08.04.2021

Nowy Napis Co Tydzień #095 / Dziennik wiosny 2020

Wstęp. Początek kwietnia 2020

Na początku marca wyjechałem albo pojechałem; do tej pory, początek kwietnia, nie wróciłem, nie przyjechałem, jestem zamknięty, dobrowolnie i z poczucia praworządności pozostając w mieszkaniu. Wkrótce potem wprowadzano kolejne ograniczenia w poruszaniu się.

[…] Milczenie stawało się coraz powszechniejsze. Wycichały pierwsze żarty i pozornie niefrasobliwe wiadomości: o papierze toaletowym, o masowym zapotrzebowaniu na Dżumę Camusa, na ciągle ironiczne wspomnienia wyjazdów w góry, unikania blokad czy granicznych kontroli. Z morza drobiazgów i pozornie sprawdzonych opowieści powstawała groza zdarzeń, przed którymi się nie uratujemy. Trwa nadal, bardziej samotna, jednoznaczna, śmiertelna i niewyjaśniona. […]

Drugi i trzeci tydzień marca

[…] Po mniej więcej dwóch tygodniach dojeżdżania do pracy otrzymuję sprzęt i przenoszę się do domu […]. Ze zdziwieniem tworzę nowy rytuał. Powstaje, nie bez przeszkód, najważniejszy system postępowania, czyli s t r u k t u r a. Jest formą, narzędziem obrony i porządku. Ma ograniczony zasięg i dotyczy niewielkiej liczby zdarzeń lub elementów. Dotyczy czynności codziennych, kontaktu z tym, co poza mną, wykonywania czegokolwiek podobnego do twórczości, utrzymywania w przyzwoitej kondycji. […]

Niech będzie, że to koniec marca

Szczęśliwi, którzy mają ogrody. Wiadomości od takich szczęśliwych znajomych, którzy kopią, pielą, przycinają lub po prostu mogą coś zjeść lub wypić, siedząc pod drzewem, wystawiając twarze do słońca, zażywając ruchu. Cichy pomruk niezgody na zakaz chodzenia do lasu, do parku, na plażę albo pod górkę. Na forach zdjęcia z okna, z tarasu, z balkonu. Potem zdjęcia opustoszałych ulic w największych miastach, tam gdzie bywało się w tłumach, w pochodzie wakacyjnych podróżnych, w zbiorowej kontemplacji cudów tego świata […]. Po alejce krąży zawsze ta sama pani od zamiatania ścieżek, opróżniania koszy na śmieci, od czegoś tam jeszcze. Jak zapamiętają to dzieci? Jak zapomnimy to wszyscy?

Jeszcze nadal koniec marca

[…] O czym będziemy rozmawiać potem? Z tobą, z nimi, z nim? Nie mamy żadnych istotnych wspomnień, nie potrzebujemy informacji o tym, jak było i co robiliśmy. Chcemy tylko odzyskać to, co nam odebrane.

[…] Być może dlatego pojawia się skłonność do czytania cyników, abnegatów, pozbawionych złudzeń, tropiących i zwalczających mity, słabości i kompleksy. Z pewnym niepokojem można dostrzec, że celują w tym socjaliści, ateiści i egoiści. Czyżby niemożliwa była pozbawiona emfazy i patosu religijność? Tutaj się zatrzymuję…

Wielki Czwartek

Co to jest Wielki Czwartek? Krótka wiadomość z Jerozolimy, dominikanie w pustych kościołach rozpoczynają ceremonie paschalne, będzie można oglądać w internecie. Doniesienia o reakcjach i komentarzach Kościoła są tuż obok statystyk, decyzji władzy i sytuacji w szpitalach. Zapewne po Wielkanocy informacji będzie mniej i wróci temat, jak przeżywać kolejne dni. Teraz jednak, siłą rzeczy (?) częściej zamieszcza się komentarze religijne. Te istotne i te bzdurne. Nie wydaje mi się jednak, żeby wzrosła nagle potrzeba duchowości i wiary. Zbiorowo raczej narzekamy na pozbawienie obyczajów i przyjemności. Gdzieś w tyle głowy pytanie „dlaczego”.

