Wydawnictwa / Biblioteka Pana Cogito / Nie powinien przysyłać Syna. Etyczne i metafizyczne aspekty twórczości Zbigniewa Herberta

Spis treści:
  • Od Redaktora
  • Nie powinien przysyłać syna
    • Anna Węgrzyniak,  Babcia – Maria Doświadczona
    • Mirosław Dzień,  „Zagubiony fragment”, czyli o marności słów i ociągającej się jutrzni
    • Anna Spiechowicz,  Czy naprawdę nie powinien przysyłać syna? („Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu”)
    • Dorota Siwor,  Trochę o duszy. „Pan Cogito. Aktualna pozycja duszy”
    • Katarzyna Szewczyk-Haake,  Portret rodzinny albo Jakub i Ezaw („Naprzód pies”)
    • Ewa Goczał,  Z popiołów, z pamięci. O elegii sprawiedliwej Zbigniewa Herberta („Pan Cogito szuka rady”)
    • Anna Hajduk,  O eschatologicznym wymiarze wiersza „Pan od przyrody”
    • Józef Maria Ruszar,  Opuszczone niebo, bo Bóg zszedł na ziemię. Obraz Boga i człowieka w poezji Zbigniewa Herberta
  • Poczucie tożsamości
    • Małgorzata Mikołajczak,  „Nieznośna odpowiedzialność”. Propozycja interpretacji wiersza „Dałem słowo”
    • Wojciech Kudyba,  Świętość słowa w wierszu „Do Ryszarda Krynickiego – list”
    • Roman Bobryk,  Dlaczego czasem wiersz udaje wiersz? Uwagi na temat utworów „Apollo i Marsjasz” oraz „Prolog”
    • Tomasz Tomasik,  Tautologia i dysjunkcja. Narcyz Herberta
    • Krystyna Latawiec,  O literackiej zoologii Zbigniewa Herberta. Rekonesans
    • Joanna Adamowska,  Ratujmy Nikifora. Herberta teksty interwencyjne
    • Agnieszka Łazicka,  Zbigniew Herbert o pamięci ciała („Pan Cogito a pewne mechanizmy pamięci”)
    • Anna Stec-Jasik,  „…w różnych czasach”. Pamięć i czas w dwóch utworach Zbigniewa Herberta
Opis:

Herbert po dwudziestu latach

Zbigniew Herbert pozostaje człowiekiem tajemniczym, choć należy do najbardziej znanych polskich poetów na świecie. Nie ulega wątpliwości, że jego twórczość jeszcze przez wiele lat będzie tematem sporów w gronie specjalistów, nie mówiąc już o zwadach między zwykłymi czytelnikami. Przy łatwo rozpoznawalnych cechach i twardej (przedpostmodernistycznej) tożsamości[1], przy jasno wyrażonych zasadach, poszczególne wiersze zdają się ukazywać różne odcienie rzeczywistości, stwarzając wrażenie, że nie tylko punkt obserwacji jest różny, ale i wymowa sprzeczna. Nic bardziej mylnego. Aporie Herberta często próbowano przezwyciężyć przez likwidację lub chciano sprowadzić je do prostego rozwiązania, gubiąc przy tej okazji realną komplikację tekstu i misterną prezentację złożoności świata.

W związku z głównymi tematami prezentowanych szkiców dwie kwestie wymagają wstępnych uwag i przedstawienia szerszego tła. Są to: kwestia tożsamości „wewnętrznego autora” (czasami wyraźnie utożsamianego z Panem Cogito) oraz metafizyczny i religijny aspekt świata, obecny w poezji Zbigniewa Herberta. Oba zagadnienia były już podejmowane i mają swoją długą historię badawczą, a prezentowane artykuły pełnią funkcję kolejnego uzupełnienia, dopowiedzenia czy też uszczegółowienia tematu na podstawie analizy i interpretacji konkretnych wierszy. Nie jest to jednak – oczywiście – sytuacja ostateczna, skoro work in progress, jak lubił mawiać poeta.

*

Z biegiem lat zmieniał się wizerunek Herberta w oczach czytelników, gdyż coraz lepiej rozpoznawano szyfry jego poezji. Nie bez wpływu na jej dykcję były też nastroje społeczne i oczekiwania odbiorców. W latach 60. uchodził za „klasyka”, „stoika” i „estetę” – poetę nawiązującego do antycznej tradycji i śródziemnomorskiego mitu, aby przeciwstawić się intelektualnej, estetycznej i moralnej nędzy komunizmu. Po napisaniu Pana Cogito (1974) został patronem antykomunistycznego oporu, a w stanie wojennym stał się wręcz „sztandarem narodowym” – wiersze z tomu Raport z oblężonego Miasta (wydane w Paryżu oraz w wydawnictwach podziemnych) recytowano na nielegalnych spotkaniach literackich w domach prywatnych i w kościołach. Herbert dla pokolenia Solidarności był nauczycielem męstwa i dzielnego stawania w obronie godności jednostki oraz praw wspólnoty. Oto paradoks: pod koniec lat 60. zarzucano Herbertowi, że w swoich wierszach odrywa się od współczesności na korzyść mitologii i starożytnej historii (jest „poetą kultury”[2]), ale po latach jego polityczne zaangażowanie wywołało bunt młodszej generacji (poeci „bruLionu”), a nawet „konieczność” założenia Ligii Obrony Poezji Polskiej przed Herbertem[3]. Po kilku dziesięcioleciach z niejakim rozbawieniem czyta się te – historyczne już – spory i argumenty, ale nie można zapominać, że traktowane były jak najbardziej serio, a opór wobec wzorca poezji tyrtejskiej był autentyczny, a nawet zrozumiały w kontekście drugorzędnej produkcji literackiej.

