30.11.2023

*** (Dopóki słońce świeci)

         Dopóki słońce świeci
a Maria się myje i piersi jej pachną spłukanym
                                                             mydłem
         zostanę

         by zajrzeć w zwierciadło i
przepowiedzieć sobie z krótkich włosów i serca
                                            klaszczącego w głogu
         bliskie nieszczęście

i wargi obsuną się wzdłuż sukni bez szelestu i
wiatr na dziedzińcu mą suknię zniewieści
         i
         runę zwierciadłem o pień wiosny

         dzwon się przechyli
         kobieta upadnie twarzą na siebie
rozdzieli je jabłko z jej szumiącej krwi
z języka drgającego u ramion i pragnienia śmierci

                      nad trzask leszczyny
nad spadek sitowia wzdłuż namydlonych piersi
                                                                   Marii

proszę milcz
wiosna w tobie zaogni dziewczynę
nadepniesz na światło poczujesz ból

a ja w fioletach
już nawet nie tłuczenie światła

sprawia ci ból Mario zmyj mydło

Lublin, 18.03.1980 r.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (Dopóki słońce świeci), Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

Przypisy

    Powiązane artykuły

    30.11.2023

    *** (Pytasz pan)

                             Pytasz pan
                                         czym szczęśliwa
                                         nie nie słyszę
             tylko czy pan na pewno mnie masz na myśli
                       może
                       panienkę z płatnej wiśni

                                              pytasz pan
                                                      czym szczęśliwa
                    ale dlaczegóż o to pytasz
                                    pewnie
                    ci ust przybywa albo pijany krzew zakwita

                                                      czym szczęśliwa
                                kosztowne pytanie
                    ale czyś pan słyszał o mojej mamie
    chora leży nie wstaje księżyc taki pan w tużurku
    bez kapelusza wzruszony serdeczny usługuje podaje

                                                           szczęśliwa
                                            i cóż pan rozumiesz
                        umiem myśleć a to bardzo wiele
                                   chcesz pan
             zmyślę wesele nie nasze nie wasze niczyje
                                       i gości po szyję znikomych
    będą po nich w karetach podjeżdżać niezgrabne
                                                          skonfundowane domy

                                    pytasz pan
                                                 czym szczęśliwa
                                    czy na pewno
                  teraz tak łatwo zostać królewną
                  tylko
                          o zamki z wieżą trudniej

    Lublin, 27.07.1979 r.

    Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
    Źródło tekstu: Eda Ostrowska, *** (Pytasz pan), Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

    Przypisy

      Powiązane artykuły

      30.11.2023

      Nowy Napis Co Tydzień #231 / kandi

      gaszę światło rozpalam ciemność

      kto nie umiera od tego że jest tylko człowiekiem,
      zawsze będzie tylko człowiekiem

      Georges Bataille

      mostami łączącymi juarez z el paso
      przejeżdża każdego dnia na północ
      trzydzieści tysięcy samochodów osobowych
      dwa tysiące sześćset ciężarówek
      przechodzi czternaście tysięcy pieszych

      amerykańscy celnicy mają dziesięć sekund
      na skontrolowane jednego pojazdu

      granicę obserwują szpiedzy mafii
      wyposażeni w lornetki i radiostacje
      dają cynk kiedy jechać za 150$ dziennie
      dwa razy więcej niż dostaliby w fabryce

      mułów którzy zawiedli znajduje się na śmietnikach

      kilogram fenatylu
      to odpowiednik pięćdziesięciu kilo heroiny
      dawka śmiertelna to dwa miligramy
      pięć ton wystarcza by zabić trzy miliardy


      nie myślałem o tym dłużej
      niż trwa by posypać podzielić kartą

      tylko odcinając się od siebie
      przywiązuję się do świata

      bóg to zmagazynowana pamięć
      tłuste zwały terabajtów

      mieszkanie pęka jak lodowce
      odpływasz na krze drugiego pokoju

      ping skacze restartuję modem

      shine bright like a diamond
      (drum’n’ bass version)

      me & the boys w sobotę wieczorem
      szklane niebo w trybie pay per view
      szukamy podłączki do machinerii nocy

      w blasku krwawego księżyca dino
      toczą się wojny śmieciowych kitku
      kerfusie wysłane do pacyfikacji

      stukają obcasy w rytm pierwszej kadrowej
      przed wejściem do środka zostawić karabin
      schodami w dół piwnica pulsuje

