08.07.2021

Nowy Napis Co Tydzień #108 / Wolność, przyjaźń i morze

Publikowane pośmiertnie listy pisarzy niemal zawsze są lekturą fascynującą, ponieważ ukazują twórców z innej, bardziej ludzkiej perspektywy, stanowią także ważną, bo spisywaną na bieżąco, relację niezwykłych świadków epoki. Do rąk polskiego czytelnika trafia niesamowity dokument – seria listów pisanych w latach 1945–1959 przez dwóch wybitnych intelektualistów: Alberta Camusa i Nicolę Chiaromontego. Z jednej strony mamy do czynienia z epistolarną historią przyjaźni, z drugiej zaś – z unikalną diagnozą stawianą powojennemu światu. Dowiadujemy się, w jak dużym stopniu pisarze żyli problemami, skażonego dwiema wielkimi wojnami XX wieku. Świadczy o tym fragment listu z 7 listopada 1945 roku, w którym Camus zwraca się do swojego włoskiego przyjaciela tymi słowami:

Chciałbym mieć czas, żeby długo porozmawiać z Panem o tym, co nas obu interesuje. Nie mogę tego zrobić na zimno. Jedyne, o czym myślę bez przerwy, to w jaki sposób moglibyśmy teraz, w środku tego rozdartego świata, zachować nasze wartości. Dziś, kiedy zbiorowe namiętności zastąpiły namiętności indywidualne, wolność jest ostatnią z indywidualnych pasji. Niegdyś, w wielkich stuleciach, społeczeństwo zagrażało miłości. Tematem tragedii była miłość. Dziś jest nim wolność we wszystkich swoich postaciach. Musimy jej bronić, nie zdradzając jej, a wszystko, co o wolności wiem, to że trudniej ją uchronić niż miłość. (À propos, niech Pan nie sądzi, że Mit Syzyfa przedstawia to, co myślę. Zdefiniowałem tam to, co myślała moja epoka i na podstawie czego musimy stworzyć wartości pozytywne).
Powiedziałem to Panu bardzo źle. Ileż bym dał, żeby szczerze z Panem kiedyś porozmawiać. Jest nas tak niewielu, Chiaromonte, tak niewielu. Czasami wydaje mi się, że jesteśmy jak świadkowie, których przemienia się w oskarżonych. Ale nie chcę, żeby Pan sądził, że brak mi nadziei. W pewnych sprawach jestem nieskończenie uparty. Jedną z nich jest przyjaźńA. Camus, N. Chiaromonte, Korespondencja 1945–1959, opracowanie, przedmowa i przypisy S. Novello, tłum. M. Ochab, aneksy z języka włoskiego tłum.. J. Ugniewska, Gdańsk 2020, s. 37–38.[1]

Camus wskazuje tutaj na istotne pokrewieństwo ideowe z Chiaromontem. Ubolewa nad tym, że walka w obronie wolności nie jest czymś oczywistym w „rozdartym świecie”. Krąg ludzi, którzy myślą podobnie, jest – zdaniem Camusa – zatrważająco wąski, dlatego, zwracając się wprost do Włocha, ubolewa: „Jest nas tak niewielu, Chiaromonte, tak niewielu”. W centrum swoich rozważań stawia problem wolności, która tuż po wojnie staje się najcenniejszą ludzką wartością, choć jednocześnie najbardziej zagrożoną. Stając na straży wolności, myśliciele tacy jak Camus czy Chiaromonte znajdują się w opozycji do systemów społecznych i politycznych, które nie uwolniły się od totalitarnego cienia. Niejako na marginesie pojawia się ważny autokomentarzCo ciekawe, tego typu refleksji pojawia się w listach Camusa niewiele. Warte odnotowania są fragmenty dotyczące Dżumy: „Skończyłem pisać Dżumę. Ale tak dalece nie wydaje mi się ta książka dobra, że wątpię, czy ją wydam. Po co dzielić się z innymi swoim rozczarowaniem, które jest głębokie”; „Ostatnio zanurzyłem się na powrót w Dżumie, którą częściowo przerobiłem. Teraz nie mogę już znieść tej książki. W tym tygodniu oddaję ją wydawcy. Trochę tak, jak człowiek, który się uwalnia od tego, co napawa go obrzydzeniem”. Tamże, s. 51, 59.[2] do klasycznego już dzieła – Mitu Syzyfa, w którym autor podkreśla, że proste utożsamienie myśli zawartych w tym eseju z jego poglądami jest błędem.