*

Paradoksów w życiu Herberta nie brakuje. Bezkompromisowa postawa obywatelska po roku 1989 doprowadziła poetę do ostrego starcia z niegdysiejszymi sojusznikami. Jego gwałtowna publicystyka polityczna, wymierzona w zacieranie moralnej różnicy między komunistycznymi

aparatczykami a postawą patriotów, naraziła poetę na środowiskowy ostracyzm i wojnę z Adamem Michnikiem oraz ówcześnie najpotężniejszą gazetą w Polsce („Gazeta Wyborcza”)[4]. Jeszcze w latach 80. Herbert dedykuje przyjacielowi wiersz Msza za uwięzionych[5]. Ich drogi zaczęły się rozchodzić po publikacji rozmowy Jacka Trznadla z poetą, zatytułowanej Wypluć z siebie wszystko, a definitywne zerwanie znajomości nastąpiło po 1989 roku[6]. W wywiadzie mowa o tak zwanej hańbie domowej – współudziale lewicowych literatów w budowie totalitarnego państwa[7]. Przypomnienie zdrady pisarzy w czasach stalinizmu (zdrady potrójnej, bo i narodowej, i niewierności wobec humanistycznego przesłania, nie wspominając już o zdradzie wolności twórczej) doprowadziło do zerwania dawnych przyjaźni i zaciętej wymiany ciosów.

Aby zniesławić poetę, nie cofnięto się przed oszczerstwami, a Zdzisław Łapiński zarzucił Herbertowi „udział w stalinizacji” życia umysłowego w PRL[8]. Po śmierci poety zasugerowano nawet współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, i to na podstawie teczek opublikowanych za zgodą Instytutu Pamięci Narodowej, który udostępnił materiały w celu ukazania sposobów osaczania twórcy[9]. Paradoksalnie, nawet komuniści w PRL nigdy nie odważyli się zaatakować poety tak brutalnie jak niegdysiejsi opozycjoniści, będący u władzy w odrodzonej ojczyźnie. Poeta, wypominając stalinowską przeszłość niektórym adwersarzom, gorzko pisał:

A teraz to nie będzie mnie na żadnym
zdjęciu zbiorowym […]
jakbym okazał się wrogiem
rewolucji a przedtem stał bezpiecznie w słońcu
wodza[10]

Herbert miał skomplikowaną osobowość. W życiu codziennym towarzyski, wesoły, skłonny do figli i alkoholowych wyskoków, w twórczości poważny, skupiony na sprawach ostatecznych, a czasami patetyczny, jak w Przesłaniu Pana Cogito. Był Europejczykiem, spadkobiercą tradycji śródziemnomorskiej, człowiekiem pozbawionym nacjonalistycznych kompleksów i przesądów, a jednocześnie tradycyjnym patriotą, co zresztą poróżniło go z lewicowym Czesławem Miłoszem, którego podziwiał jako poetę, ale nie mógł zaakceptować jego obywatelskiej postawy, według Herberta charakterystycznej dla sporej części społeczeństwa[11]. Miłosz był przeciwny polskiej tradycji insurekcyjnej, tak zwanej postawie Conradowskiej, a w szczególności potępiał i wyszydzał powstanie warszawskie[12], pałał niechęcią do II Rzeczpospolitej oraz Armii Krajowej, a zaraz po zakończeniu wojny pracował dla komunistycznej Polski jako dyplomata[13]. Stosunek Miłosza do II RP streszcza Stefan Chwin:

Klęskę powstania Miłosz uważał za tragiczną, krwawą katastrofę, a zarazem moment, w którym nastąpiło paradoksalnie – jak to określał – „wyzwolenie”, bo ostatecznie przestała istnieć urzędniczo‑oficersko‑endecka‑katolicka Polska przedwojenna, mająca na swoim koncie nieskończenie wiele win. Nareszcie stało się jasne, „że ta narodowo‑katolicka Polska to przeszłość”[14].