Wtorek, 14.04.2020

[…] Dzień zaczął się od dziwactw, tak zwyczajnych dla pustki: wyjmowałem komputer z torby, sięgnąłem po kabel zasilacza i nagle wydał się kłębowiskiem jadowitej kobry, ukrytej w ciemnym wnętrzu i gotowej śmiertelnie ugodzić; komputerowa myszka wcale nie była bardziej przychylna, włączyłem jej zimny, niebieski sygnał i teraz jest obok, samoistna, niechętna, należąca do innego porządku. Trochę uczucia okazuje telefon, włóczy się wraz ze mną, ma mi za złe, gdy znika w fałdach koca lub pod serwetką, jednak towarzyszy wiernie i bez manifestowania swojej niezależności. […]

Czwartek, 16.04.2020

 […] Po bzdurach na temat „ideologii postępu” powraca refleksja o ideologii wiecznej młodości i posiadania, konsumpcji i wybierania najprostszych i najszybszych dróg do zaspokajania każdej potrzeby. Z jednej strony nastawiamy się na tu i teraz, z drugiej nie podejmujemy żadnych działań na przyszłość. Nastawienie na tymczasowość i egoizm? Postawa wybrana czy wymuszona? Odebrano nam zadowolenie i bezkarność, uderzono tak mocno, jak nie byliśmy sobie w stanie wyobrazić. Ile będzie mądrości, kiedy już będzie nas na nią stać?

[…] Codziennie żyć dobrze. Nawet jeśli nie wiem, jak to opisać, to starać się, by takie przekonanie mi towarzyszyło. Zastanawiające, czy nie staję się wtedy bezbronny, naiwny, odsunięty, jeszcze bardziej izolowany? To trochę przekraczające zwykłą powszechność – żyć dobrze.

Nawet kiedy bycie dobrym nie jest tak oczywiste.

Poniedziałek, 20.04

Maj się zbliża, trudne wybory, nadzieja, oczekiwanie, takie prawie lato już bywało. Podobno lata także może nie być. Przesunąć na inny termin? Do Ameryki Południowej wybrać się zimą? Bez samolotu, no to jak? […]

Piątek, 24.04.2020

[…] Wielkie zaskoczenie informacją z Kundery: Arnold Schönberg (1874–1951) napisał „Ein Überlebender aus Warschau” – „Ocalały z Warszawy”, pamięci Żydów w warszawskim getcie! Dlaczego to nie jest kanonem muzycznym właśnie teraz, w kwietniu? Przy tylu innych okazjach muzycznego ilustrowania wojny i tragedii? Za trudne? A Penderecki, Górecki, nawet Panufnik to takie łatwe?

Sobota, niedziela, 25–26.04.2020

Trochę zaskoczyłem sam siebie przyjemnością, lekkim entuzjazmem przy malowaniu. Tematy zaległe i nieudane, czyli pejzaże miejskie na efemeryczne zamówienie sprzed ponad roku. Poza tym początek tematu ze skrzydłami, podmalówka, ale dość udane efekty kolorystyczne; rysunek taki sobie, nie jestem pewien, ale na razie nie mam powodów, żeby szukać innych linii.

[…] Sens kultury, sens sztuki w takich czasach? Nie mam najlepszej opinii na ten temat, chociaż widzę, jak wszyscy się starają.

Środa, 29.04.2020

[…] Wydarzenie dnia to podróż z synem do K-c, wraca po kilku dniach w domu. Przyjemna jazda, miła rozmowa o tym i owym, niestety, głównie to obawy i trochę nadziei związanych z pracą. Poza tym zaskakujące wyznanie mimochodem o tęsknocie. Coś podobnego usłyszałem od D. w śnieżny dzień w Bukowinie. Zupełnie nie podejrzewałbym ich o takie odczucia…

Czwartek. 30.04.2020

[…] Ogólnie zaczyna dominować całkowite rozregulowanie zdarzeń: wezwania do „zostań w domu” obok informacji o otwieraniu hoteli (po co?), galerii handlowych, punktów usługowych; zakazy na granicach i wydawanie wiz pracowniczych zagranicą, bez których nie przyjadą obcokrajowcy do pracy; na Ukrainie wirus nazywany jest podobno „polską chorobą”; jak kiedyś „francuska”? Dalej: rosnąca wściekłość obok zniechęcenia i apatii…

Piątek, 1.05.2020

[…] Więcej przeklinam, obniżył mi się próg odporności, jednak czy można wytrzymać jak dzisiaj? Kompletny ch… jechał na deskorolce po dość ruchliwej jezdni, na sznurku biegał pies, wbiegając co chwila na środek jezdni. Cóż, pokazałem najprostszy gest dla debila, w lusterku widziałem, że zatrzymał się i wściekły wymachiwał w moim kierunku. Mam gdzieś, co z nim będzie, ale szkoda psa.

Niedziela, 03.05.2020

[…] Zimny dzień, w górach podobno nawet śnieg się pojawia, kaloryfery jeszcze ciepłe. Ranek jest powolny, brak snu to zmęczenie nawet teraz. A kiedyś chciałem wstawać godzinę wcześniej, żeby móc, na przykład, malować. Trochę bolą oczy, właściwie najważniejsze od dawna to patrzenie. Brakuje dotyku, tego tak bardzo niedocenianego zmysłu i gestu.