Zagłębiając się w te epistolarne rozważania, nie możemy mieć wątpliwości, że jednym z najistotniejszych wyzwań powojennego świata jest poszanowanie ludzkiej wolności: „Problem polega na tym, że sprawiedliwość jest troską wszystkich, a wolność – tylko nielicznych”Tamże, s. 42.[3] – podkreślał Camus. Chiaromontego także niepokoiła kondycja powojennego świata. Bardzo trudno było mu zaakceptować przede wszystkim sytuację społeczną i polityczną w swojej ojczyźnie, pogodzić z tym, że mieszka: „[…] w kraju tak społecznie bezkształtnym, jak Włochy”Tamże, s. 52.[4]. Jego diagnoza sprowadza się do kilku konstatacji, takich jak ta, w której Włochy trawione są przez nędzę, marazm i inercję:

[…] jestem zmuszony zaglądać za dekoracje, a to, co tam widać, nie jest zbyt ładne. Rzym to osobny świat, swego rodzaju uniwersalistyczna prowincja. Niebezpieczeństwo wojny i „dżumy” czuje się tutaj tylko teoretycznie – za to lokalna nędza rozpościera się w jaskrawym świetle – poczynając od smutku młodzieży, która z powodu trudności materialnych i ogólnej niepewności czuje się skazana na przeciętnośćTamże, s. 65.[5]

[…] wszystko we Włoszech staje się „naturalne” i jako takie jest akceptowane, nawet komunizm, nawet groteskowość rządu, nawet bezsens obecnej politykiTamże.[6].

Takie są Włochy: zwykłą, czystą siłą bezwładu można tam każdego zabić i wszystko pogrzebać. „A po co?” – to narodowa dewizaTamże, s. 126.[7].

Dla Chiaromontego intelektualny klimat powojennych Włoch był nie do zniesienia, dlatego epistolarny kontakt z Camusem stał się dla niego rodzajem odtrutki, zapewniał filozoficzny oddech. Zawiedziony włoską rzeczywistością wyznawał w 1954 roku: „[…] z Włochami nie wiąże mnie obecnie nic więcej niż to, co wiąże mnie z rodziną, ale jestem kompletnie obcy, jeśli chodzi o obyczaje i formy życia intelektualnego”Tamże, s. 105.[8]. Z kolei w lipcu 1955 roku pisał: „Dość jestem zbrzydzony włoskim towarzystwemTamże, s. 111.[9], wskazując, jak bardzo odmienna od „włoskiej” jest jego ocena rzeczywistości. Ta sytuacja znacząco zmieniła się w chwili, gdy narodziła się idea stworzenia (wraz z Ignaziem Silonem) polityczno-kulturalnego pisma „Tempo Presente”, będącego niezależnym forum dla intelektualistów, nie tylko włoskich. W listopadzie 1955 roku Chiaromonte z dużym entuzjazmem informował Camusa (który w pełni poparł tę inicjatywę): „Chcemy zrobić międzynarodowe pismo włoskie – informacyjne i krytyczne. Moją osobistą ambicją jest rozpoczęcie prawdziwej debaty z francuskimi pisarzami i intelektualistami”Tamże, s. 116.[10]. Nietrudno dostrzec, że wraz z narodzinami „Tempo Presente” (pierwszy numer ukazał się w 1956 roku) Chiaromonte intelektualnie odżywa we Włoszech.

Tworzenie i redagowanie „Tempo Presente” to niezwykle istotny rozdział w intelektualnym życiu zarówno Chiaromontego, jak i Silonego. Przy tej okazji należy wspomnieć o bardzo ważnym wątku polskim – z pismem tym przez wiele lat współpracował, mieszkający w Neapolu, Gustaw Herling-Grudziński. Jego nazwisko kilkakrotnie pojawia się w listach, jednak nie w odniesieniu do czasopisma, ale w kontekście wydania francuskiego tłumaczenia Innego Świata. Po raz pierwszy wspomina o nim Chiaromonte w liście do Camusa z 14 stycznia 1956 roku:

[…] kiedy onegdaj pisałem do Pana, zapomniałem Panu coś powiedzieć à propos książki Gustawa Herlinga o życiu w obozach koncentracyjnych na Syberii (tytuł: A World Apart). Herling, którego poprosiłem o wysłanie Panu egzemplarza książki, pisze mi, że Plon kupił jego dzieło w 1952, ale rok temu dał mu znać, że jej nie wyda, chociaż tłumaczenie jest gotowe. Sygnalizuję Panu ten fakt, wiedząc, że Gallimard nie pali się do wydania tego rodzaju książek, ale – jak Panu mówiłem – książka Herlinga wydaje mi się równie ważna, jak ta Weissberga. Pomijając jej istotne znaczenie, jest bardzo dobrze napisanaTamże, s. 118.[11].