Herbert natomiast czuł się kustoszem pamięci pokolenia Armii Krajowej, usuwanego po wojnie ze zbiorowej świadomości[15]. Pisał:

Płynę pod prąd a oni ze mną
nieubłaganie patrzą w oczy
uparcie szepczą słowa stare
jemy nasz gorzki chleb rozpaczy[16]

Biorąc pod uwagę inne wiersze, czuła pamięć poety obejmowała także niezłomnych żołnierzy AK, którzy nie złożyli broni w obliczu kolejnego najazdu i zniewolenia Polski przez Armię Czerwoną:

Ponieważ żyli prawem wilka
historia o nich głucho milczy
pozostał po nich w kopnym śniegu
żółtawy mocz i ten ślad wilczy
szybciej niż w plecy strzał zdradziecki
trafiła serce mściwa rozpacz
pili samogon jedli nędzę
tak się starali losom sprostać
[…]
nie opłakała ich Elektra
nie pogrzebała Antygona
i będą tak przez całą wieczność
w głębokim śniegu wiecznie konać […][17]

W czasach, kiedy powstawał przywołany wiersz, ciągle obowiązywała wersja o „bandach/bandytach z lasu” i nikt nie stawiał „żołnierzom wyklętym” pomników (nie istniał zresztą sam termin, wymyślony i rozpowszechniony dopiero w wieku XXI przez młodzież szukającą heroicznych wzorców z przeszłości). Głębokie rozbieżności ideowe, sprzeczne poczucie lojalności wobec form polskiej państwowości (negatywny/pozytywny stosunek do emigracyjnych władz II RP lub PRL), a przede wszystkim konfrontacyjny pogląd na istotny mit narodowy – jak pisze Stefan Chwin – doprowadziły do zerwania i brutalnego ataku Herberta na Miłosza[18]. Zdzisław Najder podkreśla zasadniczą niezgodę twórców w poglądach na rolę poety – było to również istotne pole konfrontacji, by przypomnieć Przedmowę Miłosza do Ocalenia i serię wierszy Herberta, w tym Prolog, Poległym poetom czy Monę Lizę[19].

Przy tak wielu i tak silnych polach konfliktu tym wyraźniej widać potęgę wieloletniej przyjaźni wynikającej – jak można sądzić – ze wzajemnego podziwu dla poetyckiego talentu i artystycznego kunsztu wielkich poetów. Przez wiele lat związki artystyczne brały górę, choć polemika – ukryta przed oczami profanów – istniała od zawsze[20]. Natomiast istnienie tego antagonizmu, podobnie jak główne elementy politycznego sporu, były wielokrotnie oceniane z odmiennych punktów widzenia przez badaczy prezentujących zupełnie sprzeczne oceny najnowszej historii Polski, ponieważ pęknięcie, jakie nastąpiło po 1944 roku, uniemożliwia napisanie wspólnej historii Polaków drugiej połowy XX wieku.

*

Po śmierci Herberta w 1998 roku doraźne i uproszczone polityczne odczytywanie jego poezji straciło na aktualności, podobnie jak publicystyczne „pojedynki Pana Cogito”. Im bardziej PRL odchodzi w dalsze okolice dziejów, tym mniej ówczesne spory są zrozumiałe i pasjonujące dla pokoleń urodzonych lub wychowanych w wolnej Polsce, a polityczna wymowa wierszy zostaje porzucona na rzecz artystycznej i egzystencjalnej, a także metafizycznej – czego przykładem jest wiele interpretacji z niniejszego tomu. Co ciekawe, obecnie baczniejszą uwagę zwraca się na estetyczne walory na przykład Prologu i jego formalną budowę niż na polemiczną zawartość wiersza[21]. Stanowi to znak czasów, wskazujący na zmianę potrzeb czytelniczych i zainteresowań badawczych, związany zapewne z odzyskaniem niepodległości i powolnym uwalnianiem się od komunistycznej traumy.

Nieocenione jest też istnienie Archiwum Zbigniewa Herberta w Bibliotece Narodowej, dzięki któremu możliwe stało się nowe zjawisko: badanie „procesu tekstotwórczego” – jak pisze Mateusz Antoniuk[22] – a może śledzenie dostępnych etapów powstawania utworu, co czasami umożliwia inną lekturę albo odkrywanie niespodziewanej autorskiej intencji. Jest to zasadnicze novum, a właściwie nowy etap pracy nad Archiwum Zbigniewa Herberta, ponieważ pierwsze dziesięć lat, które upłynęły od śmierci poety, były wprawdzie zaprzeczeniem tezy o zwyczajowym okresie „czyśćca”, czyli zmniejszonego zainteresowania twórczością, jeśli nie przykrego zapomnienia, ale skupiano się głównie na tekstach gotowych, choć niewydanych. Aleksander Fiut ukuł wówczas sformułowanie, że „Herbert pisze wciąż jeszcze”.

