02.04.2020

Nowy Napis Co Tydzień #043 / Paradoksy Sienkiewicza i Tokarczuk – czytelnicy i literaturoznawcy

Dla krytyki uniwersyteckiej, choć nie tylko, Nobel dla Olgi Tokarczuk był pewnym zaskoczeniem, ponieważ pozycja pisarki wśród akademików nie dorównuje jej czytelniczemu sukcesowiWedług tygodnika „Wprost” Olga Tokarczuk była trzecią najlepiej zarabiającą polską autorką w roku 2019 (nie licząc autorów podręczników szkolnych i literatury fachowej), zaraz po autorze kryminałów (Remigiuszu Mrozie) i autorce powieści erotycznych (Blance Lipińskiej). Dane dotyczyły pierwszych 46 tygodni 2019 roku, czyli czasu sprzed otrzymania nagrody Nobla. Zob. Najlepiej zarabiający polscy pisarze 2019, „wprost.pl”, [online], [dostęp: 18.01.2020] https://www.wprost.pl/tygodnik/10274294/kto-jest-najlepiej-%20zarabiajacym-polskim-pisarzem-nowy-ranking-wprost.html.[1]. Można nawet zauważyć pewną paralelę: twórczość Olgi Tokarczuk spotyka się z podobnym rozdźwiękiem między reakcją czytelników i krytyków co twórczość innego laureata, Henryka Sienkiewicza: w obu wypadkach mamy do czynienia z entuzjazmem odbiorców i pewną powściągliwością, a nawet dezaprobatą badaczy.

Generalnie rzecz ujmując, poza zainteresowaniem uczonych reprezentujących nową humanistykę, zajmujących się literaturą feministycznąNajobszerniejszą i najnowszą pozycją jest książka K. Kantner, Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny, Kraków 2019. Nie tylko o Noblistce pisze: M. Świerkosz, W przestrzeniach tradycji. Proza Izabeli Filipiak i Olgi Tokarczuk w sporach o literaturę, kanon i feminizm, Warszawa 2014. Z ważniejszych artykułów zauważyć należy: A.F. de Carlo, Ecce femina – podróż do źródła kobiecości. Wokół krwi menstruacyjnej we współczesnej literaturze polskiej na podstawie wybranych przykładów – Izabeli Filipiak i Olgi Tokarczuk, „Postscriptum Polonistyczne” 2017, nr 2, s. 119–131; A. Węgrzyniak, Trzy kobiety w „Ostatnich historiach” Olgi Tokarczuk, [w:] tejże, W świecie, który wciąż się rozpada. Lektury prozy XX i XXI wieku [Okiem kobiety], Bielsko-Biała 2019; D. Gruntkowska, Romantyczna wizja kobiecości w prozie Olgi Tokarczuk, [w:] Romantyzm użytkowy. Długie trwanie romantyzmu w kulturze polskiej, Szczecin 2014; G. Dragun, „Chcę być starą, mądrą kobietą”. Afirmacja dojrzałości w prozie Izabeli Filipiak i Olgi Tokarczuk, [w:] Egzystencjalne doświadczenie starości w literaturze, Opole 2008, s. 101–110; J. Brach-Czajna, Gender w twórczości Olgi Tokarczuk i Tamary Bołdak-Janowskiej, „Pogranicza” 2005, nr 2; M. Bakke, Kobieta jako źródło niesamowitego. Uwagi na marginesie „E.E.” Olgi Tokarczuk i „Wampira” Władysława Reymonta, [w:] Codzienne, przedmiotowe, cielesne, Izabelin 2002; U. Chowaniec, W poszukiwaniu „kobiecego świata”, [w:] Światy nowej prozy, Kraków 2001; P. Czapliński, P. Śliwiński, Dlaczego ona? O powieści Olgi Tokarczuk „Prawiek i inne czasy”, [w:] tychże: Kontrapunkt, Poznań 1999; L. Wickowska-Maciąg, Między apoteozą a mizoginizmem. O kreacjach postaci kobiecych w twórczości Olgi Tokarczuk, „Fraza” 2002, nr 1/2; G. Borkowska, Wyskrobać starą zaprawę z pomnika polskiej literatury… O młodej prozie kobiecej, „Teksty Drugie” 1996, nr 5.[2], postsekularyzmemK. Kantner, O religijności z marginesu. Dyskurs postsekularny w prozie Olgi Tokarczuk, [w:] Ślady, zerwania, powroty... Metafizyka i religia w literaturze współczesnej, Kraków 2015, s. 391–404; W. Felski, Religijność ponowoczesna? Kilka uwag o „Biegunach” Olgi Tokarczuk, [w:] Poetyka i semantyka doświadczeń religijnych w literaturze, Lublin 2011, s. 525–536.[3], posthumanizmemM. Poks, Narracje zootanatologiczne jako wyznacznik relacji między osobą ludzką i pozaludzką, „Zoophilologica. Polish Journal of Animal Studies 2019, nr 5; M. Kubisz, Weganizacja akademii i nowa humanistyka, czyli o weganizmie w kontekście badań literacko-kulturowych, „Er(r)go. Teoria–Literatura–Kultura” 2019, nr 1; A. Rejter, Literatura wobec dyskursu posthumanizmu. Na przykładzie prozy Olgi Tokarczuk, „Język Artystyczny” 2017, nr 16; tenże, Świat przyrody w prozie Olgi Tokarczuk. Stereotyp – reinterpretacja – kreacja, „Język Artystyczny” 2004, nr 12, s. 115–139; M. Koza, Pasażerowie egzystencji. Dromologia Paula Virilio i postmodernistyczna lektura „Biegunów” Olgi Tokarczuk, „academia.edu”, [online], [dostęp: 24.01.2020], https://www.academia.edu/2027557/Pasa%C5%BCerowie_egzystencji._Dromologia_Paula_Virilio_i_postmodernistyczna_lektura_Biegun%C3%B3w_Olgi_Tokarczuk.[4] albo politycznym i ideologicznym zaangażowaniem NoblistkiTo raczej domena publicystyki i sporu krytyki literackiej o tzw. lewicowość autorki czy też „prozę środka”, choć w polemice wzięli udział również historycy literatury. Zob. P. Kaczmarski, Opowiadania mizerne „małyformat.com”, [online], [dostęp: 23.01.2020], http://malyformat.com/2018/08/opowiadania-mizerne; K. Dunin, Czy Olga Tokarczuk jest pisarką polityczną?, [w:] Obraz literatury w komunikacji społecznej po roku ’89, Warszawa 2013; W. Browarny, Powieść z mieszczańskimi tradycjami. („E.E.” Olgi Tokarczuk, „Ester” Stefana Chwina, „Castorp” Pawła Huellego), [w:] tegoż: Fikcja i wspólnota, Wrocław 2008; K. Uniłowski, Proza jako pedagogika społeczna. Przypadek „Domu dziennego, domu nocnego” Olgi Tokarczuk, [w:] Dwadzieścia lat literatury polskiej 1989–2009: idee, ideologie, metodologie, red. A. Galant, I. Iwasiów, Szczecin 2008; tenże, „Proza środka”, czyli stereotyp literatury nowoczesnej, [w:] tegoż, Granice nowoczesności, Katowice 2006; tenże, Lekka, łatwa i przyjemna, [w:] tegoż, Skądinąd, Bytom 1998.[5], profesjonalna recepcja dzieł w niewielkim stopniu poświęcona jest pisarskiemu warsztatowi Olgi Tokarczuk. Dystans nie przeradza się tu jednak w zajadłą krytykę, jak ma to miejsce w przypadku autora Quo vadis. Świat akademicki bez wątpienia szybko nadrobi tę opieszałość, ale można zauważyć pewną analogię między Tokarczuk a Sienkiewiczem – powieściopisarzem, którego dzisiejsi historycy literatury darzą mniejszym uznaniem niż kolejne pokolenia Polaków w XX wieku (wiek XXI jest dla pisarza znacznie gorszy, bo zmieniły się gusta i kryteria oceny). Dość przytoczyć – podzielane przez wielu zawodowych czytelników literatury – sławne zdanie Gombrowicza, że mamy do czynienia z „pierwszorzędnym pisarzem drugorzędnym”.

