01.04.2021

Nowy Napis Co Tydzień #094 / Zdekompletowany regał klasyków Itala Calvina

Moja ufność w przyszłość literatury wywodzi się z przekonania, że istnieją rzeczy, które tylko literatura może wypowiedzieć za pośrednictwem sobie tylko właściwych środków (Italo Calvino, „Wykłady amerykańskie”).

Za sprawą PIW-owskiej serii Domy[ze]słów do rąk polskiego czytelnika trafiają ważne zbiory szkiców poświęconych literaturze. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że publikowane są w niej klasyczne już pozycje nowoczesnej eseistyki. Słowo „klasyczne” nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście wydanego w 2020 roku tłumaczenia tomu szkiców Po co czytać klasyków. Bowiem kwestia „klasyczności” literatury zostaje bezpośrednio podjęta i rozważona w sposób drobiazgowy w tytułowym, teoretycznym tekście, otwierającym zbiór Itala Calvina na temat pożytku płynącego z lektury klasyków. Mam wrażenie, że szkice, które złożyły się na tom Po co czytać klasyków, są wyrazem żywionej przez Calvino wiary w moc literatury. Ponieważ tylko za sprawą literatury, którą wypełnia „substancja poetycka”„Jestem z natury czytelnikiem wszystkożernym, a do moich obowiązków zawodowych należą także lektury wydawnicze. Staram się jednak znaleźć jak najwięcej czasu na lektury bezinteresowne, na pisarzy, którzy mi się podobają, bogatych w substancję poetycką, jedyne pożywienie, w które wierzę”. I. Calvino, Po co czytać klasyków, tłum. A. Wasilewska, Warszawa 2020, s. 7.[1], ukazać można to, co nie daje się wyrazić za pomocą innych form reprezentacji.

Posłowiu Anna Wasilewska, autorka tłumaczenia i przypisów, skupia się na dwuznaczności tkwiącej w oryginalnym tytule Perché leggere i classici, podkreślając, że we włoskim perché kryje się zarówno polskie „dlaczego”, jak i „dlatego”. Wasilewska zauważa, że zredukowanie tytułu do pytania Dlaczego warto czytać klasyków zniszczyłoby sugerowaną dwuznacznośćA. Wasilewska, Posłowie [w:] tamże, s. 314.[2] (sama jednak wybiera wariant ujednoznaczniający tytuł: Po co czytać klasyków). Zastanawiam się, czy brak znaku zapytania nie jest wystarczającym sygnałem, że we włoskiej wersji chciano uniknąć dwuznaczności i zdecydowano się na zdanie oznajmujące „Dlatego [warto] czytać klasyków”. Takie odczytanie okaże się uzasadnione zwłaszcza wówczas, gdy uświadomimy sobie, że pierwotnie ten szkic Calvino opatrzył innym tytułem. Pierwodruk tekstu, opublikowany w 1981 roku na łamach „L’Espresso” zatytułowany był Italiani, vi estoro ai classici, a zatem pisarz nawoływał w nim: „Włosi, zachęcam Was do [czytania] klasyków”. Intencja Calvina jest tutaj jasna. W sposób dobitny (i lakoniczny) wyrażona została – jak sądzę – w zamykającym przedostatni akapit szkicu zdaniu: „Lepiej jest czytać klasyków niż ich nie czytać”Tamże, s. 17.[3]. Zwracając się do swoich rodaków, Calvino podkreśla w tekście, że „klasycy służą nam zrozumieniu, kim jesteśmy i dokąd dotarliśmy”Tamże, s. 16.[4]. Dlatego w gronie wymienianych przez niego autorów są zarówno twórcy włoscy, jak i zagraniczni, a ich konfrontacja pozwala odpowiedzieć na pytanie o miejsce człowieka (pisarza) w historii (literatury) narodowej i światowej.

W przypadku tomu Po co czytać klasyków napotykamy kilka problemów: wątpliwości czytelnika może wzbudzać fakt, że układ tekstów nie jest odautorski – to nie Italo Calvino wybrał i złożył te rozprawy w jeden tom, tylko jego żona. Co więcej, nie jest zachowana kolejność chronologiczna, którą podpowiadałyby daty publikacji poszczególnych szkiców – nie możemy zatem obserwować ciągłości myśli Calvina ani przemian (także tych mających podłoże ideologiczne) w sposobie formułowania literackich sądów. I wreszcie musimy mieć świadomość, że szkice te miały różne przeznaczenie: ukazywały się w prasie, pełniły funkcję przedmów do włoskich wydań omawianych przez Calvina dzieł, wchodziły do tomów zbiorowych poświęconych twórczości poszczególnych pisarzy lub były wygłaszane jako teksty okolicznościowe. Należałoby więc zapytać, z czym mamy tu do czynienia: z publicystyką, eseistyką, twórczością krytyczno- lub historycznoliteracką? A może ze wszystkim po trosze?