Była to niewątpliwie zasługa wiernych wydawców, jak Ryszard Krynicki, który przygotował „prywatną mitologię”, to znaczy Króla mrówek (oraz wiersze zebrane z publikowanych tomów, a następnie wiersze rozproszone). Paweł Kądziela w tomie Węzeł gordyjski opublikował potężny zbiór artykułów, felietonów i recenzji z gazet i czasopism. Rekordzistka – Barbara Toruńczyk – wydała Labirynt nad morzem i dwa tomy utworów rozproszonych. Jeśli dodamy do tych pozycji kilkanaście już zbiorów korespondencji, uzyskamy obraz doprawdy imponujący.

Można się jednak obawiać, że „okres czyśćca” dopiero nadchodzi, i to w wersji najsilniejszej, w związku ze zmianami cywilizacyjnymi, kulturowymi i edukacyjnymi. Poziom i kierunek edukacji spowodował bowiem obniżenie kompetencji kulturowej kolejnych pokoleń Polaków i część potencjalnych czytelników Herberta nie rozumie jego tekstów – ściślej: nie jest w stanie prawidłowo odczytać tropów klasycznej humanistyki, opartej na tradycji grecko‑rzymsko‑hebrajskiej (uwaga ta zresztą dotyczy również twórczości Czesława Miłosza, Tadeusza Różewicza i Wisławy Szymborskiej).

*

Kolejnym paradoksem jest to, że przez wiele lat Herbert starannie unikał bezpośredniego pisania o sobie i epatowania swoimi wewnętrznymi przeżyciami czy osobistymi tragediami. Dopiero w ostatnim tomie wierszy, Epilog burzy, znajdujemy więcej wyznań intymnych, związanych z długotrwałą chorobą, słabością i cierpieniem, a także bardziej otwarte nawiązanie do dzieciństwa i wczesnej młodości. Badacze literatury z niemałym trudem odszyfrowują biograficzne elementy w jego wierszach, ukryte przed oczami czytelników. Na przykład aluzje do utraty rodzinnego Lwowa pojawiały się już w jego wczesnej twórczości, jak w wierszu Moje miasto:

co noc
staję boso
przed zatrzaśniętą bramą
mego miasta[23]

ale sama nazwa „zrabowanego miasta moich ojców”[24] pojawia się dopiero pod koniec życia. Świadczyć to może o wielkim bólu i nieukojonej tragedii (jak w wierszu o incipicie *** [… jest świeża][25]), które powodowały, że poeta – pozbawiony swojej małej ojczyzny – długo i dotkliwie przeżywał narodowe i zarazem osobiste nieszczęście wygnańca[26]. Kiedy w Dlaczego klasycy[27] czytamy opis kary, jaką poniósł Tukidydes, to znajomość biografii poety umożliwia przeżywanie wraz z nim najgłębszego współczucia dla dzielnego dowódcy, który z niebywałym bohaterstwem podjął szaleńczą wyprawę, a mimo to został niesprawiedliwie ukarany:

kolonia ateńska Amfipolis
wpadła w ręce Brazydasa
ponieważ Tukidydes spóźnił się z odsieczą

zapłacił za to rodzinnemu miastu
dozgonnym wygnaniem

egzulowie wszystkich czasów
wiedzą jaka to cena[28] 

Gwałtowny wzrost napięcia emocjonalnego jest wynikiem zderzenia tchórzliwej postawy współczesnych wodzów ze starożytnym bohaterem. Z jednej strony niedostatek odwagi cywilnej, mimo braku zagrożenia wielką karą (o tym, że współcześni generałowie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, czytelnik wie nie z wiersza, tylko z historii powszechnej lub z własnego doświadczenia życiowego). Z drugiej strony imponuje pełne godności wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny przez Tukidydesa. Moralna wyższość starożytnego dowódcy nad współczesnymi została świadomie podkreślona w wierszu za pomocą niepozostawiających wątpliwości pogardliwych określeń pod adresem współczesnych generałów, którzy „skomlą na kolanach przed potomnością”. Także pewna rozwlekłość opisu zachowań współczesnych zderzona z szorstkim i skrótowym zapisem postawy Tukidydesa – jest chwytem służącym przeciwstawieniu dwóch światów. Oto wielkość zderzona z małością, błaganie o wyrozumiałość z męską dumą, „skomlenie” z „postawą wyprostowaną”.