Trudno jednym zdaniem wyjaśnić, dlaczego współcześni badacze światów powieściowych nieczuli są na uroki świetnie skonstruowanych fabuł Sienkiewicza i Tokarczuk, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że powód tkwi w określonych preferencjach akademików, zainteresowanych głównie eksperymentami literackimi (i Sienkiewicz, i Tokarczuk raczej sprawnie powielają istniejące w ich czasach prozatorskie schematyWydaje się, że Noblistka docenia wagę eksperymentatorstwa, mimo dość zachowawczej praktyki własnej: „Opowieść zawsze zatacza kręgi wokół sensu. Nawet jeżeli nie wyraża tego wprost, nawet kiedy programowo odżegnuje się od poszukiwania znaczenia, skupiając się na formie, na eksperymencie, kiedy dokonuje formalnej rebelii, poszukując nowych środków wyrazu” (Mowa noblowska).[6]). Obecnie doceniamy również skłonność powieści ostatnich stu lat do związków z intelektualnym esejem. Po poszukiwaniach formalnych Prousta, Joyce’a, Kafki czy Manna, a  w Polsce Schulza, Witkacego, Gombrowicza, Parnickiego czy Myśliwskiego, historycy literatury są bardziej zainteresowani badaniem intelektualnej głębi, nowatorstwa środków wyrazu, odkrywczości psychologicznych introspekcji i pionierskich kreacji autorskiego języka niż podziwianiem zręczności fabularnych albo biegłości w budowaniu pełnokrwistych postaciMożliwe też, że pewien wpływ ma zakwalifikowanie powieści Olgi Tokarczuk do gatunku „powieści środka”, a więc kategorii poniekąd „powieści gatunkowej”, na co uskarża się Noblistka w Mowie noblowskiej („Coraz częściej gatunkowe dzieło przypomina foremkę do ciasta, która produkuje bardzo podobne rezultaty, ich przewidywalność uważana jest za cnotę, ich banalność za osiągnięcie. Czytelnik wie, czego ma się spodziewać, i dostaje dokładnie to, co chciał. Zawsze intuicyjnie byłam przeciwko takim porządkom, ponieważ prowadzą one do ograniczania wolności pisarskiej, do niechęci wobec eksperymentu i transgresji, która jest istotną cechą tworzenia w ogóle. I zupełnie wykluczają z procesu twórczego wszelką ekscentryczność, bez której nie ma sztuki. Dobra książka nie musi się opowiadać za swoją gatunkową przynależnością. Podział na gatunki jest wynikiem skomercjalizowania całej literatury i efektem traktowania jej jako produktu do sprzedaży z całą filozofią brandu, targetu i tym podobnych wynalazków współczesnego kapitalizmu”).[7]. Tak dzisiejsi literaturoznawcy rozumieją literaturę „wysoką”, z czym nie zgadza się Noblistka„Musielibyśmy porzucić te nieskomplikowane kategorie wysokiej i niskiej literatury, popularnej i niszowej, z przymrużeniem oka potraktować podział na gatunki” (Mowa noblowska).[8]. Niewątpliwie pisarka jest świadoma siły powieści historycznej jako fikcji organizującej masową wyobraźnię:

Justyna Sobolewska: Powieść historyczna, jak wiemy od Sienkiewicza, ma niesłychaną siłę.