      shine bright like a diamond

      tańczące cienie wpadają w sieć indry
      i nie ma już więcej przypadków

      wiesz dlaczego każda piosenka
      jest o ucieczce i dokąd lecą
      samoloty w których nas nie ma

      tylko kochankowie kandi przeżyją

      But i was so much older then, i am younger than that now
      Bob Dylan

      lato się psuje fermentuje
      buzuje podchodzi do gardła

      o północy na stacji w katowicach
      w tlk awansowanym do intercity
      opóźnionym dwie godziny
      przez „wypadek z udziałem człowieka”

      lewym okiem widzę miłość
      prawym śmierć zamykam oczy

      a dziewczyny piękne jak vespa piaggio
      śmigają na rolkach po bulwarach

      dzięki fast-fashion rzeki w bangladeszu
      mienią się barwami najmodniejszego koloru
      przyszłego sezonu

      oczyszczalnia wody kosztuje pięć eurocentów/litr
      wyprodukowanie jednego t-shirtu za cztery euro
      to dwa tysiące siedemset litrów wody

      u mnie w pracy mam regulowane biurka
      pokój do płaczu i budkę do mindflulnessu
      obok wyjścia ewakuacyjnego

      pewnego dnia kiedy będziemy młodzi
      jak czerwcowy bób
      zamkną nam korpo

      zaczniemy
      pracować zdalnie w leśnictwie
      wklepiemy w excelu ctrl + m
      wszystkie komórki dni
      połączą się w jedno

      będziemy hodować agrest i porzeczkę
      nauczymy się mowy ptaków

      ci którzy odziedziczą ziemie zbudują zasieki
      będą się przekrzykiwać a nie mówiłem
      nie słysząc nawzajem

      potem nie opłacimy abonamentu za słońce
      tańcząc policzymy wszystkie żebra nocy

      wymienimy się kandi

      tylko kochankowie kandi przeżyją

      Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
      Źródło tekstu: Misza Sagi, kandi, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 231

      Przypisy

        Powiązane artykuły

        16.11.2023

        Nowy Napis Co Tydzień #229 / Sztama z prostotą

        Druga książka Patryka Kosendy to odwrót w stronę grechuciarstwa, ukłon do prostoty i sztama z rytmem oraz rymem. I muszę przyznać, że jestem zaskoczony tym jak dobrze wpływa to na komunikatywność i liryzm wierszy z Największego na świecie drewnianego coastera.

        – mówi Michał Mytnik o tomie poetyckim Patryka Kosendy.  

        Więcej w nagraniu.

         

        Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
        Źródło tekstu: Michał Mytnik, Sztama z prostotą, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 229

        Przypisy

          Powiązane artykuły

          09.11.2023

          Nowy Napis Co Tydzień #228 / Wiersze

          Lakto

          Moim ulubionym zajęciem jest wyławianie
          oczu. Siedzę wtedy z wędką na skraju
          księżyca, moczę stopy w pofałdowanej
          próżni.

          Sprawiają, że pingwiny zamiast piór mają
          łuski, spłycają fale, wirują po taśmach
          mlecznych chrupek.

          Może siedzę w misce na kożuchu?
          Nie wiem, zobaczę jeszcze.

          Msza bambusowa

          My – wypalone kadzidła podlewamy
          bambusy.
          Z nich dawni generałowe
          sklecili wielkie mury, które
          tydzień temu przeżarła szarańcza.

          Wcześniej przeszkadzały mi, że
          tłumiły krzyki – darcia – szarpania – tłuczenia.
          Teraz słyszę mlaskanie żuwaczek i
          pękanie chitynowych czaszek.

          Na szczycie mosiężnego dzwonu
          powtarzają w skupieniu

          bambus jest pusty boże bambus jest

          pusty

          Kaczki

          Czekolada spada z rynny na źrenice.
          Mlaszczę wtedy, łopoczę skrzypcami
          i czekam kiedy ktoś poda mi zapasowy filtr.

          Zazwyczaj klęczę w parku, patrzę na kaczki
          z maskami przeciwgazowymi.
          Zauważyłem, że nauczyły się jeść przez
          pióra. Wsiąkają kolor z końcówek,
          bo tam jego najwięcej
          po czym promienieją w łuskach
          zardzewiałych ryb.