Ale patos wzięcia odpowiedzialności prawnej wzmocniony został także sugestią, że zadanie było niewykonalne. Kompetentny czytelnik Herberta – jeśli chce rozumieć jego poezję – musi być człowiekiem dociekliwym, inaczej nie odczyta istotnych informacji, nierzadko zakamuflowanych. Właściwie dlaczego w tak skrótowym opisie sytuacji (zaledwie cztery wersy!) pojawiła się wzmianka na temat pory roku? Jeszcze raz z uwagą przeczytajmy ten fragment:

Tukidydes mówi tylko
że miał siedem okrętów
była zima
i płynął szybko

„Była zima”. Jest to najistotniejsza informacja, która wywraca do góry nogami całą sytuację odpowiedzialności Tukidydesa! Trzeba wiedzieć, że Grecy zasadniczo nie pływali zimą. Ich stateczki były małymi łupinkami, poruszanymi głównie siłą mięśni, które przed nadchodzącą burzą chroniły się na lądzie. i nawet latem cała żegluga starożytności miała charakter przybrzeżny: od wyspy do wyspy. Morze Egejskie jest bardzo burzliwe od jesieni do wiosny również dzisiaj, w dobie GPS, silników spalinowych, sztucznych tworzyw do budowy jachtów i niezwykłej techniki żeglarskiej, nikt po tym akwenie nie pływa zimą pod żaglami, gdyż o tej porze roku jest to zbyt niebezpieczne.

Mówiąc wprost: sama w ogóle decyzja Tukidydesa o wypłynięciu z bezpiecznego portu, by iść na ratunek oblężonym rodakom, był bohaterstwem! Daremnym bohaterstwem była też obrona terytorium Polski pod koniec drugiej wojny światowej. W obu wypadkach nie mamy więc do czynienia z winą prawną, ale z winą tragiczną, winą niezawinioną, gdyż zesłaną przez los. Sprostanie mu jest kwestią dzielności – powiada poeta – i wydaje się, że teza „o mężnym zachowaniu się wobec bytu” pozostanie na zawsze istotną wskazówką zawartą w tej poezji, bez względu na zmienne okoliczności dziejowe[29].

*

Tytuł książki sugeruje, że w niniejszym tomie Czytelnik znajdzie szkice poświęcone aspektom religijnym w twórczości Zbigniewa Herberta. To tylko część prawdy, ponieważ nie istnieje wyizolowana kwestia przekonań religijnych bez poglądów na człowieka. Religia jest sprawą relacji i dlatego rozważania dotyczące obrazu Boga muszą wiązać się z ludzkim autowizerunkiem. Teologia ściśle łączy się z antropologią, a doświadczenie religijne stanowi jeden ze sposobów głębokiego samopoznania i samorozumienia. Nie można mówić o Niepojętym (termin Zbigniewa Herberta[30]), nie mówiąc o człowieku, o jego historii, odpowiedzialności, solidarności z innymi, empatii, aksjologicznej ważności słowa, tożsamości i pamięci. Wszystkie te aspekty twórczości autora Pana Cogito były uwzględniane podczas interpretowania poszczególnych wierszy.

Badacze przedyskutowali swoje ustalenia na spotkaniach XIV Warsztatów Herbertowskich w Krakowie podczas międzynarodowej konferencji „Herbert po 20 latach” (9–12 listopada 2017), przygotowującej materiały na Rok Herberta. Organizatorem konferencji były Akademia Ignatianum i Instytut Myśli Józefa Tischnera. Program został wsparty finansowo przez Fundację PZU i KGHM oraz Miasto Kraków. Publikacja obejmuje tylko interpretacje utworów poświęconych etycznym i metafizycznym aspektom twórczości Zbigniewa Herberta. Wystąpienia dotyczące podróży i zagranicznej recepcji twórczości znalazły się w tomie zatytułowanym Świat piękny i bardzo różny. Szkice o wojażach Pana Cogito[31].

Józef Maria Ruszar


[1] Por. rozdział Pamięć i tożsamość [w:] Wyraz wyłuskany z piersi, Lublin 2006, cz. 1: Herbert w oczach zachodnich literaturoznawców. Materiały z Międzynarodowej Konferencji Naukowej Ośrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paris‑Sorbonne (jesień 2004), red. D. Knysz‑Tomaszewska, B. Gautier; cz. 2: „Pamięć i tożsamość”. Materiały z Warsztatów Herbertowskich w Oborach (wiosna 2005), red. M. Zieliński, J.M. Ruszar. Także: J. Łukasiewicz, Przed „światem ciemnym, ciężkim, realnym…”. Uwagi o podmiocie w poezji Z. Herberta [w:] Portret z początku wieku. Twórczość Z. Herberta – kontynuacje i rewizje, red. W. Ligęza, przy współudz. M. Cichej, Lublin 2005. Dłuższą analizę na temat zmian zachodzących w koncepcji tożsamości opublikował Adam Workowski. Tenże, Maska i tożsamość. Związek Pana Cogito i Zbigniewa Herberta [w:] Pojęcia kiełkujące z rzeczy. Filozoficzne inspiracje twórczości Zbigniewa Herberta, red. J.M. Ruszar, Kraków 2010.

