20.02.2020

Nowy Napis Co Tydzień #037 / Garść uwag o kryteriach oceny artystycznej stosowanych wobec literatury

Zagadnienie kryteriów oceny literatury podjął Kazimierz Wyka w Łowach na kryteria (1965). Ilekroć spotykamy się z ferowaniem wyroków o wartości artystycznej dorobku danego autora, tylekroć powinniśmy zadać pytanie, na jakiej podstawie są one formułowane. Klasyczny warsztat literaturoznawczy wyposażony został w prace Austina Warrena i René Welleka (Teoria literatury, Pojęcia i problemy nauki o literaturze) oraz Henryka Markiewicza (Główne problemy wiedzy o literaturze). W serii Literatura w Kręgu Wartości pod redakcją Stefana Sawickiego Rada Wydawnictw KUL wydaje od 1986 roku kolejne tomy zbiorów szkiców aksjologicznoliterackich. Nie zawsze późniejsze przekłady książek teoretycznoliterackich lub własne propozycje polskich autorów otwarcie podejmują kwestię legitymizacji ściśle artystycznych ocen. Śledząc życie literackie oraz mniej lub bardziej oficjalne (wypowiadane w rozmaitych okolicznościach lub publikowane) głosy krytyków, można odnieść wrażenie, że powołanie się na wartościowania o charakterze artystycznym ma funkcjonować jako rozstrzygająca o randze danego twórcy opinia, choć istotne podłoże pochwały lub nagany jest inne, najczęściej – światopoglądowe.

Kiedy sięgnie się do książek krytycznoliterackich mistrzów minionego półwiecza: Jana Błońskiego, Jerzego Kwiatkowskiego lub Kazimierza Wyki, dochodzi się do wniosku, że miarą wartości estetycznej dla Błońskiego była literatura francuska, a w szczególności arcydzieło Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu. Kwiatkowski skupiał się na immanentnych walorach samego tekstu. Wyka natomiast był natomiast najbliżej tradycji nowoczesnego narodu rozumianego jako wspólnota kulturowa. Inaczej rozkłada się akcenty w pierwszym dwudziestoleciu XXI wieku.

Oto dramat autora AD 2019: byłby sens pisać to, co się myśli, ale właśnie takie treści są nie do przyjęcia dla opiniotwórczych postaci dzisiejszego życia umysłowego, które mniej lub bardziej świadomie realizują cel wprowadzenia transhumanizmu, a w tym celu likwidacji cywilizacji łacińskiej i chrześcijańskich kultur narodowych. Egzekwowanie w dziedzinie wiedzy o literaturze zapożyczonych z nauk ścisłych standardów naukowości jest uniemożliwieniem swobodnego rozwoju literaturoznawstwa, a zarazem krytyki literackiej. Już tylko imperatyw zawieszenia wartościowań udaremnia edukację czytelnika. Jeśli historyk literatury, teoretyk, krytyk nie może oznajmić: cytuję czyjąś wypowiedź, ponieważ sformułował ją wybitny znawca przedmiotu, słowem nie może przedstawić bohaterów swojej narracji ani sugestywnym, wzorowanym na żywej mowie słowem ukazać pejzażu literatury wraz z jego wyżynami i dolinami, staje się ubezwłasnowolniony, a więc niemy i zbędny. Odkąd wzorowana na wymierzonej w przedstawicieli konserwatywnych idei amerykańskiej analizie dyskursu metodologia pozwala na zarzucanie manipulacji, ideologizacji, tendencyjności, trudno sobie wyobrazić utrzymanie autorytetu i wykształcenie kolejnych pokoleń znawców literatury, rozumujących kategoriami szanowanego dziedzictwa i respektowanej tradycji. Przemożny nacisk na praktykowanie teorii krytycznej, która z zasady zwraca się przeciw głównym ideałom minionych stuleci, wymaga już przeciwwagi.