          Noce spędzam w fontannie. Obijam głową
          o krawędzie z każdą wybitą godziną i tak
          w kółko.
          Wtedy kaczki nauczyły się odliczać czas
          a później go odejmować
          a później, a później...

          chyba kaczek nie było.

          Glina

          Wyssałem jad żaby Kobo.
          Splastelinował świat, na tyle mocno
          że play doh splajtowało.

          Po tym wróciłem do wioski.
          Rozsiałem po niej klocki
          z szarych komórek i
          jak głupi uwierzyłem,
          że oddadzą terrarium z patykami.

          Ha! To dlatego w wielu przypadkach
          ludzie umierają.

          Specjał Regionu

          Szczęka z ramionami podnosi się
          do góry.
          Palec wskazujący merda paznokciem
          na głos wrzeszczących zębów.

          Ja do kolesia obok:
          Pan słyszy: kolektywizacje szkliwa,
          szczoteczki dla każdego, a
          ja widzę to inaczej.
          Już panu pokazuje.

          Wpadam na rolki z włoskich
          orzeszków i płynę po nich do
          mównicy.
          Tamten przestaje merdać i zwija się
          w kokonik.
          Stoję, merdam jak on i bekam:
          Towarzysze, towarzyszki
          kupujcie nasze pierniczki!

          Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
          Źródło tekstu: Piotr Jurczyński, Wiersze, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 228

          Przypisy

            Powiązane artykuły

            26.10.2023

            Nowy Napis Co Tydzień #226 / smutna bandziorka

            wpływ śmierci hanki mostowiak na wszystkie dziewczyny które w głębi serca są fanatyczkami „m jak miłość”
             

            od 12 lat boję się że dziewczyny umierają na serio

            boję się że hanki mostowiak umierają na serio boję się, że dziewczyny umierają na serio i boję się że ja też umrę na serio i nie zdążę tej śmierci obśmiać rozpuszczą nasze ciała w kwasie i piccolo wrzucą do ciemnych piwnic w których gęsto ścieli się dżem więc i nas zadżemują

            przeciętna mucha żyje 28 dni

            przeciętnie dziewczyna – 80 lat.

            przeciętna smutna dziewczyna – 17

            przeciętna hanka mostowiak umiera w wieku 36 lat

            żółwica umiera po 100 latach

            szkoda że mucha nie jest hanką mostowiak

            szkoda że hanka mostowiak nie jest żółwiem

            ostatnio w internecie ktoś wrzucił na olx mazdę 626 w której całkiemnaserio umarła hanka mostowiak

            zabrałabym cię nią w piękny uliczny rejs i jeśli chcesz coś ze mną przeżyć to wspólna jazda prosto w kartony to dziewczyński titanic

            i zabrałabym mazdą wszystkie dziewczyny szczególnie te smutne

            boję się o wszystkie dziewczyny na granicy na protestach ale też w wannach i open space’ach

            bo wszystkie mamy hankę mostowiak we krwi i każda z nas ma swojego wewnętrznego mareczka pijaczka nie tumblr boya a ja chciałabym, żeby żywa dziewczyna głaskała mnie po włosach choć we krwi płynie nam mareczek partner po babce i matce dziedziczony jak pokoleniowa trauma

            chciałabym uratować wszystkie hanki i nauczyć się stawiać granice

            boję się zakonnic i to nie dlatego że wyglądają jak turbo pingwiny napędzane na maryjne łzy
             

            raz ze swoją byłą dziewczyną wypiłyśmy tyle butelek maryjki że wkręciła sobie że jest jezusem myślałam że to kiepski role play z gatunku bardziej guilty niż pleasure ale okazało się że odkąd była małą dziewczynką marzyła by ktoś ją beatyfikował lesbijski seks bynajmniej nie pomógł w procesie dochodzenia do stanu świętości

            kiedyś przekonywałam ludzi na chaterii że andruty to nie to samo co opłatek

            religia zrobiła mi kuku w tożsamość ale i tak lubię zalewać herbatę wrzącą wodą święconą

            kiedyś wydawało mi się że jak będę klęczeć wystarczająco długo to zstąpi na mnie duch święty i zdradzi mi najszybszą metodę na naukę tabliczki mnożenia

            kiedyś wierzyłam że jak bardzo mocno się skupię to wymodlę sobie bycie hetero

            religia zrobiła mi kuku w poczucie humoru ale i tak lubię robić malinki na plecach w kształcie krzyża

            najlepszy podryw jaki usłyszałam? twoje blizny po samookaleczaniu są jak zalotne stygmaty hej, mała, czy znajdę cię na górze synaj?