[2] Mowa o dwóch tekstach: J. Kornhauser, Herbert z odległej prowincji oraz A. Zagajewski, Jak zmierzyć własny świat [w:] J. Kornhauser, A. Zagajewski, Świat nie przedstawiony, Kraków 1974. Spór rozgorzał już wcześniej, podczas Kłodzkiej Wiosny Poetyckiej w 1972 roku. W miesięczniku „Odra”, nr 11 z roku 1972, ukazały się trzy teksty: Edwarda Balcerzana, Zbigniewa Herberta i Jacka Łukasiewicza – pod wspólnym tytułem Poeta wobec współczesności. Wypowiedź Herberta (pod tym tytułem) została przedrukowana (Z. Herbert, Węzeł gordyjski oraz inne pisma rozproszone 1948–1998, oprac. P. Kądziela, Warszawa 2001, s. 44–46). Relacja z dyskusji została zamieszczona w „Nowym Wyrazie” (1973, z. 1–2) pod tytułem: Spór o nową sztukę. Dyskusja na IX Kłodzkiej Wiośnie Poetyckiej 1972. O relacjach Herberta z młodszymi kolegami pisali między innymi: J. Samosiej, Herbert i Nowa Fala. O wierszu „Do Ryszarda Krynickiego – list” [w:] Dlaczego Herbert. Wiersze, komentarze, interpretacje, red. M. Woźniak‑Łabieniec, J. Wiśniewski, Łódź 2004; T. Cieślak‑Sokołowski, Plutonowy Szuber i Herbert. Glosa do lektury Herberta przez twórców Nowej Fali [w:] Dialog i spór. Zbigniew Herbert a inni poeci i eseiści. Materiały z Warsztatów Herbertowskich w Oborach (wiosna 2006), red. J.M. Ruszar, D. Koman, Lublin 2006.

[3] Tadeusz Komendant – autor hasła – występował „nie tyle przeciwko Herbertowi samemu, ile przeciw pasowaniu Herberta na wieszcza narodowego numer jeden” (Kamienny posąg Komandora. Rozmawiają T. Komendant, M. Stala, X i Y – M. Baran, R. Tekieli), „bruLion” 1989, nr 10, s. 121. Obszerne omówienie ataku poetów „bruLionu” na Herberta oraz przedstawienie kontekstu historycznoliterackiego zob. D. Zawistowska‑Toczek, Stary poeta. Ars moriendi w późnej twórczości Zbigniewa Herberta, Lublin 2008.

[4] Herbert nie akceptował postawy Adama Michnika wobec generałów: Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka, komunistycznych uczestników porozumienia okrągłego stołu, wyrażającej się w sprzeciwie wobec dekomunizacji (w tym lustracji). Szczególnie bulwersujące było nazwanie generałów „ludźmi honoru” oraz obrona Jaruzelskiego w Paryżu („Odpieprzcie się od generała!” – słowa te zostały wypowiedziane do dziennikarzy, którzy oblegali Jaruzelskiego przed wejściem na wizję 13 kwietnia 1992 roku we francuskiej telewizji podczas promocji książki Jaruzelskiego we Francji. Zob. wikicytaty, https://pl.wikiquote.org/wiki/Adam_Michnik [dostęp: 12.02.2018]).

[5] Z. Herbert, Msza za uwięzionych [w:] tenże, Elegia na odejście, Paryż 1990.

[6] Pełne przedstawienie ówczesnej polemiki oraz obszerna bibliografia [w:] D. Zawistowska‑Toczek, Stary poeta…, dz. cyt.

[7] Jedną z pierwszych analiz przystąpienia do komunizmu przez intelektualistów była książka Czesława Miłosza, Zniewolony umysł, wydana przez Instytut Literacki w Paryżu (1953), w której mowa o „Heglowskim ukąszeniu”. Termin został złośliwie wyśmiany przez Herberta: „Bardzo przepraszam, ale Hegel leżał już od stulecia pod darnią, a kąsał Berman, kąsał Sokorski, kąsał Kroński. Oni kąsali, nie Hegel. Ile razy się mówi o tych rzeczach, to stare konie są nadąsane – ci, którzy pisali te brutalne, głupie i haniebne szmiry – i żądają, abym podchodził do nich z delikatnością Prousta lub żebym wczuwał się w tajnie ich duszy jak Dostojewski” (Wypluć z siebie wszystko [Hańba domowa], [w:] Herbert nieznany. Rozmowy, oprac. H. Citko, Warszawa 2008, s. 131). Por. M. Bajer, Blizny po ukąszeniu, Warszawa 2005; D. Jarosz, Polacy a stalinizm 1948–1956, Warszawa 2000; J. Błażejowska, Czołowy oddział pracowników kultury, BI IPN 3 (124) 2011; K. Budrowska, Literatura i pisarze wobec cenzury PRL 1948–1958, Białystok 2009.