Olga Tokarczuk: Niewątpliwie powieść, jeżeli jest w miarę popularna – jak Sienkiewicz, Kraszewski czy Kossak-Szczucka – nie zaś elitarna jak Parnicki, z pewnością formatuje głowy czytelników w większym stopniu aniżeli prace historyków, które nie są tak szeroko czytane. Dobrze wie o tym każda władza. Gdyby tak mieć armię pisarzy i filmowców na kontraktach, którzy piszą dobre, popularne powieści i robią takież filmy – miałoby się władzę w kieszeni. Problem polega na tym, że nie da się tak skaptować ludzi do pisania, nie bardzo da się pisać na zamówienie, a to, co powstaje, często nie ma większej wartości. Przerabialiśmy to już wraz z socrealizmemOlga Tokarczuk o literaturze i funkcjonowaniu nowej władzy, „polityka.pl”, [online], [dostęp: 23.01.2020], https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1663554,1,olga-tokarczuk-o-literaturze-i-funkcjonowaniu-nowej-wladzy.read.[9].

Że skomplikowane artystycznie narracje Parnickiego nie budzą zainteresowania Olgi Tokarczuk, wiemy od niej samejJeśli chodzi o eksperymenty w nowoczesnej polskiej prozie historycznej, wiemy tylko, że Tokarczuk skończyła swoje zainteresowania na wczesnych powieściach Parnickiego: „Zupełnie mnie, prawdę mówiąc, powieść historyczna nie obchodziła. Choć jako dziecko czytałam oczywiście Sienkiewicza czy Kossak-Szczucką. Skończyłam chyba na Tylko Beatrycze Parnickiego. Nie bardzo się też interesowałam historią; miałam raczej ścisły umysł”. Wypowiedź pochodzi z wywiadu udzielonego po opublikowaniu Ksiąg Jakubowych. Doskonałość form nieprecyzyjnych. Rozmowa z Olgą Tokarczuk (Zofia Król), „dwutygodnik.com”, [online], [dostęp: 18.01.2020], https://www.dwutygodnik.com/artykul/5501-doskonalosc-form-nieprecyzyjnych.html. [10]. Również z Mowy noblowskiej autorki dowiedzieliśmy się, jak wysoko ocenia ona wpływ seriali na mentalność społeczeństw. Noblistka zresztą nie jest przeciwna flirtowi literatury „wysokiej” z formami bardziej popularnymiA. Wzorek, Olgi Tokarczuk gra z regułami powieści kryminalnej (na podstawie „Prowadź swój pług przez kości umarłych”), „Respectus Philologicus” 2013, nr 24.[11]. Tymczasem współczesne literaturoznawstwo niemal w całości przejęło optykę cytowanego już Gombrowicza, który bezlitośnie sekuje Sienkiewicza, a udanych fabuł nie traktuje już jako głównego wyznacznika jakości powieściowej prozy. Więcej, optykę tę przeniesiono do szkół, skutecznie zniechęcając uczniów do schematów klasycznej powieści. Oto przykład objaśnienia do potencjalnego zadania maturalnego: „Określ, jaki problem podejmuje Witold Gombrowicz w podanym tekście. Zajmij stanowisko wobec rozwiązania przyjętego przez autora, odwołując się do tego tekstu oraz do innych tekstów kultury. Wypowiedź argumentacyjna (esej lub rozprawka) powinna liczyć co najmniej 300 słów”Jaki problem podejmuje Witold Gombrowicz? Język polski. Matura 2015. Poziom rozszerzony. „Wypowiedź argumentacyjna. Artykuł zawiera opracowane przez CKE i OKE przykładowe zadanie (poziom rozszerzony), składające się z tematu i fragmentu tekstu, które mogłoby się pojawić na maturze z języka polskiego od 2015 roku. Uczeń ma na jego podstawie sporządzić wypowiedź argumentacyjną. Znajdziesz tu również wzorcowe wypracowanie na ten temat”. (Rating 84%, odsłon do dnia 18.01.2020: 35 923), „język-polski.pl”, [online], [dostęp: 18.01.2020], https://język-polski.pl/matura/wypowiedz-argumentacyjna/2286-witold-gombrowicz.[12]. Tu następuje odpowiedni cytat:

Czytam Sienkiewicza. Dręcząca lektura. Mówimy: to dosyć kiepskie, i czytamy dalej. Powiadamy: ależ to taniocha – i nie możemy się oderwać. Wykrzykujemy: nieznośna opera! i czytamy w dalszym ciągu urzeczeni. Potężny geniusz! – i nigdy chyba nie było tak pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. To Homer drugiej kategorii, to Dumas Ojciec pierwszej klasy. Trudno też w dziejach literatury o przykład podobnego oczarowania narodu, bardziej magicznego wpływu na wyobraźnię mas. Sienkiewicz, ten magik, ten uwodziciel, wsadził nam w głowy Kmicica wraz z Wołodyjowskim oraz panem Hetmanem Wielkim i zakorkował je. Odtąd nic innego Polakowi naprawdę nie mogło się podobać, nic antysienkiewiczowskiego, nic asienkiewiczowskiego.

Ażeby zrozumieć nasz romans sekretny (gdyż kompromitujący) z Sienkiewiczem, należy dotknąć sprawy drastycznej, a mianowicie problemu „wytwarzania urody". Być urodziwym, pociągającym, ponętnym – to pragnienie nie tylko kobiety i, być może, im naród jest słabszy i bardziej zagrożony, tym dotkliwiej odczuwa potrzebę urody, która jest wezwaniem do świata: patrz, nie prześladuj mnie, kochaj! Lecz piękność potrzebna jest nam także, aby móc zakochać się w sobie i  w swoim – i  w imię tej miłości stawić opór światu. Narody zatem zwracają się do swoich artystów, aby oni wydobyli z nich piękność i stąd w sztuce piękność francuska, angielska, polska lub rosyjska. Czy ktokolwiek opracował historię urody polskiej w ciągu dziejów? Trudno o temat ważniejszy, gdyż uroda twoja określa nie tylko twój smak, ale i cały twój stosunek do świata, pewne rzeczy stają ci się niemożliwe do przyjęcia nie dlatego, abyś je potępiał, lecz ponieważ – z nimi – nie mógłbyś urzeczywistnić tej piękności, jakiej pragniesz, na jaką się stylizujesz.

