11.10.2023

*** (Nie trzeba płakać)

Wszystkim którzy grają i śpiewają

       Nie trzeba płakać
       dość
       że już płacze gitara
       i kopulują węże
w kolankach liści płynie krew

       i po co śpiewać
mówisz że kocha cię dziewczyna
i ma serce pachnące jak korzeń
topi złoto na struny smaży placki
grzebie w popielniku

       a dobre żywioły hałasują

       i nawet nie wiesz
że wszystko co dobre pochodzi od kwiatów
i miesza się z mlekiem zaszczutych drzew

       graj dalej
       nie jesteś dobry ani piękny

ale nie martw się masz w sobie coś z promienia

Zagórze k. Warszawy, 16.11.1980 r.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (Nie trzeba płakać), Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

Przypisy

    Powiązane artykuły

    11.10.2023

    Idiota

    Idiota
    i cóż doprawdy że idiota
    głupi
    jeszcze cię kupi po kryjomu gdy będziesz lipiec klepał
                                                                              w domu
    dureń
    a przecież namalował chłopca i słowa zmięte pod czapką

    A może doprawdy nie idiota
    ręce ze złota nogi ze złota umysł drewniany
    a przy tym taki spłakany
    może to pokojowy państwa

    Upewniam hrabio upewniam  prawdziwy książę i jego
                                                                              maleńka
                                                  mówią Nastazja Filipowna
                                                               to nieprawda

    prawdziwy książę w karecie z czwórką koni i
    ale ktoś go goni
          pewnie to stary kasztan
    spod chaty uciekł dla taty w siekierę
    będzie wesele
    ale ale co tam się dzieje
    panna młoda sto rubli złotoliściem wieje

         Nie panie hrabio nie będzie wesela
                                                          stary kasztan wybiera

    Lublin, 29.06.1979

    Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
    Źródło tekstu: Eda Ostrowska, Idiota, Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

    Przypisy

      Powiązane artykuły

      11.10.2023

      *** (I tyle domów za Bürkenhausen)

      I tyle domów za Bürkenhausen
      a w nich kobiety z latarnią w czole

      Gdy kobiety w zielonym iwniaku
      potykają się o sen
      mężczyźni gonią za jeleniem

      gdy kobiety padają i
                         tłucze się szkło
      pies nasłuchuje
      pan kopie jelenia w podbrzusze
      aż ryk zwierza miesza się z krwią luny

      wraca
      otwiera drzwi
      wpada za nim do izby chart wiatr i ryczący jeleń

      a tymczasem
      Lucynę myją staruchy
      palcem przebijają błonę dziewiczą
      liczą zęby na szyi

      pan daje jej pięć minut
                               żeby wyszła zza lustra

      a jej się chusta lekko zsunęła na tył głowy

      Lublin, 06.05.1979

      Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
      Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (I tyle domów za Bürkenhausen), Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

      Przypisy

        Powiązane artykuły

        10.10.2023

        *** (Stało się nieszczęście)

        Stało się nieszczęście
        dziewczyna wykradła chłopcu wyraz twarzy
        schowała w kufrze
        na dnie w tymianku w papryce we śnie

        gdy chciała mu coś powiedzieć
        siadała na kufrze
        i milczała

        gdy nie miała nic do powiedzenia
        siadała na kufrze
        i mówiła do pierwszej rosy

        w jej twarzy stał kruk zmęczenie naparstnica

        Lublin, 11.04.1979

        Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
        Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (Stało się nieszczęście), Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

        Przypisy

          Powiązane artykuły

          10.10.2023

          *** (Umarłym długi umorzone)

                     Umarłym długi umorzone
               żywi
          wieszają się bez odkupienia
                     w łóżku przy świetle i na ulicy

                     skręcają palcami papierosy
                     poruszają nogami z bólu
          a
          nam się zdaje że
                     chodzą po bulwarach po pokojach po
                                                                          ogrodach
          a
                     oni suną pod ścianami
                     dziesięciokrotni sami
          z płonącym palem w tyle głowy
                     piszą poematy urwanymi rękami
          żebyśmy
                     odłożyli chleb i nóż
                     czarną godziną za płotami
          przemykają chyłkiem z worami na plecach
                                      topią swoje małe
              a potem długo i wyrozumiale
                                      tłumaczą kręgi na wodzie

                     podchodzą do gardeł i orzekają
               biorą do ręki tandetne szklanki i płaczą
               tłumaczą sobie wypukłość głowy jako
                     przewrotność ściany
          chodzą chodzą i mówią
                    w portykach pod kolumnami

          wszak każda materia się podpruwa
          co pan sądzi o tym panie

          Lublin, 09.03.1979

          Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
          Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (Umarłym długi umorzone), Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