[8] Z. Łapiński, Jak współżyć z socrealizmem. Szkice nie na temat, Londyn 1988, przedrukowany w drugim obiegu przez łódzkie wydawnictwo Fakt w 1989 roku. Manipulacje i nadinterpretacje wywołały polemikę, a rzekomy „wiersz socrealistyczny” Pacyfik III został włączony przez Herberta do tomu Rovigo jako dowód rzeczowy (szczegóły zob. D. Zawistowska‑Toczek, Stary poeta…, dz. cyt., s. 50–56). Herberta bronił wówczas między innymi Stanisław Barańczak, a kwestię przynależności poety do ZLP w latach 1948–1951 omawia w niniejszym tomie Małgorzata Mikołajczak, przywołując polemikę z lat 90. i wypowiedzi jej uczestników (taż, „Nieznośna odpowiedzialność”. Propozycja interpretacji wiersza „Dałem słowo”).

[9] Za artykuł sugerujący, jakoby rozmowy Herberta z tajną policją były w istocie donosami, jego autor otrzymał tytuł dziennikarskiej Hieny Roku (zob. J. Urbański, Donos Pana Cogito, „Wprost” 2006, nr 33–34). Wcześniej poeta w rozmowie Joanny Szczęsnej i Anny Bikont z Gustawem Herlingiem‑Grudzińskim został przedstawiony stronniczo jako osoba utrzymująca niewłaściwe kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa, a list Herberta do Miłosza opisujący spotkanie z „panami w czarnych garniturach” i próby wydostania się z matni zacytowany został wyrywkowo oraz pozbawiony kontekstu, co doprowadziło do nieprzychylnej uwagi emigracyjnego pisarza pod adresem poety (J. Szczęsna, A. Bikont, Tak. Taki jestem. Wywiad z Gustawem Herling‑Grudzińskim, „Gazeta Wyborcza”, 29.04/1.05.2000; przedruk [w:] tychże, Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu, Warszawa 2006). Próby zwerbowania poety oraz historia inwigilacji, a także zastosowane represje zostały opisane przez historyków (zob. M. Ptasińska‑Wójcik, G. Majchrzak, Kryptonim „Bem”. Sprawa operacyjnego rozpracowania Zbigniewa Herberta w latach 1967–1970, „Zeszyty Historyczne” 2005, nr 153, s. 5–60).

[10] Z. Herbert, Koniec [w:] Epilog burzy, Wrocław 1998.

[11] Por. S. Stabro, Poetycka idea narodu w „Substancji” Z. Herberta i w „Narodzie” Cz. Miłosza [w:] Portret z początku wieku…, dz. cyt.; Z. Zarębianka, Zbigniew Herbert w poszukiwaniu substancji narodu [w:] tamże; K. Nowosielski, Zbigniew Herbert i „kamienne łono ojczyzny” [w:] tamże.

[12] Gwałtowna niechęć Miłosza została opisana literacko przez Jana Józefa Szczepańskiego (postać Wielgosza w opowiadaniu Koniec legendy, którego akcja rozgrywa się w majątku Turowiczów w Goszycach). Stosunek poety do II RP, AK i podziemia był wielokrotnie analizowany. Zob. M. Bernacki, Szekspir jako „milczący świadek” ideowego sporu między Zbigniewem Herbertem i Czesławem Miłoszem. Próba afektywnej lektury „Trenu Fortynbrasa” Zbigniewa Herberta [w:] Ślady Szekspira. Jego dzieło w literaturze i teatrze, red. M. Stankiewicz‑Kopeć, K. Zabawa, Kraków 2018; tenże, Czesław Miłosz, Jerzy Turowicz – świadectwa przyjaźni [w:] Stulecie urodzin Jerzego Turowicza, red. J. i A. Sulikowscy, Szczecin 2015, s. 133–146; tenże, Przeklęte problemy Miłosza. o książce Stefana Chwina „Miłosz. Interpretacje i świadectwa”, „Wiadomości Literackie” 2013, nr 3, s. 52–55; S. Chwin, Miłosz. Interpretacje i świadectwa, Gdańsk 2012, s. 84; A. Michnik, Szlak Conrada [w:] Z dziejów honoru w Polsce. Wypisy więzienne, Paryż 1985, jak również: C. Miłosz, La prise du pouvoir, Lausanne 1953 (Zdobycie władzy, Kraków 1999); R. Gorczyńska (E. Czarnecka), „Zdobycie władzy” i konieczność historyczna [w:] tejże, Podróżny świata. Rozmowy z Czesławem Miłoszem, Kraków 1992, s. 258 – 266.

[13] Zob. E. Kołodziejczyk, Amerykańskie powojnie Czesława Miłosza, Warszawa 2015; Raporty dyplomatyczne Czesława Miłosza 1945–1950, oprac. M. Mokrzycka‑Markowska, Warszawa 2013.

[14] S. Chwin, Miłosz…, dz. cyt., s. 64–65.

[15] Swój specjalny stosunek do pokolenia AK poeta podkreślił w ostatnim przed śmiercią przemówieniu, przygotowanym na wieczór autorski (tekst odczytano, ponieważ Herbert nie był w stanie uczestniczyć w uroczystości): Moja najbliższa / tak / że czuję ich gorący oddech na karku / zmiana warty / po której trzeba było zająć miejsce w sztafecie…” (Zbigniew Herbert wieczór poetycki 25 maja 1998 roku, Warszawa 1999). Poczucie przynależności zaprowadziło poetę do przypisywania sobie uczestnictwa w działaniach AK (niepotwierdzonego). Pewne jest tylko, że niewątpliwie brał czynny udział w cywilnych akcjach Polskiego Państwa Podziemnego.