[Sienkiewicz] naprzód pragnął podobać się czytelnikowi. Po wtóre, pragnął, aby jeden Polak podobał się drugiemu Polakowi i aby naród podobał się wszystkim Polakom. Po trzecie, pragnął, aby naród podobał się innym narodom. Jest to bowiem geniusz „łatwej urody". Z przerażającą skutecznością spłyca on wszystko, czego się dotknie, następuje tu swoiste pogodzenie życia z duchem, wszystkie antynomie, którymi krwawi się poważna literatura, zostają złagodzone i  w rezultacie otrzymujemy powieści, które podlotki mogą czytać bez rumieńca.
[Na podstawie: Witold Gombrowicz, Dziennik 1953-1956, Warszawa 1988].

Podobieństwo recepcji dzieł Sienkiewicza i Tokarczuk – zwłaszcza od ukazania się Ksiąg Jakubowych, powieści będącej „rewersem” Trylogii – dotyczy nie tylko innej dystrybucji podziwu wśród mas i literaturoznawców, ale również oceny ideowych treści. „Rewers” polega na odwróceniu optyki dziejowej według schematów tak zwanych „badań postkolonialnych” i deklarowanym „napisaniu na nowo” historii, co ma zawstydzić „polskich kolonizatorów” na Kresach. Czytając różne wypowiedzi Noblistki, w tym także jej sztokholmską mowę, dostrzegamy, że nieobce są jej ambicje historycznego przewartościowania i chęć zmiany polskiej samooceny. Sienkiewicz jest uznanym przez nią ideowym konkurentem, choć poniekąd wzorem pisarza – „rządcy dusz” i „organizatora masowej wyobraźni”.

To, jak myślimy o świecie i – co chyba ważniejsze – jak o nim opowiadamy, ma więc olbrzymie znaczenie. Coś, co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i umiera. Wiedzą o tym bardzo dobrze nie tylko historycy, ale także (a może przede wszystkim) wszelkiej maści politycy i tyrani. Ten, kto ma i snuje opowieść – rządziWszystkie cytaty z Mowy noblowskiej za: Co jest ze światem nie tak – mowa noblowska Olgi Tokarczuk, „wyborcza.pl”, [online], [dostęp: 23.01.2020], https://wyborcza.pl/7,75410,25477121,cos-jest-ze-swiatem-nie-tak.html.[13].

Wydaje się, że również wypowiedź na temat „narracji czwartoosobowej” (cokolwiek ten termin znaczy) oraz romantyczna wiara w potęgę literatury zmieniającej świat wskazują na wielkie ambicje pisarki, która chciałaby dorównać prorokom. Intencja – choć niewypowiedziana dosłownie, bo Mowa noblowska nie zawiera takiego terminu jak „prorok” – jest jasna. Nowa literatura to rodzaj nowej ewangelii głoszonej przez nowego typu narratora (poniekąd proroka czy apostoła), posthumanistycznie przekraczającego ludzką perspektywę. Nietzscheańska ambicja przewartościowania została wyrażona explicite. Tako rzecze Olga Tokarczuk:

Marzy mi się język, który potrafi wyrazić najbardziej niejasną intuicję, marzy mi się metafora, która przekracza kulturowe różnice, i  w końcu gatunek, który stanie się pojemny i transgresyjny, a jednocześnie ukochają go czytelnicy. Marzy mi się także nowy rodzaj narratora – „czwartoosobowego”, który oczywiście nie sprowadza się tylko do jakiegoś konstruktu gramatycznego, ale potrafi zawrzeć w sobie zarówno perspektywę każdej z postaci, jak i umiejętność wykraczania poza horyzont każdej z nich, który widzi więcej i szerzej, który jest w stanie zignorować czas. O tak, jego istnienie jest możliwe.

Czy zastanawialiście się kiedyś, kim jest ten cudowny opowiadacz, który w Biblii woła wielkim głosem: „Na początku było słowo”? Który opisuje stworzenie świata, jego pierwszy dzień, kiedy chaos został oddzielony od porządku? Który śledzi serial powstawania kosmosu? Który zna myśli Boga, zna jego wątpliwości i bez drżenia ręki stawia na papierze to niebywałe zdanie: „I uznał Bóg, że to było dobre”. Kim jest to, które wie, co sądził Bóg?

Wyjąwszy wszelkie wątpliwości teologiczne możemy uznać tę figurę tajemniczego i czułego narratora za cudowną i znamienną. To punkt, perspektywa, z której widzi się wszystko. Widzieć wszystko to uznać ostateczny fakt wzajemnego powiązania rzeczy istniejących w całość, nawet jeżeli te związki nie są jeszcze przez nas poznane. Widzieć wszystko oznacza też zupełnie inny rodzaj odpowiedzialności za świat, ponieważ staje się oczywiste, że każdy gest „tu” jest powiązany z gestem „tam”, że decyzja podjęta w jednej części świata poskutkuje efektem w innej jego części, że rozróżnienie na „moje” i „twoje” zaczyna być dyskusyjne.