Wskutek samokwestionującego się od przełomu lat 80. i 90. XX wieku sceptycyzmu poznawczego uniwersyteckiej humanistyki, w tym polonistyki, rozwierają się szeroko drzwi, by wpuścić potoczne interpretacje. W jakiej mierze i na jakiej podstawie polonistyczne literaturoznawstwo ma strzec fachowości odczytań? Nad granicami między interpretacją i nadinterpretacją debatowali już teoretycy literatury. Jeden z kierunków współczesnych badań literackich, neopragmatyzm, wskazuje na „użycie” tekstu przez daną wspólnotę interpretacyjną jako na zjawisko normalne w kulturze. Czy jednak przyjąć pogląd neopragmatystów za swój? Laik (w znaczeniu: niespecjalista) domaga się niekiedy jednoznacznego i fachowego rozstrzygnięcia, co znaczy określony utwór literacki.

Z jednej strony, poststrukturalistyczny czy też postmodernistyczny pluralizm i niekończące się dyskusje akademickie trzeba wziąć w nawias, jeśli ma się dostarczyć ogółowi czytelników jasnych odpowiedzi na pytania o sens, rangę, wartość, miejsce utworu w literackim czy szerzej nawet – kulturowym uniwersum. Z drugiej jednak strony, mimo załamania się koniunktury dla strukturalizmu, a także mimo problematycznego poststrukturalistycznego wielogłosu, trzeba zachować dystans wobec potocznych wyobrażeń o literaturze. Zarówno redukcjonizm biograficzny (utwór jako w pełni wiarygodny, dosłowny wyraz osobistych przeżyć i przekonań autora; w konsekwencji naiwne dociekanie „Co poeta chciał powiedzieć?”), jak i sprowadzenie literatury (sztuki) do rynkowej, personalnej lub politycznej rywalizacji, jest nie do przyjęcia. Biografizm i socjologizacja wiedzy o literaturze byłyby metodologicznym, intelektualnym, a również etycznym regresem. Regresem etycznym, bo czytanie upodobniłoby się do voyeryzmu. A przecież warto wczytać się w nieco już zapomnianą eseistykę kilku poetów: np. awangardzisty, Zbigniewa Bieńkowskiego (Przyszłość przeszłości) lub klasycyzujących Artura Międzyrzeckiego (Dialogi i sąsiedztwa), Mieczysława Jastruna (Między słowem a milczeniem), Pawła Hertza (Ład i nieład).

Zrekapitulujmy tradycyjną wiedzę aksjologicznoliteracką, której brakuje w zredukowanym w ostatnich dziesięciu latach kształceniu polonistycznym. Nie od dziś uważa się zazwyczaj, że 

Ocenić utwór to tyle co doświadczyć, dokonać w sobie realizacji wartościowych estetycznie jakości i związków strukturalnych obecnych w utworze dla każdego czytelnika przygotowanegoR. Wellek, A.Warren, „Teoria literatury”, tłum. J. Krycki, I. Sieradzki, M. Żurowski, red. i posłowie M. Żurowski, Warszawa 1976, s. 342.[1]. 

Kim byłby ów „czytelnik przygotowany”. To osoba oczytana w arcydziełach literatury powszechnej, zna więc Antygonę Sofoklesa, Boską komedię Dantego, Fausta Goethego, orientuje się w historii filozofii, zna też historię, zachowując dystans wobec jednodniowych sensacji i mód intelektualnych. Ten, kto przede wszystkim kładzie nacisk na formę tekstu literackiego, w samodzielnej ocenie zazwyczaj bierze pod uwagę zwłaszcza jednolitość całości przy wewnętrznej różnorodności utworu. Szczegółowe kryteria, którymi preferując zalety konstrukcji utworu, określa się jego jednolitość – to uwzględnienie wszelkich niezbędnych cech, takich jak:

  1. całkowitość dzieła;
  2. niezbędność każdego elementu ze względu na pełnione przezeń funkcje;
  3. oddziaływanie na siebie wzajemnie danych składników utworu (tak, aby jakość każdego z nich była współokreślona przez wszystkie pozostałe), to znaczy:

a) spoistość przedmiotu dzieła,
b) równoważność i analogię poszczególnych jego składników (uzyskiwana np. dzięki rytmicznemu uporządkowaniu całości),
c) jakościową koherencję utworu,
d) eusynopsję (stosunkową łatwość postrzegania tekstu jako całości, niejako jednym rzutem oka). 