Ponieważ wiemy, że to żona pisarza, Esther Calvino, zadecydowała o wyborze oraz układzie tekstów (zaczynając od twórców antycznych i zamykając całość szkicem, którego bohaterem jest włoski poeta Cesare Pavese), czytamy ten zbiór z pewnym dystansem, jesteśmy podejrzliwi wobec arbitralnych decyzji redakcyjnych. Ponadto mamy w pamięci historię wydawniczą Wykładów amerykańskich, które też ukazały się po śmierci Calvina, jednak w ich przypadku niewątpliwe jest to, że zostały zaplanowane przez pisarza jako cykl sześciu tekstów (przy czym ukończone zostało pięć z nich). O ile zatem Wykłady amerykańskie bronią się jako niedomknięty, ale spójny kompozycyjnie, przemyślany zbiór, o tyle tom Po co czytać klasyków, chwiejąc się, to wznosi się, to opada i jedynie pozoruje domkniętą całość. Co istotne, zarzutu tego z pewnością nie można kierować w stronę autora. Esther Calvino zaznacza na wstępie, że książka Po co czytać klasyków:

[…] zawiera większość esejów i artykułów, które Calvino poświęcił „swoim” klasykom: pisarzom, poetom i uczonym najbardziej dla niego znaczącym w rozmaitych okresach życia. Co się tyczy pisarzy naszego stulecia, wybrałam eseje o tych prozaikach i poetach, których darzył szczególnym podziwemTamże, s. 8.[5].

Esther Calvino bierze więc odpowiedzialność za to, jakie teksty i w jakim układzie weszły do tomu. Mamy zatem klasyków Calvino, ale wybranych przez jego żonę.

W szkicu o Josephie Conradzie pojawiają się interesujące (choć zaledwie szczątkowe) uwagi na temat ważnych dla Calvina autorów. Calvino opisuje swój idealny regał z książkami, kategoryzując, czyli umieszczając na odpowiednich półkach poszczególnych pisarzy. Conrad stoi na nim obok Stevensona (któremu poświęcony jest szkic Robert Louis Stevenson, „Pawilon wśród wydm”). Dowiadujemy się również, że osobną półkę zajmują „pisarze analityczni, psychologiczni”, tacy jak Proust (nie pojawia się jednak osobna rozprawa na temat jego twórczości) czy James (którego dzieło omawia Calvino w tekście Henry James, „Daisy Miller”). Kolejną półkę zajmują „esteci” reprezentowani przez Poego (także i on, podobnie jak Proust, zostaje w tomie niejako pominięty). Ostatnią z wyodrębnionych przez Calvina grup są „pisarze kryzysu”, ale nie dowiadujemy się, niestety, co miałaby ona oznaczać ani kto miałby się do niej zaliczaćTamże, s. 189.[6]. Ta pobieżna i z pewnością niepełna klasyfikacja, stworzona na potrzeby rozważań o Conradzie, dowodzi, że nie możemy w pełni zaufać wyborowi Esther Calvino. Po co czytać klasyków nie jest prywatną historią literatury Itala Calvina, ale wariacją na temat cenionych przez niego pisarzy i ich dzieł.

Niejako na marginesie szkicu Kapitanowie Conrada pojawia się wątek polski„O tym, że urodził się jako Polak i nazywał się Teodor Józef Konrad Nałęcz Korzeniowski i że miał «słowiańską duszę» oraz kompleks porzuconej ojczyzny, i był podobny do Dostojewskiego, chociaż nienawidził go z powodów narodowych, napisano dużo, ale w gruncie rzeczy są to sprawy mało nas interesujące”. Tamże, s. 190.[7] i zostaje celowo pominięty jako nieistotny z punktu widzenia prowadzonych rozważań. Calvino nie koncentruje się na biografii Conrada, lecz stara się ukazać go jako pisarza, który – oddając w swoich utworach świat statków i mórz – tak naprawdę „jest pochłonięty kontemplacją metafizycznych otchłani”Tamże.[8]. Zdaniem Calvina, Conrad to autor, który odsłania mroczną i wrogą ludziom stronę rzeczywistości, jednak temu jądru ciemności stara się przeciwstawić „siłę człowieka, jego ładu moralnego, jego odwagę”Tamże, s. 192.[9]. Nawet jeśli próżno szukać innych polskich akcentów w tej książce, to rodzimi wielbiciele twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego z pewnością odnajdą w niej odpowiedź na pytanie, dlaczego autor Innego Świata z dystansem podchodził do komunistycznego epizodu biografii Calvina i otwarcie skrytykował zaproponowane przez włoskiego pisarza odczytanie Doktora Żywago Borysa Pasternaka. W słynnej rozmowie z Anną Raffetto i Pierem Sinattim o Warłamie Szałamowie, pomyślanej jako przedmowa do włoskiego wydania Opowiadań kołymskichJednak ostatecznie wstęp ten został odrzucony przez wydawnictwo Einaudi, które wcześniej go zamówiło. Zob. też komentarz T. Klimowicza do opowiadania Piętno [w:] Dzieła zebrane Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Opowiadania wszystkie vol. 1, tom V, s. 386–388.[10], Herling-Grudziński stwierdza:

