22.07.2021

Nowy Napis Co Tydzień #110 / Czysta ziemia

W takie noce marzę, że wypiłem cię do dna,
a dno wyje we mnie, choć czysto wokół i wywieźli ciało.


Sen ma smak twojego oddechu, który zaciąga się mną i kaszle.
Wykasłuje ziarna krwi, z której upleciony jest mój głód.


W takie noce, nie można o nic prosić, niczego darować.
To się nazywa: zabijanie rzeczy pierwszej. To się nazywa: nie ma.


W takie noce marzę, że oprawcy rozkradną tę pierwszą śmierć, że
miasto naszej młodości zajmą po brzeg, ponad horyzont gardła i ust.


To się kończy policzek przy policzku, przelewając z ust do ust
ślinę ciemną i gęstą jak ziemia rozgrzana pośród nocy, nowiu.
To się kończy w niciach ciekłego wolframu, wędrujących ściegami
śniętego ciała.


To się kończy w czystym wierszu, pod którym powoli wyrastasz;
jak ta ziemia, czystym i ciepłym.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Łukasz Gamrot, Czysta ziemia, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 110

Przypisy

    Powiązane artykuły