 

Czynnikami różnorodności są: 

  1. wielość składników,
  2. ich gradacyjność,
  3. różnorakość elementów utworu,
  4. znaczeniowa kontrastowość sformułowań w danym dzieleH. Markiewicz, „Główne problemy wiedzy o literaturze”, Kraków 1976, s. 320–321.[2].

 

Urozmaicenie, nowatorstwo i maestria formy nie wystarczają, aby wnieść istotne lub trwałe wartości do ponadczasowego dziedzictwa wielkiej literatury. Jak trafnie zauważył Mieczysław Jastrun: 

Futuryści myśleli, że nowa nadchodząca cywilizacja zmieni do gruntu sztukę, poezję, prozę powieściową. I co z tych – często frapujących, wydawało się, odkrywczych prób pozostało? Tyle co z Marinettiego i jego protektorów. Albo kto dziś będzie czytał nudne konstrukcje słów, kto będzie przeciskał się przez te ciasne korytarze form, nie wiadomo po co zbudowanych. Kto chciałby mieszkać stale nawet w najwspanialszych nowoczesnych gmachach, szczytach budownictwa, wygody – i pustki?M. Jastrun, „Forma i sens poezji. Eseje i szkice”, Warszawa 1988, s. 247.[3]

Ostatnio zjawisku „Oryginalności jako wartości pustej” poświęcił prof. Andrzej Stoff odczyt w Zakładzie Teorii Literatury UMK w kwietniu 2019 roku, a na początku XXI wieku odrzucił absolutyzowanie kryterium nowości Tomasz Burek w dwu książkach krytycznych: Dzieło nieznane oraz Dziennik kwarantanny.

Charakterystyczne, że dojrzały poeta, choć w podręcznikach historii literatury kwalifikowany za młodu wśród autorów przedwojennych do tzw. drugiej awangardy, kwestionuje dominację awangardowych wzorców:

Kiedy dzisiaj czytam dawne, z lat tak zwanych dwudziestych wiersze poetów drukujących w pierwszych numerach „Zwrotnicy”, widzę, jaka przepaść oddziela w istocie współczesną, dzisiejszą poezję średniego i młodszego pokolenia od praktyki i teorii ówczesnego okresu. Mówię o tym, gdyż dawni uczestnicy tamtego ruchu poetyckiego usiłują narzucić czytelnikom i krytykom mniemanie, że dzisiejsza liryka, tak interesująco rozwijająca się od roku 1956, jest tylko dalszą konsekwencją, przedłużeniem awangardy krakowskiej. Nic bardziej mylącego. Współczesna poezja oddaliła się od języka obrazów jako jedynego środka wyrażania świata, który w jej interpretacji przestał być tylko i wyłącznie światem widzialnym. Nie tworzy ona w swoich najbardziej reprezentatywnych utworach obrazów, lecz wizje, uprawia grę intelektualną, obcą całkowicie owej szkole pseudonimów, metonimii, metafor, nie jest również kontynuacją kubistycznego widzenia rzeczy; w trudny do uchwycenia sposób łączą się w niej rozkojarzenia surrealistyczne ze ścisłością pojęć, zdobywających na nowo prawo pobytu w poezji w skali nie spotykanej w naszej poezji od czasów Norwida. Więcej w tym Eliota i Eluarda – mówiąc w upraszczającym skrócie – niż PeiperaTamże, s. 236–237.[4]

Kiedy czyta się z kolei Jerzego Kwiatkowskiego, który był zarówno uznanym historykiem literatury, autorem podręcznika akademickiego Dwudziestolecie międzywojenne, wydanego przez PWN w serii Wielka Historia Literatury Polskiej, jak i krytykiem, można odnaleźć zawarte implicite w opinii o dokonaniach innego krytyka, Ryszarda Matuszewskiego, zasady oceny pracy krytycznoliterackiej: 