Niedziela, 10.05.2020

[…] Na wprost okna wysoki krzew bzu. Wspomnienie bardzo odległych miejsc i lat. Lubię go za zwyczajność, trwałość i bezpretensjonalność, można było łatwo złamać gałązkę i zrobić bukiet, nikt się nie obrażał, niczego nie zmieniał ani nie tworzył zobowiązań. Był przeciętną ofiarą w mowie kwiatów. Teraz zasłania widok, przyciąga owady, trochę razi banalnością tandetnego fioletu. I jest jedynym przypomnieniem naturalnych kadencji i przemian.

Poniedziałek , 11.05.2020

[…] Może trochę zdziwieni patrzymy na siebie, usiłując dostrzec zmiany, ślady, potwierdzenie lub coś wręcz przeciwnego. Tutaj wkracza wczorajszy fragment z lektury i rozdziału o „Fałszywej wiośnie”: „Jedyną rzeczą mogącą popsuć dzień byli ludzie i jeżeli mogłeś uniknąć umówienia się z kimś, każdy dzień był bez granic. To ludzie zawsze ograniczali szczęście, z wyjątkiem tych bardzo nielicznych, równie dobrych jak sama wiosna”.

Poniedziałek 18.05.2020

 […] Pojawiło się, nie wiem skąd: kto przeżyje, słonie czy hieny? Słonie wszyscy lubią, są symbolem szczęścia, spokoju i ładu; wielkie, powolne, żywiące się roślinami, niezagrożone przez jakiekolwiek drapieżniki, pewnie także mądre i pracowite. Nikt nie lubi hien, tchórzliwych ścierwojadów, atakujących gromadą i podstępnie, są brzydkie, głośne, brudne i brak im dobrego wizerunku. Zaczyna być ciężko, wysycha rzeka, łąka, brak cienia albo jest coraz zimniej. Ile pożywienia dziennie potrzebuje piękny i dobry słoń? Jakie gówno zeżre hiena i przeżyje, a potem jeszcze dłużej na trupach wszystkich łagodnych, silnych i ładnych zwierząt? Oczywiście, pewnie wszystkich przeczekają mrówki, karaluchy i inne robaki, ale to jest mało widoczne. Tymczasem prosty dylemat: słonie czy hieny?

Piątek 22.05.2020

W debatach […] kilka osób potwierdziło przechodzenie ze stanu strachu do stanu anarchii. Z jednej strony niewiele się zmieniło w doniesieniach o chorobach i śmierci, z drugiej widać jakieś gesty głupoty, brawury w odrzucaniu zakazów, demonstrowania, gdzie mamy te wszystkie ograniczenia. […]

Wtorek, 09.06.2020

[…] Jak dla mnie to wygląda debilnie. Taka nasza cecha narodowa czy znak całego gatunku? W sklepach, knajpach, w każdym miejscu publicznym tłumy postaci bez masek, bez jakiejkolwiek ochrony czy przestrzegania zasad. Bo nagle, kurwa mać, jednym dekretem MZ wirus zniknął! I krzyk w sklepie: „Bo ja się nie boję”. […]

Jeśli tacy jesteśmy, to być może nie należy nas żałować, sami tego chcemy, skazujemy się i okazujemy wszystko najgorsze, z głupotą na czele? Tych kilka świetlistych przykładów dobroci, poświęcenia, bezinteresownej życzliwości to znany z historii ludzkości przypadek małych cudów i boskiej iskry pałętającej się wśród prawdziwych ludzi. […]         

Wtorek 16.06.2020

[…] Należy uznać za normalność powrót do złości, żalu, poczucia obaw przed tym, co będzie. Uleganie nastrojom lub pomniejszym demonom, brnięcie w ślepe uliczki i wzywanie albo pomocy, albo ognia zagłady. A tymczasem czas ucieka, zmarnowany i niewykorzystany. Coś tam jeszcze było, ale zapomniałem, muszę zapominać.

Nagle okazuje się, zupełnie bez sensu, że pisanie piosenek jest przyjemne. Tylko jeśli okaże się, że to kolejna terapia, to do dupy z taką robotą.

Koniec i początek lata, 01.07.2020

[…] Jestem słabszy, wiem to, ale jestem mocniejszy doświadczeniem, którego nikt inny nie doświadczył przedtem. Nie wiem, co będzie kiedyś. Wiem, co się zdarzyło i trwa nadal. W bezmiarze dramatu wielkie przestrzenie ludzkiego poświęcenia i zwykłego draństwa, heroizmu i tryumfujący marsz kanalii, kryształy dobroci i błoto podłości. […]

Nic się nie kończy i nic się nie zaczyna.

 

Kraków, marzec – lipiec 2020

 

Książkę Świat w grupie ryzyka oraz inne dzienniki pandemiczne można zakupić w e-sklepie Instytutu Literatury.

Okładka ksiązki

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Jacek Adamczyk, Dziennik wiosny 2020, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 95

Przypisy

    Powiązane artykuły