Pełen poetyckiego uroku, metaforyczny koncept „czwartoosobowego narratora” jest chwytem zamazującym jego dziewiętnastowieczne, a właściwie „boskie” pochodzenie – i na ten aspekt należy zwrócić uwagę, bo przecież nie na teoretycznoliteracką niemożliwość zaistnienia. Ów tradycyjny, czyli niezaangażowany w świat powieściowy, obiektywny, wszystkowiedzący narrator został unicestwiony w XX wieku, choć proces zaczął się wcześniej, skoro już w Pani Bovary doszło do „rozchwiania” wszystkowiedzącego obserwatora. Zastosowanie w powieści „wysokiej” różnych technik „strumienia świadomości” (Ulisses Jamesa Joyce’a; Absalomie, Absalomie... Williama Faulknera) dopełniło zagłady. Następnie została podważona sama idea jedynej „prawdy”, pisanej obecnie w cudzysłowie, co usunęło filozoficzny fundament umożliwiający przekonanie o poznawalnej obiektywnie rzeczywistości. Tym samym klasyczny dziewiętnastowieczny narrator stał się symbolem naiwnego obiektywizmu, jeśli nie sprawcą oszustwa „jedynej”, a więc zawłaszczającej narracji/racji, próbującej narzucić wszystkim nieuprawnioną wizję świata (zawsze subiektywną lub interesowną).

W takiej historycznoliterackiej sytuacji Tokarczuk przywraca trzecioosobowego, wszystkowiedzącego narratora i wpuszcza go tylnymi drzwiami, stosując niezwykły „fortel” (jak by powiedział Pan Zagłoba):

Zofia Król: Nachman i Jenta są w Księgach… pomocnikami narratora, wiele wydarzeń opowiadasz ich głosem – Nachman zapisuje dzieje i słowa Jakuba, zresztą wbrew jego woli; a Jenta na początku powieści umiera, ale nie do końca, połknięty talizman utrzymuje ją w stanie pół życia, pół śmierci. Dzięki temu staje się prawie wszechwiedząca, jej oczami możesz zobaczyć przyszłość, powiązania między faktami, i  w końcu samą siebie, autorkę, siedzącą przed ekranem laptopaWarto zwrócić uwagę, że w tym samym czasie powstała Morfina oraz Drach Twardocha, więc można tu mówić o pewnej modzie narracyjnej.[14].

Olga Tokarczuk: Już na początku pracy czułam, że potrzebuję innych narratorów, że jeden nie wystarczy – dlatego pojawił się Nachman. Ale i to było za mało, jego perspektywa była zbyt osobista i wąska, a ja potrzebowałam narratora „panoptykalnego”, który widzi wszystko i jest zawsze obecny – wtedy pojawiła się Jenta. Ona od razu poszerzyła perspektywę, dała mi większą wolność. Paradoksalnie przez to staje się bardzo realna – mimo że jest jedynym elementem fantastycznym w tej stricte realistycznej i opartej na faktach opowieściDoskonałość form nieprecyzyjnych. Rozmowa z Olgą Tokarczuk (Zofia Król), „dwutygodnik.com”, [online], [dostęp: 18.01.2020], https://www.dwutygodnik.com/artykul/5501-doskonalosc-form-nieprecyzyjnych.html.[15].

Dzięki wprowadzeniu kilku narratorów (w tym zaznaczonej obecności samej pisarki) stało się możliwe stworzenie iluzji całościowej prawdy, bez konieczności usprawiedliwiania takiej postawy w dobie postmodernizmu (czy post-postmodernizmu). Więcej, nieludzki/nadludzki/ponadludzki narrator nie musi tłumaczyć się z historycznej prawdy, jego wypowiedziom nie można zarzucić niezgodności z badaniami historyków, ponieważ jednocześnie jest on i nie jest „obiektywny”Niezgodność z narracjami polskich historyków jest zamierzona, bo obraz ma być z założenia sprzeczny z dotychczasowym – jest przecież „rewizją”, ale np. błędy dotyczące obyczajów żydowskich, wytknięte przez zainteresowanych, nie są w stanie obalić „prawdy powieściowej narracji”.[16] (ale mimo to, z powodu braku równego sobie konkurenta, ma prawo narzucać całościową narrację). Koncept jest interesujący, bo stara się odświeżyć trzecioosobową narrację i jedyną prawdę, ale nie wszystkim przypadł do gustu:

Ta z początku atrakcyjna konstrukcja – ciekawy kontrapunkt dla mesjańskich marzeń o życiu wiecznym – z czasem poczyna sprawiać wrażenie nieco pustego ornamentu, który zwykłą narrację trzecioosobową wzbogaca jedynie o wyznanie wiary we wszechobecność wszystkowidzącej pramatki (która raz – coś okropnego! – spogląda przez oczy Chrystusa na krucyfiksie). Na koniec zaś perspektywa ta staje się całkiem irytująca, gdy Tokarczuk wykorzystuje ją, by nader pośpiesznie dopowiedzieć dzieje potomków poszczególnych frankistowskich rodzin. Biedna Jenta produkuje wówczas coś w rodzaju napisów o dalszych losach postaci, pojawiających się na zakończenie hollywoodzkiego filmu: ktoś dostaje „prestiżową nagrodę”, ktoś zostaje „cenioną tłumaczką”A. Lipszyc, Melancholia zbawienia, „dwutygodnik.com”, [online], [dostęp: 18.01.2020], https://www.dwutygodnik.com/artykul/5574-melancholia-zbawienia.html.[17].