          Przypisy

            Powiązane artykuły

            10.10.2023

            *** (Póki myślałam)

            Póki myślałam
            że będziesz
            jutro pojutrze za tydzień

            byłam zwykłą dziewczyną

            co łyska zębami
            łuska słoneczniki
            przebiega drogę czarnemu kotu

            gdy mężczyzna odchodzi
            z postanowieniem jak stalką w oczach
            i żegna się z psem
            kobieta strzepuje do puderniczki
            niebieski pyłek z jego spodni

            Włodawa, 21.08.1978

            Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
            Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (Póki myślałam), Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

            Przypisy

              Powiązane artykuły

              12.10.2023

              Nowy Napis Co Tydzień #224 / pies zjadł moją pracę domową

              Laureat trzeciego miejsca w konkursie poetyckim Podaj Frazę 2023 czyta swoje wiersze.

              Przedstawiamy laureata trzeciego miejska w konkursie poetyckim Podaj Frazę 2023 – Piotra Kolasiuka.

              Wyobraźnia poetycka Piotra Kolasiuka żywi się tym, co jest. Poeta opowiada nam o „pokawałkowanym” i prowadzonym w odosobnieniu życiu w późnym kapitalizmie, w którym zmuszeni jesteśmy wykonywać prace bez sensu i bez słowa protestu poddajemy się ograniczaniu wyobraźni sprawiającemu, że nie potrafimy już pomyśleć ani wymyślić innych sposobów bycia razem. Laureat z urokiem i pewną zuchwałością wprowadza nas więc w to, co dobrze znamy, czyli w przaśnawą, półperyferyjną zwyczajność. Rzeczywistość wciąż jeszcze przesyconą opowieściami o tym, że „po raz setny już panicz z rumakiem / ratuje ojczyznę, by posiąść szlachciankę”, w której praca niezmiennie upokarza, a bullshit jobs alienują ludzi ze wspólnoty, odzierają ich życia z perspektywy spełnienia.

              z laudacji Jury konkursu.


              pies zjadł moją pracę domową
               

              pies zjadł mi mój esej o nurtach w Trylogii
              ojczyźnie, Kmicicu, o sercach spokojnych,
              co łechcze je przeszłość i sny o potędze
              on mówi: to brednie odbite w szabelce
              że hucpa, mesjanizm, motyczka na słońce
              taplanie się w bujdach przy łzawej historii
              że po raz to setny już panicz z rumakiem
              ratuje ojczyznę by posiąść szlachciankę
              pies mówi, że nuda, ramota i szmira
              i warczy i szczeka, lecz dalej chce czytać

              pies zjadł mi mój esej, strzęp porwał do miski
              już nie chce spacerów – cytuje noblistki
              nie strawił Tokarczuk, oblizał Miłosza,
              wymęczył Krzyżaków, przysypiał na Chłopach
              i pyta mnie ciągle a gdzie ten Żeromski?
              Popioły, Siłaczka, gdzież Kruki, gdzie Wrony
              ta chwalba spółdzielcza, nurt pracy u podstaw
              socjalizm, zabory, blask domów z Przedwiośnia
              więc pytam co czyta: Tułacza czy Piotra?
              no widzisz, obecnie to Chyłkę od Mroza

              pies zjadł mi mój esej – w nim fonię, przyimek
              i szczekać już chciałby wyłącznie w łacinie
              więc mógłbym go spytać, co wiedzieć ma pies
              lecz mówię jedynie: alea iacta est

