem desant słów –

       

      I W ZASADZIE NICZEGO TO NIE ZMIENIA

      Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
      Źródło tekstu: Zbigniew Mysłowiecki, AUTOPORTRET, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

      Przypisy

        Powiązane artykuły

        Loading...