[16] Z. Herbert, Prolog [w:] tenże, Napis, Warszawa 1969.

[17] Z. Herbert, Wilki [w:] tenże, Rovigo, Warszawa 2000.

[18] S. Chwin, Miłosz…, dz. cyt., s. 95.

[19] Z. Najder, Poezja jako obowiązek [w:] Portret z początku wieku…, dz. cyt.

Z. Herbert, Prolog, dz. cyt.

Z. Herbert, Poległym poetom [w:] tenże, Struna światła, Warszawa 1956.

Z. Herbert, Mona Liza [w:] tenże, Studium przedmiotu, Warszawa 1961.

[20] Ciekawy pod tym względem jest fakt dedykowania Miłoszowi Trenu Fortynbrasa. Ostatnio Marek Bernacki postawił tezę, że istnieje pewien związek między wierszem powstałym pod koniec lat 50. a paszkwilem Chodasiewicz (1991) i że wcześniejszy wiersz był bardziej zawoalowaną, alegoryczną krytyką przyjaciela. Tenże, Szekspir jako „milczący świadek”…, s. 173–174.

[21] Ciekawym przykładem jest kierunek interpretacji tego wiersza wskazany przez Romana Bobryka w niniejszym tomie. Zobacz na portalu: https://nowynapis.eu/czytelnia/artykul/dlaczego-czasem-wiersz-udaje-wiersz-uwagi-na-temat-apollina-i-marsjasza-oraz

[22] Zob. Wstęp [w:] Pracownia Herberta. Studia nad procesem tekstotwórczym, red. M. Antoniuk, Kraków 2017, s. 11.

[23] Z. Herbert, Moje miasto [w:] tenże, Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957.

[24] Z. Herbert, Rovigo [w:] tenże, Rovigo, dz. cyt.

[25] Z. Herbert, … jest świeża [w:] tenże, Napis, dz. cyt.

[26] W filmie Śladami Herberta po Lwowie (reż. M. Szyszka, scenografia O. Overchuk, Warszawa–Lwów 2008) jedna z Polek skarży się, że poeta przypomniał sobie o rodzinnym mieście dopiero pod koniec życia. Pomińmy kwestię, że zarzut nie do końca jest słuszny, gdyż wzmianek o rodzinnym mieście jest kilka, także we wczesnej twórczości, choć bez wymieniania nazwy (zapewne także z powodów cenzuralnych), ale należy przyjąć, że była to trauma, którą Herbert dopiero musiał przepracować. O bólu po stracie ukochanego miasta mówi we wspomnieniach między innymi Zdzisław Najder (tenże, W krzywo ustawionym zwierciadle [w:] Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie, wybór, redakcja, opracowanie A. Romaniuk, Warszawa 2014, s. 82.). Nie wszystkie jednak zakamuflowane aluzje prowadzą do zgodnych interpretacji – dotyczy to na przykład wiersza Nigdy o tobie (Z. Herbert, Hermes, pies i gwiazda, dz. cyt.). Anna Mazurkiewicz‑Szczyszek optuje za interpretacją wskazującą na opis Lwowa (taż, W asyście jakich dzwonów. Obrazy miasta w twórczości Zbigniewa Herberta, Lublin 2008, s. 102), podobnie uważa Teresa Kostkiewiczowa (Oda w poezji polskiej. Antologia, oprac. T. Kostkiewiczowa, Wrocław 2009, s. 391). Przeciwny doszukiwaniu się aluzji jest Roman Bobryk (tenże, Jak opisać? Kłopoty ze słowem [w:] tegoż, Koncept poezji i poety w wierszach Zbigniewa Herberta, Siedlce 2017).

[27] Z. Herbert, Dlaczego klasycy [w:] tenże, Napis, dz. cyt.

[28] Z wierszem koresponduje proza poetycka Kraj: „Na samym rogu tej starej mapy jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości. Niestety, wielki pająk rozsnuł na nim swą sieć i lepką śliną zamknął rogatki marzenia. // Tak jest zawsze: anioł z ognistym mieczem, pająk, sumienie” (Z. Herbert, Hermes, pies i gwiazda, dz. cyt.).

[29] Zasadę tę przejął poeta od swego filozoficznego mistrza: „Etyka jest nauką o mężnym zachowaniu się wobec bytu. Wartość nie pożąda istnienia”. Zob. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu, Kraków 1994, zapis z 23 sierpnia 1921 roku.

[30]Herbert nieznany. Rozmowy, dz. cyt. Z wywiadu z ks. J.S. Pasierbem.