Pod listem z 12 maja 1956 roku Camus dopisuje fragment odnoszący się do Innego Świata, w którym informuje Chiaromontego o decyzji wydawnictwa Gallimard:

Napisałem bardzo ciepły raport o A World Apart. Drugi lektor też napisał doskonałą recenzję. A jednak odmowa. Powód: temat. Istotnie, w tym samym czasie odrzucono świetną książkę o obozach niemieckich. Francuskie wydawnictwa są wrażliwe. Napiszę do HerlingaTamże, s. 125.[12].

List z 25 czerwca 1956 roku, który Camus wysłał Herlingowi, zachował się w archiwum polskiego pisarza. Francuz informuje w nim o odmownej decyzji Gallimarda, jednak jako przyczynę wskazuje nie temat, ale względy handlowe, podkreśla zarazem, że sam wysoko ocenia tę książkę.

zdjęcie

Warto podkreślić, że nie tylko podobne lektury i prawdziwa troska o losy współczesnego świata połączyły Chiaromontego z Camusem. Obaj twórcy zafascynowani byli morzem. Ten szczególny rodzaj krajobrazu miał dla nich właściwości terapeutyczne. Patrzenie na morze, jak podkreśla autor Obcego, to jedna z najważniejszych form wytchnienia, moment zachwytu, w którym zawieszone zostają intelektualne dyskusje:

[…] gorzko żałowałem tych cudownych dni spędzonych na morzu w drodze z Nowego Jorku do Bordeaux, gdy mogłem odpoczywać, patrząc na morze i snując bardzo luźne myśli, jak ta, że morze to najpiękniejsza rzecz na świecie, co nie jest oryginalne, ale zawsze prawdziweTamże, s. 46.[13].

W swoich listach pisarze zawsze informowali się wzajemnie o spotkaniach z morzem. Chiaromonte pragnął Camusowi zaprezentować fragmenty włoskiego, nadmorskiego krajobrazu.

W przypadku takiej bliskości intelektualnej, jak i podobnego sposobu przeżywania piękna świata, musiała narodzić się przyjaźń. W swoich listach zarówno Chiaromonte, jak i Camus nieustannie się o niej zapewniają. Dzieląca ich odległość z jednej strony uniemożliwiała im bezpośrednie obcowanie ze sobą, dzielenie się na gorąco przemyśleniami, żarliwe dyskusje (pisarze spotkali się kilkakrotnie i te chwile niewątpliwie stanowiły potwierdzenie głębokiej przyjacielskiej relacji, jaka ich łączyłaW grudniu 1954 roku Camus i Chiaromonte wspominają w swoich listach wspólne włoskie wakacje i znaczenie Paestum jako miejsca dla nich mitycznego, które potrafi inspirować nawet wówczas, gdy znajdują się z dala od niego. Te fragmenty są niezwykłym potwierdzeniem siły i wartości ich przyjaźni. Zob. tamże, s. 104–105.[14]), z drugiej jednak – mimo iż okazała się przeszkodą możliwą do pokonania – potwierdzała siłę więzi między pisarzami. Epistolarna forma kontaktu okazała się wystarczająca, by tę więź podtrzymać i pielęgnować. Camus podkreślał: „Zawsze byłem z Panem nie dość otwarty (ale nigdy, ani przez sekundę, nie brakowało mi czułej i prawdziwej przyjaźni dla Pana!)”Tamże, s. 85.[15]. Wtórował mu Chiaromonte:

Przyjaźń to dziwna rzecz. W dniu, kiedy Pan wyjechał do Maroka, nie wiedziałem nawet, czy się zobaczymy, ba, wszystkie szanse wojny przemawiały za tym, że się nigdy więcej nie spotkamy. A jednak miałem pewność co do Pana, co do naszej wspólnej przyszłości. Rozpoznałem Pana i należy Pan do tych osób, z którymi żyłem zawsze, nawet z dala od nichTamże, s. 88–89.[16].

Nie dziwi zatem wyznanie, na jakie zdobywa się Chiaromonte w stosunku do Camusa, dla niego jest on: „[…] jedynym człowiekiem, z którym chciałby być – żeby rozmawiać i żeby milczeć też”Tamże, s. 100.[17].

Korespondencja 1945–1959 jest książką niezwykłą, którą czyta się jednym tchem, bez możliwości oderwania się od niej. Lektura tych listów uświadamia nam, że istnieli (i z pewnością cały czas istnieją) ludzie, pochylający się nad losem jednostki szukającej swojego miejsca w „rozdartym świecie”. Znamienne jest to, że – mając zapewne w pamięci przesłanie Camusowskich arcydzieł literackich – Chiaromonte stwierdza: „[…] w obliczu bezładu historii człowiek stoi absurdalnie bezbronny i nie do usprawiedliwienia”Tamże, s. 76.[18].

A. Camus, N. Chiaromonte, Korespondencja 1945–1959, Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2020.

okładka

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Magdalena Śniedziewska, Wolność, przyjaźń i morze, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 108

Przypisy

    Powiązane artykuły