            nie wiem byczq to zależy jaki napiszesz nam dekalog

            smutna bandziorka okrada grób babci
             

            czekam na odpowiedni moment żałobnicy spełniają swój suchy sen sypią glebą prosto w łydki skurczonej o połowę babci

            z czym rymuje się znikanie? na pieczarze smażymy pożywne śniadanie

            gdy wszyscy toną w dewolajowym masełku pałaszuję na płycie nagrobnej wegański jogurt chrupkie chryzantemy

            złociste w półlitrówce po czystej bo zdradziłaś kurwo mnie itp itd

            może babcia puściłaby to gadem przez ostatnie dni była nad wyraz wyrozumiała

            na różnice między człowiekiem i muchomorem rozbierała się do naga mówiła

            oto grzybnia oto człowiek oto krakers

            siadała na podłodze i wyła do księżyca wyły z nią wszystkie monstery żarówki dziadki ciotki mięso modlitwy ścięło się

            wojaczek był boomerem i gówno wiedział o babciach

            nie ma nic romantyczniejszego niż skradziony wkład ze znicza przy którym będziemy się kochać jak przy świeczkach z ikei

            zwiąż mnie szarfą świętej pamięci toksyczna eks zamknij oczy babci

            raczej nie chciałaby cię za moją żonę

            na pogrzebie zjadam wszystkie wiązanki smarki płaczki stwardnienie rozsiane alzheimer gówno gówno nie wiem co to wstyd

            kładę się obok

            umieranie jest gorsze niż masło

            Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
            Źródło tekstu: Aleksandra Kasprzak, smutna bandziorka, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 226

            Przypisy

              Powiązane artykuły

              19.10.2023

              Nowy Napis Co Tydzień #225 / Przepraszam, gdzie znajdę ozłoconego rzemieślnika?

              Za trzysta metrów skręć w prawo, tylko uważaj na podgryzaczy stóp.
              O tej porze roku są szczególnie aktywni, to przez to powietrze, wzburzony
              z dróg pył podrażnia ich śluzówki. Zeszłonocnie pióropusze znalazły
              posąg szczurzego mięsa. Teoretycznie nie są to powiązane
              sprawy, ale wiesz jak jest; nie zasypiaj, tak na wszelki wypadek.

              Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
              Źródło tekstu: Krzysztof Firkowski, Przepraszam, gdzie znajdę ozłoconego rzemieślnika?, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 225

              Przypisy

                Powiązane artykuły

                19.10.2023

                Nowy Napis Co Tydzień #225 / Babablabla

                nie jedno ma imię. Poprawia warkocze ze splecionych, zasuszonych węgorzy.
                Ziołowe zapachy płuczą zalęgłe dogmaty, regulują widoczność.
                Mistyczka przeszukuje tuby, obczaja karafy; wkłada za pazuchę symbol mgły i
                dwa kasztany. Tak, to mój kasztan.Poczekam w Zanzizabrzu. Koleżanka konowałka
                struga odpowiedni azymut i wysyła jegomościa po rozrzuconą resztkę.

                Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
                Źródło tekstu: Krzysztof Firkowski, Babablabla, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 225

                Przypisy

                  Powiązane artykuły

                  19.10.2023

                  Nowy Napis Co Tydzień #225 / Bramy Ądtorfu (znowu)

                  Za trzecim razem nie robią takiego wrażenia. Monument?
                  Jak najbardziej. Do cudów świata idzie się przyzwyczaić.
                  Jednak nic nie przygotuje cię na starcie z
                  obywatelem Ghatarlaxem cmokającym dusze.

                  Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
                  Źródło tekstu: Krzysztof Firkowski, Bramy Ądtorfu (znowu), „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 225

                  Przypisy

                    Powiązane artykuły

                    19.10.2023

                    Nowy Napis Co Tydzień #225 / Czarne lustro

                    Chciał zobaczyć co dzisiaj robił, odpowiedziała mu pustka.
                    Zwierciadło szydziło z przypisanego zadania. Nie
                    wypuszczało pochłoniętych barw. Czernią pluło w twarz.
                    Jak naprawić zepsute lustro?
                    Kurwa, nie wiem.

                    Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
                    Źródło tekstu: Krzysztof Firkowski, Czarne lustro, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2023, nr 225

                    Przypisy

                      Powiązane artykuły

                      Loading...