               

              doppio, bułka i hawajska
               

              piła sobie czarne doppio, nie wmuszała żadnych ciastek, przeglądała tylko grafik kręcąc kosmyk przy starbucksie, a się z nieba ciężką kroplą rozpościerał klosz nad miastem. nie znalazła jeszcze miejsca na projekty od Roberta tamte stare z końca lipca, zamawiane w ćwiartce czerwca. o tym parku przy m4 i gdzie stanie karuzelka. zamówiła jeszcze doppio no bo może pić przed piątą, potem tylko lemon lipton jak poradził jej pan doktor. mówi, że więcej witamin, że ma łykać scorbolamid, żeby nie kłaść się po pierwszej, żeby czytać zamiast netflix, żeby częściej pokój wietrzyć i by poić się sokami. znaczy tymi, co są dobre nie że Kubuś albo Hortex, bo to niby dobry PR, ale cukru jak w Mirindach, a najlepiej to już wodę
               

              a na zewnątrz jechał Passat, za Passatem szara Mazda, potem jeszcze cztery Ople, a za nimi gdzieś hulajka. przy chodniku kebab w bolcie, a go wiezie dzisiaj Patryk, co pracuje w środy wieczór i we wtorki do piętnastej. chce odłożyć na plejaka i na kurtkę może z Zary, chciałby zrobić cztery dziary i pojechać nad Adriatyk, a jak to mu się nie uda to pojedzie choćby w Tatry. jechał twardo przy chodnikach aż się w torbie trzęsła miska, wtem otworzył drzwi ten Nissan i mu krzyczy co za pizda. Patryk na to ciągnij zgredzie i się pierdol stary flecie, chłop skurwielu zamknij pizdę no i kurwa patrz jak jedziesz. chłop przystanął, przetarł maskę, ściągnął czapkę pod Starbucksem a gdy Patryk mijał Żabkę to już Robert widział Ankę
               

              ona znowu tylko doppio, całe czarne i bez cukru i tak teraz trochę lipa jakby mokkę wziąć podwójną. chciał też tartę, ale chuj w to, wziął espresso z suchą bułką, a jak potem się rozejdą to podejdzie se do Żabki, weźmie Marsa, albo lepiej, weźmie Twixa albo Bounty. ale teraz fit i eko, cały zwarty, pełen werwy, gotów aby pobić rekord i nadrabiać móc projekty, więc poprawił ledwy mankiet, przyjął minę jak na filmie i skierował ją na Ankę, chwycił szklankę, zrobił zmarszczkę no i mówi daj ten feedback
               

              czarne doppio wchodzi w zęby trochę jakby lepkim płaszczem okrywała całe rzędy małych ludków gdzieś pod daszkiem. no bo widzisz, w kwestii parku to tak wogle niezabardzo i się nie da zwężyć drogi, bo się zmieścić tam śmieciarką muszą z rana w każdym czwartku, a tam z boku pas zieleni to tak średnio, bo jest droga – wylotowa na Piaseczno, a tam z drugiej stoi lokal. jeszcze kwestią jest konieczną żeby widok tam przy płocie był przejrzysty i bez sosen, bo to kupił deweloper. i wydaje mi się Robert, że marnujesz się tak trochę, że no wiesz, że mógłbyś skrzydła, lecz przycina ci je firma. że jak coś to jesteś super, ale ten no, że zbyt super i ja widzę w twoich oczach tylko bezsens albo nudę. no bo ciebie stać na więcej, na ambicję i projekty, żeby stawiać parki, lasy, aby świat się stawał lepszy. i wydaje mi się Robert, że już chyba naszą drogę coś urwało i że musisz teraz ruszyć w swoją stronę
               

              wypił cztery, ale jasne, potem IPĘ taką hazy, zakwaszała mu żołądek, więc dokupił żółte Laysy. potem jeszcze dwie siódemki, potem z kranu litra Perły, potem jakąś setkę wina, potem śpiewał coś o Legii, potem trochę w kiblu chlipał a jak wrócił zjadł nuggetsy. spalił linka, dopił drinka, zjadł ogórki, potem zrzygał, zwołał taksę, zabrał teczkę, jeszcze pitstop w Kerfie Express a tam Łomża i Królewskie uchowana za horyzont. wreszcie w domu, pizdnął projekt (chuj, nie warto) miał już zasnąć pod wersalką, ale spać nie dało gastro
               