Właśnie te nazbyt tradycyjne chwyty literackie, wzięte z filmów, seriali czy powieści popularnych, powodują dystans niektórych badaczy akademickich i ich oziębły stosunek do warsztatowych walorów dzieł Noblistki. Większe zainteresowanie wzbudziły jedynie te powieści, w których Tokarczuk stosuje narracje postmodernistyczne, ale ich nie można uznać za nowatorskie, skoro formy powstały kilkadziesiąt lat temu i dzisiaj nie są żadną rewoltą – przeciwnie, wydaje się, że weszły w fazę schyłkowąB. Trygar, Post-fenomenologiczna narracja w powieści „Bieguni” Olgi Tokarczuk, „Tematy i Konteksty” 2015, nr 5 (10), s. 18–30; D. Dobrowolska, Postmodernistyczna powieść historyczna. (Powieści: O. Tokarczuk, M. Tulli, E. Rylskiego), [w:] tejże, My o przeszłości, przeszłość o nas, Toruń 2013; A. Łebkowska, Cudze doświadczenie sensualne. Narracje empatyczne, [w:] Sensualność w kulturze polskiej. Przedstawienia zmysłów człowieka w języku, piśmiennictwie i sztuce od średniowiecza do współczesności, Kraków 2013; M. Orski, Narratorka „kiwa się”, [w:] tegoż, Opowieści dla dorosłych i opowiastki dla niedorosłych, Wrocław 2010; M. Żarczyńska, Technika symultaniczna w prozie Olgi Tokarczuk, [w:] Literackie strategie lat dziewięćdziesiątych, Olsztyn 2002; J. Zgrzywa, Zabawy językowe Olgi Tokarczuk, „Studia Językoznawcze” 2003, nr 2/; tenże, Aforyzmy w prozie Olgi Tokarczuk, Poznań 2016, [online], [dostęp: 23.01.2020], http://psp.amu.edu.pl/asset/public/972/Zgrzywa%20Jan,%20Aforyzmy%20w%20prozie%20Olgi%20Tokarczuk.pdf.[18]. Charakterystyczna jest tu wypowiedź cytowanego już Adama Lipszyca, który wprost pisze:

Taka zwariowana, wprost buzująca historia [frankistów] zasłużyła sobie chyba na nieco odważniejszą, dzikszą formę, która w pełni oddałaby sprawiedliwość jej sile – i doprowadziła do literackiej eksplozji zmagazynowany w niej materiał wybuchowy. Nie zaszkodziłaby jej spora porcja choćby i okrutnego poczucia humoru – a tego w Księgach Jakubowych raczej nie uświadczyszA. Lipszyc, dz. cyt.[19].

Nieprzypadkowo w tym kontekście padają nazwiska Brunona Schulza i Wojciecha Hasa„Nawiązując do estetyki Wojciecha Hasa i jego ekranizacji prozy Brunona Schulza, pokazuje też w błyskotliwy sposób, jak w zestawieniu z karnawałowym dworem Franka swoją paradną naturę odsłaniają także realne struktury imperialnej władzy. Tego rodzaju rewelacji książka Tokarczuk oferuje znacznie mniej, niż by się chciało”. W cytowanym tekście znajdziemy więcej krytycznych uwag, zwłaszcza dotyczących języka, w rodzaju: „drażniły mnie często tekturowe, informacyjne dialogi” albo: „A takiej drętwoty nie ożywiają dofastrygowane informacje o tym, że podczas jakiejś rozmowy ktoś szurał palcem w bucie. Jeśli zaś dodać do tego okoliczność, że w tak utkaną materię autorka wplotła też kilka mądrości o wątpliwej głębi (»Czasami tak się dzieje, że małżonkowie żyć bez siebie nie mogą i wolą umrzeć jedno po drugim«), lista przewinień nie będzie wcale krótka” (A. Lipszyc, dz. cyt.).[20]. Faktem jest, że w takim towarzystwie ambicje eksperymentatorskie Olgi Tokarczuk wydają się raczej niewielkie. Autorka pozostaje w konwencji powieści realistycznej, nieco przełamanej „latynoamerykańską stylistyką”, która tak zachwyciła polską inteligencję w latach 70. i 80. Moda na mityzacje oraz wpływ „realizmu magicznego” na dzieło Noblistki to zresztą jedne z najczęściej badanych aspektów jej twórczości, niekoniecznie w kontekście nowatorstwaP. Prachnio, Proza Olgi Tokarczuk w perspektywie latynoamerykańskiego realizmu magicznego, „Notatnik Multimedialny. Rocznik dydaktyczno-literacki”, R. 5, 2012,nr 1/2, s. 39–59 (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie 2014); B. Darska, Między realnością a mitem. O twórczości Olgi Tokarczuk, [w:] Skład osobowy. Szkice o prozaikach współczesnych, cz. 1, Katowice 2014, s. 491–523; A. Larenta, Labirynt jako przestrzeń mityczna w „Biegunach” Olgi Tokarczuk, „Białostockie Studia Literaturoznawcze” 2014, nr 4; D. Dobrowolska, Mityzacje Olgi Tokarczuk. Symbolika rzeczy w świecie konsumpcji w opowiadaniu „Numery” z tomu „Szafa”, [w:] tejże, My o przeszłości, przeszłość o nas, Toruń 2013; D. Siwor, Olgi Tokarczuk gra w mit. „Anna In w grobowcach świata”, „Konteksty Kultury” 2012, nr 9, s. 114–124; J. Koniecko, Czas aniołów Olgi Tokarczuk i Gabriela Garcii Marqueza, „Topos”, R. 15, 2007, nr 3, s. 53–63; T. Mizerkiewicz, Nowe formy obecności mitu w polskiej prozie, [w:] Literatura obecna. Szkice o najnowszej prozie i krytyce, Kraków 2013, s. 86–105; tenże, Próba całości – „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk; Wariacje czasowe – „Prawiek i inne czasy” raz jeszcze, [w:] tegoż, Stylizacje mityczne w prozie polskiej po 1968 roku, Poznań 2001; tenże, Mityczne światy powieściowe, „Ruch Literacki” 2000, nr 6, s. 681–697; I. Wróbel, Mityczno-symboliczne pre-teksty „Podróży ludzi Księgi” Olgi Tokarczuk (o inspiracji prozą Brunona Schulza słów kilka), [w:] Fantastyczność i cudowność. Mityczne scenariusze: od mitu do fikcji – od fikcji do mitu, t. 2., Zielona Góra 2011, s. 135–144; P. Zacharewicz, Olgi Tokarczuk literatura neognozy, [w:] tegoż, W stronę nowego paradygmatu, Toruń 2008; O. Fliszewska, W kręgu mitu, „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Litteraria Polonica” 2003, t. 7, nr 6; M. Orski, Mitopoetyka bytu, „Odra” 2002, nr 6.[21].