[…] kiedy opisuje się świat taki jak Kołyma, wkracza się w wymiar metafizyczny, a zarazem bajkowy, w literackim sensie tego słowa, właśnie jak w przypadku niektórych bajek, które opowiada się dzieciom, a które zarówno opisują zło popełniane przez ludzi, jak i odprawiają nad nim egzorcyzmy. Doszedłem do wniosku, że aby pisać o sowieckiej rzeczywistości, potrzebny jest taki wymiar narracji. Pamiętam, że kiedy ukazał się Doktor Żywago, Italo Calvina zdziwił fakt, że bohaterowie nadal spotykają się na tym bezkresnym terytorium, co wydawało mu się całkiem nierealne. Taka perspektywa jest jednak błędna. Powieść Pasternaka trzeba rozumieć jako nowoczesną bajkę, dokładnie jak życie Mariny CwietajewejG. Herling-Grudziński, A. Raffetto, P. Sinatti, Zapamiętane, opowiedziane. Rozmowa o Szałamowie, tłum. J. Ugniewska [w:] G. Herling-Grudziński, Piętno. Opowiadanie kołymskie. Zapamiętane, opowiedziane. Rozmowa o Szałamowie, Kraków, Warszawa 2019, s. 59.[11].

Po raz pierwszy w języku włoskim Doktor Żywago ukazał się w Mediolanie w 1957 roku, zaś w 1958 na łamach „Passato e Presente” (nr 3) Calvino opublikował szkic Pasternak e la rivoluzione. Sprzeciw Herlinga-Grudzińskiego wywołał, jak sądzę, następujący fragment:

Pod względem technicznym umiejscowienie Doktora Żywago w czasie „poprzedzającym” rozpad dwudziestowiecznej powieści nie ma sensu. Istnieją przede wszystkim dwa sposoby tego rozpadu. Pierwszy: rozbicie realistycznego obiektywizmu w bezpośredniości doznań lub w nieuchwytnym pyłku pamięci. Drugi: zobiektywizowanie techniki budowania intrygi pojmowanej jako geometryczny zygzak zmierzający do parodii, do gry powieści zbudowanej „powieściowo”. Tę grę materią powieściową Pasternak doprowadza do skrajności: buduje fabułę uplecioną z nieustających zbiegów okoliczności, dokonującej się w całej Rosji i na Syberii, w wyniku których kilkanaście postaci nieustannie spotyka się przypadkiem, jakby nie istniał nikt poza nimi, podobnie jak zdarza się to paladynom Karola Wielkiego w abstrakcyjnej topografii poematów rycerskich. Czy na tym polega zabawa pisarza? Czy też ma to być czymś więcej już w punkcie wyjścia: przedstawieniem sieci losów łączących nas bez naszej wiedzy, atomizacją historii w gęstej sieci powiązań ludzkich przeżyćI. Calvino, tamże, s. 197.[12].

W tomie Po co czytać klasyków napotykamy czasem rozproszone ślady świadczące o ideologicznym zaangażowania Calvina, który w 1959 roku wspominał: „chciałem być Voltaire’em komunistycznym”. Jednak dużo istotniejsze jest to, w jaki sposób autor definiuje, czym jest dzieło, które możemy nazwać klasycznym. Pisarz zwraca uwagę na to, że lektura arcydzieł nie musi oznaczać afirmacji literackiej wizji świata zaproponowanej przez klasyka, równie cenna jest bowiem jej negacja:

„Twój” klasyk to ktoś, kto nie może być ci obojętny, i ktoś, dzięki komu zdołasz określić samego siebie w relacji z nim albo też w opozycji do niegoTamże, s. 14.[13].

Na koniec warto dodać, że kilka szkiców wyróżnia się na tle pozostałych: zwłaszcza Rafa Montalego, tytułowy esej Po co czytać klasyków oraz Filozofia Raymonda Queneau, publikowana pierwotnie jako wprowadzenie do włoskiego wydania dzieł Francuza (zapewne to nie przypadek, że wszystkie trzy teksty pochodzą z 1981 roku). Mamy więc tom nierówny, ale może właśnie dlatego, paradoksalnie, tym bardziej interesujący. Calvino wolałby zapewne, abyśmy – zamiast po szkice zebrane w tomie Po co czytać klasyków – sięgnęli po dzieła klasyków. Podkreślał on przecież, że „żadna książka, która mówi o innej książce, nie mówi więcej niż książka, o którą chodzi”Tamże, s. 12.[14]. Niewątpliwie dzieła Calvina cieszą się (także w Polsce) zasłużonym powodzeniem. Bez wahania można określić go mianem klasyka literatury europejskiej. Sądzę więc, że zbiór Po co czytać klasyków zagości na półkach polskich czytelników jako interesujący suplement twórczości jednego z największych XX-wiecznych włoskich pisarzy.

I. Calvino, Po co czytać klasyków, PIW, Warszawa 2020.

Okładka książki

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Magdalena Śniedziewska, Zdekompletowany regał klasyków Itala Calvina, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 94

Przypisy

    Powiązane artykuły