              i uzbierał na tę kurtkę, i na krawat i na muszkę, może nawet kupi alko, sięgnie po najwyższą półkę. to ostatni dowóz dzisiaj, już leniwie brnie po klatce, trochę trzeszczą mu kolana, gniotą się, kostnieją palce. żółty plecak w nim torebka, a w torebce ma Dominos, i już dzwoni i już słyszy, no już idę no już chwila. wtem naciska się ta klamka, Patryk mówi, że hawajska, a myślami jest przy szklankach i przy spanku aż do ranka, już się wzrokiem lekko buja, w ustach dźwięczy mu dziękuję, kiedy słyszy bełkot typa a to byłeś ty, ty chuju
               

              już nie doppio, ale Lipton, już nie wolno, bo już widno. poci ekran śliską szybką, zbiera myśli ciężko myśląc, potem mówić chce z policją, ale pisze jeszcze szybko Patryk, gdzie jesteś, braciszku?
               

              aplauz
               

              tak bardzo chciałbym móc skumać twe wiersze
              wyłapać symbole i głębsze intencje
              móc je spamiętać jak dobrą piosenkę
              autorstwa Cygana czy innej Osieckiej

              tak bardzo chciałbym zrozumieć ciut bardziej
              twój nowy poemat wrzucony w Akancie
              to gdy tak piszesz o swojej matce,
              która wyprała cię w zlewozmywarce

              tak bardzo też chciałbym wyłapać to wszystko
              co sprawia, że umiesz i jesteś artystką
              metafor natłoki i trudne słownictwo
              twe flupy, arbuzy, kołyski, ognisko

              tak bardzo chciałbym ci mówić coś więcej,
              niż tylko, że fajne i umiesz w poezję
              trafiłaś znów w punkcik i bawisz się sednem
              tak bardzo chciałbym móc skumać twe wiersze

              Piotr Kolasiuk (1992) – tłumacz filmowy oraz dialogista. Prozę i poezję publikował w m.in: piśmie „Zupełnie Inny Świat”, kwartalniku „Nowy Obywatel” oraz na portalu Ulica Krótka. Autor książki pisanie lewą ręką (wyd. Mamiko). Sympatyk Manchesteru City.

               

              Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
              Źródło tekstu: Piotr Kolasiuk, pies zjadł moją pracę domową, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 224

              Przypisy

                Powiązane artykuły

                12.10.2023

                Nowy Napis Co Tydzień #224 / *** (A przecież my młodzi)

                A przecież my młodzi
                nasze karki
                obciągnięte lśniącą brunatną skórką
                nasze dni
                pełne zachwyceń i złocień

                            światłocień

                dla nas
                strzelają w górę dzieciaki i sosny
                i
                niby nasze życie proste jak sznureczek łez


                            Już tylko
                ciężki kamień co poniesie
                i puchacz krzyknie w lesie

                Włodawa, 01.01.1978

                Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
                Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (A przecież my młodzi), „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 224

                Przypisy

                  Powiązane artykuły

                  12.10.2023

                  Nowy Napis Co Tydzień #224 / *** (Dlaczego łamią skrzydła)

                  Dlaczego łamią skrzydła
                  ptaki od których oderwaliśmy się
                  jak długie dzikie cienie

                  czy uczciwością jest być młodym
                  gdy obok idą w słupy
                  cebulki starców

                  jak to jest tyle miłości i tyle smutku
                  miłość nie jest uśmiechem dnia

                  i mówią brak zrozumienia

                  a w nas umierają dzieci
                  – zawilce przyszłych pokoleń

                  Włodawa, 22.10.1977

                  Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
                  Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (Dlaczego łamią skrzydła), „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 224

                  Przypisy

                    Powiązane artykuły

                    12.10.2023

                    Nowy Napis Co Tydzień #224 / Fale

                    Mija młodość
                    i ocieka twarz.
                    Wszystkim kobietom ocieka twarz.
                    Spływa pomiędzy nosem a uchem
                    niemal do ramion.
                    Tak dużej twarzy na starość jak kobieta
                    nikt nie ma.

                    Wiersz został opublikowany w 17 numerze kwartalnika „Nowy Napis” dostępnym do kupienia na stronie: sklep Instytutu Literatury.

                    Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
                    Źródło tekstu: Tamara Bołdak-Janowska, Fale, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 224

                    Przypisy

                      Powiązane artykuły

                      Loading...