Recenzenci i krytycy literaccy wytknęli mankamenty Ksiąg Jakubowych, ale wydaje się, że jednak nie poznali się na wielkim rozmachu zamiarów autorki. Nie doceniono faktu, że nie tylko temat, ale również powrót trzecioosobowego narratora jest istotna zmianą ideową. Mamy do czynienia z – chwilowym być może – porzuceniem niepewności, nieokreśloności oraz postmodernistycznej niespójności współczesnego świata – świata niemożliwego do ogarnięcia lub jednoznacznego zinterpretowania. Taka narracja jest jednocześnie miękkim powrotem do ideologii scalającej wizję rzeczywistości. Inaczej mówiąc, możliwe jest jednoznaczne, pewne siebie objaśnienie historii, niezezwalające na wątpliwość wobec jedynie słusznej wykładni! Wraz z Księgami… nastąpił powrót epopei sensu stricto – czego dowodził nie tylko Piotr KarwackiP. Karwowski, Mieszczanin czeka na powieść, powieść szuka mieszczucha, „dwutygodnik.com”, [online], [dostęp: 16.01.2020], https://www.dwutygodnik.com/artykul/5551-mieszczanin-czeka-na-powiesc-powiesc-szuka-mieszczucha.html. Autor znajduje inne, społeczne powody, dla których epopeja jest niemożliwa, ponieważ interesuje go brak realistycznej powieści współczesnej zmagającej się z problemami współczesnego świata.[22], ale również Dariusz KuleszaD. Kulesza, Epopeja. Myśliwski, Herbert, Mrożek, Białystok 2016.[23]. Oto próba wskrzeszenia ideologii epickiej, czyli Całości i Sensu.

Wszechobejmująca ironia w literaturze (jako – jednocześnie – metoda opisu i stosunku do świata przedstawionego) podważała prawo do jednoznacznych ocen, unieważniała pretensje do stosowania obiektywnych norm i proponowania obowiązującej wykładni, a także – po ogłoszeniu „końca wieku ideologii” – likwidowała możliwość poważnego traktowania wielkich idei. Skorygowano również ambicję budowania „wielkich narracji”, ośmieszonych jako niepoważne uzurpacje w obliczu tezy, że literatura jest tylko grą o dowolnych zasadach.

Postmodernizm z kolei podważył zasadność „wielkich narracji” z powodu „rozbitego lustra świata”. Trudno przecież w sfragmentowanym świecie wartości porywać się na epicki rozmach Bolesława PrusaO. Tokarczuk, Lalka i perła, Kraków 2001.[24] i realizować jakąkolwiek ideologię społeczno-polityczną w rodzaju „warszawskiego pozytywizmu”, dla której tzw. realistyczna powieść była przykrywką do uprawiania społecznej pedagogiki (w to, że Lalka jest powieścią realistyczną, a nie dydaktyczną, wierzą już wyłącznie wychowankowie PRL-owskiej szkoły, choć mit ten przekazywany jest dzisiejszym uczniom dzięki inercji nauczycieli). Przed powstaniem Ksiąg Jakubowych (a i potem) pisarka eksplorowała głównie psychologiczne i społeczne konsekwencje rozpadu współczesnego świata Zachodu. Stąd zastosowanie postmodernistycznych narracji przez Tokarczuk, a ze strony badaczy – zainteresowanie psychologiczną stroną opisywanej przez nią współczesnościK. Witkoś, Literatura a psychologia głębi. „Ostatnie historie” Olgi Tokarczuk, czyli droga do indywiduacji C.G. Junga, „Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis. Studia Historicolitteraria” 2009, nr 9, s. 206–218; S. Baran, „Bieguństwo” jako wyraz sytuacji egzystencjalnej współczesnego człowieka – na podstawie powieści Olgi Tokarczuk „Bieguni”, [w:] Filologiczne konteksty współczesności: literatura, Rzeszów 2011, s. 18–27; K. Ukleja, Poszukiwanie tożsamości w „Domu dziennym, domu nocnym” Olgi Tokarczuk, „Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia de Arte et Educatione” 2012, nr 7, s. 122–130; O. Wilczyńska, Metafizyka miłości w prozie narracyjnej Olgi Tokarczuk, „Zeszyty Naukowe Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej we Włocławku. Rozprawy Humanistyczne” 2009, nr 11, s. 457–482; taż, Metafizyka śmierci w prozie Olgi Tokarczuk, „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Litteraria Polonica” 2008, z. 11, s. 183–206; M. Świerkosz, Doświadczenie historii a pamięć ciała w prozie Olgi Tokarczuk, „FA-art”. Kwartalnik Ruchu „Wolność i Pokój"” 2008, nr 4, s. 32–39; M. Rabizo-Birek, Odkrywanie miejsc niemieckich w prozie Olgi Tokarczuk i Karola Maliszewskiego, [w:] Opcja niemiecka. O problemach z tożsamością i historią w literaturze polskiej i niemieckiej po 1989 roku, Wrocław 2014, s. 11–34; R. Wójs, Niemcy, starość, śmierć. Mityzacja przestrzeni dolnośląskiej w prozie Olgi Tokarczuk, „Orbis Linguarum. Legnickie rozprawy filologiczne” 2005, nr 29, s. 287–296; P. Czapliński, Śmierć zamieszkana. „Dom dzienny, dom nocny” Olgi Tokarczuk, [w:] tegoż, Mikrologi ze śmiercią. Motywy tanatyczne we współczesnej literaturze polskiej, Poznań 2001, s. 195–212.[25].