Artykuły Matuszewskiego cechuje bogactwo i rzetelność informacji, celność formuły krytycznej i sprawność mikroanalizy (jakże trudnej do przeprowadzenia w krótkim, nabitym faktami przeglądzie), umiejętne wyważenie proporcji między informacją a oceną, między tonem dbałego o obiektywizm (stąd – powoływanie się na sądy innych krytyków) sprawozdawcy – a tonem świadomie subiektywnego krytyka, jakże przy tym konsekwentnego w swoich opowiedzeniach się i wyborach I jakże na ogół trafnie oceniającego. Sąd jego, ostrożny zwykle i wyważony, dbały o motywację, ani zbyt entuzjastyczny, ani zbyt ostry – wytrzymuje najczęściej próbę czasu i współtworzy przyjmowaną powszechnie hierarchię wartości. Hierarchię, która – rzecz jasna – jest wypadkową ocen i gustów wielu ludzi i która uwzględnia pewne indywidualne różniceJ. Kwiatkowski, „Felietony poetyckie”, Kraków 1982, s. 90.[5].

Czy ideał obiektywizmu oceny jest osiągalny? 

Nawet jeżeli ktoś wierzy – ku czemu przychylają się teoretycy literatury – w obiektywny charakter struktury literackiej, od poszczególnych chwytów aż po «znaczenie», pierwsza ewentualność okazuje się kłopotliwa, ponieważ sugeruje, że wartości literackie istnieją zawsze i dla każdego, tak obecne jak czerwoność czy zimno. Żaden jednak krytyk nigdy naprawdę nie uznawał w dziełach literatury obiektywności tak bezwzględnejR. Wellek, A.Warren, „Teoria literatury”, s. 342.[6]

– stwierdzili Warren i Wellek. W humanistyce pewna doza subiektywizmu nie tylko jest nieuchronna, lecz nawet wskazana.

 

Bibliografia:

  • K. Burke, Filozofia formy literackiej, tłum. E. Rajewska, Gdańsk 2014.
  • A. Compagnon, Demon teorii. Literatura a zdrowy rozsądek, tłum. T. Stróżyński, Gdańsk 2010.
  • N. Frye, Konteksty wartościowania literatury, tłum. M. Adamczyk, „Pamiętnik Literacki” 1985, z. 4.
  • R. Handke, Poetyka dzieła literackiego. Instrumenty lektury, Warszawa 2008.
  • H. Markiewicz, Główne problemy wiedzy o literaturze, Kraków 1976 (rozdz. Wartości i oceny w badaniach literackich).
  • S. Sawicki, Ku świadomej ocenie w badaniach literackich, w: tegoż, Wartość – sacrum – Norwid. Studia i szkice aksjologicznoliterackie, Lublin 1994, pierwodruk w: O wartościowaniu w badaniach literackich, red. S. Sawicki, W. Panas, Lublin 1986.
  • Sawicki S., Problematyka aksjologiczna w nauce o literaturze, w: tegoż, Wartość – sacrum – Norwid. Studia i szkice aksjologicznoliterackie, Lublin 1994, pierwodruk pt. Problematyka aksjologiczna w badaniach literackich w: Problematyka aksjologiczna w nauce o literaturze, red. S. Sawicki, A.Tyszczyk, Lublin 1992.
  • R. Wellek, A. Warren, Teoria literatury, tłum. J. Krycki, I. Sieradzki, M. Żurowski, red. i posłowie M. Żurowski, Warszawa 1976 (rozdz. Ocena dzieła literackiego).
  • K. Wyka, Łowy na kryteria, Warszawa 1965.
Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Dorota Heck, Garść uwag o kryteriach oceny artystycznej stosowanych wobec literatury, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 37

Przypisy

    Powiązane artykuły