Wydaje się, że Księgi Jakubowe reaktywują możliwość epopei albo przynajmniej są taką próbą – czego dowodził w swej książce Dariusz Kulesza, analizując polską epikę po 1989 roku (przede wszystkim twórczość Wiesława Myśliwskiego, ale z przywołaniem Andrzeja Stasiuka, Doroty Masłowskiej i właśnie Olgi Tokarczuk). Jego zdaniem:

epopeja nie naprawia świata ani go nie zmienia, ale kreuje wielkie narracje nadające mu sens. Literaturoznawstwo zajmujące się epopeją potrafi tego sensu szukać i rozpoznawać go w tekście. Sens epopei powinien być pełny: uniwersalny i kosmicznyD. Kulesza, Epopeja. Myśliwski, Herbert, Mrożek, Białystok 2016, s. 102.[26].

Pomińmy kwestię, czy rzeczywiście epopeja nie posiada ambicji „naprawiania świata”, jak również jej kosmiczne wymiary. Przywoływana już „mieszczańska epopeja”, czyli Lalka, niewątpliwie spełniała funkcje dydaktyczne, a wypowiedzi Noblistki o konieczności „przebudowy świata” też nie pozostawiają wątpliwości co do jej intencji. Zapytajmy raczej o ewentualność recydywy podstaw filozoficznych, na których ufundowano wielką epikę. Czy obecnie (w epoce post-postmodernizmu i posthumanizmu) jest możliwy powrót do fundamentu – czyli wiary w Całość i Sens (zwłaszcza ufundowanych na tradycyjnej antropologii)? Sprawa jest mocno dyskusyjna, mówiąc najostrożniej. Dlatego wspomniany literaturoznawca – zajmujący się współczesną genologią, co istotne – przewiduje jakiś nowy, zmodyfikowany wariant: „Może epopeja stanie się prywatnym, subiektywnym obrazem świata, terapią oswajającą nasze w nim funkcjonowanie?” – pytaTamże, s. 101.[27]. Odpowiedzi na razie brak.

Brzmi to paradoksalnie, ale tego rodzaju kreacja scalająca jest – jak się zdaje – ambicją autorki Ksiąg Jakubowych. Stąd też pokusa użycia wszechwiedzącego opowiadacza, bo taki narrator może stwarzać iluzję Całości i rozumienia Sensu. Stąd też mityzacje w stylu New Age w tej i  w wielu innych powieściach Noblistki, a także element zastępczo „religijny” (wyznaczany głównie przez eko-posthumanizm). Powracająca epopeja wymaga jakiegoś nowego sacrum, scalającego Nową Całość i nadającego Nowy Sens (brzmi to nieco apokaliptycznie, jeśli pamiętamy, że skutkiem Armagedonu ma być Nowa Ziemia i Nowe Niebo). Oczywiście postmodernistyczne czy post-postmodernistyczne „sacrum” zostaje ulepione z bardzo różnych elementów, bo nie chodzi o jakąś z dawna uformowaną świętość tradycyjnych religii, a o ponowną sakralizację – ponowne „zaczarowanie świata” wcześniej „odczarowanego” przez Maxa Webera i innych myślicieli. Nic więc dziwnego, że dzisiejsze zabiegi mityzujące wykorzystują dowolnie wybrane mity wygrzebane w ruinach różnych kultur, bez szczególnej dbałości o ich spójność (taka koherencja wymagana byłaby w literaturze przed- i modernistycznej).

Tylko nieliczni literaturoznawcy zajmowali się tradycyjnymi tematami w prozie Noblistki, jak przestrzeń, czas, postać literacka czy sposoby kreowania świataK. Brenskott, Przerwać krąg repetycji. Człowiek i czas(y) w prozie Olgi Tokarczuk, [w:] Czy są jakieś pytania? Szkice o najnowszej literaturze polskiej, red. J. Pyzia, J.M. Ruszar, Kraków 2019, s. 317–342; O. Fliszewska, Przestrzeń w twórczości Olgi Tokarczuk, „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Litteraria Polonica” 2005, t. 7, nr 1; H. Gosk, Postać literacka wobec wymiaru codzienności, [w:] tejże: Bohater swoich czasów, Izabelin 2002; S. Baran, Literackie światy Olgi Tokarczuk, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Rzeszowskiego. Seria Filologiczna. Historia Literatury” 2008, z. 3, s. 300–313; E. Połczyńska, Tworzyć „kształt” – o serii Olgi Tokarczuk; Wędrówka po uniwersum i „kłączu” jako sposób na wtajemniczenie według Olgi Tokarczuk; Światy kreowane w serii Olgi Tokarczuk, [w:] tejże, Topos labiryntu w dwudziestowiecznych narracjach seryjnych, Toruń 2008.[28]. Warsztat literacki nie jest tak ponętny, jak badanie ideologii. Na razie nie powstała żadna publikacja scalającą problematykę czy całościowo ujmująca formę prozy autorki Biegunów. Jedną z nielicznych prób zbiorowego rozpoznania i oszacowania dorobku Olgi Tokarczuk podjęło rzeszowskie czasopismo „Fraza”, w którym w 2012 roku powstał Zbiorowy portret Olgi TokarczukŚwiaty Olgi Tokarczuk. Studia i szkice, red. M. Rabizo-Birek, M. Pocałuń-Dydycz, A. Bienias, Rzeszów 2013. [Zawartość: K. Kofta, Brand dla Olgi Tokarczuk; S. Dłuski, Duchowe centrum, czyli kilka uwag osobistych o opowiadaniu Olgi Tokarczuk; J. Jarzębski, Namiocik bieguna; A. Bagłajewski, Czas pociągu; K. Januszewska, Gdzie jesteś, Olgo?; A. Bolecka, Powieści – traktaty; W. Felski, O religijności w prozie Olgi Tokarczuk słów kilka; M. Lachman, Paradoksy wizerunku].[29]. Już wkrótce należy się spodziewać zaproszeń na sesje naukowe, a wysyp doktoratów jest gwarantowany. Nobel nie tylko zwiększa popyt na same dzieła, ale również na publikacje uczonych.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Józef Maria Ruszar, Paradoksy Sienkiewicza i Tokarczuk – czytelnicy i literaturoznawcy, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 43

Przypisy

    Powiązane artykuły